Polityka Polska nr 33-34. Geopolityka i kultura Iranu

0
312

Prezentacja numeru

Oddajemy do rąk Państwa kolejny numer naszego pisma z przekonaniem, że poruszane w nim sprawy, nie są przedmiotem zainteresowania mediów głównego nurtu. W tym właśnie widzimy swoją rolę, w odkrywaniu tego, co inni lekceważą, spłycają, skazują na marginalizację. W znacznym stopniu numer niniejszy jest poświęcony Iranowi, państwu, wokół którego co pewien czas przetaczają się dyplomatyczne i medialne burze. Postanowiliśmy zaprosić na łamy naszego pisma wpływowych przedstawicieli irańskiego świata nauki i dyplomacji nie tylko po to, by usłyszeć ich opinię na temat ważnych problemów w relacjach międzynarodowych, ale również dlatego, by lepiej zrozumieć czym żyją dziś Irańczycy w sferze kultury. Historyk i dyplomata Sejjed Ali Moujani, I Radca ds. Dyplomacji Publicznej Ambasady Iranu w Polsce, podkreśla wagę dziedzictwa historycznego Iranu, sięgającego siedmiu tysięcy lat. Zauważa jednak, że

“przeszłość cywilizacji irańskiej nieustannie wywierała wpływ na dzieje państwa i wpływa na nie do dziś, jeżeli jednak nie zostanie dostatecznie zanalizowana, Iran w każdym kolejnym okresie pozostanie zakładnikiem
przeszłości.”

Internet, jako najbardziej efektywne narzędzie rewolucji informatycznej, jest tematem wywiadu, jakiego udzielił bloger, Pink Panther. Publikując ten tekst w naszym piśmie odstępujemy, w tym przypadku, od zasady niepublikowania tekstów pisanych anonimowo. Ruch społecznościowy w internecie wytworzył swoje własne prawa, które powinniśmy poznać i zrozumieć, gdyż internet jest nie tylko nowym sposobem komunikacji, lecz staje się również z każdym dniem przestrzenią szybkiego kształtowania się nowych nurtów ideowych, mogących mieć decydujący wpływ na społeczne i duchowe oblicze świata. Panther widzi niebezpieczeństwa.

“Internet ma (…) magiczną, uwodzicielską moc przyciągania i kanalizowania uwagi, której nie ma zwyczajna papierowa gazeta czy telewizja. Entuzjaści Internetu potrafią spędzać w nim nie tylko określone godziny, lecz i cały swój wolny czas, a w sytuacjach patologicznych dni i noce. W efekcie ci ludzie, zwłaszcza młodzi, są narażeni na niemal całkowite wyłączenie się z życia realnego: rodzinnego i towarzyskiego. W szczególnie drastycznych przypadkach rzeczywistość wirtualna wydaje im się bardziej realna niż otaczający świat. Jest to podobne uzależnienie jak od papierosów czy narkotyków.”

Jednak docenia wyłom, jakiego internet dokonał w dziedzinie upowszechnienia dostępu milinów ludzi do publikowania swych opinii poza dotychczas uznanymi mediami, które znajdują się w posiadaniu nielicznych.

“Internet, poniekąd bez swojej wiedzy i zgody, „pokonał” wielkie koncerny prasowe i telewizyjne oraz filmowe. Wyraziło się to spadkiem nakładów prasowych i realnie utraconymi korzyściami finansowymi. Dodajmy: korzyściami czerpanymi głównie z reklamy.

Reklama idzie za potencjalnym klientem. Ona odchodzi z prasy i już nie rośnie w telewizji w takim tempie, jak do niedawna – bo ma tańsze i szybsze metody dotarcia do potencjalnego klienta; właśnie poprzez Internet.

Niepowetowane szkody poniosły wielkie koncerny telewizyjne i filmowe w dziedzinie
kształtowania „nowego wspaniałego świata”, bowiem nawet młody użytkownik Internetu ma dzięki różnorodności treści i opinii mocniej wykształcony krytycyzm, i szybciej odkrywa ukryte w fabułach coraz nudniejsze klisze propagandowe: feministyczne, LGBT czy antykatolickie.

Najboleśniej tradycyjne media zostały ugodzone w dziedzinie propagandy politycznej, bowiem rozziew między otaczającą rzeczywistością a siermiężną propagandą, lewacką oczywiście, uprawianą w głównych mediach – został dostrzeżony przez młodych i krytycznie nastawionych użytkowników, którzy w czasie niemal rzeczywistym otrzymują informacje o wydarzeniach, o których media tradycyjne milczały lub przedstawiały je w fałszywym świetle.

Jednakże Internet nigdy nie był całkowicie wolny, a wojna o wolność sfery informacyjnej
nie została jeszcze wygrana. I nie wiadomo jak się zakończy.”

Ostatnie miesiące dotknęły nas szaleństwem wirusowego strachu. Nasz przyjaciel, Julian Rose, zwraca uwagę na zatrważającą praktykę wdrażaną w placówkach oświaty i wychowania, takich jak szkoły i przedszkola,

“gdzie wyznaczane są kredą dwumetrowe kręgi lub kwadraty na podłogach klas lub na placach zabaw. Dzieci otrzymują nakaz pozostawania w nich. Małym dzieciom każe się siedzieć lub stać samotnie w takiej jednoosobowej strefie wykluczenia i psychologicznym więzieniu. Dzieciom, które, jak mówią doradcy medyczni, nie są nawet narażone na zarażenie się CV-19. A jednak – tak właśnie siedzą ze smutnymi minami, kiedy politycznie poprawnie ubrany w maseczkę nauczyciel udziela im codziennych instrukcji szkolnych. Rozpacz na twarzach tych dzieci głęboko wyraża poczucie koszmarności całej tej operacji. Kolejnym problemem jest zdalne nauczanie, e-edukacja, (…) Trzymanie dzieci przed komputerami przez długie godziny nigdy nie jest zalecane z oczywistych względów zdrowotnych. Ale właśnie to jest aranżowane w ramach tzw. “edukacji zdalnej”, w której rodzice dostają instrukcje, jak przejmować rolę „nauczyciela w domu” i są zmuszeni do bycia współsprawcami. Narzędziami w tym zabiegu są przygotowane do tego celu, wyznaczone programy komputerowe, które zasadniczo są środkami stereotypowej kontroli umysłu. Aby zdrowo dorastać, dziecko potrzebuje przyjemnej interakcji z innymi dziećmi, nie – siedzenia samotnie przed migoczącym ekranem, z głową naładowaną państwowymi programami nauczania.

Smutną rzeczywistość, w której coraz więcej jest pogardy dla zwykłego zdrowego rozsądku i elementarnej wiedzy o metodach nauczania i rozwoju emocjonalnym młodych ludzi, Autor kwituje celnym spostrzeżeniem:

“Sposób, w jaki traktujemy dzieci, stanie się kluczowym czynnikiem ustalania standardów wszystkiego, co będzie potem. W każdym z nas, głęboko we wnętrzu, kryje się dziecko; jeśli ktoś ma wątpliwości jak je traktować, to ma wątpliwości, co do celu swojego życia.:

Zespół Redakcyjny „Polityki Polskiej”.

Polityka Polska jest dostępna w salonach Empik oraz sieci Ruch oraz na zamówienie.