Na sobotę: Chesterton o Polsce

“Ilekroć zdarzyło mi się spotkać osobnika o niewolniczej duszy, uprawiającej lichwę i kult towaru, tylekroć odkrywałem w tym osobniku, obok powyższych właściwości, namiętną nienawiść do Polski.”

Chesterton szanował i doceniał Polskę. W swej publicystyce kierował pod naszym adresem wiele ciepłych słów, które nie są powszechne wśród obcokrajowców, a dziś… też wśród rodaków, w przeważającej większości, nie znających naszej historii, widzących jedynie bogactwa materialne Zachodu, nie widzących i nie rozumiejących naszej, nad Zachodem, przewagi duchowej i intelektualnej. Widzenie Polski, ocenę polskości, w formie skondensowanej, spotykamy w treści stanowiącej wstęp do dzieła, o którym za chwilę. Chesterton odwiedził Polskę, po wizycie w naszym kraju rozpoczął pisanie książki na temat Polski, niestety nie została ukończona, pisanie przerwała nagła śmierć w 65. roku życia autora.
Fragment z przemówienia w PEN Klubie, podczas pobytu w Polsce w 1927 roku: Tryumf Polski odrodzonej przeszedł również niezauważony jak jej historyczna klęska w XVIII wieku. Znaczenie tego faktu objawiło mi się w dniu uroczystości Trzeciego Maja tego roku (…). Wyszedłem na balkon, gdzie stanąłem między dwoma sztandarami polskimi powiewającymi na wietrze i patrzyłem na żołnierzy  przybywających na defiladę. Wtedy przyszło mi do głowy, że za naszych dni pojawiły się dwa państwa na dwóch krańcach Europy, oba katolickie: Polska i Irlandia. I wydawało mi się, że słyszę głos, który nie był głosem sławnych bohaterów ani wielkich poetów tego kraju, nie odnosił się także wprost do tego co widziałem: nie – przychodził z głębokich odległych wieków, sprzed dwóch tysięcy lat i słowa Jego  brzmiały: <<Jam jest Zmartwychwstały i Żywot>>.(1)

W roku 1923 ukazało się u nas wyjątkowej treści dzieło profesora Karola Sarolea: Listy o Polsce(2), w tłumaczeniu Jadwigi  Sienkiewiczównej. Listy uhonorowane zostały wyjątkowymi słowami kardynała Marciera oraz przedmową G.K. Chestertona. Chesterton: Jeżeli dorzucam tu od siebie kilka słów, niegodnych tak poważnego tematu, to z tym przeświadczeniem, że powinniśmy korzystać z każdej sposobności, by zaznaczyć swe stanowisko w tak żywotnej sprawie polskiego Narodu (…). Czuję się uprawniony do zabrania głosu, a to z tej przyczyny, że zawsze byłem stronnikiem polskiej idei, nawet wtedy, kiedy moje sympatie opierały się wyłącznie na instynkcie (…). Moja instynktowna sympatia do Polski zrodziła się pod wpływem ciągłych oskarżeń, miotanych przeciw niej , i – rzec mogę – wyrobiłem sobie sąd o Polsce na podstawie jej nieprzyjaciół. Doszedłem do niezawodnego wniosku, że nieprzyjaciele Polski są prawie zawsze nieprzyjaciółmi wielkoduszności i męstwa. Ilekroć zdarzyło mi się spotkać osobnika o niewolniczej duszy, uprawiającej lichwę i kult towaru, tylekroć  odkrywałem w tym osobniku, obok powyższych właściwości, namiętną nienawiść do Polski. Nauczyłem się oceniać ją na podstawie tych nienawistnych sądów i metoda okazała się niezawodną. Wszystkie fakty, jakie się nagromadziły, potwierdzają słuszność moich spostrzeżeń. Każdy czyn, dokonany przez Polaków, zawsze przemawiał na ich korzyść i przyczyniał się do rozproszenia uprzedzeń, tak rozpowszechnianych, niestety, w prasie i opinii angielskiej. Międzynarodowi politycy oskarżali Polaków o <<dzikie pretensje>> w stosunku do Prus w sprawie śląskiej. Międzynarodowy trybunał, utworzony przez tych samych polityków i uznany przez nich za nieomylny, przyznał Polakom bezwzględną słuszność (…). Wykazywano nam, że Polacy są <<histerycznymi dziećmi>> zdolni jedynie do anarchii. <<Histeryczne dzieci>> odpowiedziały ważkim argumentem, zadając bolszewikom jedyny istotny cios jaki ich dosięgnął i krusząc ich  potęgę na polach bitew, podczas gdy my poprzestaliśmy na zwalczaniu bolszewizmu w artykułach dziennikarskich, pobłażając mu  jednocześnie tam, gdzie chodziło o zapewnienie sobie rynków zbytu.
Najciekawszym tedy rozdziałem tej niezmiennie pouczającej książki jest <<List>>: „O sprzysiężeniu przeciwko Polsce”. W szeregach tych <<sprzysiężonych>> znajduje się, oczywiście, obok prawdziwych wrogów Polski, wielu łatwowiernych głupców. Ci stanowią nawet  większość i podczas kiedy pierwsi działają pod wpływem nienawiści, drudzy grzeszą przez nieświadomość. Ktokolwiek zada sobie trud wejrzenia w tę ciemną robotę, dojdzie niezawodnie po nitce do kłębka. Z <<kłębuszkiem>> tym znamy się od dawna, a zowie się on <<Kultur>>. Miano <<Mittel Europy>> zapisało się smutnie w dziejach ludzkości i to pod niejednym względem. Środkowa Europa odgrywała rolę pośrednika. Odgrywała ją w utartym znaczeniu tego słowa, oszukując obydwie strony. Niemcy według własnego określenia pełnili rolę <<łącznika>> pomiędzy zachodnią Europą, tj. Francją i Anglią – a wschodnią, tj. Polską i Rosją. Pośrednik bywa zazwyczaj tłumaczem, a w tym wypadku tłumacz był tęgim oszustem (…). Dzięki niemieckiemu pośrednikowi, wytworzyło się przekonanie o <<barbarzyństwie Wschodu>>, (…) mieszkańcy zachodniej Europy nie domyślają się nawet istnienia starej cywilizacji na polskich ziemiach (…). Narody zachodnie, a szczególnie ludy trudniące się handlem jak Amerykanie i Anglicy, patrzyły dotychczas na wschodnią Europę przez okulary niemieckiego profesora. A te złośliwe szkiełka miały tę właściwość, że o ile powiększały świadomie Rosję, o tyle Polskę ukazywały zawsze w dziwnie umniejszonej postaci. Fałszywe pojęcia wytworzone przez Niemców mają to do siebie, że nawet wtedy gdy są już obalone, zamierają bardzo powoli. Przeciętny Anglik nie domyśla się, że trzy czwarte swych przesądów zawdzięcza niemieckiemu szpiegowi (…). W kości starej Europy nowa wstępuje nadzieja. Polska posiada wszystkie dane, aby osiągnąć wielkość tym żywotniejszą, że nie płynącą już z  tragedii. Wierzymy, że oczy przyszłych jej pokoleń będą mogły oderwać się od złowrogich pól bitew, zasłanych zwłokami cesarskich sępów co niegdyś rozrywały jej ciało i śledzić spokojnie lot srebrnego Orła, wzbijającego się coraz wyżej w niebieskie przestworza. Warto jeszcze przytoczyć z tychże Listów o Polsce słowa przedmowy ks. Kardynała Desire Joseph’a Mercier’a adresowany do profesora Karola Sarolea: (…) Szczęśliwy jestem, że oto wspólnie z Panem mogę złożyć ponowny hołd bezinteresowności i odwadze polskiego Narodu. Zrozumiałeś zadziwiająco, Panie Profesorze, duszę tego szlachetnego Narodu !
Militaryści niemieccy, niewolnicy narodowej pychy, wyrażającej się w uwielbieniu dwóch nazwisk – sztucznie lecz nierozerwalnie złączonych ze sobą – Moltkego i Bismarcka, pojmowali zwycięstwo wyłącznie pod postacią brutalnej siły i w końcu załamali się pod  ciśnieniem innej, nieznanej im potęgi, której uporczywie wzbraniali się spojrzeć w oczy, a która zwie się: Siłą Moralną. Natomiast przyjaciele nasi, Polacy, ludzie wiary i honoru, ludzie ideału, zahartowani w półtorawiekowym zmaganiu się z trójgłowym ciemiężcą, okazali się mężnymi w boju, cierpliwymi w niedoli, zręcznymi i zarazem nieugiętymi w obronie narodowej godności, i w dochodzeniu nie  przedawnionych praw do niepodległego bytu. Spośród wszystkich ludów walczących w światowej wojnie, Polacy cierpieli najdłużej i  najdotkliwiej (słowa z roku 1923 – red.). A dziś Polska jest wolna, zwycięska i niepodległa ! Opatrzność ujęła jej sprawę w swoje ręce i  uczyniła to, czego nikt z ludzi nie śmiał się spodziewać. Zdawało się, iż, znajdując się w mocy trzech despotów, należących do przeciwnych obozów, Polska nie będzie mogła wydrzeć się spod panowania jednego z nich, by nie popaść w szpony drugiego lub dwóch innych. Lecz  Wschechmocnemu Panu, który rządzi biegiem wypadków, znana jest również stara maksyma: <<Divide et impera>>; Trzej  współwinowajcy rozbioru Polski zostali poróżnieni i rozłączeni, a potem pobici na głowę, jeden po drugim. Wydarzenia tego rodzaju wlewają otuchę w sumienie ludzkości. Dorzucają tych kilka słów do Twego dzieła, głoszącego tryumf Polski, wyrażamy Ci, Szanowny i Drogi Profesorze, prawdziwą wdzięczność za to, żeś nam wykazał – dzięki swej niezgłębionej wiedzy historycznej i politycznej tudzież  przenikliwości, i znajomości psychologii – jak dalece zasłużony był ten tryumf, i jak godny zwycięstwa okazał się Naród, któremu ono przypadło w udziale.
Postać i twórczość profesora Karola Sarolei zasługuje na osobny artykuł. Tu powiemy jedynie, że powszechna była i jest opinia o prof.  Sarolei jako badaczu – polityku, który „przejrzał świat, a serca jego nie przeoczył”. Wiadomo, że swoją intuicją polityczną powszechnie  zdumiewał. Już w roku 1907 przejrzał imperialistyczne zamiary Niemiec i w broszurze traktującej o niemieckiej naturze politycznej, udokumentowanej historycznie, nawoływał do wspólnej akcji zwłaszcza Anglię i Francję (!). Na dwa lata przed I wojną światową, w okresie nienaruszalnej potęgi Rosji i Prus, przewidział wskrzeszenie Rzeczypospolitej Polskiej. W Listach o Polsce, ten szlachetny i wyjątkowy  obrońca polskiej sprawy, zwraca się do Europy z apelem o docenienie znaczenia Polski dla dobra europejskiego kontynentu, w świetnych artykułach polemicznych odpiera ataki na Polskę, poucza nie tylko obcych, przemawia też do tych Polaków, tamtych czasów – co także aktualne jest dzisiaj – których można nazwać „ludźmi małej wiary”. Niechże wystarczą dwa cytaty, by zachęcić czytelnika do sięgnięcia po Listy o Polsce:
Polska obchodzi nas ze względów moralnych, gdyż Polacy byli i są po dziś dzień ofiarami okrutnego prześladowania, które musi poruszać do głębi każdego, kto wierzy w sprawiedliwość i dąży do wolności (…). Polska interesuje nas z punktu widzenia historycznego. Polacy mają za sobą bohaterską przeszłość: niejednokrotnie ocalili Europę przed zalewem Turków i Tatarów. Wbrew twierdzeniu Rosjan i Prusaków, Polska odznaczała się wysoką cywilizacją, już za czasów kiedy Moskale i Prusacy byli dziką hordą barbarzyńców (…).

Jest to fragment artykułu Barbary Wodzińskiej z nr 9 miesięcznika Polityka Polska.


1. G. K. Chesterton, Pisma wybrane, Kraków 1974.
2. Prof. Karol Sarolea, Listy o Polsce, Nakład Gebethner i Wolff, Warszawa-Kraków–Lublin–Łódź–Poznań-
Wilno-Zakopane 1923.

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz