Słowo na 25 niedzielę: Pragnienie Chrystusa na krzyżu łączy chcieć i móc [ks. Stanisław]

0
130
Prorok Amos, pochodzący z judzkiego miasta Tecoa był pasterzem i hodowcą drzew figowych, żył w I poł. VIII w. p.Chr. Powołany przez Boga działał w Betel, schizmatyckim sanktuarium Izraela w latach 765 – 763. Oficjalny kapłan z Betel Amazjasz zmusił Amosa do opuszczenia Betel i powrotu do Judei w odpowiedzi na prorocką zapowiedź Bożej kary dla gnębicieli ubogich i bezrolnych, gdy ówczesny dobrobyt opierał się na ludzkiej krzywdzie, aż skończył się upadkiem Izraela w roku 721 i niewolą asyryjską.

W pierwszej niedzielnej lekcji 22 września Amos zapowiada wyrok Bożej sprawiedliwości. W Ewangelii słyszymy słowa Jezusa:

„Żaden sługa nie może dwom panom służyć. (…) Nie możecie Bogu służyć i mamonie”. (Łk 16,13).

Chciwość jest bałwochwalstwem, czcią bożka Mamona.

W drugiej lekcji św. Paweł wzywa do wspólnej czci oddawanej Bogu w modlitwie, skoro Bóg „pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4). Wiara w Boga ludzi jednoczy, a jej brak kieruje ludzką wolę ku bożkom wprowadzającym podziały, niszczącym jedność, której pragnie Bóg i ludzie Jemu wierni. Im mniej wiary w prawdziwego Boga, tym więcej fałszywych ideologii, dążeń, przekonań i poglądów dzielących ludzi. Jedność i wspólnota ludzi na ziemi prowadzi do nieba, brak jedności do piekła. W jednej i prawdziwej wierze ludzka różnorodność nie wprowadza podziałów, konfliktów i wojen, ale jednoczy ludzi wzajemnie sobie pomocnych i potrzebnych. W Kościele jako wspólnocie przymierza z Bogiem każdy człowiek ma swoje miejsce i zadania. Cześć oddawana sile i posiadaniu dzieli ludzi na silnych i słabych, bogatych i biednych. Dopiero społeczna miłość określa siłę i własność jako narzędzie tworzenia wspólnego dobra. Ojcostwo i macierzyństwo obecne w Bogu kształtuje doczesność i ją przekracza. Skoro Bóg jest Stwórcą, całe stworzenie, przede wszystkim człowiek, może i powinno być do Boga podobne, a gdy podobne nie jest, ratunkiem okazuje się miłość jako zbawienie w znaku krzyża jednocząca na nowo ludzi z Bogiem i między sobą. Liczne znaki troski ze strony nieba wspomagają pokój na ziemi i dają odwagę.

Z okazji moich imienin, w dniu patrona św. Stanisław Kostki, złożyła mi życzenia odwagi Matka Boża Maryja Matka kapłanów:

„Kochany księże Stanisławie, jesteś w moim Sercu i moich dłoniach, nie obawiaj się niczego, bo Ja troszczę się o ciebie! Maryja”.

Życzymy sobie nawzajem tego, co jest w zasięgu i zakresie naszych możliwości, gdy nasze nieco uśpione pragnienia łączą się z wolą życzących, tworząc miłą atmosferę, często jednak bez skutku, gdy chcieć nie zawsze oznacza móc. Komuś śpiewają „Sto lat”, a dożywa ledwie siedemdziesiątki. Bóg życzy nam szczęśliwej wieczności dając zarazem odpowiednie lekarstwa i pożywienie oraz pytając: „Czy chcesz?”. W Bogu chcieć to móc okazuje się prawdziwe i skuteczne. Potrzeba więc wiary, modlitwy, odwagi i poświęcenia.

Mówił o tym ks. prymas Stefan Wyszyński. Przytaczam trzy fragmenty jego kazań w Warszawie:

„Jeżeli w walce z nieprzyjaciółmi ojczyzny potrzeba modlitwy, to i w każdej pracy, która jest walką o lepsze, potrzeba modlitwy. Błędem naszych braci, którzy wzięli odpowiedzialność za współczesny okres życia Polski, było to, że usiłowali rozdzielić świat Boży i ludzki, jak gdyby chcieli powiedzieć: „My sobie sami poradzimy”. (24.09.1980).

„Złudzeniem, które rodzi wiele nieszczęść dla ludów i narodów, jest przekonanie, że można budować na niewierze, (…) podczas, gdy w rzeczywistości buduje się tylko przez braterską wzajemną miłość. Jeżeli czego potrzeba współcześnie światu, to wiary w to, że pochodzimy od Boga, który jest Miłością i wszystko czyni w miłości”. (26.09.1976).

„Miasto września” i „Miasto powstania” umiało walczyć o miłość, prawdę i sprawiedliwość. Umiało się poświęcać i wyrzekać, umiało okazywać sobie w walce wzajemny szacunek. A współczesna Warszawa? Czy o tych cnotach zapomniała? (…) Miasto nieujarzmione! Czy jesteś wciąż jeszcze miastem nieujarzmionym?”. (25.09.1961).

Bóg w swojej wiernej miłości wzbudza i darowuje światu proroków. Potrzeba wiary i odwagi, aby ich orędzie przyjąć. Jeżdżę po Warszawie autobusami i często widzę połowę pasażerów zajętych komórkami, nieświadomych szkodliwości na duszy i ciele tych mediów, które zastępują łącznością bezprzewodową rzeczywistą więź w miłości i prawdzie, dobrą bez uszczerbku dla zdrowia i życia. Żywy Bóg pragnie mieć ze sobą żywych ludzi. Tę wolę wyraża Chrystus, gdy zwyciężając śmierć na krzyżu, mówi: „Pragnę” (zob. J 19,28), a także siódma modlitwa w „Tajemnicy szczęścia” św. Brygidy (wyd. Michaelinum 2017, s. 19).

ks. Stanisław Małkowski

Fot. denews.pl