Słowo na 21. niedzielę: Wolność wyboru dobra nie jest tożsama z wolnością wyboru czegokolwiek [ks. Stanisław]

0
1114
Bóg nas zna i pragnie być przez nas ludzi poznany, dlatego ukazuje nam przez znaki swoją miłość i wolę, aby wspólnota wzajemnej miłości trwała już teraz i na zawsze. Znaki miłości między ludźmi bywają nietrwałe i zawodne, natomiast miłość Boża darowana, przyjęta i odwzajemniona prowadzi do wspólnoty nie kończącej się nigdy, rozpoczętej na ziemi i spełnionej na zawsze w niebie. Bóg widzi ludzkie czyny i zamysły złe albo dobre, ustanawia znak ocalenia, wskazuje drogę do świątyni Pana w niebie i na ziemi (zob. Iz 66,18n w pierwszej niedzielnej lekcji 25 sierpnia). Świątynią Pana jest Chrystus Bóg i Człowiek, a zarazem zjednoczony z Nim Kościół we wspólnocie Nowego Przymierza Boga z ludźmi i ludzi z Bogiem.

W drugiej niedzielnej lekcji mszalnej mówi autor listu do Hebrajczyków:

„Czyńcie proste ślady nogami waszymi, aby kto chromy nie zbłądził, ale był raczej uzdrowiony” (12,13).

Bóg otwiera drogę i drzwi do Królestwa Bożego darowanego wszystkim narodom gotowym wejść przez ciasne drzwi oznaczające udział w przejściu Chrystusa przez krzyż do nieba, przez śmierć do zmartwychwstania. „Są ostatni, którzy będą pierwszymi i są pierwsi, którzy będą ostatnimi”, mówi Jezus nauczając (Łk 13,30). Lepiej być wśród ostatnich w oczach ludzi i wśród pierwszych w oczach Boga niż odwrotnie. Dobrze jest, gdy ocena ludzka z oceną Bożą bywa zgodna.

We czwartek 29 sierpnia wspominamy męczeństwo św. Jana Chrzciciela. Ks. prymas Stefan Wyszyński zapisał w Komańczy 29 sierpnia 1956:

„Gdy głowę skłaniać będziesz dziś w Gloria na słowa gratias agimus Tibi (dzięki Ci składamy), czyń to tak, by ojcowski twój Bóg widział szyję twoją gotową przyjąć ciosy miecza, który ongiś zaszczycił Jana Chrzciciela”.

Przyjęcie ciosów miecza jest symbolem zgody na krzywdę ze strony ludzi poniesioną i przyjętą w imię wierności prawu Bożemu.

Różne ludzkie władze w poczuciu bezkarności sprzeciwiają się władzy Boga, gdy lekceważą Boże przykazania dla swojej woli lub posłuszeństwa przepisom z wolą Boga niezgodnym.

Słowo na 21. niedzielę: Wolność wyboru dobra nie jest tożsama z wolnością wyboru czegokolwiek [ks. Stanisław] Kaplica Jasna GoraUroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej 26 sierpnia przypomina nam główną Patronkę naszej Ojczyzny, wzywającą w Ewangelii do posłuszeństwa Jezusowi, czego skutkiem jest przemiana wody trudu i cierpienia w wino zwycięskiej radości (J 2,1-11).

We wtorek 27 sierpnia wspominamy św. Monikę, matkę modlącą się o nawrócenie grzesznego syna Augustyna, którego wspominamy następnego dnia jako biskupa i doktora Kościoła. Ewangelia obu dni (Mt 23,23-26 i 27-32) zawiera czterokrotne Jezusowe „Biada wam” wobec faryzejskiej obłudy dbającej o sprawy zewnętrzne z pominięciem wnętrza gotowego przyjąć sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. Miłość, modlitwa i łzy matki wydały jako owoc nawrócenie, przemianę, świętość i mądrość syna w całkowitej zgodzie tego co zewnętrzne z tym co wewnętrzne.

Zło zewnętrzne bywa u ludzi wyrazem zła wewnętrznego, niekiedy jednak zewnętrzne pozory dobra ukrywają wewnętrzne zło. Naśladowanie Chrystusa prowadzi do jednoznacznej zgody wyrazu z treścią w miłości i prawdzie. Postawy, przekonania i wierność człowieka dorosłego kształtują się już w dzieciństwie. Dlatego dobre kształcenie i wychowanie dokonuje się w domu rodzinnym, przedszkolu i szkole prowadząc do dojrzałości człowieka, który wie, kim jest i po co żyje.

Przeciwna temu destrukcja człowieczeństwa uderza w rodzinę i system kształcenia idąc w stronę rozkładu więzi i niszczenia osoby, w celu wytworzenia samotnego tłumu ludzi nijakich, odżywiających się namiastkami. Konsekwentnie prowadzi do tego ideologiczna działalność ludzi bez określonej tożsamości, działających jako narzędzia zła swoim hałasem, ruchliwością i wnikaniem do środków społecznego przekazu, ludzi szerzących tęczową zarazę jako kontynuację zarazy czerwonej. Symbolika tęczy wydaje się bardziej przyjazna i tolerancyjna od symboliki czerwonej, kojarzonej z komunizmem. Tymczasem liberalizm jest taką przewrotną odpowiedzią na totalitaryzm, która już w założeniu pod pozorem wolności wyboru dobra albo zła, bez jasnego określania co jest dobre co złe, prowadzi do nowego totalitaryzmu, w którym zło nad dobrem ma znaczną przewagę nie budząc wyrzutów sumienia, ulegającego stopniowemu unicestwieniu i zastępowanego poglądem. Prawe sumienie jest jedno, różnych, sprzecznych poglądów bywa wiele. Wolność wyboru dobra nie jest tożsama z wolnością wyboru czegokolwiek. Bóg jest dobry, szatan jest zły, chociaż sprytnie korzysta ze zdolności przedstawienia dobra jako zła zniewolenia, a zła jako dobra swobody.

Niezłomny jest związek republik swobodnych” śpiewano w sowieckim hymnie, gdy swoboda była iluzją, a ucieczka bardzo trudna. Dzisiaj ucieka się z Zachodu do Polski, gdzie wolności jest więcej niż tam. Dzieci są tam bardziej zagrożone.

26 sierpnia 1973 ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział na Jasnej Górze:

„Kapłani niech pamiętają, że sam Chrystus zaczął katechizację dzieci. On jest przykładem najlepszego katechety, który stanął w obronie maluczkich, chociaż Apostołowie bronili Chrystusa przed dziećmi. I wam, umiłowani kapłani, nieraz tłumaczą: „Będziecie mieli łatwiejszą pracę, zajmijcie się czym innym, gdy my zajmiemy się dziećmi”. – Nie słuchajcie tej pokusy, bo jest szatańska! Wasze kapłańskie życie na ziemi nie jest tam po to, aby wam było łatwiej. Wam musi być trudno i ciężko jak na krzyżu, bo dopiero w takich warunkach wypełnicie swoje zadanie”.

Dzisiejsze ideologiczne „zajmowanie się dziećmi” jest bardziej wyrafinowane niż pięćdziesiąt i więcej lat temu, choćby w postaci tzw. edukacji seksualnej.

Pozwólmy więc Chrystusowi i Jemu wiernym ludziom bronić człowieczeństwa w jego pełnym wymiarze: od poczęcia, poprzez dzieciństwo, młodość ku dorosłości i starości, po naturalną śmierć i życie wieczne.

ks. Stanisław Małkowski