Zlepek sprzeczności – rozmowa o Koalicji Europejskiej z prof. M. Rybą

0
245

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, wykładowcą z KUL i WSKSiM, rozmawia Mariusz Kamieniecki (Nasz Dziennik)

Platforma, postkomuniści, liberałowie, PSL – czy jest jakieś jedno przesłanie Koalicji Europejskiej?

– Przesłanie Koalicji Europejskiej jest jedno – odsunąć od władzy Zjednoczoną Prawicę. Oczywiście jest to opakowane w różne, ładnie brzmiące hasła w imię demokracji, żeby uchronić Polskę przed wyprowadzeniem z Unii Europejskiej itp. Jednak trudno znaleźć w tym konglomeracie coś pozytywnego, za to w programach poszczególnych ugrupowań tworzących Koalicję Europejską jest wiele rzeczy sprzecznych.

Czy ta szeroka fala, jaką jest ten projekt, ma jakieś szanse?

– Są tacy, którzy twierdzą, że im większa, szersza koalicja, tym większe szanse na powodzenie, bo nawet jeśli się nie zsumują w stu procentach głosy poparcia dla poszczególnych formacji, to przynajmniej w większości i w ostatecznym rozstrzygnięciu stworzy to przewagę nad Prawem i Sprawiedliwością. Stąd zdenerwowanie i histeryczne reakcje Tomasza Lisa, kiedy Robert Biedroń ze swoją propozycją mocno się wbijał na scenę jako osobny byt polityczny. Ostatecznie Wiosna też jest przewidziana jako koalicja anty-PiS, bo najpierw – z jednej strony – jest Koalicja Europejska, a z drugiej jest Biedroń, który ma iść osobno i pozbierać głosy skrajnie lewicowe. Ten konglomerat jest sumą różnych konfliktów – konfliktów ambicjonalnych, bo można się spodziewać, że działacze SLD czy PSL-u będą nisko na listach, więc nic nie zyskają, choć liczą na dużo. Po drugie, Koalicja Europejska to zlepek sprzeczności, bo z jednej strony jest Barbara Nowacka i jej Inicjatywa Polska, a z drugiej PSL odwołujące się do zasad chrześcijańskich, co jest niezrozumiałe – zwłaszcza w wyborach europejskich, gdzie kwestie światopoglądowe będą eksponowane, bo wiadomo, o co się toczy gra. To pokazuje jednak różnice i sprzeczności formacji tworzących Koalicję Europejską.

Czy to dobry czas – myślę o zawiązaniu Koalicji Obywatelskiej – zwłaszcza po ogłoszeniu przez PiS nowego programu?

– Rzeczywiście zbiegło się to dość nieszczęśliwie dla Koalicji Obywatelskiej, bo program prospołeczny ogłoszony przez PiS jest wręcz druzgocący dla tego konglomeratu, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę kwestie prospołeczne czy obniżki podatków. Można zatem powiedzieć, że Koalicja Obywatelska mówi o programie anty-PiS, a PiS zapowiada kolejny czy kolejne programy społeczne. Wizerunkowo są to sprawy tak nieprzystające do siebie, Platforma z przybudówkami tak daleko pozostaje w tyle, że coraz mniej jest optymistów, którzy wietrzyliby tej koalicji sukces.

Czy jednak racji nie ma opozycja, mówiąc, że PiS, ogłaszając kolejne programy prospołeczne, de facto kupuje sobie wyborców?

– Koalicja Obywatelska, a szczególnie Platforma – jeszcze niedawno – licytując się na obietnice ze Zjednoczoną Prawicą, sama zapowiadała „500 plus” od pierwszego dziecka, a teraz mówi, że to, co robi PiS, to kupowanie wyborców, a zatem gdzie tu konsekwencja? Z jednej strony słyszymy o rozrzutności PiS-u, a z drugiej, że ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego ukradło ich program. Skoro o tym samym co innego mówi Grzegorz Schetyna, twierdząc, że prezes Kaczyński przyznał mu rację w sprawie 500 zł na pierwsze dziecko, a co innego mówi Sławomir Neumann, określając propozycje PiS mianem taniego populizmu, to pokazuje brak jednolitego przekazu. Zresztą narracja Platformy, która przez ostatnie trzy lata miotała się w swoich poglądach, tylko dowodzi braku spójności. PiS zapowiada kolejne wsparcie dla rodzin przy bardzo niskim deficycie budżetowym i dużym wzroście gospodarczym, co – przynajmniej w pierwszym roku funkcjonowania tego programu – nie musi być szokujące dla budżetu państwa, zwłaszcza że są to wydatki, które przynajmniej częściowo się zwrócą w podatkach, jakie spłyną do kasy państwowej. Ponadto istotne jest to, że PiS nie tyle obiecuje, co zrealizuje swoje zapowiedzi przed wyborami, a to niesie w sobie duży ładunek wiarygodności. Ten ładunek wiarygodności absolutnie nie przystaje do tego, co głosi Koalicja Europejska, która nie przedstawia żadnego programu. Krytykując, nie pokazuje, jak to ich zdaniem powinno wyglądać, tylko krzyczy, że PiS robi źle.

Czyli cały czas program negatywny?

– Dokładnie. Słyszymy, że Polski nie stać na likwidację podatku PIT dla osób do 26. roku życia, tyle tylko, że jeszcze kilka lat temu ta sama Platforma głosiła hasła o obniżce podatku. Gdzie tu konsekwencja, kiedy mówią prawdę? Oczywiście, że można by krytykować PiS za nadmierne wydatki budżetowe, ale jako przeciwwagę trzeba mieć jakąś inną spójną wizję. Sama krytyka i tylko łączenie się pod hasłami krytyki PiS bez pozytywnego programu wygląda bardzo słabo w sensie skuteczności wyborczej.

Na radzie naczelnej Władysław Kosiniak-Kamysz dostał zdecydowane poparcie dla włączenia się w szeroką Koalicję Obywatelską. Czy PSL to jeszcze partia chłopska?

– W PSL-u pragmatyzm zawsze był wyższy niż ideowość. Oczywiście ta ideowość – przynajmniej dla oka – ciągle funkcjonuje, ale tylko na poziomie haseł, w praktyce zwycięża pragmatyka, czyli stołki. Przypomnę, że PSL było już w koalicji z SLD, z Platformą i ostatecznie mogło by być w koalicji z każdym, kto zapewni im stabilność w sensie sprawowania władzy. I teraz, kiedy przychodzi moment krytyczny, kiedy do tej władzy trzeba się jakoś dorwać, to nie pozostaje nic innego, jak dołączyć do rydwanu, który do tej władzy prowadzi. Ideowość, czyli chadeckość ludowa idzie na bok i widać, że jak trzeba iść razem z zupełnie sprzeczną ideowo i programowo Inicjatywą Polską Barbary Nowackiej czy z liberałami z Platformy, to politycy PSL nie mają z tym problemu.

Pytanie tylko, jak wytłumaczą ten skręt na lewo swoim wyborcom, czy polska wieś przywiązana do tradycyjnych wartości zagłosuje za LGBT, za zwolennikami aborcji?

– PSL powinno być partią centroprawicą, a de facto idzie – no właśnie – w lewo, co przeczy tradycji i wartościom. Kierownictwu PSL-u trudno będzie wytłumaczyć wyborcom na wsi hasła genderystyczne czy hasła rewolucji seksualnej, ale to pokazuje, że pragmatyzm tryumfuje nad ideowością, nad wartościami. Tym PSL ryzykuje dalsze swoje istnienie pod dotychczasowym szyldem. PSL to dzisiaj partia mocno rozchwiana, która nie mogąc się odnaleźć, odwołuje się do swojej starej struktury ZSL-owskiej. PSL jest w bardzo trudnej sytuacji, bo biorąc pod uwagę program PiS i trzynastkę dla emerytów, to nikt tak mocno nie odczuje tego w sensie pozytywnym jak polska wieś i małe miasta. Wielkie miasta są często poddane tzw. wielkiej ideologii, ludzie są bardziej zasobni i taka dodatkowa forma wsparcia nie zrobi dla nich aż tak dużej różnicy, ale dla wsi program „500 plus” – teraz także na pierwsze dziecko czy wspomniana trzynastka, a więc 1100 zł brutto dla emerytów, to jest duża pomoc. I w tej sytuacji, kiedy PSL występuje przeciwko PiS, wygląda to bardzo słabo.

A może PSL poprzez skręt w lewo szuka gdzie indziej poparcia?

– Szukać zawsze można, tylko pytanie gdzie. Wygląda na to, że PSL szuka szczęścia tam, gdzie go nie ma. Czy PSL znajdzie poparcie wśród środowisk LGBT, w wielkomiejskich aglomeracjach, a więc tam, gdzie – można powiedzieć – panują liberałowie, lewacy? Naturalne środowisko, bazowy elektorat dla PSL zawsze był na wsi i w małych miastach. Oczywiście kierownictwo ludowców zawsze może krytykować PiS za ASF czy za nie do końca poradzenie sobie ze skupem owoców miękkich – różne rzeczy można wrzucić do tego młyna krytyki, ale trzeba też pamiętać, że „500 plus” na pierwsze dziecko czy trzynastka dla emerytów będzie tak dużym zastrzykiem dla ludzi przed wyborami, że PSL może mieć potężny problem, żeby wytłumaczyć swoim wyborcom, dlaczego idzie z Koalicją Europejską, a nie z PiS-em. Przecież to Unia Europejska nie godzi się na zrównanie dopłat bezpośrednich dla rolników, to Unia działa na naszą niekorzyść, jeśli chodzi o politykę rolną, a więc Koalicja Europejska, przy której staje PSL, to nie jest twór, który może przekonać do siebie społeczeństwo – zwłaszcza na polskiej wsi. Myślę, że PSL ma twardy orzech do zgryzienia, jak wyjść wizerunkowo z tej sytuacji, jak przekonać wyborców. Oczywiście przez najbliższe tygodnie będzie mielony przez media i polityków totalnej opozycji, także przez PSL program PiS-u jako niewykonalny itd., ale to za mało. Koalicja Obywatelska nie nadaje tonu dyskusji, nie ma nic do zaproponowania poza krytyką i stąd będzie im trudno wyjść poza te ramy.

Czy konflikt interesów może zniszczyć Koalicję Europejską przed majowymi wyborami?

– Sądzę, że przed wyborami do Parlamentu Europejskiego jeszcze nie, ale pytanie, czy ten konglomerat różności, sprzeczności utrzyma się do jesiennych wyborów parlamentarnych, jest całkiem zasadne, bo skuteczność tego tworu budzi najwięcej wątpliwości. Tymczasem w polityce chodzi właśnie o skuteczność.

Dziękuję za rozmowę.

Za: naszdziennik.pl

Fot. Jakub Kamiński, PAP

 



MOŻE CIĘ TEŻ ZAINTERESUJE:

Partia v-premiera Glińskiego dołączyła do antypolskiej koalicji

Plan Coudenhove-Kalergi. Czy na naszych oczach dochodzi do zniszczenia Europy w jej tradycyjnym, historycznym…

Gdzie się podziali eurokomuniści?