Netflix i jego żydowska produkcja

0
114

Joanna Mieszko-Wiórkiewicz

Nowa mini-seria Netflixa o Iwanie Demjaniuku słusznie wzbudziła powszechne oburzenie Polaków na całym świecie. Konkretnie chodzi o pokazaną mapę dzisiejszej Polski z zaznaczonymi na niej (niemieckimi!) obozami zagłady z czasów II wojny światowej.

Zareagował na ten fakt polski premier, Mateusz Morawieki pisząc do szefa Netflixa m.in.:

Być może dla ich twórców to mało znaczące pomyłki, ale są bardzo krzywdzące dla Polski i naszym zadaniem jest stanowczo zareagować. Mam nadzieję, że moje argumenty spotkają się ze zrozumieniem osób zarządzających Netflixem (podkr. red.)”.

Podobnie zareagowało polskie MSZ.

Niestety, byłoby skrajną naiwnością sądzić, że chodzi tu o jakąkolwiek pomyłkę. Nikt z nas nie ma wątpliwości, że słynna mapa w filmie Netflixa nie jest wytworem niewiedzy producentów i reżysera. Odwrotnie, jest to płód umyślny i rozmyślny. Producenci i twórcy owego mini-serialu to nie jacyś niewykształceni jankesi, którzy nie mają pojęcia o historii Europy Wschodniej siedemdziesiąt lat temu Wszyscy co do jednego to żydzi z USA i Izraela, którzy nienawiść do Polski wypili z mlekiem matki, a wobec potężnych organizacji żydowskich zobowiązani są do grillowania Polski przy każdej nadarzającej się okazji oraz do pisania Historii na nowo. Oto lista nazwisk umieszczonych w czołówce filmu, która mówi sama za siebie:

Executive producers: Josh Braun, Ben(jamin) Braun, Dan Braun, Danne Stern: Guy (Halavi) Lavie, Koby Gal-Raaday; Music by Antonio Pinto, Eduardo Aram; Director of photography: Avner Shahat; Supervising editor: James Haygood; Edited by: Carter Gunn, Eileen Meyer, Jesse Overmann; Postproducer: Maya E.Rudoph; Co-producers: James Haygood, Rick Brookwell, Produced & directed by Jossi Bloch & Daniel Sivan.

Wszyscy ci ludzie od lat siedzą w filmowym biznesie, wielu z nich współtworzyło wiele filmów dokumentalnych. Zdawałoby się, że od dokumentalistów należy oczekiwać wierności faktom, ale nie można takiej wierności oczekiwać od żydów, którzy od początków swojej historii fakty nieustannie wymyślają według własnego widzimisię. Taka tradycja.

Niezależnie od wszystkiego trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że firma Netflix została stworzona przez żydów i znajduje się w całości w żydowskich rękach oraz produkcję filmów dokumentalnych, niezależnie od tematu powierza w większości (jeśli nie wyłącznie) właśnie żydom.

Gwoli ścisłości przypominam, że już berlińska lewacka „taz”, czyli Tageszeitung bodaj 20 sierpnia 2018 r. klawiszami swego redaktora przypisała narodowość polską Demjaniukowi pisząc:

“Młody mężczyzna pochodzący ze wsi Piadyki na dzisiejszej Ukrainie, podobnie jak tysiące tzw. Fremdvölkische (obcoludowych) jak nazywali ich naziści dał się przeszkolić na strażnika, przez SS w 1943 r. w polskim obozie Trawniki (w oryginale: „Der junge Mann, der aus dem Dorf Piadyki in der heutigen Ukraine stammt, ließ sich von der SS 1943 *im polnischen Lager Trawniki* zum Wachmann ausbilden, so wie Tausende andere „Fremdvölkische“, wie die Nazis sie nannten.”

Co miało sugerować nie tylko to, że obóz w Trawnikach był polski, ale że i SS było polską formacją. Tak więc historia przypisywania Iwana Demjaniuka Polsce ma już swoje zaszłości.

Ale przecież Netflix „będzie się sprawie przyglądał”. Zapewne jeszcze wiele długich lat.

Za: salon24.pl