“Dnia 24 lipca gen. Rozwadowski zostaje szefem sztabu generalnego i następuje przełom moralny w naczelnym dowództwie.” – wspomnienia płk. Aleksandra Kędziora o Wojnie 1920 r. [PDF]

0
1563

Równo 100 lat temu, 24 lipca 1920 roku, gen. Tadeusz Jordan Rozwadowski, w sytuacji już mocno katastrofalnej po porażkach armii Piłsudskiego na Wschodzie w związku z wysoce niefortunną (najdelikatniej mówiąc) “Wyprawą Kijowską”, został szefem sztabu generalnego.

Poniżej wybrane opisy dokonane przez pułkownika Aleksandra Kędziora (miał zostać generałem mianowanym przez gen. Wł. Sikorskiego, ale odmówił wierząc, że będzie lepsza sposobność), biorącego udział w Bitwie Warszawskiej 1920 roku, oraz później będącego bezpośrednim obserwatorem wojny domowej w Hiszpanii, jako attache wojskowy w Lizbonie. W 1938 roku ostrzegał on polskie władze o nadciągającej wojnie Niemców przeciwko Polsce, wraz z opracowanym planem obrony kraju przed inwazją, jednak jego rekomendacje zignorowano.

Całość wspomnień płk. Aleksandra Kędziora, wraz z przedmową Jędrzeja Giertycha, w załączonym PDF poniżej (wyd. Londyn 1983 rok).

Jeśli historia ma być nauczycielką życia, to każdy Polak powinien się zapoznać z tym opracowaniem (37 str.) !!!

Fot. Generał Tadeusz Rozwadowski (drugi z lewej) w czasie manewrów na początku lat 20. EastNews.


Z przedmowy Jędrzeja Giertycha:

O odbudowaniu państwa polskiego

Odbudowanie zjednoczonego państwa było owocem odwrócenia strategii. Naród polski, którego rzeczywistym sternikiem i wodzem był Roman Dmowski, uznał, że jego głównym wrogiem nie jest Rosja, lecz są Niemcy, oraz uznał, że nie należy dążyć do niepodległości Królestwa Kongresowego, lecz do zjednoczenia wszystkich trzech zaborów w jeden polityczny organizm i do niepodległości tej Polski zjednoczonej. Odwrócenie strategii powstańczej XIX wieku, której kontynuatorem był w XX w. Piłsudski i która wiodła nas od klęski do klęski, było dziełem trudnym – a przyniosło w sposób bezpośredni dwa osiągnięcia.

Po pierwsze, Niemcy zostały pobite. Bez wkładu polskiego, bez polityki Dmowskiego, Niemcy byłyby już w 1914 ro­ku wojnę wygrały. Planem wojennym niemieckim było wywołać w Królestwie Kongresowym polskie powstanie, zwrócone przeciwko Rosji — i spowodować przez to wycofanie się Rosji z wojny, co pozwoliłoby Niemcom na błyskawiczne rozprawienie się z Francją i na podyktowanie ogólnego pokoju. (Oczywiście, pokój ten utrwaliłby rozbiory Polski). Podstawowym narzędziem w tym niemieckim planie był Piłsudski. Zadaniem, wyznaczonym mu przez rządy i sztaby niemiecki i austriacki było wywołanie w Królestwie powstania. Jego wkroczenie 6 sierpnia 1914 roku do Królestwa i jego 10-dniowe rządy w Kielecczyźnie — to były akty, których strategicznym celem było zapewnienie Niemcom zwycięstwa w wojnie, a w dalszym etapie uniemożliwienie odbudowania niepodległej, zjednoczonej Polski. Polityka Dmowskiego obaliła zamiary powstańcze Piłsudskiego, a tym samym uniemożliwiła Niemcom zwycięstwo. Polska przyczyniła się w sposób wybitny do pobicia Niemiec w wojnie. Przyczyniła się także i w sposób aktywny: udziałem wielotysięcznej rzeszy polskich rezerwistów w drugiej bitwie pod Grunwaldem, która pozwoliła Francji na odniesienie zwycięstwa nad Marną. (Rosyjscy rezerwiści – poza żołnierzami jednego tylko, smoleńskiego korpusu, – nie mogli do tej bitwy zdążyć ze względu na odległość). Oraz później wysiłkiem armii Hallera we Francji i wojsk polskich w Rosji.

Po wtóre, naród polski potrafił skorzystać z niemieckiej klęski i osiągnąć znalezienie się w obozie zwycięzców i uczestniczenie w konferencji, która podyktowała Niemcom pokój.
Polska nie uczestniczyła w żadnym kongresie pokojowym w XVIII i XIX wieku. Nie było jej, w szczególności, na kongresie wiedeńskim w 1815 roku. Nie było jej również w Locarno w 1925 i w Monachium w 1938 roku, a także, w istocie, w Poczdamie w 1945, nie mówiąc już o Teheranie (1943) i Jałcie (1945). Gdy Prusy zostały powalone przez Napoleona pod Jena (1806), naród polski nie uczestniczył w konferencji pokojowej w Tylży (1807). Ale w Wersalu (a raczej w Paryżu) w 1919 roku Polska była pełnoprawnym uczestnikiem, a Dmowski – jednym z głównych negocjatorów. W istocie Polska została odbudowana w Wersalu. Dokładnie tak samo, jak zmiażdżona została w sposób ostateczny w 1815 roku w Wiedniu, a pognębiona w roku 1945 w Jałcie i w Poczdamie. Bez Wersalu — wszystko co się działo w 1918 i 1919 w Polsce byłoby się okazało równie przemijające jak niepodległość Ukrainy w pierwszej wojnie światowej, oraz Słowacji i Chorwacji w drugiej. Niepodległość i zjednoczenie Polski — to nie był owoc wysiłku zbrojnego, nie zostały one „wywalczone”. Były owocem mądrej, zwycięskiej akcji politycznej i dyplomatycznej.

(…)

Postawa polityczna polskiego narodu znalazła najdobitniejszy wyraz w tajnym zjeździe we dworze w Pieniakach pod Brodami w dniach 15-19 września 1912 roku, w którym uczestniczyło 17 czołowych polskich polityków z trzech zaborów, a wśród nich Roman Dmowski, były prezes Koła Polskiego w Dumie, czyli parlamencie rosyjskim (który zjazdowi przewodniczył), Władysław Seyda, aktualny prezes Koła Polskiego w Reichstagu, parlamencie niemieckim i Stanisław Głąbiński, były prezes Koła Polskiego w Reichsracie, parlamencie austriackim. Zjazd ten uchwalił, że głównym wrogiem Polski są Niemcy i że naród polski w nadchodzącej wojnie staje w obozie antyniemieckim. Zjazd zakończono toastem na cześć Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej, to znaczy na cześć odbudowanej Polski przedrozbiorowej, a nie niepodległego Królestwa Kongresowego, do którego dążył Piłsudski. Aktem formalnym, określającym stanowisko narodu polskiego w wojnie w obozie antyniemieckim była deklaracja w tym duchu w imieniu całego polskiego narodu, złożona przez posła Wiktora Jarońskiego w Dumie rosyjskiej w dniu 8 sierpnia 1914 roku. (…)

Co robił Piłsudski ?

Wojna polsko-rosyjska, pierwsza zwycięska polska wojna od kilku stuleci, a w szczególności bitwa warszawska, największe polskie zwycięstwo od wyprawy wiedeńskiej 1683 roku, to znaczy od 237 lat, jest tym wielkim wydarzeniem historycznym, któremu rozważania pułkownika Kędziora poświęcone są w znacznej części. Wojna ta i bitwa są w polskiej świadomości historycznej przedmiotem zawziętej kontrowersji. Pułkownik Kędzior stoi w tym sporze po stronie historycznej prawdy i słuszności – a wbrew tendencyjnej, propagandowej legendzie.

Owa legenda głosi, że zwycięzcą w bitwie warszawskiej i w całej w ogóle polsko-sowieckiej wojnie był Józef Piłsudski, a zarazem, że był on rzeczywistym twórcą i odnowicielem polskiego wojska.

W istocie, Piłsudski ani bitwą warszawską nie dowodził, ani nawet w niej nie uczestniczył. W dniu 12 sierpnia 1920 wręczył premierowi Witosowi sporządzony na piśmie akt swego zrzeczenia się godności zarówno Naczelnika Państwa, jak Naczelnego Wodza i wyjechał z Warszawy, to znaczy z siedziby Naczelnego Dowództwa. Jak wiemy z pamiętników marszałkowej Piłsudskiej, udał się do niej pod Kraków. Potem przyjechał do Puław, by stanąć na czele zgrupowania wojsk, które w planach generała Rozwadowskiego przeznaczone zostało do uderzenia skrzydłowego.

Wobec tego, faktyczne dowództwo nad całością armii objął oficjalny zastępca wodza naczelnego, którym był szef sztabu, generał Rozwadowski. To on był rzeczywistym dowódcą w bitwie warszawskiej i sprawcą osiągniętego w niej, wiekopomnego zwycięstwa. To on był autorem planu bitwy. To on dokonał bardzo ważnej czynności, jaką było przegrupowanie wojsk i ustawienie ich do bitwy. To on dowodził bitwą w czasie jej trwania, – także dokonywając w toku walki bardzo istotnych zmian w planie bitwy, spowodowanych zmianą sytuacji. Dotyczy to zwłaszcza ofensywy V armii generała Sikorskiego. To on występował wobec zgrupowania wojsk pod dowództwem Piłsudskiego nad Wieprzem w roli przełożonego. Bitwa toczyła się w dniach 14, 15 i 16 sierpnia 1920 roku, a polegała na stałej obronie Warszawy przed atakiem na nią od wschodu oraz na ofensywie w kierunku północnym, która wbiła się klinem we flankę bolszewicką, przecinając siły bolszewickie na pół. Pierwszą z tych operacji przepro­wadziła polska 1-sza armia (gen. Latinik), drugą 5-ta (gen. Sikorski). Walczyły one z trzema armiami sowieckimi, XVI, III i XV. Armie te zostały w bitwie warszawskiej pobite. Dnia 17 sierpnia sowiecki wódz, Tuchaczewski, zarządził odwrót na linię rzeki Liwiec.

Projektowaną przez generała Rozwadowskiego operacją, stanowiącą nieodzowną część składową bitwy miało być uderzenie na flankę wojsk sowieckich zgrupowania wojsk znad Wieprza, złożonego z polskich armii II, III i IV, razem z dziewięciu dywizji. Piłsudski nominalnie dowodził tym zgrupowaniem – i zadania swego nie wykonał. W czasie bitwy warszawskiej cała ta wielka, polska siła, zgru­powana pod ręką, pozostała bezczynna. Piłsudski wyruszył w pochód dopiero z wielkim, zupełnie niepotrzebnym opóźnieniem, mianowicie 16 sierpnia, gdy bitwa warszawska dobiegała końca. Uderzył w rezultacie w próżnię. Dopiero w nocy z 17 na 18 sierpnia, 14 dywizja po przejściu Garwolina nawiązała kontakt z nieprzyjacielem. W wyniku tego, zwycięstwo warszawskie było połowiczne, gdyż wojska Tuchaczewskiego zdołały się z matni wymknąć.

Piłsudski zmienił plan Rozwadowskiego przesuwając koncentrację IV armii z rejonu Garwolina nad Wieprz i w ten sposób ograniczył rozmiar zwycięstwa. To przesunięcie IV Armii nad Wieprz było po prostu sprzeczne z zasadami sztuki wojennej: oznaczało ono odsunięcie się od skrzydła nieprzyjacielskiego i uniemożliwienie zgrania manewru w czasie.

Jest oczywiste, że bitwę warszawską stoczył i wygrał gen. Rozwadowski. Piłsudski uchylił się od udziału w tej bitwie. Ograniczył się do — połowicznego i nie w pełni udanego — wyjścia na tyły cofającego się, pobitego w bitwie warszawskiej nieprzyjaciela. Jest zupełnym przeinaczeniem prawdy twierdzić, że zwycięstwo sierpniowe 1920 roku było dziełem Piłsudskiego. Piłsudski dopiero od 18 sierpnia, jakby nigdy nic i jakby się do dymisji nigdy nie podawał, zaczął na nowo występować w roli naczelnego wodza.

Francuski wódz, generał Joffre, powiedział ongiś w związku z kontrowersją, dotyczącą głównej zasługi w osiągnięciu zwycięstwa nad Marną, że gdyby ta bitwa była przegrana, byłoby oczywiste, że przegrał ją generał Joffre; wobec tego, skoro bitwa została wygrana, należało by przypisać także i to jemu. Sformułowanie to można by z powodzeniem zastosować również i do bitwy warszawskiej. Jest oczywiste, że gdyby bitwa ta była przegrana, za winowajcę uznany by był generał Rozwadowski — a Piłsudski byłby pierwszym, któryby to twierdził. Mówiłby: 12 sierpnia złożyłem dowództwo, objął je zamiast mnie Rozwadowski, w czasie bitwy jeździłem pod Kraków, a potem byłem w Puławach; to nie ja dowodziłem.

Do czego właściwie zmierzał Piłsudski w przededniu i w czasie bitwy warszawskiej? – Należy przypuszczać, że w zwycięstwo nie wierzył; przypuszczał, że Warszawa padnie. Stanął na czele dziewięciu dywizji w rejonie Puław, bo — wcale nie zamierzając uderzyć na skrzydło bolszewików znad Wieprza — chciał te dywizje uratować z pogromu, wywożąc je linią kolejową Dęblin-Kielce pod Częstochowę.

Dlaczego pod Częstochowę? Czego tam chciał? Czy — załamany klęską (wiemy o tym załamaniu z pamiętników jego żony i z innych źródeł) — myślał tylko, jakby w myśl tego, co pisał w swej pracy „Ulina Mała”, o obronie ostatniego bastionu i o staniu się nowym Kordeckim? Czy też przewidywał, że utworzony będzie, pod auspicjami niemieckimi, nowy front antybolszewicki, mający za główny trzon armię niemiecką, w którym znajdzie się — znowu pod niemie­ckim protektoratem — miejsce także i dla niego, jako wodza polskiej armii, złożonej z dziewięciu dywizji? — Nie wiemy tego.

O wojsku polskim

Należy w związku z całością sprawy wojny polsko-bolszewickiej omówić zagadnienie głównej zasługi stworzenia polskiego wojska, narzędzia, które pozwoliło Polsce odnieść w tej wojnie zwycięstwo.

Jest nieprawdą, że twórcą polskiego wojska był Piłsudski. Był on raczej jego dezorganizatorem i niszczycielem.

Armia polska była dziełem całego narodu. To cały naród owładnięty był wolą walki i zwycięstwa. Było naszym szczęściem, że wojna światowa sprawiła, iż wielkie rzesze Polaków otrzymały wyszkolenie wojskowe i nabrały wojennego doświadczenia w armiach państw zaborczych, oraz, że w armiach tych służyły liczne zastępy podoficerów, oficerów, a nawet generałów Polaków (takich jak Rozwadowski). To o ten korpus oficerski i generalski oparła się nowa armia polska przede wszystkim.

Rzecz ciekawa, że pierwsze większe, na ogół zwycięskie, samodzielne walki stoczyła odradzająca się Polska tam, gdzie nie było ani jednego polskiego regularnego oddziału: we Lwowie i w Poznańskiem.

Sowieccy historycy, którzy od strony rosyjskiej opisali wojnę polsko-bolszewicką, Kakurin i Mielikow, napisali o odrodzonej polskiej armii:

„Z najlepszej strony pod względem uporczywości (stojkosti) i zdolności bojowej zaprezentowały się dywizje poznańskie, za nimi siły hallerowskie, a wreszcie dywizje legionowe. Najsłabszymi pod każdym względem okazały się tak zwane dywizje litewsko-białoruskie. (…) Moralna i bojowa konsystencja legionistów niewiele się odróżniała (od tych ostatnich) w lepszą stronę”

(Dywizjami legionowymi Kakurin i Mielikow nazywają wojska, utworzone w Królestwie Kongresowym i w Galicji Zachodniej).

Tak więc wrogowie Polski uznali, że najlepszym polskim wojskiem była armia wielkopolska, a drugim co do wartości armia Hallera. Na zorganizowanie żadnej z nich Piłsudski nie wywarł najmniejszego wpływu. A zważmy, że armia wielkopolska, oddana w dniu 1 września 1919 roku pod ogólnopolskie dowództwo, liczyła w owym dniu 93 686 żołnierzy (z 13 338 końmi, 1015 ciężkimi karabinami maszynowymi, 207 działami piechoty, 146 działami polowymi i 219 ciężki­mi, 38 samolotami, 214 miotaczami min i 3 pociągami pancernymi). Co więcej, Wielkopolska wystawiła nie tylko ową armię regularną, ale nadto i 130 000 żołnierza Wojska Obrony Krajowej, stacjonowanego na miejscu, na całym obszarze Wielkopolski, i przeznaczonego do natychmiastowej walki z ewentualnym nowym niemieckim najazdem, lub partyzantką.

Zważmy także, że armia Hallera przybyła z Francji do Polski w sile z górą 90 000 żołnierza i była jeszcze lepiej uzbrojona, niż armia wielkopolska.

Legiony galicyjskie liczyły w kulminacyjnych momentach swego rozwoju w 1915 i 1916 roku 22 tysiące ludzi (w czym I Brygada Piłsudskiego tylko 5 500). Jest to niemal dokładnie tyle samo, co liczba samych tylko polskich ochotników z Ameryki w armii Hallera, których było 20 000. Cała armia Hallera była cztery razy większa od Legionów w kulminacyjnym momencie ich rozrostu liczebnego, a 16 razy większa od I Brygady. Regularna armia wielkopolska, nie licząc Wojsk Obrony Krajowej, była tak samo cztery razy większa od Legionów, a 17 razy większa od I Brygady. (…)

Piłsudski sprzeciwił się zorganizowaniu, dużej polskiej armii drogą poboru powszechnego. Pobór przeprowadzony został pierwotnie tylko w Poznańskiem (7 roczników) i pod władzą Polskiej Komisji Likwidacyjnej w Galicji (3 roczniki). Gdy po zebraniu się sejmu, „endecy” wystąpili 22 lutego 1919 roku z wnioskiem o wprowadzeniu przymusowego poboru w całym kraju, Piłsudski i PPS sprzeciwili się temu. Wniosek ten uchwalony został 7 marca 1919 roku głosami samych tylko „endeków” i ludowców. Piłsudski chciał jedynie tworzyć armię „partyjną”, złożoną z jego stronników, mianowicie z członków POW: formacje w Warszawie, Łodzi, Włocławku, Kaliszu i Łowiczu. Natomiast resztę polskiego wojska dezorganizował. W szczególności, armię Hallera osłabił, zarządzając jej częściową demobilizację.

Warto ponadto przypomnieć, że Piłsudski zniszczył wojsko polskie w Rosji, które miało tam szansę powstania w 1917 roku. Mogło ono osiągnąć siłę miliona żołnierza, co byłoby wywarło decydujący wpływ już nie tylko na sprawę polską, lecz na cały dalszy przebieg wojny. Były już przez władze wojskowe rosyjskie poczynione konkretne przygotowania do utworzenia trzech polskich korpusów, co przy rosyjskich etatach z górą 70 000 ludzi na korpus oznaczało polską armię blisko ćwierćmilionową. Ale Piłsudski przesłał poprzez Sztokholm instrukcję dla POW i PPS w Rosji, by do utworzenia tej armii nie dopuścić i POW skutecznie tworzenie tej armii rozbiła, tak, że w rezultacie I korpus (gen. Dowbor-Muśnickiego) nie przekroczył siły 23 661 żołnierza, II korpus 4 000 i III korpus 3 000. Cała ta siła została w końcu zniszczona. (Uratowały się tylko jej resztki: dywizja gen. Żeligowskiego na Kaukazie, część dywizji syberyjskiej i oddział murmański).

Tyle o wojsku polskim w I wojnie światowej i o polskich wojnach lat 1918-1920.


PŁK. ALEKSANDER KĘDZIOR

Fot. gen. L. Faury, gen. Sikorski, płk dypl Aleksander Kędzior, NN, NN, płk Bohusz-Szyszko (Narodowe Archiwum Cyfrowe)

ŹRÓDŁA NIEPODLEGŁOŚCI

Należy przypomnieć te preliminaria, które do wojny doprowadziły. Polska odzyskała niepodległość 11 listopada 1918 r. w wyniku zwycięstwa sojuszników i równoczesnego upadku naszych trzech zaborców, po 120 latach niewoli. Trzeba sobie tu odpowiedzieć na pytanie, w jakim stopniu pogrobowcy Rzeczypospolitej do tego się przyczynili i czy byli gotowi do odbudowy tej niepodległości. Zadania, przed którymi Polska stanęła w 1918 roku obejmowały sprawy przyszłego ustroju, bezpieczeństwa, sprawy ekonomiczne i rozwoju kulturalnego. W okresie niewoli na pierwszy plan wysuwała się sprawa utrzymania wspólnoty narodowej i ducha starej Rzeczypospolitej we wszystkich trzech zaborach. To zadanie w ramach możliwości zostało wykonane. W sprawach organicznych dorobek był duży. W każdej dziedzinie powstawały kadry przygotowanych i ofiarnych działaczy. W dziedzinie polityczno-ustrojowej dorobek był zależny od warunków w poszczególnych zaborach. Powstawał on przede wszystkim w organizacjach społecznych, a następnie w organizacjach politycznych. W ten sposób Polacy zdobyli trudne pozycje w Dumie rosyjskiej, w sejmie pruskim i w Reichstagu. W galicyjskim sejmie krajowym a i w austriackim parlamencie polscy działacze wybijali się na czoło. W zaborze pruskim ich wysiłki były szczególnie ciężkie w walce z „Hakatą”. W licznym gronie zasłużonych działaczy tego za­boru wybił się młody Ślązak, któremu „Hakata” nadała zaszczytny tytuł wroga „numer jeden”. Był nim Wojciech Korfanty. W parlamencie austriackim Koło polskie umiało w najważniejszych sprawach przemawiać wspólnym językiem. Było ono szkołą parlamentarnej demokracji. W sumie Rzeczpospolita „zasłużyła na niepodleg­łość” i była do niej gotowa. Ciemną plamą na tym obrazie były szerzące się ze Wschodu i zupełnie obce duchowi polskiemu idee totalnej rewolucji, pochodzące głównie z rosyjskiej organizacji „Narodnaja Wola”, a później z organizacji bolszewickich. Ich adepci działali głównie w Kongresówce i na Litwie. Z Zachodu też przychodziły różne „izmy” wrogie naszemu duchowi i kulturze a oparte na determinizmie, dogmatyzmie i przymusie.

Dorobek polityczny okresu niewoli wyraził się kolejno:

  • Odezwą Mikołaja Mikołajewicza z 1914 roku,
  • proklamacją dwu cesarzy z 5.11.1916 roku
  • powstaniem Pol­skiego Komitetu Narodowego w Paryżu.

Mikołaj II w grudniu 1916 roku ogłosił deklarację o wolnej Polsce złożonej z trzech zaborów, a rząd Kiereńskiego uznał niepodległość Polski w roku 1917. Warunki, tzw. „14 punktów” Wilsona ze stycznia 1917 roku głosiły niepodległość Polski z dostępem do morza.

W lutym 1918 roku II-ga Brygada walczy z Austriakami pod Rarańczą, następnie z Niemcami pod Kaniowem. W ten sposób jest jedyną jednostką polską, która walczy z wszystkimi trzema zabor­cami. Akcja II-giej Brygady zmywa to zupełnie niezasłużone odium walk Legionów po stronie państw centralnych i umożliwia Francji utworzenie Armii Polskiej pod polskim naczelnym dowództwem. Powstaje poważna siła złożona z weteranów wojny światowej w sile 5-ciu dywizji piechoty, z wojskami pomocniczymi i z nowoczesnymi, jak na ówczesne czasy, broniami. Francja uznaje Komitet Narodowy jako de iure rząd polski. W ten sposób znani i wytrawni politycy tworzący ten rząd uzyskują możność bronienia sprawy polskiej po stronie aliantów, którzy w tym czasie decydowali o naszym losie. Dnia 7.11.1918 Rada Regencyjna w Warszawie też ogłasza niepodległość.

Jest to w sumie wielki dorobek pracy niepodległościowej w okresie niewoli. Wydawało się, że Polska nie tylko zasłużyła na niepodległość, ale że czeka ją promienna przyszłość. Miało jednak stać się inaczej.

Dnia 11.11.1918 roku następuje koniec wojny, której cele były różne dla sojuszników. Anglia zrealizowała swój główny cel. Wielka flota Tirpitza przestała istnieć. Ameryka osiągnęła dominującą pozycję gospodarczą i status potęgi morskiej. Staje się ona również posiadaczem największego zasobu złota. Dąży teraz wyraźnie do wycofania się z bałaganu europejskiego i zajmuje ją głównie Pacyfik. Tylko Francja, napadnięta dwukrotnie przez Niemcy, widzi wcześnie możliwości odrodzenia się niebezpieczeństwa imperializmu niemieckiego.

Jeszcze przedtem bo 7.11.1918 roku ma miejsce fakt, który miał poważnie zaważyć na naszym losie. Z inicjatywy „Konwentu A” powstaje rząd lubelski. Ma on charakter samozwańczy i skrajnie rewolucyjny. Wywołuje to wstrząs wśród naszych przyjaciół na Zachodzie, a koła nam nieprzychylne proponują nas odpisać na straty. Dnia 11.11.1918r. Rada Regencyjna, pod naciskiem radykalnej lewicy oddaje naczelne dowództwo „Komendantowi”, a 14.11. przekazuje mu władzę cywilną.

(…)

O Piłsudskim i doprowadzeniu do zamachu majowego 1926 roku

W roku 1921 demokratyczna Polska uchwala konstytucję, ale Naczelnik Państwa nie znajduje w niej miejsca odpowiedniego dla siebie i rozpoczyna z nią walkę. Dąży w pierwszym etapie do osiągnięcia pełnej i niekontrolowanej władzy nad wojskiem. Tworzy się legendę o jego wyłącznej roli w odzyskaniu niepodległości i w zwycięstwie 1920 roku. Ugrupowania „postępowe” i radykalne, gdzie Naczelnik Państwa ma swe „wtyczki”, prowadzą akcję na wielką skalę, wznawiając organizację mafii. W wojsku wznowione P.O.W. prowadzi akcję nieprzebierającą w środkach, a głównym hasłem jest „Armia bez wodza”!

W tej sytuacji inicjatywa polityczna przechodzi coraz bardziej w ręce „eserów”, a w wojsku — w ręce radykalnych „chłopców komendanta”. Ma miejsce inicjatywa „nocy św. Bartłomieja”, o której pisze Pobóg-Malinowski. Zapobiegł jej Daszyński. Następują krwawe wypadki w Krakowie. To wszystko wprowadza nastrój podniecenia i niepewności, który osiąga punkt kulminacyjny w mordzie popełnionym na osobie Prezydenta Narutowicza.

Jest to woda na młyn polityki niemieckiej, która robi nam w kołach międzynarodowych opinię „anarchistów” i określa Polskę jako „Saisonstaat”.

ZAMACH MAJOWY 1926 ROKU

Wszystko to przynosi jak najgorsze rezultaty, a Piłsudski najpierw odsuwa się od władzy – w roku 1923 – a potem, w roku 1926 dokonuje krwawej rewolucji, by zdobyć władzę dla siebie i „swoich chłopców”, co prawda od 1914 r. trochę wyrośniętych i o zwiększonych apetytach.

W ówczesnych warunkach i położeniu była to największa zbrodnia w naszych dziejach. Polsce przyszło zapłacić za to utratą niepodległości w 1939 roku.

Piłsudski staje się de facto dyktatorem i wprowadza zasadnicze zmiany w sprawach polityki i obrony. Może sobie na to pozwolić, by się rozprawić z demokratyczną częścią P.P.S., która tak nieopatrznie poparła jego zamach.

W polityce zagranicznej następuje wyraźna zmiana w stosunku do Francji i niejako zawieszenie naszego z nią sojuszu. Pakt z Hitlerem, zawarty w tajemnicy przed Francją, wprowadza politykę polską w sferę awanturniczości.

Największych jednak zmian dokonywa Piłsudski w sprawach obrony. Kamieniem węgielnym bezpieczeństwa Polski na zachodzie był sojusz z Francją, bo łączył nas wspólny interes, ale Piłsudski demonstruje, że może się bez niego obejść. Wydala z Polski misję wojskową francuską i przerywa kontakty sztabowe. Ma to doniosłe konsekwencje. W kołach politycznych i w wojsku „chłopcy Piłsudskiego” szerzą antyfrancuską propagandę i we Francji powstaje obawa, że Piłsudski może wprowadzić Polskę do obozu niemieckiego.

W wojsku Piłsudski dokonywa zasadniczych zmian, w wyniku których następuje dezorganizacja naczelnych władz. Zostaje zniesiona Ścisła Rada Wojenna, a Sztab Generalny jest pozbawiony zasadniczych kompetencji. Wyższa Szkoła Wojenna przestaje być organem Szefa Sztabu Generalnego i zakres jej nauczania ulega redukcji: nie ma tworzyć doktryny wojennej i szkolić wyższych dowódców. Zostają zniesione Inspektoraty Broni. Reorganizacji ulega również Ministerstwo Wojny.

To wszystko ma zastąpić utworzony przez Piłsudskiego Generalny Inspektorat, nowotwór nigdzie nie znany, a działający od początku jak nowotwór-rak w organizmie obrony państwa.

W sumie „reformy” Piłsudskiego stworzyły wielką i kosztowną maszyną biurokratyczną, niezdolną do planowania, dowodzenia, szkolenia i wychowywania. Staje ona na przeszkodzie do modernizacji i rozwoju sił zbrojnych. Partyjna polityka personalna dokonuje reszty.

Piłsudski usuwa z wojska tych generałów, którzy byli potencjal­nymi kandydatami na stanowisko Naczelnego Wodza i likwiduje dwóch, którzy reprezentowali nowoczesną myśl wojenną: gen. Rozwadowskiego i gen. Zagórskiego. Siły Zbrojne weszły w czarny okres, z którego nie zdołały wyjść nawet po śmierci Piłsudskiego w 1935 r. Stan ten z drobnymi tylko zmianami przetrwał do roku 1939. Był to dorobek zbrodni zamachu majowego.

MEMORIAŁ GEN. SZEPTYCKIEGO

Zachował się z tego czasu dokument, który ten stan rzeczy oświetla. Dnia 10 stycznia Szef Sztabu Generalnego, gen. S. Szeptycki, złożył Naczelnikowi Państwa, J.Piłsudskiemu, memoriał następującej treści:

„Międzynarodowa sytuacja wytworzyła dla Wojska Polskiego następujące zadania:

  1. Odsiecz Lwowa i obrona ziem polskich w Galicji wschodniej.
  2. Ustalenie sprawiedliwej granicy na Wołyniu.
  3. Ustalenie granicy na Śląsku, Orawie i Spiszu.
  4. Pomoc dla wyzwalających się dziś własnymi siłami: Księstwa Poznańskiego, Śląska i Prus Zachodnich.
  5. W całokształcie załatwiania sprawy kresów północno-wschod­nich, konieczność stworzenia militarnie fait accompli, – co najmniej na ziemi suwalskiej i grodzieńskiej.
  6. Wstrzymanie fali bolszewickiej, napływającej na ziemie polskie w miarę ustępowania oddziałów niemieckich z terenu Ober-Ostu. Teren tan miał być w myśl warunków rozejmu jeszcze przez dłuższy czas obsadzony, a tym samym ziemie polsko-litewskie byłyby zasłonięte. Obecnie niebezpieczeństwo to występuje na pierwszy plan. Sytuacja na tym kierunku zmieniła się szczególnie na naszą niekorzyść, gdy silne, radykalne grupy polityczne w Niemczech zbliżyły się do bolszewizmu i dążą do połączenia się z nim na wschodzie kosztem Polski. W tej perspektywie politycznej zorganizowały się znaczne siły bolszewickie i zbliżyły się przez Litwę i Białoruś. Operacje wojsk Sowietów przez obsadzenie ostateczne Wilna osiągnęły sukces polityczny i militarny, oddziałujący niepokojąco na społeczeństwo i podniecająco na bolszewizm lokalny.
  7. Wreszcie zadaniem wojska jest strzeżenie bezpieczeństwa wewnątrz kraju.

„Sztab Generalny postawiony przez Rząd Polski wobec ogólnego celu strzeżenia siłą zbrojną interesów państwa, przyjął przytoczone zadania jako wytyczne przy organizacji i użyciu wojsk”.

„Zorganizowaniu tak silnej armii, by wymienionym zadaniom w całości podołać mogła, przeciwstawiają się trudności, które leżą poza kompetencjami sztabu Generalnego”.

„Wszystkie wysiłki od chwili powstania Sztabu Generalnego i Wojska, poczynione we wszystkich możliwych kierunkach w państwach ościennych, – spełzły jak dotąd na niczym, a to z powodu, że stosunek naszego Rządu do tych państw jeszcze nie został wyjaśniony”.

„Z jeszcze większą nieufnością odnosi się do nas Ententa; jest ona głucha na nasze prośby i przedstawienia, uważając Rząd jako ekspozyturę bolszewizmu”.

„Niepokojącym jest objaw, że państwa koalicyjne, które według oświadczeń Rządu mają nam sprzyjać, w praktyce nie wykorzystują nawet sposobności, by zapoznać się z naszymi stosunkami, co objawia się np. w tym, że dotychczas nie przysłały swych przedstawicieli”.

„W chwilowym położeniu, szczególnie gdy Naczelne Dowództwo przeszło do akcji zaczepnej przeciwko Ukraińcom, kierując tam z największym wysiłkiem wszelkie możliwe siły, – osłabia się tym samym kraj i front przeciw bolszewikom. Akcja ta choć rozwija się pomyślnie, może w najbliższym czasie doprowadzić do sytuacji, że z powodu braku materiału wojennego, a przede wszystkim amunicji (cały zapas niemieckiej amunicji wynosi czterysta strzałów na żołnierza), – może nastąpić dotkliwy zwrot w położeniu wojskowym, który pociągnie za sobą komplikacje polityczne co do granic i na wewnątrz kraju”.

„Honor narodu i armii polskiej żąda jak najszybciej decyzji wyjścia z tej katastrofalnej sytuacji, inaczej bowiem pójdziemy ku zgubie narodu i to ze świadomością”.

„Moim obowiązkiem, jako Szefa Sztabu Generalnego Wojsk Polskich odpowiedzialnym przed narodem i historią, – jest przedstawić Panu Naczelnikowi Państwa z całym naciskiem powyżej skreśloną sytuację”.

„Stawiam następujące wnioski:

  1.  Rozejm z Ukraińcami, przy ustaleniu możliwie korzystnej linii demarkacyjnej w celu przerzucenia wszystkich sił na nasze granice północno-wschodnie, — najdalej do dwóch tygodni.
  2.  Ugoda z Czechosłowakami.
  3. Najszybsze uzyskanie materiału wojennego od Koalicji, – przez co stanie się możliwa szersza organizacja armii z ogłoszeniem poboru i wyznaczeniem budżetu; po osiągnięciu tego będzie możliwe zadaniom wymienionym na wstępie w całości podołać”.

„Proszę pana Naczelnika Państwa, wziąwszy pod uwagę moje przedstawienia, o najszybsze powzięcie decyzji celem wyjścia z tej dla dobra narodu tak groźnej sytuacji, ponieważ w przeciwnym wy­padku nie mógłbym współponosić odpowiedzialności”.
(—) Szeptycki

Tyle generał Szeptycki… Wynikiem tego memoriału była wprawdzie zmiana Rządu, ale Naczelnik Państwa przyjął dymisję Szefa Sztabu Generalnego i nie mianując nowego, skonsolidował w swym ręku oba atrybuty niepodległości: politykę i obronę.

Już w r. 1919 Józef Piłsudski, jako Naczelnik narzucił państwu dwie doniosłe decyzje:

  • niewspółdziałanie z sojusznikami w wojnie prowadzonej przez nich celem obalenia bolszewizmu i
  • równocześnie przygotowywanie wojny z Rosją. To ostatnie doprowadziło do ustąpienia Ignacego Paderewskiego i od tej chwili sprawy polityki i obrony znalazły się całkowicie w rękach Naczelnika Państwa.

W okresie tym prawa Polski do terenów na wschodzie były uznawane przez sojuszników i mogliśmy liczyć na ich pomoc w wyzwalaniu tych ziem spod bezprawnej władzy bolszewików.


O Piłsudskim z czasów Legionów w zaborze austriackim:

Gen. Puchalski, komendant Legionów, złożył wniosek do „Armee Oberkommando” o usunięcie brygadiera Piłsudskiego, jako nie nadającego się na to stanowisko. Otrzymał następującą odpowiedź:

„Austria ma setki brygadierów, ale Piłsudski jest potrzebny dla względów politycznych…”


Całość wspomnień pułkownika-generała
Aleksandra Kędziora (37 stron):

 


MOŻE CIĘ RÓWNIEŻ ZAINTERESUJE:

Wyprawa kijowska i jej mitologia (1)

Wyprawa kijowska i jej mitologia (2)

Wyprawa kijowska i jej mitologia (3)

Wyprawa kijowska i jej mitologia (4)