Płonący kościół zbudowany na planie krzyża. Pożar katedry Notre Dame w Paryżu

0
564

Wiesław Bojarczuk

W poniedziałkowy wieczór, 15 kwietnia 2019 r. ok. godz. 19-tej wybuchł pożar na dachu zabytkowej, średniowiecznej katedry Notre Dame de Paris – jednego z najcenniejszych zabytków architektury średniowiecznej, symbolu Paryża i katolickiej Europy. Dzięki ofiarnej pracy kilkuset strażaków pożar ugaszono po kilkunastu godzinach. Niestety zawaliła się strzelista, 93 m iglica, spłonął dach oraz ok. 75% wnętrza katedry. Widok z policyjnego drona robi przygnębiające wrażenie, zwłaszcza kiedy na kilka dni przez Wielkim Piątkiem widzimy płonący kościół zbudowany na planie krzyża.

Cóż może powiedzieć polski katolik wobec tak smutnego wydarzenia? Tak to jest kiedy najstarsza córka Kościoła staje się z czasem córą Koryntu. Z pewnością jakiś masoński architekt zaplanował ten remont, chazarski bankier finansował a muzułmański robotnik go wykonywał.

Oni wszyscy jak wiemy „bardzo kochają” Naszą Panią. Pożaru z całą pewnością nie wzniecił Quasimodo – dzwonnik z powieści Wiktora Hugo.

Byłem w katedrze w lipcu 2007 r. Kiedy ją zwiedzałem byłem pełen podziwu dla pomysłodawców, projektantów a także wykonawców tego wyjątkowego dzieła zwłaszcza, że tworzono je bez programów komputerowych a wznoszono bez dźwigów i nowoczesnych maszyn. Moje zdumienie było tym większe, że komunistyczna narracja szkolna oceniała średniowiecze jako coś „ciemnego”, przypisując mu wyraźnie pejoratywne znaczenie.

Katedra od dawna z obiektu kultu religijnego stała się muzeum architektury i sztuki średniowiecznej przez które rocznie przewija się ok. 13 mln zwiedzających. Gdyby ktoś szanował swoją chrześcijańską tożsamość, wówczas za fundusze uzyskane z biletów wstępu (ok. 100 mln euro rocznie) nie żałowałby ich na zakup preparatu typu „Fire protektor” którego 5 l kosztuje ok. 10 euro i wysmarowałby nim każdy cal drewna tak aby był niepalny i zachował się dla współczesnych i potomności.

Druga sprawa to ochrona obiektu zawierającego tak cenne ołtarze, obrazy, zabytkowe organy, rozety, rzeźby, skarbiec, a zwłaszcza cenne relikwie tj. korona cierniowa, fragment drzewa Krzyża Świętego i wiele innych. Aby ją sobie uświadomić wystarczy porównać zabezpieczenia Luwru i wspomnianej katedry Notre Dame. Okazuje się, że dzisiejsza cywilizacja nie tylko nie tworzy arcydzieł na miarę średniowiecza, ale nawet nie potrafi ich należycie zabezpieczyć.

Ks. B. Bozowski napisał kiedyś, że „nie ma przypadków, są tylko znaki”. Jakie znaki daje nam Opatrzność poprzez to wydarzenie? W Internecie https://www.youtube.com/watch?v=ekxcSvkkNAA można zobaczyć film z wyburzania zabytkowego, neogotyckiego kościoła św. Jacka w Abbeville. Wiele innych zabytkowych kościołów miało więcej szczęścia – po prostu zostały zamknięte i czekają na renesans wiary. Dlaczego tak się dzieje? Pierwsza przyczyna to owoce rewolucji antyfrancuskiej z roku 1789 r., drugi powód to rewolucja kulturalna z maja 1968, a trzeci to opaczne rozumienie postanowień Soboru Watykańskiego II, zwłaszcza desakralizacja Mszy Świętej (Novus Ordo Missae) autorstwa abpa A. Bugniniego. Obecnie, kropkę nad i stawiają tzw. nachodźcy. Nad całością tych „zmian” czuwa Antykościół zorganizowany w dziesiątki Lóż różnych obediencji oraz odpowiednie służby.

Katedra spłonęła. Ocalały mury i dwie wieże frontowe. Odbudowa nawet przy zapewnieniu środków finansowych potrwa kilkadziesiąt lat. Czy paryżanie zdążą ją odbudować? Przecież do dziś nie spełniły się jeszcze proroctwa Matki Bożej z La Salette z 1846 r. mówiące o tym, że Marsylia zapadnie się pod wodę a Paryż spłonie. Czyżby ten pożar był tego zapowiedzią, czy tylko Opatrzność daje nam znak, aby nie burzyć, nie zamykać i nie zamieniać świątyń katolickich w meczety?

Czas pokaże.

Za: dakowski.pl