Bodnar i Amantadyna – śmiertelni wrogowie “autorytetów” i “pandemii”

0
665

Matka Kurka

Jest taki lekarz w Polsce, w co trudno uwierzyć, który nie zjadł ani jednej darowanej pizzy, nie wysłuchiwał braw na balkonie i nie przyjął ani jednego pacjenta „przez telefon”, za to od początku „pandemii” prowadzi przychodnię w normalnym trybie i bez maseczki wyleczył z modnego wirusa około 3000 pacjentów. W dobie paranoi takich lekarzy masowo nazywa się „szurami”, „folarzami” i „płaskoziemcami”, jednakz doktorem Włodzimierzem Bodnarem „eksperci” i władza ma kilka zasadniczych problemów. Po pierwsze doktor jest pediatrą i pulmonologiem, czyli zajmuje się leczeniem dzieci i chorób płuc. Po drugie stosuje w terapii lek, przebadany według „staroświeckich” wieloletnich procedur i zarejestrowany od kilkudziesięciu lat. Po trzecie, jego terapia jest skuteczna, a on sam pomimo wielotysięcznych kontaktów z zarażonymi pacjentami, których przyjmował bez maseczki, nie tylko żyje, ale nie ma galarety w płucach.

Jest jeszcze kilka innych problemów z doktorem Włodzimierzem Bodnarem, głównie o charakterze finansowym i ambicjonalnym. Stosowana przez doktora Amantadyna nie posiada patentu, co oznacza, że produkować ją może każda firma i tak się właśnie dzieje. Z oczywistych względów koszt tego leku jest niski i mieści się niemal w przysłowiowych kilku złotych, w rzeczywistości kosztuje od kilkunastu do dwudziestu paru złotych za opakowanie w ilości 50 sztuk. Tani i skuteczny lek jest śmiertelnym zagrożeniem dla leków opatentowanych i firmowanych przez medyczne autorytety, takie jak: Simon, Sutkowski, Grzesiowski, Horban.

Wspomniany Simon związany z kilkoma firmami farmaceutycznymi jest szczególnie aktywny w zwalczaniu Amantadyny i doktora Bodnara. Jednocześnie ten sam Simon całkowicie się ośmieszył, prowadząc bezskuteczną terapię eksperymentalną lekami na HIV i malarię, które rzecz jasna 20 złotych nie kosztują. Powszechnie stosowany Remdesivir, z taką skutecznością, jak widać, kosztuje około 10 000 zł za „jednostkę terapeutyczną”.

Wszystko to jest wystarczającym powodem, aby zwalczać i lekarza i lek, ale równie ważne są urażone ambicje profesorów i autorytetów medycyny, których „prosty lekarz” ośmieszył i to kilkukrotnie. Ośmieszył skutecznością i ceną swojej terapii, ośmieszył brakiem maseczki, telefonu i pudełek po pizzy na biurku, w końcu ośmieszył całą tę „pandemię”, czyli prostą infekcję sezonową dającą się leczyć pospolitą pigułką stosowaną od lat.

Nikomu nie trzeba tłumaczyć, jakie to jest potężne zagrożenie dla planów związanych z „nowym ładem” i znów mówimy o kilku wymiarach. Skoro za 20 złotych można leczyć, to nie trzeba dwiema dawkami za 30 euro szczepić Bóg wie czym, co przynosi szereg skutków ubocznych i nie daje żadnej gwarancji na skuteczność, poza medialnymi wypocinami.

Skoro za 20 złotych można powstrzymać „pandemię” stulecia, to można i należy otworzyć szpitale, gospodarkę, korytarze powietrzne, kanał Sueski i wszystkie drzwi od lockdownu. Dlaczego jeszcze się tak nie stało? Tutaj mamy bardzo ciekawą odpowiedź pokazującą, że doktor Włodzimierz Bodnar trafił w miękkie podbrzusze „pandemicznej” propagandy.

Wczoraj w atrakcyjnym czasie antenowym doktor Bodnar nie zostawił suchej nitki na ministrze Niedzielskim i całej „polityce” rządu, podobnie potraktował „autorytety”. Polecam jego wywiad z Rymanowskim w Polsacie.

Pomimo tego „świętokradztwa” do dziś nie ma kontrofensywy ze strony polityków, mediów i „ekspertów”. Dzieje się tak, ponieważ siła argumentów doktora przebija siłę propagandy wyżej wymienionych ośrodków ogłupiających ludzi. W związku z powyższym zastosowano technikę mieszaną. Od czasu do czasu szczuje się Bodnara, żeby nie miał lekko, ale generalnie sprawę się przemilcza, aby przypadkiem ludzie nie przejrzeli na oczy. Dla sowicie opłacanych przez korporacje „profesorów medycyny” i polityków, jest to o tyle niebezpieczna sytuacja, że ludzie do takich cudownych terapii zawsze lgnęli i to niekoniecznie skutecznych, często wystarczyło trochę torfu, aby miliony ustawiły się po życiodajny eliksir.

Dla nas, gnębionych i planowo pozbawianych opieki medycznej, jest to jednoznaczny sygnał. Jeśli oni wyciszają, to my musimy nagłośnić!

za: kontrowersje.net


POWIĄZANE:

Jatrarchia – rządy medyków. WHO zmieniła od 2009 r. definicje epidemii, szczepionki i odporności stadnej

Ogłupianie Polaków trwa, Stiupid – 19 i jego sekta