Kościół wobec kryzysu globalnego (1)

0
107
NEW YORK, NY - OCTOBER 15: A trader works on the floor of the New York Stock Exchange (NYSE) on October 15, 2014 in New York City. As fears from Ebola and a global slowdown spread, stocks plunged on Wednesday with the Dow falling over 400 points during the afternoon before receovering slightly. (Photo by Spencer Platt/Getty Images)

Autor: prof. Artur Śliwiński

Centralnym elementem niniejszej publikacji jest następująca wypowiedź: „Wolna konkurencja zniszczyła sama siebie; dyktat gospodarczy wyparł wolny rynek; żądza zysku przerodziła się w niepohamowaną ambicję panowania; całe życie gospodarcze stało się tragicznie twarde, bezlitosne i okrutne.

Do tego należy dodać poważne zło, które wynika z pomieszania i haniebnego przenikania się funkcji i zadań władzy publicznej z działaniami w sferze gospodarczej – jako jedno z najgorszych wymienimy faktyczną degradację majestatu państwa, które powinno być jak władca i najwyższy arbiter, wolny od wszelkiej stronniczości i  kierujący się jedynie dobrem wspólnym i sprawiedliwością, a stał się niewolnikiem, podległym ludzkim namiętnościom i chciwości ludzi.

A co do stosunków międzynarodowych, z tego samego źródła wypływają dwa sprzeczne nurty. Z jednej strony, nurt nacjonalizmu gospodarczego lub nawet imperializmu gospodarczego; zaś z drugiej strony, nie mniej zabójczy, godny potępienia nurt internacjonalizmu finansowego lub imperializmu międzynarodowego, dla którego ojczyzna jest tam, gdzie jest zysk”.

Wydaje się, że powyższy cytat dobrze przedstawia ogólny kierunek krytyki współczesnych zjawisk politycznych i gospodarczych na tle globalnego kryzysu ekonomicznego. Wielu ludzi zawarte w nim stwierdzenia uzna zapewne za zbyt ostre lub przesadne, zwłaszcza zanegowanie znaczenia wolnej konkurencji i wolnego rynku. Bardziej natomiast popularny jest obecnie pogląd o podporządkowaniu polityki interesom kapitału międzynarodowego, chociaż rzadko kto zdobywa się na określenie globalizacji mianem imperializmu międzynarodowego.

Również ukazana w cytacie silna zależność  między państwem i sferą gospodarczą może budzić wiele zastrzeżeń. Jest to zagadnienie obecnie „zamknięte” w ramach nowej ekonomii politycznej, która do takiej zależności przypisuje duże znaczenie, podobnie postrzegając podporządkowanie państwa interesem kapitału. Ale nowa ekonomia polityczna znajduje się raczej na marginesie toczących się sporów teoretyczno-ekonomicznych, a z pewnością nie dociera do szeregowego odbiorcy. Jednak i tutaj wielu ludzi znajdzie przejaskrawienie, gdyż nie zechce się zgodzić z teza o zniewoleniu państwa przez namiętności i chciwość ludzi.

Jednak przy wszystkich tych zastrzeżeniach myśli zawarte w przytoczonym cytacie są dostatecznie mocno krytyczne wobec ciemnych stron globalizmu.

 

Quadragesimo anno

Problem polega na tym, że przytoczony cytat pochodzi z opublikowanej 15 maja 1931 roku  encykliki Piusa XI Quadragesimo anno. Jest to data szczególna, gdyż przypada na apogeum Wielkiego Kryzysu lat 1929-1933, zaś encyklika dotyczy najbliższej przyszłości, a ściślej – dziesięciu lat, pod koniec których wybuchła II Wojna Światowa. Obecnie, po upływie osiemdziesięciu pięciu lat, znajdujemy się  w jeszcze potężniejszym, rozciągającym się przynajmniej na kilkanaście lat globalnym kryzysie ekonomicznym.

Jest rzeczą skandaliczną, że została ona przetłumaczona na język polski w taki sposób, aby jej najważniejsze fragmenty były zupełnie niezrozumiałe (patrz wydanie zamieszczone na stronie wydawnictwa Opoka . Tutaj zmuszeni jesteśmy posługiwać się tłumaczeniem własnym.

Trudno mówić o analogii, ale dwa spostrzeżenia same się narzucają. Po pierwsze, wydaje się nam, że patologiczne procesy, które doprowadziły do wybuchu obecnego kryzysu są stosunkowo „świeżej daty” (takie jak ograniczenie roli wolnej konkurencji i stosunków wolnorynkowych na rzecz dyktatu wielkich korporacji finansowych). Albo też nasza diagnoza kryzysu jest zbyt powierzchowna, skoro nie bierzemy pod uwagę faktu, że procesy te rozwijały się przez poprzednie całe stulecie (aby zaowocować Wielkim Kryzysem). Co gorsze, nadal głęboko tkwimy w powszechnym przekonaniu, że na świecie dominują stosunki wolnorynkowe. Po drugie, co w naszej analizie będzie miało istotne znaczenie, przedstawiona w encyklice Piusa XI charakterystyka Wielkiego Kryzysu jest zdecydowanie bardziej krytyczna od oficjalnych interpretacji obecnego kryzysu, w tym od oficjalnych interpretacji tego kryzysu w Kościele katolickim. Ostrożnie można dodać, że charakterystyka kryzysu sporządzona przez Piusa XI jest także bardziej jednoznaczna i bardziej wewnętrznie spójna. Powinno nas to poważnie zaniepokoić.

Jak łatwo sprawdzić, wspomniana encyklika Piusa XI jest rozwinięciem encykliki Rerum Novarum  Leona XIII, która do tej pory jest komentowana różnie (nierzadko stronniczo). Posłużymy się więc własnym określeniem tej encykliki jako przedstawiającej stanowisko Kościoła wobec konfliktów społeczno-ekonomicznych narastających u schyłku dziewiętnastego wieku. Oczywiście obejmuje ona również inne kwestie, zaś konflikty społeczno-ekonomiczne są w niej ujmowane w konwencji sprzeczności klasowych. Encyklika Quadragesimo anno ma zgoła inny charakter. Przedstawia ówczesne stanowisko Kościoła wobec kryzysu społeczno-ekonomicznego (ukazując jego przyczyny, konsekwencje i sposoby przezwyciężenia).

Warto zauważyć, że cytowany wcześniej fragment encykliki poprzedza kilka jednoznacznych ocen, które mają wskazywać na zmiany jakie zaszły od czasu opublikowania encykliki Leona XIII. Po pierwsze, Pius XI zwraca uwagę na niezmierną koncentrację bogactwa i władzy ekonomicznej. Jego niepokój budzi przede wszystkim „despotyczna dyktatura ekonomiczna”  konsolidowana w rękach niewielu właścicieli, a także osób zarządzających funduszami inwestycyjnymi. Zwraca uwagę na to, że elementem tej dyktatury jest kontrola pieniądza i kredytu. To pozwala Piusowi XI  wykazać, że taka kumulacja siły i władzy z kolei generuje trzy rodzaje konfliktu. Po pierwsze, jest to walka o supremację ekonomiczną; następnie jest to walka o władzę polityczną w celu wykorzystania przewagi politycznej do walki ekonomicznej, wreszcie istnieje konflikt między państwami, nie tylko dlatego, że państwa wykorzystują swoją władzę i kształtują politykę promującą interesy ekonomiczne swych obywateli, ale również dlatego, że starają się rozstrzygać spory polityczne, które powstają między narodami wskutek wykorzystania ich do supremacji ekonomicznej i władzy politycznej kapitału.

Jak należy określić takie stanowisko ekonomiczne? Rozważania Piusa XI prowadzone są na poziomie makroekonomicznym, czyli jest to spojrzenie makroekonomiczne.

 

Kościół o współczesnym kryzysie globalnym

Stanowisko Kościoła katolickiego wobec rozwijającego się kryzysu globalnego nie jest jednoznaczne, przynajmniej w tym stopniu jak stanowisko Piusa XI, co niewątpliwie osłabia lub ogranicza nie tylko zaangażowanie katolików w trudny proces przezwyciężenia kryzysu, lecz także osłabia Kościół. Większość dzisiejszych starań o odnowę Kościoła pomija kwestie ekonomiczne, kierując uwagę jedynie na upadek kultury lub na patologie społeczne.

Wspomniana niejednoznaczność nie tyle wynika ze sprzeczności poszczególnych tez lub sformułowań,  ile przede wszystkim z dysharmonii spowodowanej pojawieniem się dwóch nurtów wyrażających stanowisko Kościoła wobec obecnej sytuacji społeczno-ekonomicznej w świecie.

Pierwsze,  bardziej konkretne i zarazem bardziej krytyczne stanowisko znajdujemy w encyklice „Caritas in Veritate” Benedykta XVI. Nie powinno umknąć nam z pola widzenia, że ta niezwykle doniosła encyklika Benedykta XVI została ostro zdezawuowana nie tylko w środowiskach antykatolickich, lecz również w kręgach katolickich. W istocie rzeczy jest ona jedynym konkretnym punktem odniesienia do encykliki „Quadragesimo anno”. Drugi nurt wyrażający stanowisko Kościoła wobec sytuacji społeczno-ekonomicznej w świecie składa się bowiem ze stwierdzeń cząstkowych, nie składających się na uporządkowaną całość.

Jednak obydwa nurty mają kilka cech wspólnych. Po pierwsze, tradycyjne samoograniczenie Kościoła w zakresie interwencji w życie społeczno-ekonomiczne ulega wzmocnieniu. Po drugie, nadrzędne znaczenie personalizmu chrześcijańskiego, który „zmaga się” z indywidualizmem. Po trzecie, dominacja mikroekonomicznego punktu widzenia, co wynika z personalizmu chrześcijańskiego. Już tylko te trzy wymienione cechy budzą wątpliwość, czy społeczna nauka Kościoła jest w stanie sformułować jasne stanowisko wobec globalnego kryzysu ekonomicznego. Nie jest to wątpliwość bezzasadna, skoro alternatywnym podejściem jest odżegnanie się od podejmowania problematyki globalnego kryzysu, a nawet bagatelizowanie jego istnienia. Takie podejście obserwujemy przecież w „głównym nurcie” polityki rządów w niektórych krajach europejskich, do których bez wątpienia należą rządy w Polsce.

Z tego punktu widzenia stanowisko Benedykta XVI wyrażone w „Caritas in Veritate” oraz w wielu Jego wypowiedziach publicznych w latach 2009-2013 jest jednak ważną próbą przezwyciężenia impasu. Z góry należy zastrzec, że była to próba zakończona niepowodzeniem, co spowodowało zmarginalizowanie znaczenia tej encykliki, a prawdopodobnie ponadto samego Papieża.

 

Caritas in Veritate

Przede wszystkim warto przypomnieć, że encyklika Caritas in Veritate od samego początku była obiektem ostrej krytyki wpływowych komentatorów katolickich. Przykładem ostrej krytyki encykliki Benedykta XVI jest m.in. artykuł Georga Weigla opublikowany 7 lipca 2009 w National Review „The revenge of Justice and Peace (or so they may think)”, w którym Weigel uznaje encyklikę za twór „hybrydowy”.

W Polsce encyklika Caritas in Veritate została przemilczana. W nielicznych recenzjach  pojawia się jednak fałszywa opinia, jakoby była to encyklika poświęcona miłosierdziu. Tymczasem encyklika jest wyraźnym sprzeciwem  wobec już mocno rozbudowanej  absolutyzacji miłości chrześcijańskiej, szczególnie w kontekście dobra wspólnego, prawdy i sprawiedliwości. Wiele mówi zwłaszcza stwierdzenie  Benedykta XVI „Bez prawdy miłość staje się sentymentalizmem. Miłość staje się pustym słowem, które można dowolnie pojmować. Na tym polega nieuchronne ryzyko, na jakie wystawiona jest miłość w kulturze bez prawdy. Pada ona łupem emocji oraz przejściowych opinii jednostek, staje się słowem nadużywanym i wypaczonym i nabiera przeciwstawnego znaczenia…”. To także powinno nas niepokoić.

Zmuszeni jesteśmy jeszcze mocniej podkreślić: Caritas In Veritate” jest stanowiskiem Kościoła wobec kryzysu globalnego. Ignorowanie tej encykliki, to  sprzeciw wobec zaangażowania katolików w proces przemian społecznych i ekonomicznych, które pozwoliłyby ów kryzys przezwyciężyć. Jest to sprzeciw stanowczy i nieukrywany, przede wszystkim ze strony globalnych elit finansowych. Wystarczy przypomnieć sformułowane na spotkaniu Benedykta XVI z grupą włoskich bankierów ostrzeżenie, aby Papież  „nie wtykał nosa w nie swoje sprawy”. Sprawy potoczyły się w duchu cichej wojny, zakończonej zablokowaniem transakcji finansowych Watykanu za pomocą blokady systemu SWIFT (Society for Worldwide Interbank Financial Telecommunication). SWIFT to nie tylko sieć telekomunikacyjna czy  izba rozliczeniowa dla transakcji międzybankowych, lecz ważny węzeł globalnej sieci finansowej. W ten sposób, tuż przed abdykacją Benedykta XVI,  globalne elity finansowe dokonały bezprecedensowej interwencji w sprawy Watykanu. Na marginesie zaznaczmy, że dzisiaj nawet  banki obsługujące transakcje „państwa islamskiego” nie zostały wyłączone z systemu SWIFT.

W encyklice Caritas In Veritate” zostało jasno wyrażone stanowisko wobec światowej elity finansowej: „Trzeba też, aby finanse jako takie, poprzez konieczną odnowę struktur i sposobów funkcjonowania, po ich złym wykorzystaniu, które doprowadziło do strat w realnej gospodarce, znów stały się narzędziem mającym na celu doskonalsze wytwarzanie bogactwa oraz rozwój. Cała ekonomia i cała dziedzina finansów, a nie tylko ich niektóre sektory, powinny jako narzędzia być wykorzystane w sposób etyczny, by stworzyć warunki sprzyjające rozwojowi człowieka i narodów” . I nieco dalej: „Osoby zajmujące się usługami finansowymi powinny odnaleźć właściwy fundament etyczny swojej działalności, by nie nadużywać wyszukanych narzędzi, które mogą posłużyć do zdrady interesów oszczędzających”. Wbrew pozorom są to stwierdzenia, które nie tylko odzwierciedlają poglądy popularne w pierwszych latach współczesnego kryzysu, lecz również silnie uderzają w elity światowe.

Stanowisko Benedykta XVI zostało następnie rozwinięte w wielu listach, wypowiedziach i apelach. Najbardziej rozbudowany  i nieuchronnie kontrowersyjny okazał się dokument opracowany przez  Papieską Radę Sprawiedliwości i Pokoju „Towards Reforming the international Financial and Monetary Systems In the Context of Global Public Authority”  24 października 2011 roku. Dwa lata wcześniej, określający encyklikę Caritas In Veritate mianem „hybrydy”, Georg Weigl  piętnuje udział Papieskiej Rady w przygotowaniu tego dokumentu.

 

Kontrowersje wokół rządu światowego

„Towards Reforming the international Financial and Monetary Systems In the Context of Global Public Authority” u wielu katolików wywołał negatywne reakcje, także w Polsce. Z pewnością też przyczynił się do obniżenia rangi  encykliki Caritas In Veritate, do której dokument ten się odwołuje.

Istota sporu daje się określić jednym zdaniem. Zawiera on uzasadnienie do utworzenia rządu światowego oraz Światowego Banku Centralnego. W pierwszej części dokument powiela popularną krytykę liberalizmu ekonomicznego, niejako w ten sposób uznając NWO za alternatywę  ekonomii liberalnej (w zamyśle utworzenia rządu światowego zawarty jest  postulat interwencjonizmu w skali globalnej).

Dla nas ważne jest spostrzeżenie, że jest to dokument pochodzący z urzędu niskiej rangi (tj. nie z Urzędu Kościoła). Podobnie można uznać, że stanowisko Benedykta XVI w tej samej sprawie jest niedostatecznie przemyślane. Jednak są to połowiczne wyjaśnienia. Niespójność stanowiska Kościoła wobec kryzysu globalnego jest coraz większa i trudno przejść nad tym do porządku dziennego. Trzy aspekty tej sytuacji są zastanawiające.

Po pierwsze,  jest to problem kompetencji. Jednym z koronnych zarzutów wobec „Towards Reforming the international Financial and Monetary Systems In the Context of Global Public Authority” jest brak dostatecznych kompetencji w zakresie ekonomii. Zarzut ten można jednak rozumieć dwojako. Z jednej strony jako wejście Kościoła na teren zarezerwowany dla „świata gospodarki i polityki”,  czyli rzekomo  niedopuszczalne rozluźnienie samoograniczenia. Z drugiej strony jako wskazanie na niski poziom wiedzy ekonomicznej. Gdy jednak uważniej przeczytamy dokument Papieskiej Rady, stwierdzimy z niemałym zaskoczeniem, że zawiera on treści raczej zgodne z głównym nurtem współczesnej myśli ekonomicznej, która również odpada od liberalizmu i wkracza na tory interwencjonizmu. Zalecenia dokumentu są bliźniaczo podobne do zaleceń Josepha Stiglitza. Czyli dokument Papieskiej Rady niczego nowego nie wnosi. Nawet sami autorzy dokumentu przyznają, że ich postulaty są one zbieżne z koncepcjami zapisanymi w statucie Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Zasadniczy problem tkwi w czymś innym; postulaty te odbiegają  ogólnej linii rozumowania o kryzysie globalnym, która daje się uchwycić w Caritas in Veritate. Należy zatem zadać pytanie: skąd biorą się podobne niekonsekwencje, które budzą uzasadnioną nieufność wiernych, i które niestety pojawiają się coraz częściej?

Po drugie, jest to problem wyjścia poza personalizm. Rozstrzyganie zagadnień funkcjonowania współczesnej gospodarki światowej zdecydowanie wykracza poza ramy metodologii personalistycznej. Problemy globalnych nierówności społecznych, bezrobocia, fuzji kapitału i władzy politycznej (oligarchii finansowej), wojny i pokoju, etc. wykraczają poza problemy zachowań osobowych i relacji interpersonalnych. Są to problemy o charakterze makroekonomicznym, do których dotychczasowa metodologia personalistyczna nie ma zastosowania. Byłoby inaczej (i rzeczywiście wcześniej było inaczej), gdyby globalnego kryzysu nie było. Problemy te nie miałyby bowiem większego znaczenia.

Powiedzmy wyraźnie. Personalizm chrześcijański nie jest zdolny do wyjaśnienia globalnego kryzysu.

Po trzecie, w dokumencie Papieskiej Rady (a także wielu innych dokumentach kościelnych) występuje słabo skrywany horyzontalizm. Chodzi o to, że zasadniczym przedmiotem rozważań są relacje interpersonalne (horyzontalne); zaś ważniejsze relacje ze Stwórcą (wertykalne) zostają zastąpione „przyklejonymi” do rozważań wartościami (w omawianym dokumencie jest to dobro wspólne) lub rozszerzeniem zastosowania zasad sformułowanych w społecznej nauce Kościoła  (w naszym przypadku, zastosowanie zasady pomocniczości do rządu światowego). Takie podejście do może okazać się zabójcze, gdyż podważa autorytet Kościoła.


Artykuł ukazał się w miesięczniku społeczno-politycznym Polityka Polska nr 3/2016.