Załamanie cen ropy powtórką strategii Reagana z 1985 r.?

0
898

Dr Cezary Mech

Działania OPEC w Wiedniu w dobie kryzysu surowcowego okazały się kompletnie bezowocne, gdyż nie doprowadziły do cięć w produkcji ropy naftowej krajów które posiadają 4/5 jej zasobów w odpowiedzi na katastrofalne załamanie jej cen. Jedynymi krajami które mogły powstrzymać straty kartelu sięgające rocznie $300 mld były Arabia Saudyjska i Kuwejt. Niemniej ze względu na fakt że są to kraje pod wpływami USA, a pod względem politycznym największym geostrategicznym beneficjentem spadku cen ropy jest Ameryka, dlatego rynki kapitałowe ani przez moment nie przewidywały że realne ograniczenia w produkcji zostaną wprowadzone. Jay Solomon i Summer Said w artykule Wall Street JournalWhy Saudis Decided Not to Prop Up Oil” informują o tym wprost: “Close allies since World War II, the countries prospered on the kingdom’s providing a steady oil flow in exchange for America’s securing its borders.” Dlatego oczekiwania polityczne cały czas są na bardzo wysokim poziomie, gdyż zakładają że podobnie jak załamanie cen ropy pod koniec lat osiemdziesiątych załamało gospodarczo imperium sowieckie i sprowokowało Husseina do inwazji Kuwejtu, tak i obecnie zwróci geopolityczną dominację USA. Rysując te analogie Rich Miller w Bloombergu, jak i Thomas Friedman w New York Times’ie ukazywali oczekiwania, że sankcje w powiązaniu z niskimi cenami ropy mogą pozwolić odsunąć Putina od władzy, na równi z prezydentem Wenezueli Nicolasem Maduro, tak jak pomogły złamać nieustępliwości Iranu w ich planach atomowych. Wiązało się to z powtórką genialnej strategii Reagana który w połowie lat osiemdziesiątych z jednej strony pogrążył ZSRR, a z drugiej Japonię, prowadząc do światowej dominacji Ameryki. Otóż w 1985 roku Regan wymusił 45%-ową aprecjację jena na Japonii (Plaza Accord) prowadząc do zahamowania ekspansji tego kraju, a jednocześnie skłonił Arabię Saudyjską do zwiększenia podaży ropy z 2 mln do 10 mln baryłek dziennie, co obniżyło jej cenę z $32 do $10. W ten oto sposób zagwarantował USA bezinflacyjną ekspansję gospodarczą, a Japonii deflację. Obecne działania mogą również przynieść deflacyjny kryzys Chinom, jak i zbankrutować Rosję, Iran i Wenezuelę.

Generalnie uważa się że spadek cen ropy naftowej jest korzystny dla światowej gospodarki. Zgodnie z szacunkami MFW spadek cen ropy o $20 na baryłce oznacza wzrost globalnego PKB o 0,5 pkt. proc, a według precyzyjniejszych wyliczeń Pira Energy $10-owy spadek powoduje jego wzrost o 0,13-0,18 pkt. proc. A to dlatego że konsumenci energii wydają oszczędności szybciej niż producenci ropy, oraz ze względu na generalne obniżenie kosztów. Niemniej należy pamiętać że korzyści i straty są rozłożone asymetrycznie na linii importerzy-eksporterzy. W przeszłości eksport ropy na świecie kształtował się na poziomie ok. 40 mln baryłek dziennie, dlatego spadek cen ropy tylko o $30 daje oszczędności rzędu $400 mld w ujęciu rocznym. Największymi beneficjentami netto w tym ujęciu staje się Japonia z oszczędnościami rzędu 5% PKB, Eurostrefa 3% PKB i Chiny 2,5% PKB.

To co jest zyskiem dla importerów staje się stratą dla eksporterów jak i dla firm naftowych. Kraje OPEC przed kryzysem cenowym zanotowały eksport na poziomie $1,58 bln, w tym produkty petrochemiczne stanowiły 70% jego całości $1,11 bln. Tak więc spadek cen nawet jedynie o $30 oznaczałby dla nich obniżenie wpływów aż o $300 mld, 20%-owe obniżenie całości eksportu. Zgodnie z sondażem Bloomberga inwestorzy uważają że największą ofiarą spadku cen jest Rosja, gdyż w przypadku tego kraju około połowy dochodów budżetowych jest związana z dochodami z gazu i ropy. W efekcie aby zrównoważyć tegoroczny budżet ceny ropy musiałyby obecnie wzrosnąć do poziomu $110 za baryłkę. Z powodu sankcji i spadku dochodów eksportowych mimo miliardowych interwencji walutowych w tym roku rubel odnotował osłabienie, a inflacja znacząco wzrosła. Przyszły rok ma przynieść recesję gospodarczą połączoną z przyspieszeniem inflacji. Innymi krajami równie silnie dotkniętymi załamaniem cenowym są Wenezuela, Iran, Nigeria i Irak. Wenezuela zanotowała rekordowy spadek dochodów eksportowych i aby zrównoważyć budżet potrzebuje wzrostu cen ropy do poziomu aż $160. Spadek wpływów w skali $700 mln przy jednodolarowej obniżce baryłki jest spowodowany tym że 95% dochodów z eksportu stanowi ropa, prowadzi to wprost do skoku inflacji, jak i zagrożenia bankructwem całego państwa. Krajem który zanotował znaczący spadek dochodów z ropy jest Iran, potrzebujący do zrównoważenia swojego budżetu cen na poziomie $143 za baryłkę. Paradoksalnie w tym przypadku okazało się że skuteczne wywarcie presji na ten kraj w negocjacjach atomowych spowodowało dalsze obniżenie cen ropy na świecie, na skutek znaczącego wzrostu jego eksportu po zniesieniu sankcji jakimi był on obłożony. O ile negocjacje z Iranem spowodowały powstanie egzotycznego frontu USA-Iran-Izrael przeciwko Państwu Islamskiemu, o tyle niskie ceny ropy redukują możliwości walki z tym państwem samego Iraku. Cała gospodarka tego kraju oparta jest na dochodach z ropy, a do zbilansowania budżetu potrzebuje on cen na poziomie $114 za baryłkę. Innym krajem silnie uzależnionym od cen ropy jest Nigeria która potrzebuje, tak samo jak Rosja, cen na poziomie powyżej $100 za baryłkę.

Dalsza część artykułu dostępna w nr 7/2015 Polityki Polskiej.