Trudne drogi do zbliżenia i pojednania między Polską i Rosją.

0
711

Prof. Stanisław Bieleń

 

Trudne drogi do zbliżenia i pojednania między Polską i Rosją

 

Istnieje  duża asymetria w traktowaniu przez dzisiejszą Polskę Niemiec i Rosji ze względu na ich rozliczenia z „demonami historii”.  Patrząc retrospektywnie  na minione dekady, Polacy  okazali się bardziej skłonni do wybaczenia Niemcom niż Rosjanom, mimo że okupacja niemiecka pochłonęła zdecydowanie więcej ofiar w społeczeństwie polskim niż okupacja sowiecka. Hitler stawiał na eksterminację narodu polskiego, podczas gdy Stalin  dążył do jego zniewolenia. Andrzej Szczypiorski ujął kiedyś to w ten sposób: „Kiedy na powojennych gruzach powstała Polska Ludowa, oznaczało to dla olbrzymiej większości narodu ocalenie, które nadeszło w przeddzień niemieckiej zagłady. Polacy uciekli Hitlerowi spod łopaty. Kto tego nie pojmuje, niczego z tamtej epoki nie pojmuje”.

W interesie Polski leży trwałość pojednania z Niemcami i powrót do normalności w stosunkach z Rosją. Z tych względów istnieje potrzeba budowania programu pozytywnego myślenia na temat obu sąsiadów, w miejsce uwydatniania różnic we wzajemnych oczekiwaniach, ambicjach oraz potencjale.  Przyglądając się poziomowi dyskursu politycznego w Polsce można mieć poważne wątpliwości, czy z dotychczasowych błędnych diagnoz ktokolwiek wyciągnie jakieś pouczające i konstruktywne wnioski. Wielu polskich decydentów nie zdaje sobie bowiem sprawy z tego, że tkwiąc w stanie konfrontacji z Rosją, ograniczają długofalową,  skuteczną i docenianą przez innych zdolność Polski do działania na arenie międzynarodowej w coraz bardziej skomplikowanym świecie. Nieprzejednanie wobec Rosji stało się niestety wyróżnikiem tożsamości  najważniejszych ugrupowań politycznych i środkiem mobilizowania elektoratu wyborczego. Nie rokuje to dobrze przyszłości procesu wzajemnego pojednania.

W latach dziewięćdziesiątych ub. wieku nastąpiło przeniesienie dyskusji wokół win hitleryzmu na dyskusję wokół win stalinizmu, wyraźnie przesunięto akcenty z „Oświęcimia na Katyń”. Przyczyną tego zjawiska jest być może aktywny udział Niemiec w procesach włączania Polski do struktur zachodnich, jej powrót do „cywilizacji zachodniej”, psychologiczne odreagowywanie lat zależności i dominacji ZSRR, a także podziw dla wysokiego poziomu społeczno-gospodarczego Niemiec. Nie ulega wątpliwości, że czynnikiem różnicującym był także upływ czasu. Rozliczenia z przeszłością w stosunkach polsko-niemieckich zaczęły się znacznie wcześniej, bo już w latach sześćdziesiątych ub. wieku, podczas gdy w stosunkach z Rosjanami sprawy te były zamrożone aż do początku lat dziewięćdziesiątych. Rosjanie nie mogli, nie chcieli, czy też nie umieli rozliczyć się z przeszłości. Wynikało to przede wszystkim z różnicy w statusie między pokonanym a zwycięzcą. Rosja (ZSRR) nie miała swojej Norymbergi, dlatego znalazła się wśród sędziów, a nie podsądnych. Strona rosyjska powołując się na prawo zwycięzcy, podkreśla skutki tej wojny, tj. wyzwolenie przez armię czerwoną Europy spod panowania faszystowskiego za ogromną cenę milionów ofiar. Zwycięstwo nad hitlerowskimi Niemcami należy do fundamentów  rosyjskiej tożsamości i przybiera niemal religijny charakter. W tym tkwi zasadnicza różnica w osądzie i relatywizacji winy. Potrzeba dystansu czasowego, zmian generacyjnych, nowego języka edukacji i nowej świadomości, aby kolejne pokolenie Rosjan dokonało krytycznych przewartościowań swojej zmitologizowanej historii i rozliczyło się z grzechów przeszłości.

Polska i Rosja różnią się między sobą spojrzeniem na historię XX wieku. Na krzywdy wojenne nałożyły się reminiscencje wrogości ideologicznej z czasów wojny polsko-bolszewickiej 1920 r., a także powojenne zniewolenie, które oznaczało narzucenie stalinowskich wzorów ustrojowych. Oprócz agresji radzieckiej z 17 września 1939 r. oraz gehenny wywózek i zsyłek do łagrów, największą traumę stanowi zbrodnia katyńska i brak pomocy ze strony armii czerwonej dla powstania warszawskiego. W Polsce powszechne jest przekonanie, że walki powstańcze skończyły się klęską z powodu zdrady Stalina, który nie tylko nie udzielił pomocy, ale długo zwlekał ze zgodą na lądowanie samolotów alianckich z pomocą dla wojsk powstańczych. Także interpretacja daty zwycięstwa nad faszystowskimi Niemcami jest dla pokomunistycznej Polski datą kłopotliwą i niejednoznaczną. Zgodnie z postanowieniami konferencji jałtańskiej, na której przebieg nie miała żadnego wpływu, została włączona do strefy wpływów ZSRR. Wyzwolenie przez armię czerwoną oznaczało więc kolejne zniewolenie, a utrzymujące się różnice zdań na temat charakteru państwowości Polski komunistycznej (PRL) do dzisiaj dzielą polskie społeczeństwo. Polska, która niewątpliwie należała do obozu państw zwycięskich w II wojnie światowej, ustami prezydenta Lecha Wałęsy wyraziła 8 maja 1995 r.  swoje mieszane uczucia: „Niezmiernie trudno powiedzieć, czy był to dzień zwycięstwa, czy klęski narodowej”. Ta ambiwalencja spowodowała bojkot przez Wałęsę zaproszenia od prezydenta Borysa Jelcyna na rocznicowe obchody 50-lecia zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami w Moskwie. To, że w obchodach tych wziął udział ówczesny premier rządu polskiego Józef Oleksy, świadczyło o głębokim podziale społeczeństwa i utrzymywaniu się dwóch interpretacji znaczenia daty 9 maja. Jest ona obchodzona jako rocznica zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami, ale nie jest jednoznaczna z odzyskaniem przez Polskę suwerenności. Tę odzyskała dopiero po zrzuceniu komunizmu. Problem ten dotyczy więc nie tylko stosunku do wojny i jej następstw. Dotyczy współczesnej tożsamości Polaków, którzy nie potrafią spojrzeć na stosunki z Rosją inaczej jak tylko na karty „wspólnej wrogości”, nie zaś jak  na „wspólne braterstwo” z czasów wojny z faszyzmem.

Szansą dla stworzenia warunków polsko-rosyjskiej normalizacji i pojednania było uregulowanie na drodze traktatowej wzajemnych stosunków dyplomatycznych (Traktat między Polską i Rosją o przyjaznych i dobrosąsiedzkich stosunkach z 22 maja 1992 r.), wycofanie wojsk radzieckich z Polski (proces ten zakończył się 17 września 1993 r.) oraz zagwarantowanie dostaw strategicznych surowców energetycznych do Polski. W sferze deklaratywnej polska strona – co wynika z kolejnych exposés polskich premierów lat dziewięćdziesiątych ub. wieku, opowiadała się za normalizacją i ustanowieniem partnerskich stosunków, w praktyce jednak relacje były obciążone emocjami i narastającą arogancją moralną. Politykę wobec Rosji zaczęła determinować idea misjonizmu i prometeizmu, u których podstaw leżało krzewienie demokratycznych wartości Zachodu na obszarze poradzieckim. Polska  zamiast „pomostu” między Rosją a Zachodem zaczęła ustawiać się na pozycji forpoczty Europy Zachodniej i USA w konfrontacji z Rosją. Miejsce rzetelnej diagnozy własnych interesów oraz szans i możliwości ich realizacji zajęły obsesje antyrosyjskie i strach przed Rosją. Zabrakło spójnej wizji, pozwalającej na zidentyfikowanie Rosji jako ważnego sąsiada, z którym wiążą Polskę partnerskie relacje i interesy strategiczne.

Tak jak w stosunkach z Niemcami stałym motywem polskiej polityki było podtrzymywanie wizerunku wroga w postaci zachodnioniemieckiego „rewizjonizmu” i „rewanżyzmu”, służących wewnątrzpolitycznej konsolidacji komunistycznych władz, tak wobec Rosji demokratyczna Polska stawia zarzut nierozliczenia się ze zbrodni stalinowskich, w tym przede wszystkim zbrodni katyńskiej. Zbrodnia na oficerach polskich w Katyniu i innych miejscach b. ZSRR (ok. 25 tys. ofiar), popełniona przez NKWD, nigdy nie została do końca wyjaśniona. Przede wszystkim ze względu na brak dostępu do niezbędnych dokumentów niemożliwe okazało się wskazanie konkretnych sprawców. O ile zarówno Michaił Gorbaczow, jak i Borys Jelcyn ujawnili prawdę o zbrodni katyńskiej, o tyle  przedstawiciele strony rosyjskiej nie wyrazili skruchy na wzór polityków niemieckich, w myśl zasady, że odrodzona nowa Rosja nie ponosi odpowiedzialności za zbrodnie totalitarnego reżimu stalinowskiego. Wymowny charakter miał hołd oddany 25 sierpnia 1993 r. przez prezydenta B. Jelcyna pod krzyżem katyńskim na warszawskich Powązkach zamordowanym oficerom i podoficerom z radzieckich więzień w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz wypowiedziane tam słowo простите. Opór strony rosyjskiej przed kajaniem się za zbrodnie stalinowskie wynika zapewne z przekonania, że sami Rosjanie byli ofiarą dyktatury stalinowskiej, a zbrodnia katyńska była tylko jednym z wielu masowych okrucieństw. W Katyniu na każdy dół z ciałami pomordowanych Polaków przypada sześć czy siedem dołów wypełnionych ciałami Rosjan i przedstawicieli innych, mniej lub bardziej Rosjanom bliższych narodów.  Spór toczy się także o kwalifikację prawną tej zbrodni.

 

Dalsza część artykułu dostępna w nr.11 Polityki Polskiej.