[bsa_pro_ad_space id=5]
Od kilku miesięcy otrzymuję korespondencję mailową od osoby, której nie znam. Nie wiem czemu to zawdzięczam ani skąd ta osoba posiada mój adres mailowy. Ze zdjęcia zamieszczonego w mailu jak i podpisu wnioskuję, że jest kobietą. To ostatnie zdanie spowodowane jest tzw ostrożnością procesową ;). Nie wszystko co ta pani pisze odpowiada mojemu wyobrażeniu o świecie ale tym mailem poczułem się „wywołanym do tablicy”. Pozwolą Państwo, że go tutaj zacytuję;
Szanowni Państwo! Oto jedenasty w tym roku SOBOTNIK, wraz z DUCHEM CZASU. Z pozdrowieniami Małgorzata Todd www.mtodd.pl
[bsa_pro_ad_space id=8]
Zabójcza nowoczesność 11/2026(765)
Zacznijmy od niewinnych kwiatków. Każda Polka otrzymuje bukiet z takiej, lub innej okazji. Dawnymi czasy róże pachniały. Zachował się jeszcze nawyk ich wąchania, to niezrozumiałe…………… dla młodego pokolenia. Teraz pachną co najwyżej nowoczesne toalety. Bukiety róż wyglądają świeżo w chwili ich wręczania. Użycie dołączonego do nich preparatu na długi żywot kwiatów kończy go radykalnie.
Zabójcza nowoczesność dba przede wszystkim o żywność, bo ta przysparza pacjentów koncernom farmaceutycznym. Nikt się już nie dziwi, że każde urządzenie psuje się natychmiast po okresie gwarancji, bo tak jest zaprogramowane. Ogłupianie klienta, to sztuka podstawowa, którą powinien posiąść nie tylko oszukujący, ale taż oszukiwany.
Konserwatyści często demaskują obłudę i głupotę „nowoczesności”, ale i oni nie tykają jednej dziedziny – opakowań. To taka „święta krowa”, nie do ruszenia. Można oczywiście pokazywać plaże zapełnione śmieciami, można ubolewać nad zanieczyszczeniem środowiska, ale nikt nie odważy się zaproponować powrotu, chociażby do opakowań szklanych, zamiast plastiku. Może by spróbować?
„Ekolodzy”
–– Dlaczego tak zwani ekolodzy przyklejają się do jezdni, zamiast kłaść się na śmieciach wyrzucanych przez fale morskie? – spytała Małgorzata.
–– Może wolą asfalt od plastiku. – odpowiedział DUCH CZASU
–– Masochiści?
–– Ich nikt o zdanie nie pyta. Hasła typu: „Planeta płonie” i inne bzdury specjalnie wymyślono jako przykrywkę prawdziwej dewastacji środowiska.
–– Ale po co?
–– Nie ma na świecie drugiego tak wielkiego lobby jak producenci opakowań.
–– Rzeczywiście wszystko jest pakowane kilkakrotnie.
–– Po to właśnie ośmieszanie głupków zwanych ekologami, że gdyby ktoś chciał upomnieć się o prawdziwą ekologię, to zostanie wyśmiany.
–– Brak odważnych?
–– Tak i to na wszystkich kontynentach.
———————————————————————————————————————
Tym trafiła pani Małgorzata w tematykę mi bliską. Już od dawna uważałem, że z tzw Zachodem otrzymaliśmy w Polsce „w prezencie” dwa zjawiska na O. Oszustwa i Opakowania. Te zjawiska przenikają się nawzajem. O oszustwach w tej chwili można już mówić bez końca. Praktycznie weszły w każdą dziedzinę naszego życia. Czy środki spożywcze czy polityka a już przede wszystkim reklamy bazują na oszustwach. Chcę zaznaczyć, że każdą próbę manipulacji naszym odbiorem, optyczną czy (i) słowną uważam za oszustwo. Wykorzystującą nadzieję lub potrzeby ludzkie. Już sam fakt zaistnienia opisów produktów drobnym, nie do odczytania przez wielu drukiem, świadczy przynajmniej o próbach manipulacji. Do tego często stosuje się skomplikowane formy opisu lub specjalnie wydłuża się tekst. To wszystko ma na celu zniechęcenie potencjalnych klientów do czytania. I zabezpieczenie interesów producentów przed ewentualnymi procesami.
Temat jest na tyle obszerny, że wymagał by opracowań naukowych. A może jest to pomysł na pracę doktorską?
Kiedy po kilkuletniej emigracji zacząłem znowu jeździć do Polski, zauważyłem w jaki sposób ogłupiany jest naród. Dla mnie takim sztandarowym przykładem jest napis na wielu pralniach. „Ekologiczna pralnia chemiczna”. Zresztą przemysł chemiczny (czyli też przemysł farmaceutyczny) stał się dość wcześnie siedliskiem i wylęgarnią cwaniactwa, pazerności czy wręcz gangsterki. IG Farben i pokrewne im środowisko w Ameryce współpracowali ze sobą już przed drugą wojną światową. Ich następcy współpracują do dziś. To IG Farben zbudowało obóz w Oświęcimiu. Początkowo jako obóz pracy dla Polaków. Chodziło o zapewnienie bezpłatnej, niewolniczej siły roboczej, dla w ówczesnych czasach największej w Europie fabryki przemysłu chemicznego. Zbudowanej przez IG Farben właśnie w Oświęcimiu.
To właśnie w tym obozie ta cała banda kryminalistów „w białych kitlach” udająca naukowców, torturowała ludzi nazywając to medycznymi badaniami naukowymi. Wymieniając się jednocześnie doświadczeniami z eksperymentów na ludziach, z ” kolesiami” z Ameryki.
Dlaczego rząd amerykański nie chciał zbombardować szyn kolejowych do Oświęcimia, o co prosiło polskie podziemie i organizacje żydowskie? Kto się temu osobiście i w jakiej formie przeciwstawił? Dobrze by było gdyby kulisy tej sprawy ujrzały wreszcie światło dzienne.
[Zainteresowanym polecam lekturę; „Nazistowskie korzenie „Brukselskiej UE””. Autorzy; Paul Anthony Taylor, Aleksandra Niedzwiedzki, Matthias Rath, August Kowalczyk….. (nazistowskie-korzenie-ue.pdf). Dr Mattias Rath (Niemiec) jest tym człowiekiem, który wywalczył przed sądem konieczność opublikowania „schowanej” części protokołów norymberskich.]
Przejdźmy do konkretów;
Z pewnością istnieją jeszcze ludzie pamiętający czasy, kiedy wprowadzono w Polsce koszule „non iron”. „Potęga nowoczesności” zachwyciła wszystkich. Fakt, że można było nie prasować koszul wydawał nam się wtedy na tyle znaczący, że nikt nie zastanawiał się nad skutkami ubocznymi, które pojawiły się niemal równocześnie. Elektryzowanie się koszul i w następstwie bolesne przeskoki iskry. Ale przede wszystkim nadmierne pocenie się i pojawienie się „nowego”, bardzo nieprzyjemnego zapachu potu. Nikt z „normalnych ludzi” nie wiązał tego tematu z reakcją organizmu na wyroby przemysłu chemicznego. Dopiero dla niektórych stało się to zauważalne, kiedy uszczęśliwiono nas butami sportowymi…..z plastiku. W tym przypadku nie można już było mówić o przykrym zapachu. To już był smród nie do wytrzymania. Aby temu zaradzić zaproponowano dezodoranty.
Jak wielu z Państwa spotkało się ze zjawiskiem swędzenia pach lub z powiększonymi i bolesnymi węzłami chłonnymi w tym miejscu? U mnie ten problem zniknął od kiedy przestałem używać „tradycyjnych” dezodorantów. W niektórych środowiskach zaczęto zadawać pytania, na ile np aluminium zawarte w dezodorantach ma wpływ na powstawanie różnych, często bardzo poważnych chorób.
Choć koszule „non iron” dawno już wyszły z mody, włókna chemiczne zaistniały w ubraniach najpierw jako dodatki a ostatnio już prawie całkiem wyparły z naszej odzieży włókna naturalne. Proces ten odbywał i odbywa się sukcesywnie w sposób prawie niezauważalny dla społeczeństw. I jakoś nie zaistniała szersza dyskusja społeczna na ten temat w momencie, kiedy te komusze śmieci likwidowały nam przemysł włókienniczy, bazujący na lnie, wełnie i bawełnie. Konopie jako znakomity materiał nie tylko do wyrobu tkanin udało się dzięki różnym manipulacjom już dużo wcześniej zablokować do użytku codziennego. Siatki, sznury (ten słynny do snopowiązałki), liny czy materiały. To można było produkować z konopi. A dziś? Siatki, liny, meble, kosmetyki, środki spożywcze, butelki, skrzynki, materace, namioty, płachty, naczynia, deski do krojenia, ubrania, buty, drzwi, okna, podłogi, części samochodowe i OPAKOWANIA. Plastik i chemia. Jak wyglądają dzisiaj lasy? Ile mikroplastiku zjadamy dziennie? Ile środków chemicznych przedostaje się do wody, którą pijemy? A czym są tzw polepszacze smaku, czy konserwanty? Nawet do octu, który sam w sobie jest środkiem konserwującym są one dodawane. Do „świeżych” warzyw, do mięsa, nabiału. Dziwimy się alergiom, chorobom skóry? Sam w latach osiemdziesiątych przez kilka miesięcy szukałem przyczyny zaczerwienienia i swędzenia skóry po każdym prysznicu. Zmieniałem środki kosmetyczne, oddałem wodę do badania. I nic. Dopiero, kiedy powiązałem prysznic z ubieraniem świeżo wypranych spodni stało się jasne, że było to uczulenie na pewien reklamowany i znany wszystkim proszek do prania. Ostatnio też w mojej rodzinie zdarzył się przypadek uczulenia na mleczko kosmetyczne dla……dzieci, które użyła osoba dorosła. Chyba powoli nadszedł czas na lekkie przebudzenie. Kto to wszystko kontroluje. Na każdym towarze jest napisane, że ktoś to testował ale jeszcze nigdy nie zdarzyło się tak naprawdę, by jakaś większa afera wyszła na jaw poprzez kontrolę. To się zdarza dopiero gdy już są konkretne ofiary. Chciałbym poznać procedury PO TAKICH PRZYPADKACH w Polsce i ewentualne kary nałożone na koncerny. Bo to one w większości są sprawcami takich zdarzeń.
„Cui bono” jest dla mnie jednym z najważniejszych pytań, które powinno się zadawać przy każdym pojawiającym się nowym zjawisku, trendzie czy zakazie.
Cwaniactwo właśnie tej grupy „polepszaczy świata” jest szczególnie dobrze widoczne na przykładzie przemysłu chemicznego (w tym farmaceutycznego). Każdy z nas, w sposób dla wielu niezauważalny, przypłaca to codziennie zdrowiem i życiem. (Życiem w sensie czasu, który w sposób bezsensowny tracimy by reperować szkody, wyrządzone NAM I ŚRODOWISKU). Szkody powstałe głównie z powodu pazerności i chciwości tych naszych „dobroczyńców”. Ale dziwne jest, bo istnieją też „szkody bardzo zauważalne”, na które nie reagujemy z wystarczającym skutkiem.
Śmieci.
I tu nawet nie chodzi o śmieci, które nasz Naród, tak wysoce cywilizowany i kulturalny, pozostawia w lasach i przydrożnych rowach w prezencie naturze. Mowa jest o śmieciach, za wywóz których z roku na rok coraz więcej płacimy. I do tego, mimo że istnieją od dawna automatyczne systemy segregowania śmieci, jesteśmy tresowani w sortowaniu domowym. Element tresury społeczeństwa i jednocześnie stworzenie możliwości zarobkowych kolejnej grupie „obrotnych przedsiębiorców”. Jako dziecko mieszkałem w jednym z trzech budynków (17 rodzin), które posiadały wspólnie cztery kubły na śmieci. Wywożone co kilka tygodni. I nie zawsze pełne. Dziś zarzuca się nam, że produkujemy śmieci w olbrzymich ilościach.
MY?
Można też bardzo łatwo wykazać wpływ tych środowisk decydujących o tych zjawiskach na struktury polityczne. Wystarczy prześledzić życiorysy i powiązania „ważnych” osób. Tu powtórnie polecam książkę, którą można też przeczytać w formie elektronicznej: „Nazistowskie korzenie „Brukselskiej UE””
Niedawno dotarł do mnie artykuł szwajcarskiego wydawnictwa „Zeitpunkt Verlag” na temat pożaru w Crans-Montana w barze „Le Constellation” (1*) . Zadano pytanie, czy odzież z tworzyw sztucznych lub z domieszką takowych miała wpływ na sposób w jaki umierały czy zostały poparzone ofiary tego pożaru. Ubrania z materiałów syntetycznych w wysokich temperaturach topią się, przyklejając się do skóry. Uwalniając jednocześnie wysoko toksyczne gazy. Co znacznie zwiększa ryzyko śmierci lub poparzeń najwyższego stopnia.
(Tekst w wersji angielskiej na temat zmian w materiałach stosowanych w przemyśle odzieżowym(*2))
Ostatnio w niemieckich mediach szeroko omawiano los wieloryba, który dogorywał w wodach przybrzeżnych. Ale tylko niewielu wspomniało o plastikowej sieci rybackiej, która uniemożliwiała mu zdobywanie pożywienia. Ilość plastiku w morzach i oceanach JEST JUŻ KATASTROFĄ. Może by tak nasze kochane celebrytki popisały coś kredą po ulicach w obronie zwierząt morskich? Z pewnością odpowiedzialni za to pójdą od razu do spowiedzi i zmienią swoje dotychczasowe, karygodne zachowanie. Link do komentarza (0*)
Istnieje oczywiście miliony przykładów na sensowne i przydatne użycie chemii w naszym życiu. Więc chodzi, jak w wielu dziedzinach również o to, by stosować dostępne nam rozwiązania w sposób rozsądny i logiczny. A nie tylko po to, by napchać komuś „kiesę”.
[bsa_pro_ad_space id=4]