Wojciech Młynarski, „Nie ma jak u mamy”
Ona jedna dostrzegała,
W durnym świecie jakiś ład;
Własną piersią dokarmiała,
Oczy mlekiem zalewała.
Wychowała jak umiała,
A gdy ujrzał już czule na świat,
Wziął swój los w ręce dwie
I nie w głowie mu było, że:
Ref:
Nie ma jak u mamy, ciepły piec, cichy kąt,
Nie ma jak u mamy, kto nie wierzy, robi błąd,
Nie ma jak u mamy, cichy kąt, ciepły piec,
Nie ma jak u mamy, kto nie wierzy, jego rzecz.
A tymczasem człeka trawił,
Spać nie dawał mu taki mus,
Żeby sadłem się nie dławił,
Lecz choć trochę świat poprawił.
Nie raz w trakcie tej zabawy
Świeży na łbie zabolał guz.
Człowiek jadł z okien kit,
Lecz zanucić mu było wstyd:
(ref.)
# Te porywy, te zapały
Jak świat światem się kończą tak,
Że się wrabia człek pomału,
W ciepła żonę w stół z kryształem
I ze szczęścia ogłupiały
Nie obejrzy się nawet jak
W becie już ktoś się drze,
Komu nawet nie w głowie że: (ref.)


















