kard. Stefan Wyszyński (XXII): Uwalniająca moc nadziei

0
128

Nadzieja jest światłem w życiu człowieka i narodu. Podobnie, jak niemożliwe jest na ziemi życie bez światła i ciepła słońca, tak człowiek nie może żyć bez nadziei. To doświadczenie było udziałem żyjących w niewoli naszych przodków, którzy nie tracili nadziei na wolność i niestrudzenie podejmowali walkę o odzyskanie niepodległości. Siła nadziei napełniała ich serca i po długich zmaganiach przyniosła upragnioną wolność. Ta nauka płynąca z przeszłości przenosi się na nasze obecne czasy.

Podejmując zaproszenie do podążania drogami wolności śladami Prymasa Tysiąclecia, Stefana Wyszyńskiego, jego spojrzeniem ogarniamy współczesną rzeczywistość. A ta – w wielu wymiarach – nie napawa optymizmem. Pomimo zewnętrznej wolności, tylu wynalazków, udogodnień i osiągnięć, także w naszej Ojczyźnie – narasta fala depresji i samobójstw. Zjawisko to dotyka coraz powszechniej młodzieży. Według najnowszych badań już blisko 20% młodych Polaków cierpi na depresję. Jakie są przyczyny? Na długo przed tak ogromną tego skalą, kardynał Wyszyński wskazywał na jego źródła. Przypominał, że największym niebezpieczeństwem dla człowieka jest oderwanie od Boga i utrata sensu życia: „Aby zrozumieć sens własnego życia, trzeba się wspiąć wysoko, aż do myśli Bożej. Trzeba spojrzeć ze szczytów miłości na wyprawę Chrystusa na ziemię, aby ją właściwie zrozumieć. Trzeba oderwać się od siebie, od wąskiej otoki własnego, egocentrycznego bytowania, aby zrozumieć wielkość swego bytu, istnienia i wartość jednego, jedynego, niepowtarzalnego życia”.

Miłość Boga do człowieka jest bezwarunkowa i nieodwołalna. „Miłość Boga jest tak bardzo wszczepiona w nasze istnienie, że Bóg nie może człowieka unicestwić. Co więcej, nie może go przestać miłować, chociaż nam nieraz się wydaje: «nikt mnie nie kocha». Nikt ciebie nie kocha? Kocha cię Ktoś, w Kim jest cała miłość. Kocha cię Bóg i nie może ciebie nie kochać. Wiemy, że Bóg jest wszechmocny, ale w tej dziedzinie Bóg jest «nie-mocny». Nie ma siły i możliwości przestać kochać człowieka. Ma wewnętrzną konieczność – chociaż przymusom nie ulega – miłowania każdego”.

Życie bez wiary, bez osobowej relacji z Bogiem, staje się puste i pozbawione sensu. Ten stan dotyka coraz więcej osób: „Narasta olbrzymia fala ludzi bez adresu, bez ukierunkowania, bez stosunku osobistego. Wyszukuje sobie kontakty krótkotrwałe, które nie są w stanie zaspokoić ludzkich pragnień, potrzeb, postulatów, nadziei i aspiracji. To jest nieszczęście współczesnego człowieka”.

Często ludzi przygniata ciężar popełnionych win, zapominają oni o tym, że nie ma takiego grzechu, którego Bóg nie mógłby wybaczyć. Syn Boży wziął na siebie wszystkie nasze winy i słabości. Bóg nigdy się nie męczy przebaczaniem – zapewnia nas Ojciec Święty Franciszek. Prymas Wyszyński czynił wszystko, aby w sercach ludzi uchronić płomyk nadziei. Mówił: „Chociażbyśmy przegrali życie w oczach świata i świat by się nas wyrzekł, skazując na śmierć jak łotrów na ukrzyżowanie – jest to ocena świata. Pozostaje jeszcze ocena Boga. Bóg przekreśla wyrok świata: «Winien jest śmierci», i ogłasza swój Boży wyrok: «Dziś jeszcze będziesz ze mną w raju»”. Bóg to nie surowy sędzia, ale Ojciec, który bez granic miłuje człowieka – usilnie przypominał Prymas Tysiąclecia swoim życiem, modlitwą, głoszeniem słowa, pragnąc utrwalić w sercach ludzi przede wszystkim tę prawdę: „Przestańmy mówić o Bogu straszliwego Majestatu. Zacznijmy więcej myśleć i mówić o Tym, który pomimo wszystko miłuje, chociaż tak często stwierdzamy, że właściwie nic nie znajdujemy w sobie, co skłaniałoby Boga, do miłowania nas. Ty nie znajdujesz, ale On znajduje. Twój Ojciec, który zna Ciebie lepiej niż Ty sam siebie, jeszcze coś w Tobie znajduje, co jest godne Jego miłości”. Miłość Boga do każdego człowieka jest nieodwołalna, bezwarunkowa, tak mocna, że nie przekreśli jej nawet największa słabość ludzka. „Gdy znajdę w sobie choćby jeden akt miłości – mówił kardynał Wyszyński – już nie jestem nędzą. Choćby całe życie moje było jednym grzechem, ten jeden akt miłości oddaje mnie Bogu. Nie, nie jestem nędzą… Jestem wielkością, bo miłuję. A miłość nie umiera. W rupieciarni mego życia znalazłem coś Bożego… To sam Bóg zgubił tę «przecenną perłę» (…) leży ona w roli, w ziemi, w błocie (…). Wszak ludzie sprzedają wszystko, co mają, aby nabyć to błoto wraz z perłą. Jestem tylko błotem. Ale w tym błocie – Bóg zgubił perłę miłości”.

Godność człowieka jest bezwarunkowa. Bez względu na to, czy jest święty, czy grzeszny – zawsze pozostaje człowiekiem. Ksiądz Prymas mówił: „Drogi kamień nie przestaje być sobą, nawet wtedy, gdy wpadnie w błoto i zabrudzi się. Dzieło sztuki pomimo uszkodzeń nie traci swej historycznej wartości. Człowiek obciążony dziedzictwem grzechu nie stracił w oczach, w myśli, w planie i zamiarach Boga tej wartości, którą w niego włożył. Trzeba mieć to przed oczyma, aby uchronić się od dewaluacji osoby ludzkiej. Niekiedy uważa się depresję za ogólnoludzką psychozę, obezwładniającą człowieka tak, iż nie jest on zdolny zdobyć się na żaden wysiłek, bo nie warto. Świat jest bezsilny wobec takiego człowieka, ale Bóg nadal jest mocarzem. Świat nie ma już leków, które mógłby zastosować, ale jeszcze ma je Bóg”.

Pocieszycielko strapionych, przygarnij wszystkich ludzi złamanych na duchu – samotnych i cierpiących. Stajemy przed Tobą, by powtórzyć słowa Milenijnego Aktu Oddania:
Bogurodzico Dziewico, Matko Kościoła, Królowo Polski i Pani nasza Jasnogórska (…). Oddajemy dziś ufnym sercem w Twą wieczystą, macierzyńską niewolę miłości wszystkie dzieci Boże ochrzczonego Narodu i wszystko, co Polskę stanowi, za wolność Kościoła w świecie i w Ojczyźnie naszej. (…)
Przyjmij naszą ufność, umocnij ją w sercach naszych
i złóż
przed Obliczem Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Amen.