Polska chrześcijańska, czyli jaka?

0
457

Bogdan Kulas

Czym jest Polska? Kim są Polacy? Na czym polega polski fenomen? Czy istnieje polskie posłannictwo? Czy dzisiejsza Polska jest kontynuacją Polski Mieszka I i Bolesława Chrobrego, polskich świętych: Wojciecha, Stanisława, Jadwigi, Piotra Skargi, Andrzeja Boboli; Polski Sobieskiego i Traugutta? Jest li to podobieństwo chociaż co do istoty?

Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską a Polak – Polakiem – pisał kiedyś Adam Mickiewicz. Ale co znaczy dla Polaka – „pod krzyżem”? W sferze symboli usunięto krzyż z polskiego godła już po zamachu majowym. Podcięto też Orłu skrzydła i zastąpiono krzyż pięcioramiennymi gwiazdami. Zastąpiono „Bogurodzicę” – hymn Wojska Polskiego – „Pierwszą Brygadą”. Po 1989 r., razem ze świętem 15 sierpnia, przywrócono Orłu koronę i „Bogurodzicę”, ale na krótko.

Symbole są ważne, ale jeszcze ważniejsza jest ich treść.

Jakie więc są nasze prawdy i wartości, które tworzą Polskę, dla których gotowi jesteśmy zginąć? Zasady powstają z wartości, które tworzą podstawy kultury i tożsamość – nasze wychowanie, moralność, zwyczaje, prawa. Wychowanie, to dzisiaj rodzinny dom i Kościół, kiedyś także szkoła. W czasach upadku obyczajów i państwowości, to na ile dzisiaj jesteśmy Polakami, zawdzięczamy Prymasowi Tysiąclecia, Kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu, wielkiemu Polakowi, który przeprowadził Naród przez „morze czerwone” i św. Janowi Pawłowi II, któremu przypisać należy upadek komunizmu.

Niestety, Polska, która wyłoniła się po 1989 r., nie jest Polską św. Jana Pawła II. Dlaczego? Bo zabrakło katolickiej, politycznej elity. Bo nie ustały skutki zaborów. Bo zamach majowy, Brześć i Bereza Kartuska. Bo eksterminacja ziemiaństwa i inteligencji przez hitlerowców i Sowietów. Bo powstanie warszawskie. Bo emigracja, powojenne represje i prześladowania. Wskutek przesiedleń i industrializacji zerwano naturalne więzi społeczne i przez to wszystko wyłoniła się w Polsce nowa, sztuczna, fałszywa elita, a administrujący Polską ludzie „okrągłego stołu” brutalnie zwalczają odradzanie się autentycznych polskich elit. Dowodem jest np. „medialne ukamienowanie” Arcybiskupa Wielgusa, by na czele Kościoła w Polsce nie stanął „nowy Wyszyński”.

W efekcie tego, po 25 latach „demokracji”, polskie elity, w obronie nauczania polskiej historii w polskich szkołach, organizują głodówki, nie wierząc już w skuteczność innych form walki. Np. reaktywowanie utworzonej przez Henryka Sienkiewicza Polskiej Macierzy Szkolnej jest zadaniem przekraczającym intelektualne i organizacyjne zdolności Polaków w Polsce! A przecież praktycznie wszędzie na świecie, gdzie mieszkają Polacy, „Polska Macierz Szkolna” istnieje. Tylko w Polsce jej nie ma! Bo środowisko nauczycieli i wychowawców reprezentuje w Polsce ZNP, organizacja o masońsko-komunistycznych i pogańskich korzeniach. Bo polskość jest w defensywie, bo Polacy emigrują, wymierają. Odchodzą od Kościoła, jakby zapomnieli o fundamentalnym pytaniu, zawartym w natchnionych słowach wieszcza, Juliusza Słowackiego:

Szli dalej krzycząc: „Boże! Ojczyzna! Ojczyzna”.
Wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka,
Spojrzał na te krzyczące i zapytał: „Jaka?”

Jaka była Polska kiedyś i jaka powinna być dziś i jutro?

Co należy uczynić, by znów chciało się w niej żyć, a nie z niej uciekać? Na czym ma polegać jej istota? Polska, podobnie jak cała Europa jest dziełem Kościoła katolickiego. Wprowadzone w 966 r. chrześcijaństwo napotkało tu na wyjątkowo żyzny grunt. Powszechne wcielenie chrześcijaństwa było decyzją suwerenną i procesem przeprowadzonym możliwie dobrowolnie i umiejętnie. Razem z chrześcijaństwem Polska przyjęła europejską kulturę i nowy świat wartości, stając się częścią chrześcijańskiej Europy.

Istotą średniowiecznej Europy i tzw. kultury Zachodu było oparcie życia społecznego o dwie instytucje: troszczące się o zbawienie dusz i o wychowanie człowieka duchowieństwo i broniące wolności i słabych poprzez czynną walkę ze złem – rycerstwo.

Celem Kościoła jest zbawienie wieczne człowieka. Celem państwa jest jego doczesne szczęście, dobrobyt i rozwój osobowy. Organizację państwową tworzyło rycerstwo i król. Średniowieczny król był okrzykniętym przez rycerzy reprezentantem woli Bożej, potwierdzonej przez biskupa i politycznym reprezentantem władzy Chrystusa, prawdziwego Boga-Człowieka-Króla. Rycerstwo to wojsko, zagadnienie władzy, struktury stanowienia prawa i porządku – to polityka. Kościół – to sakramenty, nauczanie i wychowanie.

Polacy przyjęli chrześcijaństwo z wolnej woli, dlatego wolność religijna była oczywistością. Nawracania słowem i przykładem własnego życia, uczył św. Wojciech. Przeciwko nawracaniu mieczem i na temat władzy papieża i cesarza nad niewiernymi, polemiki głosił Paweł Włodkowic. W takim duchu wychowany polski król, Zygmunt August, był w stanie oświadczyć „nie jestem królem waszych sumień”.

Pierwsza Rzeczpospolita upadła nie dlatego, że miała ustrój oparty na wolności, w którym wolność religijna była podstawą wszystkiego, ale dlatego, że kierowana egoizmem stanowym szlachta, doprowadziła nierozsądnym ustawodawstwem do zniszczenia rodzimego mieszczaństwa.

Powodowany też chciwością szlachty nadmierny ucisk chłopów i ich zniewolenie, doprowadziły do licznych ucieczek i do buntów na Ukrainie. Pierwotna siła i atrakcyjność ustroju chrześcijańskiego i Polski polegała na poszanowaniu godności i wolności człowieka. Ustrój chrześcijański przejawia się w trosce o zachowanie sprawiedliwości i miłości społecznej. Powrót do miłości społecznej, zapowiedziany w Ślubach Lwowskich, pomógł w uwolnieniu kraju od szwedzkiego potopu, ale brak realizacji tych Ślubów był źródłem trwania w słabości wewnętrznej, braku reform, powodem upadku Rzeczypospolitej i rozbiorów.

Otwarcie na ubogich, ta „lewicowa” (może lepiej ”wrażliwość społeczna” Kościoła?) opcja Kościoła, zaowocowało jednak tym, że w Polsce, w przeciwieństwie do Francji, jakobińska rewolucja nie była możliwa, a polski chłop przywitał z bronią w ręku bolszewików, którzy wzywali w 1920 r. do palenia dworów i kościołów, polscy robotnicy zaś, w 1980 r., powiesili na stoczniowej bramie Obraz Matki Boskiej i portret Papieża.

Wielcy i święci ludzie Kościoła dali nam wizję Polski prawdziwej. Ale naiwnością jest myślenie, że biskupi załatwią sprawiedliwą, katolicką Polskę. Oni nie są od wygrywania politycznych bitew. Zadaniem Kościoła jest walka o ludzkie dusze. Aktywność polityczna i polityczna walka jest zadaniem dzisiejszych rycerzy, katolików świeckich i polityków. Państwo musi zabezpieczyć wolność dla misji Kościoła, ale nie może go w tej misji wyręczać, podobnie jak instytucjonalny Kościół nie jest kompetentny w tematach obrony, techniki, ekonomii.

Dzisiejszy Kościół jest w stanie kryzysu, którego jedną z przyczyn jest brak wolności w realizacji Misji Ewangelizacyjnej. Brutalna walka z Kościołem prowadzona jest wszelkimi metodami przez zewnętrznych i wewnętrznych wrogów. Usuwają sacrum i wprowadzają zamieszanie w nauczaniu Kościoła. To zamieszanie wprowadzane jest również przez tych, którzy mienią się obrońcami wiary prawdziwej i bywa często wynikiem niewiedzy pomieszanej z ludzkim zarozumialstwem. Takim niezrozumianym tematem jest wolność religijna. Przykre, że to niezrozumienie pojawiło się właśnie w Polsce, dowodząc, niestety, skali naszego upadku. Siła prawdziwych wartości pojawia się tylko wtedy, gdy ich wybór dokonuje się w warunkach wolności. Nie oznacza to, że wolność nie ma granic i, że w obronie naszych wartości nie mamy prawa i obowiązku używać siły. Polska była najbliżej ideału realizacji zasad ustroju chrześcijańskiego, budowy cywilizacji Bożej na Ziemi, państwa sprawiedliwego, szanującego godność człowieka.

Państwo chrześcijańskie nie jest państwem wyznaniowym. Celem państwa nie jest zapewnienie przywilejów Kościołowi, ale realizacja, poprzez stanowione prawo, jego moralno-etycznych wskazówek, poznanych przez Kościół uniwersalnych Prawd i Zasad, ochrona prawa naturalnego, gdyż służą one dobru i szczęściu człowieka. Państwo, w którym królem jest Chrystus, to państwo, w którym prawo i wychowanie człowieka oparte jest o uniwersalne Prawa Dekalogu i zasadę miłości bliźniego. To państwo, w którym człowiek klęka tylko przed Bogiem. Państwo katolickie nie jest pozbawione wolności religijnej. Kwestię tę świetnie opisała Zofia Kossak-Szczucka, w powieści „Błogosławiona wina”, w przemówieniu Mikołaja Sapiehy. Państwo katolickie, państwo Chrystusa Króla, państwo, które dokona intronizacji może być dziełem współczesnych rycerzy, katolików świeckich. Nie może być dziełem biskupów, duchownych. Trawestując wypowiedź św. Jan Pawła II, skierowaną do Francuzów, należy z całą mocą zapytać: Polsko, co zrobiłaś ze swoim chrztem?!

Katolicyzm musi mieć swoją moc. Nie może być jak zwietrzała sól. Nie może służyć czyimś partykularnym interesom. Proces musi iść od dołu, od rodziny, parafii, wiosek i miast, środowisk i grup zawodowych. Czas na budowę Polski ks. Piotra Skargi, Stefana Wyszyńskiego i Jana Pawła II!

Formacja, Edukacja, Organizacja, Akcja

Katolicy, w walce o duszę człowieka, muszą posługiwać się siłą argumentu i własnego życiowego świadectwa. Kościół potrzebuje świętego życia swoich wiernych i duszpasterzy, by pociągnąć innych do Chrystusa. Sobór Watykański II i św. Jan Paweł II zaleca katolikom polityczne zaangażowanie, walkę o wartości, bez których demokracja zamienia się w totalitaryzm. Człowiek, który próbuje zmieniać lub tworzyć nowe prawo moralne, inną etykę niż ta, na której wyrosła Europa, wchodzi w kompetencje Boga.

Państwo, jak każdy człowiek, musi podlegać Prawu Bożemu, prawu naturalnemu, musi bronić godności i praw każdego człowieka, a szczególnie swoich obywateli. W sprawach wiary państwo musi jedynie zabezpieczyć pełną wolność religijną. Ale, aby państwo mogło podlegać tylko Bogu, musi być suwerenne. Nie da się wytworzyć tej siły bez niezależności gospodarczej, bez narodowego, własnego stanu posiadania środków produkcji, bez własnej warstwy średniej.

Budowa państwa chrześcijańskiego nie jest tylko zagadnieniem politycznym, jest to także temat teologiczny. Państwo Chrystusa Króla jest czymś, czego boi się szatan, przeciwko czemu sprzysięgły się wszystkie ciemne siły i władze księcia zła. Tym tylko można wytłumaczyć zamęt i mylenie pojęć, jaki obserwuje się wśród zaangażowanych politycznie katolików. I nie potrafię niczemu innemu, jak tylko szatańskim intrygom i takimże manipulacjom, przypisać faktu, że pragnący budowy państwa chrześcijańskiego Polacy, zaczynają często swoje działania od atakowania własnych proboszczów, biskupów, papieży.

Istota problemu leży czasami w niezrozumieniu wolności religijnej. Czy zapowiadana na listopad 2016 Intronizacja Chrystusa Króla w Polsce będzie spełnieniem pragnień Narodu w Roku Miłosierdzia i Pięćdziesiątnicę nowego Tysiąclecia? To zależy również od nas. Od naszej modlitwy, pracy intelektualnej i organizacyjnej, od wysiłku ekonomicznego, a może i od zwycięstwa militarnego.


Artykuł został opublikowany w miesięczniku społeczno-politycznym Polityka Polska nr 2/2016.


MOŻE CIĘ RÓWNIEŻ ZAINTERESUJE:

Rozważania o kapitalizmie w 100.lecie odzyskania niepodległości: Cz.5 [Gospodarka jezuitów w Paragwaju]