Gospodarczy rozbiór Polski. Łupieska transformacja lat 1989-2014

0
65

prof. Włodzimierz Bojarski

 

            Prawdziwe oblicze klęski narodowej, popularnie nazywanej transformacją, ukazuje się w pełniejszym świetle w kolejnych dobrych opracowaniach. Z za zasłony skompromitowanej już ideologii neoliberalnej i propagandy politycznej wyłania się konkretna, szara i czarna rzeczywistość. To nie tylko zniszczenie ponad połowy polskiego majątku produkcyjnego, ale jakiś podstęp czy zdrada gospodarcza, a przy tym nowy podział społeczno-polityczny i rozwarstwienie; na nielicznych bogaczy i masy zubożałych obywateli. Trzeba tę rzeczywistość lepiej poznać, zrozumieć i przybliżyć młodszym, aby ją mądrze naprawić i zabliźnić rozdwojenie społeczne.

 

1. Etap I wyprzedaży polskiego przemysłu

 

Najnowszą książkę p.t. Czarna księga prywatyzacji 1988-1994, czyli jak likwidowano przemysł (wyd. Wektory, Wrocław 2016) opracował wybitny specjalista finansów państwowych i międzynarodowych dr. Ryszard Ślązak. W ciągu ostatnich kilku lat autor opublikował już szereg artykułów na ten trudny temat, teraz ukazała się, z dawna oczekiwana, pełna książka. Po raz pierwszy przedstawia tak obszerny i w znacznej części kompletny, finansowy materiał faktograficzny dotyczący 314 przedsiębiorstw państwowych sprywatyzowanych w pierwszym okresie transformacji do 1994 r. Ale niejako z za zasłony tej, częściowo niszczycielskiej (w dużym zakresie złodziejskiej) prywatyzacji, książka ukazuje szerokie tło likwidacji, upadku i zniszczenia w tym samym czasie dalszych 1239 przedsiębiorstw. O nich nie udało się autorowi uzyskać  bliższych informacji, i podaje jedynie, że ich likwidacja nie przyniosła żadnych wpływów do budżetu państwa. Kogo więc wzbogaciła ?

Oprócz tablic z danymi liczbowymi (nie wszędzie kompletnymi), dotyczących prywatyzowanych w tym okresie przedsiębiorstw, książka podaje wykaz dalszych 520 przedsiębiorstw przekazanych do Narodowych Funduszy Inwestycyjnych, a następnie likwidowanych lub prywatyzowanych. W zestawieniach podano poniesione koszty obszerniejszych, tzw. analiz sektorowych, koszty doradztwa prywatyzacyjnego poszczególnych przedsiębiorstw oraz wpływy z samej prywatyzacji każdego z 314 przedsiębiorstw – razem wpłynęło około 1 mld ówczesnych dolarów-$. (wpłacanych przeważnie w złotówkach, zamiast w dewizach).  Analizy sektorowe, to były szersze studia  penetrujące poszczególne polskie branże, opracowywane przez firmy zagraniczne i wskazujące zagranicznym nabywcom najbardziej dla nich atrakcyjne obiekty. Niemcy interesowali się przede wszystkim zakładami na Ziemiach Zachodnich, o nowoczesnych technologiach i dużym eksporcie. Podobnie jak kapitał innych krajów, zainteresowani byli dodatkowo zakładami dla nich konkurencyjnymi.

 

Do doradztwa prywatyzacyjnego angażowano z reguły drogie firmy zagraniczne, którym płacono bardzo wygórowane wynagrodzenia.(Autor podaje wysokość tych wynagrodzeń). Znacznie tańsze firmy krajowe zatrudniano jedynie marginesowo (np. w 1994 r. firmy zagraniczne zatrudniono za 134 mln $, a firmy polskie za 1,1 mln $). Natomiast owe renomowane firmy zagraniczne w szerokim zakresie korzystały z pomocy polskich firm i specjalistów, bez których nie dałyby sobie rady.

Książka przypomina, że Państwo Polskie już dawno, w latach powojennych wypłaciło dwunastu państwom odszkodowania za majątek zagranicznych właścicieli, pozostawiony i przejęty na terenie Polski. W tym wypłacono również odszkodowania za wszystkie zgłoszone nieruchomości pożydowskie. Zostały też spłacone prawie wszystkie długi i zobowiązania finansowe państwa z okresu przedwojennego. Natomiast Polska i Polacy nie otrzymali dotychczas prawie żadnych odszkodowań za  polskie mienie pozostawione i przejęte poza naszymi granicami. Nie otrzymaliśmy też żadnych odszkodowań wojennych. Do tego należy dodać, o czym też Autor wspomina, że Polska, jako jedyny kraj postkomunistyczny, nie dokonała zwrotu prywatnego mienia bezprawnie zabranego swoim obywatelom. Zasadne jest pytanie – kto wszedł w posiadane majątku, który powinien być reprywatyzowany?

Dodatkowo warto przypomnieć, że już w latach 1986-1988 nad programem polskich reform gospodarczych pracowała komisja rządowa z udziałem m.in. prof. Władysława Baki i prof. Zdzisława Sadowskiego. Został opracowany racjonalny program stopniowego odchodzenia od pełnego planowania centralnego i zwrotu ku gospodarce rynkowej. Książka R. Ślązaka wskazuje, że założeniem polskiej reformy bankowej z 1988 r. było dokonanie jej w oparciu o kapitał krajowy, z udziałem przedsiębiorstw państwowych, prywatnych i obywateli. Nowe prawo pozwalało na powstawanie banków prywatnych, ale wyłącznie z kapitałem polskim. Program Samorządnej Rzeczypospolitej na lata 1989-1992 przewidywał przeprowadzenie powszechnej komercjalizacji przedsiębiorstw państwowych, co miało być wstępem do planowanej, częściowej prywatyzacji, z dużym udziałem własności pracowniczej i samorządności oraz z zachowaniem w rękach państwa sektorów i przedsiębiorstw strategicznych. Niestety, realizacja tych programów została w całości zakulisowo odrzucona już latem, po czerwcowych wyborach parlamentarnych 1989 r.

 

Książka wymienia podstawowe akty prawne jakie uruchomiły proces przekształceń własnościowych. Zniesiono szereg dawnych ograniczeń i normalnych regulacji majątkowych, nie wprowadzając jednocześnie niezbędnych zabezpieczeń i systemu kontroli. Nad wszystkim dominowało złośliwie głoszone, niezwykłe zamieszanie pojęć: postępu i zacofania, patriotyzmu, wrogości i sabotażu, a również niszczycielska „terapia szokowa”; galopująca inflacja, skokowe zmiany kursów walutowych i stóp procentowych, kompetencji urzędników i dyrektorów przedsiębiorstw oraz zmiany przynależności partyjnej, gwarantującej utrzymanie się przy władzy i dochodach. Do tego dochodziły masowe zwolnienia z pracy setek tysięcy pracujących, akcje majątkowe dla pracowników (jako forma partycypacji we własności, co okazało się fikcją) i inne niespełnione obietnice.

W ciągu pięciu lat wymieniło się sześciu premierów rządu, a co za tym idzie i władz niższego szczebla. Towarzyszył temu proces stanowienia nowego prawa. Wszystko to stwarzało dogodne warunki aby „zabezpieczyć” i zawłaszczyć różne składniki majątku narodowego przez miejscowych działaczy partyjnych i dyrektorów oraz nowych kombinatorów (powszechnie nazywano to uwłaszczeniem nomenklatury). Autor przybliża niektóre mechanizmy takich działań: umyślne zadłużanie przedsiębiorstw i obniżanie ich wartości, sztuczne doprowadzanie do bankructwa, dzielenie przedsiębiorstw i zawłaszczanie ich najbardziej dochodowej części z aktywami (produkcyjnymi, socjalnymi, sportowymi itd. oraz pozostawiania mało wydajnej części z długami przerzuconymi z części dochodowej).

 

Nowi, zagraniczni nabywcy majątku narodowego korzystali z wielu zachęt i ułatwień. Były to przede wszystkim znacznie zaniżone wyceny majątkowe, często bez właściwej wyceny otrzymywanych, najbardziej wartościowych, uzbrojonych terenów przemysłowych, różnych budynków, a nawet osiedli mieszkalnych i ośrodków wczasowych.  Należności za nabyty majątek rozkładano niekiedy na raty i przyjmowano często w złotych, zamiast w dewizach. Były przypadki niepłacenia tych rat. Do tego dochodziły paroletnie zwolnienia podatkowe, w praktyce przedłużane bez końca oraz wolne od podatku specjalne strefy ekonomiczne.  Za nabywcami stały wspierające ich władze państwowe, banki, biura prawne, a nawet interwencje dyplomatyczne. Dalszą dogodność stanowiła możliwość taniego wykupienia pracowniczych akcji własnościowych oraz prawie całkowity brak w transakcjach konkurencji kapitału i przedsiębiorstw krajowych. Do przygotowania i realizacji transakcji z reguły nie dopuszczano polskich specjalistów i rzeczoznawców, aby nie przeszkadzali i nie psuli interesu zagranicznym „inwestorom”.

W całym procesie przekształceń własnościowych odradzająca się przedsiębiorczość krajowa była dyskryminowana. Z reguły nie dopuszczano jej do poważniejszych  przetargów i zleceń, obciążano natomiast w pełni podatkami, a często i dodatkowymi domiarami i procesami sądowymi. Trudności i ryzyko towarzyszyło korzystaniu z kredytów w zagranicznych bankach. Duże też trudności formalne stwarzały organy administracyjne, a także napór nowych, zagranicznych monopolistów, którzy różnymi sposobami dokonywali niszczenia lub wrogich przejęć polskiej konkurencji.

 

W działaniach prywatyzacyjnych trudno dopatrzyć się racjonalności i dbałości o interes narodowy. Przykładowo,  już w 1991 r. amerykański koncern International Paper nabył za ćwierć wartości (za 120 mln $) 80 % akcji naszych, może najbardziej wówczas nowoczesnych w świecie, wielkich zakładów papierniczych w Kwidzynie, jakie kosztowały Polskę około 500 mln $. Znany w świecie, dawny zakład produkcji mebli w Swarzędzu koło Poznania został sprzedany za połowę kosztu doradztwa i obsługi prywatyzacyjnej (to znaczy – państwo dopłaciło do pozbycia się tego zakładu, w tym przypadku aż 3 mln $). Osiągnięto aż takie szczyty absurdu!

Książka wprowadza czytelnika w proces i mechanizm zniszczeń szybko dokonanych już w pierwszych latach transformacji. Do 1994 r. w samej Warszawie zlikwidowano 89 przedsiębiorstw, a w całym Województwie Mazowieckim – 149. Na Górnym Śląsku w pierwszym rzucie zlikwidowano (zniszczono) 17 kopalń zatrudniających 74 tyś. pracowników, a wkrótce 7 dalszych. Zatrudnienie w górnictwie spadło z 435 tyś w 1990 r. do 190 tyś. w 1995 r. Sprywatyzowano w zagraniczne ręce prawie cały ówczesny eksport, to jest 49 central handlu zagranicznego, z którymi współpracowały biura radcy handlowego przy polskich ambasadach w ponad 60 państwach świata.

W sposób wyjątkowo nieracjonalny i wprost barbarzyński dokonano w latach 1991-93 administracyjnej likwidacji wszystkich 1665 państwowych gospodarstw rolnych, pozostawiając na wsi około 1,5 mln obywateli bez pracy i własności, a często także bez mieszkań i pomocy socjalnej. Jednocześnie władze głosiły program znacznej redukcji indywidualnych „zacofanych”, rodzinnych gospodarstw rolnych. Podjęto również, parokrotnie ponawiany w następnych latach, zamach na rozwiniętą, polską spółdzielczość, inicjując przekształcenia i zindywidualizowanie własności, a w końcu tani wykup i zawłaszczanie tego majątku. Władze zleciły również pełną prywatyzację przedsiębiorstw gospodarki komunalnej, co znacznie poszerzało możliwości uwłaszczenia się  miejscowej nomenklatury partyjnej i prominentów.

Kluczowe znaczenie dla procesu zawłaszczania i niszczenia gospodarki narodowej miała prywatyzacja polskich banków i przejęcie ich prawie w całości przez kapitał zagraniczny. W międzyczasie doprowadzono też do upadku 106 małych banków spółdzielczych oraz wszystkich 55 nowo powstałych polskich banków branżowych. To banki zagraniczne przejęły większość polskich lokat, kapitały obrotowe i obsługę rozliczeniową gospodarki narodowej, a ponadto podjęły na szeroką skalę kreację własnego kredytu, omijając monopol państwa w zakresie emisji pieniądza. Wszystko to przynosi im ogromne zyski czerpane z kraju i wyprowadzane za granicę. Przejęły też tak istotną i drażliwą sprawę finansowych przepływów międzynarodowych, często anonimowych i nie zawsze legalnych. One również transferowały różne „pomocowe” kredyty zagraniczne i promowały narastanie zagranicznego zadłużenia, wyprowadzając z tego tytułu dalsze sumy z  kraju.

 

Zawarty w książce mały albumik 28 zdjęć zniszczonych, znanych dawniej zakładów przemysłowych, uwidacznia tą czarną rzeczywistość transformacji.  Zachęca nie tylko do bliższego przejrzenia całości starannie przygotowanej książki Ryszarda Ślązaka, ale też do szerszej refleksji nad polską transformacją. Autor podjął dzieło niezwykle trudne i żmudne, w sytuacji gdy te dane powinny być normalnie przez władze państwowe kompletowane i  co roku publikowane.

 

Dalsza część artykułu dostępna w nr.11 Polityki Polskiej.