kard. Stefan Wyszyński (XXX): Będziesz miłował – program wolności

0
120

Jubileusz 100-lecia odzyskania niepodległości naszej Ojczyzny to zaproszenie do wdzięczności, która zobowiązuje. Jest to ciągle na nowo powracające przypomnienie, że prawdziwa wolność nie jest wolnością „od”: przemocy, niewoli, nienawiści, ale jest dyspozycją „do”: miłowania, wzajemnej troski i pomocy. Nauczycielem i świadkiem takiego twórczego podjęcia otrzymanego daru wolności jest Prymas Tysiąclecia, kardynał Stefan Wyszyński. Najpełniej ukazują to napisane przez niego Jasnogórskie Śluby Narodu, konkretny program podążania maryjnymi drogami wolności. Stając przed Maryją Królową Polski, przyrzekaliśmy między innymi: „Dzielić się między sobą ochotnie plonami ziemi i owocami pracy, aby pod wspólnym dachem domostwa naszego nie było głodnych, bezdomnych i płaczących”.

Aby ogarnąć rozmaite „ludzkie biedy” i potrzeby, aby im zaradzić, nie wystarczą – nawet prężnie działające – instytucje społeczne. Tu potrzeba wzajemnej uwagi i wrażliwości. Potrzeba – jak mówił święty Jan Paweł II – „wyobraźni miłosierdzia”. Znamiennie objawiło się to w życiu prymasa Wyszyńskiego. Najpierw we Włocławku – w jego trosce o robotników. Później w czasie wojny – w Laskach, gdzie jego posługa kapelana nie ograniczała się jedynie do Ośrodka dla niewidomych czy służby żołnierzom jako kapelan Armii Krajowej w szpitalu wojennym. Chodził po okolicznych lasach, spowiadał w okopach, zbierał rannych. Kiedyś znalazł dziewczynę postrzeloną w nogę. Rana była bardzo głęboka i krwawiła. Ponieważ nie miał opaski uciskowej, zdjął stułę, przewiązał ranę i przyniósł dziewczynę do szpitala w Laskach, ratując jej życie. W czasie Powstania Warszawskiego ksiądz Wyszyński stawał na skraju lasu i z bólem patrzył na płonącą Warszawę. W pewnej chwili wiatr przywiał z tamtej strony nadpaloną karteczkę, zapewne z jakiegoś modlitewnika. Podniósł ją i przeczytał: „Będziesz miłował”. Słowa te przyjął, jako testament ginącej stolicy.

W czasie uroczystości milenijnych w Warszawie partyjni aktywiści zwiezieni z różnych stron Polski zablokowali uliczki Starego Miasta. Podpici skandowali: „Nie przebaczamy”. A Prymas w katedrze św. Jana mówił: „Będziesz miłował bliźniego swego. I to każdego! Tego, co ma serdeczne oczy, i tego, co ma oczy szklane. Tego, co ma żar w piersi, i tego, co nosi w piersi kamień. Tego, który ma ku tobie wyciągniętą braterską dłoń, i tego, który cię dźga oczyma. Każdego! Bóg nie tworzy granic, nie przeprowadza ich między ludźmi. (…) Ten zwycięża – choćby powalony i zdeptany – kto miłuje, a nie ten, który w nienawiści depcze. Ten ostatni przegrał. (…) Kto walczy z Bogiem miłości – przegrał! A zwyciężył już dziś – choćby leżał na ziemi podeptany – kto miłuje i przebacza, kto jak Chrystus oddaje serce swoje, a nawet życie za nieprzyjaciół swoich”.

Jako pierwszy program duszpasterski w drugim tysiącleciu wiary w Polsce Prymas Tysiąclecia ogłosił Społeczną Krucjatę Miłości. Uczynił tak, aby zatrzymać deformację stylu życia naszego chrześcijańskiego narodu. Z bólem mówił: „Zamieniamy się w społeczeństwo ludzi zwaśnionych. Gdy już nie ma wroga klasowego, trzeba koniecznie go stworzyć. A czy Kościół będzie patrzył obojętnie opuściwszy ręce? Będzie patrzył, jak przebudowuje się psychikę narodu Polan – bądź co bądź spokojnego narodu – zmieniając go w gromadę walczących ze sobą wilków?”.

Głosząc prawdę o bezwarunkowej godności każdego człowieka, kardynał Wyszyński wychowywał jednocześnie do zmiany stylu życia, tak aby człowiek dla człowieka był bratem, a nie wilkiem. Z najgłębszym przekonaniem starał się przybliżać prawdę Chrystusowych słów: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40). Znamy te słowa z Ewangelii, a jednak tak łatwo przechodzimy obok ludzi potrzebujących pomocy. Interpretował je z całą dokładnością i realizmem, ucząc, jak realizować wyznawaną wiarę w codzienności, tak aby każdy nasz czyn przeniknięty był miłością. „Nieraz zastanawiamy się – mówił Prymas – jak Chrystus ujął kodeks Sądu Ostatecznego. Zdawałoby się, że Chrystus powinien powiedzieć: Kto zgrzeszył przeciwko pierwszemu przykazaniu? – Wystąp! Podchodzi wielka hurma… Kto zgrzeszył przeciwko czwartemu? – Podnieść ręce! Kto zgrzeszył przeciwko siódmemu?… Popatrz Ojcze, jakie masz złe dzieci. Rzeczywiście nie masz się czym pochwalić. Tymczasem Sąd Ostateczny będzie wyglądał zupełnie inaczej. Pan Jezus o tym opowiada: «Byłem głodny… spragniony… nagi…, bezdomny… chory… w więzieniu» (por. Mt 25, 31-46). I wspomina z wdzięcznością różne drobiazgi, (…): Rzuciliście kawałek chleba… Zbity kubek wody podaliście Mi… W strachu wielkim przyszliście pod bramy więzienne… To wszystko tak wiele znaczy dla Chrystusa, że powie: «Pójdźcie błogosławieni Ojca mego. […] Zaprawdę powiadam wam, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili»” (por. Mt 25, 34-40).

Łatwo jest mówić o miłości, trudniej ją pełnić. Ksiądz Prymas, który służył ludziom z całym oddaniem, niczego sobie nie zostawiając, dobrze to rozumiał, dlatego mówił: „Chodzić będę po ziemi z sercem miłującym; może to być męczeństwem, ale lepsze jest męczeństwo z miłości niż z nienawiści”. Miłość uważał za jedyną zwycięską moc: „Myślę, że nie zdołamy uratować świata żadną inną siłą, tylko tą jedną jedyną: wziętą z nieba, z Serca samego Boga, rozmienianą «na drobne» uczynki – miłością dnia codziennego”.

Królowo Wniebowzięta – podnoś nas w miłości ku sercu Twojego Syna. Matko Łaski Bożej, wdzięczni Bogu za odzyskaną niepodległość chcemy zabezpieczyć ją w Tobie słowami Milenijnego Aktu Oddania:

Bogurodzico Dziewico, Matko Kościoła, Królowo Polski i Pani nasza Jasnogórska, (…) oddajemy dziś ufnym sercem w Twą wieczystą, macierzyńską niewolę miłości wszystkie dzieci Boże ochrzczonego Narodu i wszystko, co Polskę stanowi, za wolność Kościoła w świecie i w Ojczyźnie naszej (…). Przyjmij naszą ufność, umocnij ją w sercach naszych i złóż przed Obliczem Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Amen.