Około 30 lat zastanawiałem się jak to jest możliwe, że ludzie którzy nazywając się sami zielonymi, ekologami czy przyjaciółmi natury są jednocześnie tymi, którzy doprowadzają do sytuacji, w których swoją działalnością dokładnie tej naturze szkodzą. A przy okazji szkodzą w zasadzie wszystkim i wszystkiemu dookoła.
Przez 30 lat szukałem odpowiedzi m.in na pytania; dlaczego wprowadza się tak idiotyczne kroki jak tzw czerwona fala w miejskiej sygnalizacji świetlnej? Czy zwężanie ulic, poszerzając jednocześnie chodniki, po których chodzą w ciągu tygodnia nie więcej niż dwie osoby? Lub wstawianie wysokich, z ostrymi krawędziami krawężników, na których przy odrobinie nieostrożności niszczy się zderzaki lub podczas mgły czy opadów śniegu, opony? Szukałem odpowiedzi w psychologii, ideologii, cybernetyce społecznej itd. Wszelkie odpowiedzi na to pytanie, te które udało mi się znaleźć, nie wydawały się wyczerpującymi temat. Coś w każdej nie grało. Przecież były i są to zachowania typowo sadystyczne, przepełnione „mową i czynem nienawiści” w stosunku do aut i ich użytkowników.
I jak często bywa w życiu, ta właściwa odpowiedź, jedyna logiczna, okazała się banalnie prosta. Wystarczyło trochę matematyki, by na nią trafić.
Chodzi moim zdaniem o zwykłą korupcję.
Spróbujmy zaglądnąć na oficjalne statystyki urzędu skarbowego Niemiec*. Każdego roku wpływy tylko z tytułu podatków od paliw w ostatnich dziesięciu latach przed tzw pandemią, to suma około 40 miliardów euro.(czy zna ktoś polskie dane?) Powstaje pytanie ile „zarabia” przemysł paliwowy choćby tylko z takiego powodu jak „czerwona fala” w miejskiej sygnalizacji świetlnej? Można z pewnością policzyć ile średnio zużywa paliwa jedno auto, stojąc przed takim niepotrzebnie włączonym na czerwono świetle. Przemnożyć to przez ilość świateł i aut w mieście. Potem w landzie czy w kraju. Codziennie wyjdzie spora, dodatkowa sumka dla przemysłu naftowego ale i dla….. urzędów skarbowych. Czy ktoś, komu taka suma wpływa na konto i może nią dowolnie dysponować, dobrowolnie z niej zrezygnuje? W imię ratowania środowiska i kieszeni podatników?
Gdyby ktoś miał ochotę przytoczyć tu argument, że przecież stworzono rozwiązanie tego problemu w postaci automatycznego wyłączania silnika przy zatrzymaniu i włączania silnika w momencie ponownego startu samochodu, to wyjaśniam, że w pierwszym etapie kiedy wprowadzono to „genialne” rozwiązanie masowo „padały” najpierw akumulatory, potem rozruszniki i w końcu prądnice. Kiedy już wzmocniono rozruszniki i prądnice, stwierdzono, ze silniki wytrzymujące kilkaset tysięcy kilometrów, „nagle i nieoczekiwanie” po uzyskaniu połowy tego przebiegu psuły się notorycznie, Jest to wytłumaczalne. Silnik do pracy potrzebuje oprócz paliwa oleju. Chodzi o maksymalne zmniejszenie tarcia pierścienia tłoka o ściany cylindra. W momencie zatrzymania silnika pompa olejowa przestaje pracować. Pierwsze ruchy tłoka w cylindrze przy starcie są prawie „na sucho”. Występuje tarcie powodujące zużywanie się materiału.
Tzw „stop and go” powoduje też nadmierne zużycie klocków hamulcowych. To oznacza wzrost zawartości materiałów ściernych zawartych w klockach hamulcowych, w wdychanym przez nas powietrzu. Przyjemne i zdrowe? Bo jak zwykle, wszystko jest robione tylko i wyłącznie dla naszego dobra.
W latach 80-tych lusterko boczne samochodu kosztowało w Niemczech około 20-30 DM(około 10-15 euro). Obecnie często kosztuje setki euro. Jak państwo myślicie, czy przy poszerzonych chodnikach (po których, jak wspominałem chodzą średnio dwie osoby dziennie) a tym samym na zwężonych ulicach takie lusterka ulegają zniszczeniu rzadko czy często?
Przy odrobinie wyobraźni nie trudno jest też zgadnąć jak będzie wyglądało spotkanie obniżonego zderzaka (plastikowego oczywiście, bo to przecież nie słomka do picia) z podwyższonym krawężnikiem? Albo jak będzie wyglądała opona po niefortunnym z nim spotkaniu? Zwłaszcza, że krawędzie takich krawężników ostatnimi laty wyglądają tak, jakby były specjalnie „naostrzone”.
Istnieją dziedziny gospodarki, które miały wystarczająco „mocne” argumenty by przekonać do nich tzw polityków lub urzędników. Dzięki temu mogły liczyć w ostatnich czasach na zwiększone zyski. Zrobiono to w sposób niezauważalny dla zwykłego „zjadacza chleba”.
W moim odczuciu jest to kradzież. Dokonana przez środowiska, które w swojej hipokryzji twierdzą jeszcze, że robią to dla naszego dobra.
Chyba udało nam się już wystarczająco często zauważyć „nieścisłości” pomiędzy tym co twierdzą politycy a tym co robią? Oczywiście mówiąc „nam”, mam na myśli tę MYŚLĄCĄ część społeczeństwa. „Masy” choćby z powodu braku zainteresowania czymkolwiek innym niż „chleb i igrzyska”, nie są w stanie niczego zauważyć.
To, że politycy twierdzą, że chcą „ratować klimat” a przez to Ziemię i nas, świadczy tylko o tym, że oni tak twierdzą. Jest to niestety banda hipokrytów, kłamców i drobnych cwaniaczków wynajętych do odgrywania roli takich, którzy niby decydują o czymkolwiek. W jednym z tekstów (SYSTEM), który znajdą Państwo też na tym portalu, wyjaśniam powyższe stwierdzenie.
Wracając więc do tematu ludzi nazywających się sami „zielonymi” muszę stwierdzić, że są to „pożyteczni idioci” dający sobą manipulować, albo zwykli oszuści, którzy tak jak i inni psychopaci doskonale wiedzą czym można „uwieść” „prosty lud”. Korzystają z tego dla własnej korzyści. Nihil novi sub sole. Tak czyniło już wielu, czyni nadal i będzie czynić tak długo jak długo MY na to będziemy pozwalać.
Przymuszanie ludzi do zachowań, na które niekoniecznie mają ochotę. Tylko po to by pewna grupa mogła po raz kolejny zarobić pieniądze.
Istnieje kilka dość prymitywnych mechanizmów, które są stosowane już od lat. Czy chodzi o tzw szczepionki czy o samochody. Zasada jest taka sama. Trzeba schować, zabronić lub zniechęcić ludzi do istniejących już logicznych i rozsądnych rozwiązań, by sprzedać to co zaplanowano. Czyli wymusić na społeczeństwach przyjecie takich rozwiązań, które przyniosą odpowiedniej grupie zyski.
W przypadku tzw szczepionek było to zanegowanie istnienia możliwości leczenia się z kaszlu 19 (Jan Pośpieszalski). Czy witaminą D (wysycenie organizmu), czy Ivermektyną lub tak popularną w Polsce Amantadyną. (gdyby ktoś chciał na ten temat podyskutować, to zanim się ośmieszy proponuję zapoznanie się z protokółami dwóch niemieckich OFICJALNYCH URZĘDÓW, mających za zadanie doradztwo rządowi niemieckiemu. Chodzi o RKI i PEI. Mimo prób aby do tego nie dopuścić, protokoły te udało się udostępnić opinii publicznej. Dzięki sprawie, wygranej w sądzie przez jednego z publicystów. RKI wydało około 700 tyś euro pieniędzy publicznych na prawników, by temu zapobiec. Ciekawe? Jeśli ktoś te protokóły przeczyta i nie zrozumie przekazu, to i tak z taką osobą nie ma o czym dyskutować.)
W przypadku samochodów; VW XL1, który spalał poniżej 1 (JEDNEGO) litra na sto kilometrów. Wyprodukowano tych aut…… 200. Gdyby nie zaprzestano produkcji i dalej podążano w kierunku oszczędnych silników, nie zaistniał by „trend” samochodów elektrycznych. Przynajmniej w takim rozmiarze jak teraz. Jasne?
W poprzedniej części zapowiedziałem zajęcie się tematem tresury w ruchu drogowym. Zacznijmy od tzw pasów bezpieczeństwa. Pamiętam czasy kiedy nie istniał jeszcze obowiązek zapinania pasów podczas jazdy. Wtedy z dumą i ochotą jeździłem w pasach przekonany, że jestem „cool”. Moje nastawienie zmieniło się diametralnie po wprowadzeniu obowiązku jazdy w pasach. Wtedy jeszcze nie zastanawiałem się dlaczego ten obowiązek wprowadzono. Sam przymus odczuwałem jednak jako coś nieprzyjemnego. Może dlatego, że nie byłem kompletnie przyzwyczajony do tego, że tzw władza „dba” o moje zdrowie i życie. Więc trudno mi było uwierzyć, że tak troszczą się o mnie. Wtedy jeszcze takie pojęcie jak inżynieria społeczna było mi obce.
Potrzeba posiadania „bata” na nas przez „władzę” przejawia się w wielu dziedzinach. A do tego jeszcze, jest to kolejne „źródło” wpływu środków do budżetu państwa.
Ostatnio w Polsce wprowadzono przepis ustanawiając absolutny priorytet pierwszeństwa pieszego na przejściu dla pieszych. Można by stwierdzić, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. W końcu to po to te przejścia istnieją. Ale już dzisiaj widać jakie zachowania ludzkie zostały tym przepisem wykreowane. Jest to moim zdaniem dokładnie taka sama tresura społeczna, jaka jest stosowana od lat np w Niemczech. Chodzi o to by doprowadzić nas do stanu, w którym nikt nie będzie musiał uważać, myśleć i reagować a tym samym brać odpowiedzialność za cokolwiek w życiu. Aby to osiągnąć, trzeba uśpić w nas wrodzoną nam ostrożność i rozsądek.
Bezmyślność u ludzi można wytresować.
Głupie ale wygodne. Niestety dla wszystkich.
Niby określa się ściśle ramy, w których wolno nam się poruszać ale głównym założeniem jest stworzenie kolejnych podziałów. Piesi kontra kierowcy.
Zwróćcie Państwo proszę uwagę na mowę ciała tych wytresowanych „piechurów”. Każdy przekonany, że jest teraz wreszcie ważniejszy niż ci, co siedzą w samochodach. I taka czy taki ma PRAWO do tego, by nie zwracając uwagi na to, co się dzieje dookoła, wejść na pasy. Super. A czy ktokolwiek z tych, co takie znakomite przepisy tworzą weźmie na siebie odpowiedzialność (czyli często też koszty) ewentualnej katastrofy? Czy którychś z tych inteligentnych inaczej polityków zagwarantuje, że w momencie wejścia kogokolwiek na pasy auto zatrzyma się bezwarunkowo i bezpiecznie? Czy ktoś słyszał o tym, że kierowcy też czasem miewają zawał serca? Lub, że auto właśnie w takiej chwili może się zepsuć i np nie zahamować?
I jak będzie wyglądała taka osoba na pasach po takim zdarzeniu? Może nawet dostanie odszkodowanie, ale co będzie, jeśli będzie np od pasa w dół sparaliżowana? A życie toczy się dalej. Zdarzyło się to już nie raz.
Pozwolę sobie przytoczyć przykład, którego sam doświadczyłem. Na skrzyżowaniu ulicy, na której mieszkam z jedną z głównych ulic miasta kilka lat temu zdarzył się wypadek. Młoda kobieta z dzieckiem została potrącona przez samochód na przejściu dla pieszych. Dziecko zmarło, kobieta ranna przeżyła wypadek. Dzień później na tym skrzyżowaniu pojawił się plakat z treścią; „żądamy bezpiecznych przejść dla pieszych”. Jakoś nikt nie pomyślał, że młoda kobieta, szczególnie jeśli jest matką ODPOWIEDZIALNĄ ZA LOSY SWOJEGO DZIECKA, powinna wykazywać kilkakrotnie większą ostrożność, niż gdyby była sama. NIGDY I NIGDZIE W NASZYM ŻYCIU NIE ISTNIAŁY, NIE ISTNIEJĄ I NIE ZAISTNIEJĄ SYTUACJE, NA 100% BEZPIECZNE. Ryzyko zawsze, choćby minimalne istnieje. I jeśli zależy nam na naszym własnym życiu, to musimy o tym pomyśleć. I sami o nie zadbać.
Patrzę często na tych zoombie na przejściach i nawet nie odczuwam współczucia. Na głupotę jeszcze szczepionki nie wymyślono. A prawdopodobnie byłyby z tego większe pieniądze i nikogo nie trzeba by było przekonywać hulajnogą.
PSYCHOLOGIA w aspekcie ruchu drogowego pojawiła się w moim życiu kiedy zacząłem pracować jako taksówkarz. W latach osiemdziesiątych zdarzało mi się być wysyłanym do miejsc, gdzie znajdował się samochód policyjny, przy którym stał zazwyczaj mężczyzna w stanie wskazującym na spożycie pewnej grupy napojów. Taksówka była zamawiana dla niego. Te historie powtarzały się co jakiś czas i przebiegały bardzo podobnie. Pasażer już podczas jazdy ubolewał nad swoją głupotą i brakiem odpowiedzialności. Twierdził, że zrobi wszystko, by to się już nigdy nie powtórzyło. Kiedy pytałem o rodzaj kary wymierzonej przez policjantów, odpowiedź była zawsze taka sama. Policjanci po stwierdzeniu „spożycia” ilości większej niż dozwolona (chodziło jednak o stosunkowo „rozsądną” ilość) odstawiali auto na pobocze, zabierając klucze i dokumenty auta. Kierowcy była zamawiana taksówka z poleceniem odwiezienia go do domu. Po klucze i samochód miał się zgłosić jak już się wyśpi i wytrzeźwieje.
JEDYNĄ KARĄ BYŁO ZATRZYMANIE NA JEDEN DZIEŃ AUTA.
Mądrość takiego rozwiązania sprawy była wtedy dla mnie zaskakująca. Tym posunięciem zmuszano „delikwenta” do refleksji, na jaką w wersji „karalnej” nie można było liczyć.
W momencie ukarania nas za jakikolwiek czyn, pierwszą reakcją, która się pojawia u nas jest odruch obronny. I każda kara wydaje nam się niesprawiedliwa. Więc nie możemy liczyć w tym przypadku na chwilę refleksji.
* Dane z urzędu statystycznego w Niemczech odnośnie podatków pobieranych przy sprzedaży paliw.