Bartek stał się ofiarą systemu koronawirusowego, i procedur które ktoś wymyślił

0
241

„Kilka dni temu dodałam post ale niestety musiałam go usunąć żebyśmy mogli pożegnać Bartusia w spokoju …… Bartusiu za bardzo Cię kochamy żeby przemilczeć to co się stało, przemilczeć prawdę…

Fot. śp. Bartek Romanowski

A prawda jest taka, że Bartek stał się ofiarą SYSTEMU koronawirusowego, i procedur które ktoś wymyślił, ktoś inny wprowadził do służby zdrowia a jeszcze kto inny, podcierając  sobie tyłek przysięgą Hipokratesa, wykonał …

Od niedzieli Bartek źle się czuł miał gorączkę bolała go głowa i oko, we wtorek udało się skonsultować z lekarzem ONLINE. Lekarz zalecił antybiotyk ONLINE… tak sobie myślę, że niesamowite to jest, że przez tyle setek lat lekarz miał potrzebę pacjenta zbadać, dotknąć podczas gdy wystarczy zrobić konsultację ONLINE ! Czy to jest normalne odpowiedzcie sobie sami…

Bartek dostał antybiotyk i w środę rano już się nie obudził… miał czynności życiowe, ale był nieprzytomny…

Przyjeżdża karetka, „ratownicy „mierzą temperaturę jest 41 st. i mimo tego, że rodzice mówią że bolała go głowa i oko „ratownicy” stwierdzają: KORONAWIRUS. Poszli ubrać się w swoje kombinezony, co zajęło im bagatela jakieś pół godziny, po czym przenieśli Bartka do karetki, kazali jemu nieprzytomnemu założyć maseczkę … cała akcja trwała niemal godzinę …

Bartek został zawieziony do zgorzeleckiego szpitala, gdzie wszyscy lekarze przyklasnęli decyzji „ratowników” i kazali odwieźć Bartka do Bolesławca na oddział zakaźny… do momentu odwiezienia go do Bolesławca, cały  czas był w karetce…

W Bolesławcu zostaje pobrana krew m.in do badania pod kątem koronawirusa. Lekarze wykonują też inne badania w tym tomograf głowy…okazuje się że Bartek ma ropnia śródczaszkowego… I zostaje odwieziony do Legnicy… Godziny mijają, na niekorzyść Bartka ale przecież PROCEDURY trzeba zachować. A gdzie dobro pacjenta?

Bartek dopiero  o godzinie 18 trafia na stół operacyjny…

Lekarze stwierdzają że jest… tragicznie… ma uszkodzony ośrodkowy układ nerwowy, obrzęk mózgu, lekarz mówi, że jedyne co gorszego może go spotkać to zgon…

I teraz należy tu nadmienić, że Bartek jest w szpitalu sam, nie ma przy sobie nikogo bliskiego. Dlaczego ? Bo przecież jest podejrzenie koronawirusa … I rodzina została objęta kwarantanną… czy to można zrozumieć… czy PROCEDURY tak zamykają czujność medyków, że nie potrafią zaobserwować, że jedynym objawem, który można by podpiąć pod koronawirusa była gorączka?

Jest czwartek rano, telefon do zgorzeleckiego SANEPIDU. Pani, z którą  jest rozmowa znosi kwarantannę dla rodziców… godzina 15: lekarz z Legnicy dzwoni i informuje, że wynik badania na koronawirusa jest ujemny… rodzina ma zielone światło, a Bartek zostaje przeniesiony na OIOM…

Rodzina od razu jedzie do Bartka, a tam lekarz mówi, że muszą się z nim pożegnać, bo stan jest nadal krytyczny… Ale nie odbiera nadziei…

W drodze powrotnej mama Bartka dostaje telefon ze zgorzeleckiego SANEPIDU, że wynik badania na koronawirusa wykonanego w Bolesławcu jest pozytywny !!!! Ale jak to ? Dwa badania w tym samym dniu i dwa różne wyniki ? Pani z SANEPIDU z powrotem nakłada na rodzinę kwarantannę… Bartek zostaje znowu odizolowany…

Dnia 01.05 Bartuś umiera.

Odchodzi od nas syn, brat, wnuk, siostrzeniec, kuzyn… chłopiec, który za parę miesięcy miał się cieszyć ze swoich 18 urodzin… Ale nie dano mu tej szansy…

Nie, to nie choroba odebrała mu życie… lecz PROCEDURY MEDYCZNE,  i chory koronawirusowy SYSTEM.

On miał szansę, żeby przeżyć, gdyby można było odbyć normalną wizytę lekarską, a nie ONLINE…

Serce pęka, bo miał przed sobą całe życie, miał przy sobie kochającą rodzinę, która wskoczyła by za nim w ogień… zabrano mu to wszystko jedną decyzją, decyzją o ogłoszeniu pandemii…

Wiemy, że przypadków pacjentów, którzy ucierpieli przez niewłaściwą diagnostykę zgorzeleckich „ratowników” i „lekarzy” jest więcej… dlatego nie mamy zamiaru milczeć…

Prosimy Was o udostępnianie tego postu i historii Bartka. Może znajdzie się ktoś, kto będzie chciał tą historię upublicznić w mass mediach… niech Polacy się w końcu dowiedzą, ile warte jest ich życie w oczach polityków.

za: politywatory.com

Fot. Marian i Magdalena Romanowscy (rodzice Bartka) oraz ciocia Aleksandra Drabko