Polska w oczach Irańczyków

0
196
[bsa_pro_ad_space id=5]

Alireza Doulatszahi, znawca historii i kultury polskiej

[bsa_pro_ad_space id=8]
Kiedy otrzymałem propozycję, aby napisać o tym, jak Irańczycy widzą Polaków, zawahałem się. Wcześniej wielokrotnie stawiałem sam sobie to zasadnicze i jednocześnie trudne pytanie, odnoszące się bardziej do świadomości irańskiej niż polskiej: na ile Irańczycy znają Polskę, i co to dokładnie znaczy, jeżeli mówimy, że Irańczycy znają Polskę? Jakie miejsce zajmują Polacy w irańskiej hierarchii mentalnej i w jaki sposób są przez nich definiowani?

Współcześnie najważniejszym wspomnieniem związanym z Polakami, które zaznaczyło się w pamięci irańskiej wiąże się z wydarzeniami drugiej wojny światowej. Wspomnienie, które niesie ze sobą wiele niejasności i niejednoznaczności. Wydarzeniem kojarzonym z Polską sytuującym się nieco bliżej naszych obecnych czasów jest powstanie Związku Zawodowego „Solidarność”, a jeszcze bliżej – sukcesy polskich siatkarzy. Polska w mentalności irańskiej nie ogranicza się jednak jedynie do tych kilku wspomnianych, powierzchownych przykładów, sięgając o wiele dalej i głębiej. Dokąd?

Znajomość Słowian ogranicza się dla Irańczyków w zasadzie jedynie do grupy wschodniosłowiańskiej, choć informacje na jej temat i tak dość rzadko pojawiają się w nielicznych badaniach naukowych poświęconych tej kwestii. Najbardziej rozpoznawani w tej grupie są Rosjanie, z którymi nie wiążą się dla Iranu dobre wspomnienia, gdyż sąsiedztwo z Rosją stanowiło od zawsze dla Persji twardy orzech do zgryzienia, nastręczając mu wiele problemów i cierpień. Pomijając udokumentowane wzmianki na temat kontaktów wschodniosłowiańskich władców z przedislamskimi perskimi królami, pierwsze bezpośrednie kontakty Iranu ze Słowianami wschodnimi (dzisiejszymi Rosjanami) sięgają okresu odrodzenia Iranu już po przyjęciu islamu. Na podstawie dokumentów klasycznych historiografów irańskich ten pierwszy bezpośredni kontakt miał miejsce w czasie panowania drugiego władcy z rodu Samanidów (819-1005 n.e.), Iljasa ibn Asada (819-856), pierwszego irańskiego rodu panującego po najeździe arabskim, kiedy to Słowianie wschodni zaatakowali południowe wybrzeże Morza Kaspijskiego, dopuszczając się grabieży na jego terenie i mieszkańcach. I chociaż zgodnie z najnowszymi, przeprowadzonymi w krajach skandynawskich badaniami grupą atakującą nie byli Rosjanie tylko Wikingowie, niemniej jednak nie należy zapominać, że wśród badaczy wywodzących się z terenów wschodnioeuropejskich wciąż jeszcze istnieje spór w tej kwestii. Niektórzy z nich uważają mianowicie plemiona nordyckie, w tym Wikingów za praprzodków Słowian. Są też tacy, którzy uznają słowo „Rosjanin, Rusek” za niesłowiańskie, wyprowadzając je z posiadającego szwedzkie korzenie słowa „Rother”, które oznacza marynarza. Podobnie inna grupa naukowców uważa, że pierwszy król Polski, Mieszko I miał skandynawskie pochodzenie i niesłowiańskie imię. Powyższe przykłady potwierdzają sięgające daleko w przeszłość korzenie stosunków Persji ze Słowianami wschodnimi. Przeszłość, która była trudna i czasem bezwzględna. W pamięci irańskiej nie pojawiają się żadne obrazy przywołujące relacje z mieszkańcami innych grup słowiańskich poza Słowianami wschodnimi i być może w pewnym stopniu grupami południowymi, jak np. Bułgarzy. Najprawdopodobniej Persja ze Słowianami zachodnimi nie miała żadnej styczności aż do nowożytności. Warto nadmienić, że potyczki Słowian zachodnich ze wschodnimi zadziwiająco przypominają perskie starcia ze Wschodniosłowianami.

W zachowanych dokumentach początki stosunków polsko-irańskich sięgają czasów jeszcze
przed Safawidami (1501-1736), okres panowania których stanowi punkt kulminacyjny w historii Iranu, jako, że wtedy to ukształtowało się w Persji pojęcie narodu. W oficjalnych dokumentach historycznych wzmianki o początkach relacji polsko-irańskich prowadzą do listu władcy perskiego, Hasana Uzuna, wokół którego wyrosło wiele legend i do którego istnienia nie ma pewności. O ile za Safawidów stosunki polsko-irańskie były intensywne, sama Polska w Persji postrzegana była jako kraj chrześcijański, będący reprezentantem chrześcijaństwa (katolicyzmu), którego celem było rozszerzenie strefy swoich wpływów w świecie islamskim i krzewienie swojego wyznania pośród innych ugrupowań chrześcijańskich, m.in. protestantów oraz perskich Ormian wyznających odłam gregoriański. Po uspokojeniu się kwestii afgańskiej (1722) oraz dojściu do władzy dynastii Zandów (1750- 1794) w Persji, Polska stanęła w obliczu obydwu rozbiorów, które mocno osłabiły jej stosunki ze światem. W tym czasie Persja zajęta jest własnymi konfliktami politycznymi i nie utrzymuje kontaktów z Polską. Polska ponownie staje się obiektem zainteresowania Persji dopiero wraz wstąpieniem na tron pierwszych władców kadżarskich, co zbiega się w czasie z trzecim rozbiorem i rozpadem Rzeczpospolitej Obojga Narodów – koalicji, która w owym czasie cieszyła się ogromną estymą na europejskiej arenie politycznej.

W tradycji piśmienniczej stosunków polsko-perskich, okres panowania dynastii Kadżarów (1795-1925) zapisuje się jako jeden z najważniejszych. To prawda, że przez większość czasu panowania Kadżarów, Polska nie liczyła się na geopolitycznej arenie światowej jako odrębna polityczna jednostka, nie oznacza to jednak, że w okresie tym Polska nie zaznaczyła w Persji swojej obecności. To właśnie za panowania dynastii Kadżarów Irańczycy zaznajamiają się bliżej z sytuacją geopolityczną Europy i świata w ogóle. W należącej do dworu Darolfonun Tardżome-je Hamajouni tłumaczone były na język perski dzieła z zakresu
europejskiej historii i geografii, choć właściwie ich tłumaczenia plasowały się na granicy przekładu i autorstwa. Jednym z tych dzieł była historia Polski, przełożona przez tłumacza o imieniu Ali w roku 1886 za czasów panowania ostatniego szacha z rodu Kadżarów, Naser ad-Dina. Wiemy, że Naser ad –Din był pierwszym szachem, który wielokrotnie podróżował za granicę Persji. Trzykrotnie odwiedził też Polskę, zatrzymując się w Warszawie. Za trzecim razem było to tuż po ukazaniu się perskiego tłumaczenia wspomnianej historii Polski w Iranie, w roku 1889. W trzytomowych dziennikach podróży Nasr ad-Dina można odnaleźć także wspomnienia podróży do Polski, które porównywane ze wspomnieniami podróży innych osobistości ukazują nam różnicę w postrzeganiu Polski przez szacha i pozostałych autorów. Podróże Naser ad-dina przyczyniły się do wzrostu świadomości na temat ówczesnej Europy wśród wysoko postawionych osobistości dworu i polityki. We wstępie przekładu historii Polski autorstwa nadwornego tłumacza Alego czytamy:

Imię Polski przywodzi nam na myśl największą potęgę leżącą w Środkowo-Północnej
Europie, która doświadczyła najbardziej barbarzyńskich politycznych poczynań, i jeśli
zechcemy wziąć pod uwagę najistotniejsze sprawy i wydarzenia polityczne ubiegłego
wieku, to Rzeczpospolita jest wśród nich najważniejsza (…)

Obecność wojskowych polskich w armii perskiej, którzy pierwotnie stanowili część armii rosyjskiej, ale w czasie bitew toczonych przez Persję i Rosję dołączyli do legionów perskich, także nie pozostała bez wpływu na irańską znajomość Polski. W Iranie można też znaleźć ślady obecności członków Towarzystwa Przyjaciół Nauki. Nie należy zapominać, że brak wspólnego języka porozumienia po dziś dzień bywa przeszkodą w kontaktach Iranu ze światem, która wpływa na poznanie i zrozumienie społeczeństwa irańskiego. Podróże Naser ad-Dina do Europy, a zwłaszcza Polski po rozbiorach, zaowocowały zatrudnieniem Polaków mających pomóc w budowie i tworzeniu nowoczesnego, modernistycznego Iranu. Ta część polskich obywateli, która po trójpodziale władzy Księstwa Polsko- Litewskiego zmuszona została do emigracji i udała się do różnych krajów, m.in. do Francji nie została rozpoznana w Iranie jako Polacy. Dziś źródeł pozairańskich, m.in. polskich dowiadujemy się, że posiadali oni obywatelstwo polskie. Po śmierci Naser ad-Dina w roku 1896 w Iranie stopniowo rozpoczyna się okres Rewolucji Konstytucyjnej marszruty, stanowiącej punkt zwrotny jeśli chodzi o kwestie modernizacji kraju. Wśród uczestników drugiego etapu ruchu konstytucyjnego, który zakończył się zwycięstwem grupy popierającej ruch nad legionami rosyjskimi będącymi na służbie autorytatywnego sytemu wojskowego dynastii Kadżarów znaleźli się także absolwenci warszawskiej szkoły wojskowej.

Mówiąc o kontaktach polsko-irańskich trzeba wspomnieć też o stosunkach gospodarczych i handlowych pomiędzy tymi dwoma państwami. Na początku dwudziestego wieku, kiedy polskie ruchy niepodległościowe walczyły z carską Rosją, zaś uwaga Iranu skupiona była na sprawach związanych z zatwierdzaniem konstytucji, stosunki handlowe obu krajów przebiegały bardzo pomyślnie, szczególnie w kwestii handlu wyrobami włókienniczymi i tkaninami. Przebywający w Teheranie w latach 1906- 1907 ambasador Republiki Francuskiej, Eugene Aubin (1863-1931), we wspomnieniach wydanych w roku 1908 pisze, że w tamtym czasie miejsce bawełny sprowadzanej wcześniej z Anglii i Indii, w przeważającej części zajęła bawełna sprowadzana z Moskwy i Łodzi. Słowa Aubina potwierdza pierwszy ambasador Iranu w Polsce, Nader Araste. Wzmiankuje on, że jakkolwiek młode pokolenie być może nie pamięta, ale starsze pamięta bardzo dobrze jak to w najbardziej wytwornych teherańskich sklepach i salonach, najelegantsze tkaniny nosiły nazwę „łódzkich” i z tego też powodu, każdy klient, czy to mężczyzna czy kobieta, już przy samym wejściu do sklepu życzył sobie „łódzkie tkaniny”. Dodaje też, że obecnie wciąż jeszcze liczący się na rynku sprzedawcy tkanin z przysłowiową łezką w oku wspominają doskonałą jakość łódzkich tkanin.

W ostatnich latach panowania dynastii Kadżarów, mieszkańcy Teheranu zetknęli się ze zjawiskiem niewątpliwie należącym do nowego, nowoczesnego świata: pierwszy przelot samolotu ponad niebem stolicy. Wydarzenie to, jawiące się w oczach irańskiego społeczeństwa jako supernowoczesny fenomen i nie lada osobliwość, nie jest bez związku z Polską, której zresztą w tamtym czasie nie było na mapach Europy. Otóż, 4 stycznia 1940 polski pilot o nazwisku Kuzmiński dokonał pierwszego demonstracyjnego lotu nad otwartą przestrzenią Ogrodu Narodowego Bagh-e Melli i lądując na Placu Defilad Mejdan-e Maszgh, w pobliżu pałacu szacha. Pilot i samolot należeli do czternastego legionu sił powietrznych dowodzonego przez brytyjskiego generała Lionela Dunstervillea. Samolot, w drodze na swoją misję z niewiadomych zmuszony był lądować w Teheranie. Po kilku dniach podjął przerwaną misję, ale niestety rozbił się w okolicach północnego Iranu. Zdarzenie to zostało odnotowane zostało w biografiach wielu ważnych teherańskich dostojników, a także we wspomnieniach mężów stanu zamieszkałych poza stolicą. I tak osiadły w Kazwinie Ghahreman Mirza Ain os- Saltaneh w swojej gazecie Ruzname-je Chaterat w trzecim miesiącu roku księżycowego tego samego roku wspomina to wydarzenie: Izaak zawitał do Teheranu siódmego miesiąca. Transakcje mułów przyniosły mu zyski, choć nie miał ze sobą notatek i dokumentów. Oglądał pokazowy lot rosyjskiego samolotu (Kuzmiński) nad Teheranem. Mówił, że udało mu się zebrać czterdzieści tysięcy tumanów (kłamie!). Mówił, że na Placu Defilad i wokół placu zebrały się całe tłumy, nawet kobiety i dzieci. W wydarzeniu uczestniczył też szach. Okrążył cały Teheran, a potem jeden na paralotnią, a drugi w samolocie wylądowali przez szachem. Ci, którzy zapłacili nie mieli lepiej od reszty, bo samolot uniósł się w powietrze i wszyscy widzieli (…) Ghahreman Mirza w innej notatce datowanej na wtore, dziesiątego dnia ósmego miesiąca tego samego roku księżycowego kreśli kilka słów na temat wrażenia, jakie wywarł ów lot na mieszkańcach Kazwinu, wspominając jak to od czasu pokazu lotniczego w Teheranie ludzie zbierają się wieczorami i wypuszczają w powietrze papierowe latarnie. W tamtym okresie Persja śledziła z uwagą wydarzenia rozgrywające się na arenie międzynarodowej, również w Polsce, co potwierdzają istniejące dokumenty i wspomnienia. Jednym z nim jest notatka sporządzona przez Sejjed Mohammada Komreji 3 lipca 1925 o następującej treści: A potem z Szejchem Mohammadem Alim oraz Abol-Matlabem wyszliśmy ina zewnątrz i udaliśmy się na krużganek domu Szejcha, gdzie zebrała się już była garstka kupców i handlarzy bazarowych. Przeglądnęliśmy dziennik „Ra’ad”, który pisał o złej sytuacji we Włoszech, upadku władzy w Polsce i przemowie Lenina, który członków państw zjednoczonych uznał za łajdaków i złodziei (…). Polacy zatrudnieni w Iranie za czasów Kadżarów odegrali także rolę w powstaniu pierwszej wyższej uczelni w Teheranie zbudowanej na wzór europejski, Darolfonun, utworzonej za czasów Naser ad-Dina. Mieli oni również swój udział w tworzeniu nowoczesnego, zmodernizowanego państwa w czasie panowania pierwszego władcy z dynastii Pahlawi, Rezy Szacha (1925-1941), wykazując się aktywnością i pomocą w dziedzinach takich jak: medycyna, przemysł, edukacja i budowa kolei transirańskiej. Okres ten zbiega się w czasie z największą aktywnością II Rzeczypospolitej. 6 listopada 1925 roku II Rzeczpospolita oficjalnie uznała dynastię Pahlawich, zaś dwa lata później, 19 marca 1927 roku oba państwa podpisały traktat o przyjaźni. I chociaż w Warszawie istniała utworzona jeszcze za czasów Kadżarów placówka ambasady irańskiej, przez pierwszych kilka lat swojego istnienia pełnił tam funkcje irański charge d’affairs, po roku 1927 Iran miał w stolicy Polski swojego posłannika, a dopiero po zakończeniu drugiej wojny światowej i zmianie ustroju politycznego w Polsce 3 września 1961 roku, stosunki polsko-irańskie odbywały się na poziomie ambasady. Wspomniany wcześniej ambasador Iranu w Polsce, Nader Araste, w swoich wspomnieniach cytując Rezę Szacha nadmienia: Polscy przedstawiciele organizacji międzynarodowych, zwłaszcza Ligi Narodów, zawsze stawali po stronie Iranu. Dlatego waszym obowiązkiem w czasie tej misji jest zacieśnienie więzów między Iranem i Polską (…). Te wspaniałe relacje między oboma państwami przerwał wybuch drugiej wojny światowej. Iran, z niewyjaśnionych do dziś powodów na dwa miesiące przed jej wybuchem zawiesił działalność swojej placówki dyplomatycznej w Polsce. Inwazja niemieckich wojsk III Rzeszy na Armię Czerwoną w dniu 22 czerwca 1941 była równoznaczna z zerwaniem traktatu o przyjaźni pomiędzy nazistowskimi Niemcami i Rosją i rozpoczęciem nowego etapu wojny. Jedną z konsekwencji tego ataku było przyłączenie się Rosji do Narodów Zjednoczonych. Niedługo potem na tereny Iranu wkroczyły wojska Narodów Zjednoczonych, mimo wcześniejszej deklaracji szacha o neutralności. Inną konsekwencją zerwania stosunków rosyjsko-niemieckich było uwolnienie polskich jeńców z obozów koncentracyjnych. Jeńcy ci mieli możliwość przyłączenia się do żołnierzy polskich, którzy drogą przez Iran i Irak dotarli do Palestyny (mowa o armii generała Andersa – przyp. tłum.) Wojsko to, uczestnicząc w kampanii włoskiej, wpłynęło na dalsze losy wojny, a co za tym idzie, całego świata także po jej zakończeniu. Wraz z armią generała Andersa przybyła do Iranu ludność cywilna, w tym duża liczba dzieci, którzy znajdując schronienie w Iranie osiedlili się tu na jakiś czas. Po wojnie część z nich opuściła ziemię irańską, część została w niej pogrzebana, a część założyła w Iranie rodziny, odnajdując w Iranie swój dom. Pobyt około dwóch i pół tysiąca polskich dzieci w historycznym mieście Isfahan jest może najbardziej znaną częścią tej odysei. Pobyt polskich uchodźców wojennych w Iranie dla wielu Irańczyków jest jedynym przykładem relacji kulturowych pomiędzy oboma krajami. Niestety, wielu Irańczyków nie ma na ten temat dostatecznych informacji. Szczęśliwie, jeden z ważniejszych współczesnych irańskich reżyserów, Chosrow Sinai nakręcił w 1983 film dokumentalny zatytułowany „Ostatnie requiem” poświęcone uchodźcom polskim w Iranie i tym samym uchronił to wydarzenie przed całkowitym zapomnieniem. „Ostatnie requiem”, które nie doczekało się jeszcze oficjalnego pokazu w Iranie, jest wyrazem największego wysiłku podjętego w celu udokumentowania wspomnień poświęconych obecności Polaków w dawnej Persji. Obecności, która zmieniła w mentalności irańskiej wyobrażenie o Polsce i Polakach, ponieważ obcość tej ubogiej mniejszości przestała być już tak oczywista i jednoznaczna. Irańczycy dostrzegli, że pod pojęciem cudzoziemca może się kryć biedna, bezbronna wobec swoich gospodarzy ludność. W latach powojennych ponowna reaktywacja politycznych kontaktów irańsko-polskich datuje się na rok 1962, natomiast w roku 1968 oba państwa utworzyły wspólną komisję polityczno-gospodarczą, której działalności nie przerwały ani rewolucja islamska, ani upadek Solidarności. Jednak obecnie, wraz ze zwycięstwem partii Prawo i Sprawiedliwość w Polsce i intensyfikacją jej kontaktów z USA polsko-irańskie relacje uległy pewnemu ochłodzeniu, czego przykładem jest zeszłoroczna warszawska anty-irańskiej konferencja.

Jaki obraz Polski i Polaków można odnaleźć dziś w irańskiej pamięci narodowej? Żaden. Być może przyczyną jest zanik pamięci narodowej we współczesnym Iranie.

(tłum. z perskiego: Dorota Słapa)

Artykuł ukazał się w numerze 33-34 Polityki Polskiej „Geopolityka i kultura Iranu” w 2020 roku

[bsa_pro_ad_space id=4]