Słowo na 16. niedzielę: Wierzyć i żyć wiarą [ks. Stanisław]

0
255

Pierwsze niedzielne czytanie w liturgii słowa Bożego Mszy św. 21 lipca ukazuje Abrahama jako ojca narodu wybranego – poprzez darowanego mu w starości syna Izaaka oraz w niezachwianej wierze i posłuszeństwie Bogu wśród prób i doświadczeń.

Duchowo jesteśmy mocą wiary dziećmi Abrahama i jego potomka Jezusa Chrystusa. Abraham przyjmuje Boga z dwoma aniołami w trzech ludzkich postaciach i staje się dla nas wzorem do naśladowania.

W niedzielnej Ewangelii dwie siostry Maria i Marta przyjmują w gościnę Jezusa (Łk 10,38-42) w postawie miłości, troski i modlitwy w domu ich brata Łazarza w Betanii. Jezus wyróżnia postawę Marii siedzącej u Jego stóp i zasłuchanej, wybierającej „najlepszą cząstkę”. Marta swoją posługę uważa za bardziej potrzebną i dlatego chce, aby siostra jej pomogła przy usługiwaniu, odchodząc od Jezusa. Obie postawy trzeba łączyć w jedno – jest czas modlitwy i czas pracy – „Ora et labora” (módl się i pracuj).

O modlitwie można pamiętać przez całe świadome życie, zaś zdolność do pracy i jej obowiązek łączy się z czasem. Jest czas pracy, odpoczynku, choroby, cierpienia, ogarnięty czasem modlitwy i wiary. Jezusowe upomnienie wobec Marty dotyczy jej przekonania, że pracując wybrała „lepszą cząstkę”. Co więcej, oczekuje od Jezusa, że powie Marii: odejdź ode mnie pomagać Marcie. Tymczasem „najlepszą cząstką” jest ugoszczony Jezus.

W drugiej niedzielnej lekcji mszalnej św. Paweł ofiarowuje swoje cierpienia Bogu dla dobra Kościoła dopełniając „braki udręk Chrystusa” (Kol 1,24). Ofiara Chrystusa spełnia się przy naszym współudziale i w nas aż ku radości w cierpieniach, gdy widzi się ich owoce.

Najbliższy tydzień rozpoczynający się w niedzielę uobecnia i przywołuje wstawiennictwo świętych: Wawrzyńca z Brindisi – kapłana i doktora Kościoła, autora wielu dzieł w piętnastu tomach, wśród nich: „Dzieje luteranizmu i jego teologia” (21 lipca), później Marii Magdaleny (22 lipca), Brygidy – patronki Europy (23 lipca), Kingi (24 lipca), Jakuba Apostoła (25 lipca) oraz Joachima i Anny – rodziców Najświętszej Maryi Panny (26 lipca). Bądźmy świadomi naszej wiary we wspólnotę świętych oraz w jeden, powszechny, święty i apostolski Kościół, łączący ziemię z niebem, otwarty na ziemi dla nawracających się do wiary grzeszników, prześladowany i poniżany na wiele sposobów duchowo i fizycznie.

Wiara katolicka zobowiązuje do odpowiedzialności za swoją obecność i rolę w Kościele, poczynając od parafii na terenie której się mieszka i przyjmuje sakramenty święte. Wzorów i przykładów do podziwu i – w miarę możliwości – do naśladowania, historia Kościoła dostarcza nam bardzo wiele, w zgodzie z okolicznościami czasu i miejsca, a często w sprzeciwie wobec nich. Liczne i różnorodne znaki na ludzkiej drodze wyznaczają Boże prowadzenie przez ziemię ku niebu i określają komu i w czym okazać posłuszeństwo albo sprzeciw. Święty Paweł jako apostoł i nauczyciel chrześcijan i pogan głosi Chrystusa „upominając każdego człowieka i ucząc każdego człowieka z całą mądrością” (Kol 1,28). Szaweł, niegdyś prześladowca Kościoła, jako św. Paweł przyjął upomnienie i Chrystusa oraz uczył mądrości, której się nauczył od uczniów Chrystusa, wiernych Kościoła.

Poddani różnym wpływom, sami wpływamy na innych wokół nas, odróżniając w świetle wiary znaczenie i jakość tego co zewnętrzne w obronie własnego wnętrza, aby działanie Boga spełniało się w nas i z nami we wspólnocie wierzących i praktykujących, świadomych sprzeczności wiary bez praktyki oraz praktyk bez wiary. Żywa praktyka z żywą wiarą idą w życiu razem.

Ks. prymas Stefan Wyszyński mówił wielokrotnie o więzi słowa z prawdą i miłością, m.in. w Piekarach Śląskich 31 maja 1970: „Słowo musi się równać prawdzie i wyrażać prawdę miłości. Ma być rzetelne, nie może być dwuznaczne. Musi być dobre, życzliwe, budzące zaufanie do tego, który je wypowiada. Ma zawierać w swoim zewnętrznym wyrazie – w emisji – wszystko, co jest w sercu i myśli człowieka. Powinno wyrazić całą treść, którą człowiek żyje. Ono ujawnia, kim jesteśmy. Zdradza nas i demaskuje, jeśli to, co wypowiadamy, nie jest zgodne z naszym życiem. Ono też jest pośrednikiem rzetelnego kontaktu społecznego”.

Słowo ludzkie może i powinno być wierne słowu Bożemu, co więcej – może słowo Boże głosić.

ks. Stanisław Małkowski