Na sobotę Chesterton: Obskurantyzm reformacji

0
641

Jeśli chodzi o stosunek do średniowiecza, reformacja i jej spadkobiercy wykazali obskurantyzm unikalny w historii. Ani przedtem, ani potem nikt nie trzymał ludzi w tak kompletnych ciemnościach jak ci, którzy w XVI wieku pogasili świece na ołtarzach.

Protestancka reakcja anty-katolicka bardzo się różniła od katolickiej reakcji na pogaństwo, do której doszło w IV czy V wieku. Wcześni chrześcijanie wzdragali się ze zgrozą, patrząc na moralną dekadencję wielkiej rzymskiej cywilizacji, ale do głowy im nie przyszło, by nazywać tę cywilizację ciemną i małą, albo twierdzić, że tak naprawdę nie pochodziła ona z Rzymu. Ich moralna zgroza była pod wieloma względami słuszna, pod niektórymi względami zdecydowanie przesadna, lecz nawet w porywach najdzikszego fanatyzmu nie zaprzeczali, że
Rzymianie wznieśli akwedukty czy tworzyli poezję. Nie nadali klasycznej rzymskiej architekturze pogardliwej nazwy „wandalska”, sugerując, że wznieśli ją ci właśnie barbarzyńcy, którzy w rzeczywistości ją zniszczyli – a przecież byłby to dokładny odpowiednik słowa „gotycki”, którym wciąż z nawyku się posługujemy. Świat średniowieczny nie twierdził, że Platon i Cyceron to tylko głupcy, snujący jałowe rozważania – a tak właśnie reformacja mówiła o świętym Tomaszu z Akwinu, a nawet o czysto filozoficznych strofach u Dantego.  Chrześcijanie dostrzegali, owszem, otchłanną duchową przepaść, dzielącą ich od wielkich pogańskich przodków, lecz przyznawali, że byli to wielcy przodkowie.

Ani przez moment w ciągu tych dwóch tysięcy lat nie zaginęła legenda, że Wergiliusz był kimś wspaniałym, nieważne, czy uważano go za czarodzieja, jak w Wiekach Ciemnych, czy za wzorcowego klasyka, jak w Wiekach Średnich. W sferze religii i moralności chrześcijanie rzeczywiście z odrazą wzdragali się przed starożytnością, ale była to odraza wobec przerostu cywilizacji, a nie pobłażliwa pogarda dla dzikusów. Uważali, że Koloseum było areną bestialskiego zwyrodnienia, że drapieżniki były tam szczute przez ludzi, działających w duchu tak nikczemnym, że nie da się go nawet nazwać bydlęcym. I mieli rację. Ale nie sądzili, że to bydlęta wzniosły Koloseum; nie patrzyli na jego labirynt łuków z ciekawością i zarazem wyższością, jak na prymitywną, instynktowną architekturę mrowiska. Pogaństwo, nawiedzając wieki chrześcijaństwa niczym widmo, budziło mieszane uczucia, a była to mieszanina żalu, bólu i fascynacji, lecz nigdy nie znalazłoby się w niej ani cienia tego naiwnego intelektualnego prostactwa, które sprawiało, że ludzie epoki wiktoriańskiej myśleli czasem o mnichach niczym o monstrach.

Nieraz się zastanawiałem, czy bujność i żywotność rozlicznych legend, które otrzymaliśmy w spadku po Wiekach Ciemnych, jak opowieść o królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu, nie wynika z ciągłości historycznej, to znaczy z faktu, że zanikająca potęga Imperium  Rzymskiego przeistoczyła się płynnie we wzrastającą potęgę Kościoła. Mógł być taki okres, nawet w Brytanii, kiedy majestat starej,  pogańskiej cywilizacji jeszcze trwał, tylko że ta cywilizacja nie była już pogańska. Połączenie dawnej dumy z przynależności do Rzymu i nowej dumy z przynależności do Chrystusa mogło stworzyć wojowniczy etos wcale nie tak odległy od jego późniejszej formy średniowiecznego etosu rycerskiego. Inaczej mówiąc, tradycja ludowa niekoniecznie jest odległa od prawdy, kiedy opowiada o jakiejś mglistej postaci z V wieku jako o rycerzu. Dworność i elegancja to właśnie te cechy, które naprawdę mogły kwitnąć u ostatnich zromanizowanych chrześcijan, zwłaszcza gdy je porównać z nadciągającym okresem barbarzyństwa. Co się tyczy legendy arturiańskiej, ja osobiście podejrzewam, że wersja romantyczna jest prawdziwa i trafi a w sedno. Jeśli inni w to wątpią, to wcale nie dlatego, żeby historycy dostarczyli przeciw tej wersji sensownych argumentów, lecz dlatego, że nie czują tak mocno jak ja siły argumentu, który opiera się na skali ludowych legend. Nie mają poczucia, że opowieść, którą wszyscy znamy z dzieciństwa, jest czymś pełnym mocy i rozmachu, jak strzelista
katedra albo rzymskie obozowisko.


Poprzedni sobotni odcinek znajduje się TUTAJ.

Cykl ukazał się w tomiku „Obrona rozumu” Wyd. Fronda.