Życzenia od s. Michaeli na 2020 rok

0
303

Od redakcji: Nie działała nam skrzynka mailowa przez dłuższy czas. Napłynęły do nas treściwe życzenia od siostry Michaeli, którymi się dzielimy z czytelnikami, w ten utrudniony w dostęp do Eucharystii czas. Przy okazji kierujemy apel do zwykłych, pracowitych kapłanów o zwiększenie ilości mszy świętych w związku z 2 stopniem ograniczania liczby wiernych podczas liturgii świętej.


Święta Bożego Narodzenia niosą radość ze spełnionych wielowiekowych oczekiwań i tęsknoty za Zbawicielem oraz za wyzwoleniem świata z szatańskiej niewoli. Niestety, siły demoniczne za wszelką cenę temu zapobiegają. Najpierw na rozkaz Heroda doprowadziły do rzezi niewinnych dzieci – dziś czcimy ich jako świętych, a więc szczęśliwych na wieki… Jednak nie na tym, koniec: siły piekielne do dnia dzisiejszego walczą o swoje panowanie w sposób jeszcze bardziej niebezpieczny, narażając swoje ofiary na wieczne potępienie!!!

Przykładem takiej walki może być szokujące zeznania włoskiej komunistki, Belli Dodd (w rzeczywistości nazywała się Maria Assunta Isabella Visono), która oprócz filozofii studiowała prawo i wyjechała do USA. Tam została szefem związku nauczycielskiego w stanie New York, a w latach 1927 – 1949 była jedną z najbardziej wpływowych członków Komunistycznej Partii Stanów Zjednoczonych. Gdy w roku 1950 przeżyła przełom duchowy, powróciła do Kościoła Katolickiego, a w 1953 roku stanęła w amerykańskim Senacie przed Komisją Śledczą ds. Działalności Antyamerykańskiej i pod przysięgą zeznała:  

W latach trzydziestych wprowadziliśmy tysiąc stu (1100) mężczyzn do kapłaństwa, aby zniszczyć Kościół od wewnątrz. Byli to ludzie niewierzący w Boga, a wśród nich także homoseksualiści. Chodziło o to, aby ci ludzie zostali wyświęceni, a następnie wspięli się do władzy jako prałaci i biskupi”.

W ten sposób zyskali łatwy dostęp do dużej ilości młodych chłopców. Zadanie nie było ciężkie, bo jako duchowni: mieli za darmo mieszkanie i wyżywienie, cieszyli się szacunkiem i prestiżem społecznym, a jednocześnie mieli satysfakcję z tajnej misji wymierzonej przeciwko znienawidzonemu Kościołowi. Przy tym nie było ryzyka zdemaskowania ich, bo nie musieli kontaktować się z centralą – wystarczyło prowadzić podwójne życie…

Bella Dodd twierdziła, że był to pomysł Stalina, który sam w młodości był prawosławnym seminarzystą i zdawał sobie sprawę jaką rolę odgrywa Kościół w życiu społecznym. Powiedziała, że on nakazał im sięgać po ludzi bez wiary i moralności, by zgodnie z zasadami sztuki wojny Sun Tsy – rozkładać społeczeństwo wroga od środka…

To oni mogli otworzyć drzwi Kościoła dla penetracji homoseksualnej. A jeśli ci ludzie zrobili kariery jako seminaryjni rektorzy, biskupi, czy nawet kardynałowie, to mieli też wpływ na rekrutowanie następnego pokolenia kandydatów do seminariów, więc od lat trzydziestych szczyt ich wpływów mógł przypaść już na lata sześćdziesiąte, bo to właśnie wtedy rozpoczął się kryzys w Kościele. Zaraza ta objęła również Polskę, bo za czasów PRL władze komunistyczne decydowały o wyborze kandydatów na stanowiska biskupów (zwłaszcza ordynariuszy) i rektorów seminaryjnych, więc najlepszych nie tylko że nie zatwierdzali, ale w różny sposób likwidowali, czego przykładem może być oczerniony i zniszczony w więzieniu ś.p. kielecki ks. bp Czesław Kaczmarek czy bł. Popiełuszko i wielu innych duchownych…

 Dlatego o tym, co zeznała Bella Dodd, powinniśmy dziś uświadamiać wszystkich, zwłaszcza katolików, by nie gorszyli się złym postępowaniem niektórych duchownych, lecz aby w miarę możności demaskowali zboczonych agentów obecnych w Kościele i szczerze modlili się o wytrwanie w wierze wbrew demonicznym siłom, które chcą Kościół zniszczyć…

Niech święta Bożego Narodzenia i przykład trzech Mędrców pokonujących trudy dalekiej wędrówki w poszukiwaniu Nowonarodzonego Boga w ludzkiej Rodzinie, obudzą w nas entuzjastyczną wiarę i zapał w walce o zwycięstwo Prawdy nad fałszem i Miłości nad nienawiścią pod wodzą Jezusa. On dał nam przykład zwycięstwa nad złem, które rozpoczął od wielkiego upokorzenia się, rodząc się w stajni i poprzez ofiarę ze swego życia, zakończył walkę z piekłem i szatanem tryumfalnym zmartwychwstaniem, a ukazując się swym uczniom oznajmił: „Jam zwyciężył świat”. Więc życzę wszystkim pełnego zaufania do Jego Wszechmocy i przeżywania radości nie tylko podczas Świąt, ale i w każdy dzień nadchodzącego Nowego 2020 Roku, który niech się stanie obfity w Boże błogosławieństwo i bogactwo Jego łask.

Kończę te życzenia siostrzanym uściskiem i modlitwą –

 s. Michaela OP