kard. Stefan Wyszyński (XXIV): Maryja Wspomożycielka – Zawsze Obecna

0
579

My Polacy bardzo czcimy Maryję, jako Królową. Szukamy Jej, jako Matki obecnej w trudach naszego życia. Ona rozumie wszystkie nasze problemy, zna wszystkie rany, nawet te nikomu nieznane. Doskonale odczytywał to Prymas Tysiąclecia, kardynał Stefan Wyszyński, którego maryjnymi drogami wolności podążamy ku odkrywaniu znaczenia odzyskanej przed 100 laty niepodległości. On sam tak bardzo zaufał Maryi, że cały naród pragnął przygarnąć do Jej serca. Wierzył, że Maryja jest zawsze obecna w życiu Kościoła, zawsze jest przy swoim Synu żyjącym w nas.

Nie mylimy się ufając Maryi, bo Ona zawsze prowadzi do Chrystusa. Ona Go nigdy nie przesłoni. Ona mocą Ducha Świętego ciągle rodzi Chrystusa w nas. Prymas Wyszyński uczył, że mamy w Kościele dostrzegać Chrystusa i Maryję. Mówił: „Byłoby wielkim błędem, gdybyśmy chcieli dokonać „rozwodu”– w Kościele zostaje tylko Chrystus, a Maryja odchodzi do historii. Nie! Ona jest zawsze. Jest i dzisiaj”.

Ksiądz Prymas odnosił się do Maryi jak do żywej osoby, rzeczywiście obecnej w każdej sytuacji naszego życia. Wspominając czas swojego uwięzienia, mówił: „Nie miałem chyba większej radości w swoim życiu, jak te trzy lata, gdy niemal nie rozstawałem się z Nią i z myślą, że to Ona zwycięża. I tak było. Ona zwyciężyła”. Zaraz po wyjściu z uwięzienia jesienią 1956 roku, chciał jechać prosto na Jasną Górę. Jednak wobec społecznego napięcia władze nalegały, by najpierw przyjechał do stolicy. Powrócił do Warszawy 28 października, w Święto Chrystusa Króla. Ale już 2 listopada stanął przed tronem Królowej Polski. Mówił wtedy: „Najodpowiedniejsze byłoby teraz milczenie. Jest to bowiem chwila bardzo wielka i bardzo doniosła: spotkanie z moją Najlepszą Panią, Matką Jasnogórską, która była mi wszystkim w trudnych, lecz zaszczytnych dniach mego więzienia, gdy Prymasowi Polski dana była radość dla Imienia Bożego zelżywość cierpieć. Ta, przed Obliczem której teraz stoję, była mi przez cały ten czas Mocą i Wytrwaniem, Światłem i Oparciem, Pociechą, Nadzieją i Pomocą nieustanną – prawdziwą Dziewicą Wspomożycielką. Virgo Auxiliatrix!”.

Najgłębszym wyrazem łączności człowieka z Matką Najświętszą jest zawierzenie Jej. Nie jest ono przejawem jedynie uczuciowej, tak nierozumianej przez wielu, pobożności ludowej. Ma głębokie podstawy teologiczne, które ukazuje Sobór Watykański II w Konstytucji dogmatycznej o Kościele. W rozdziale VIII tego dokumentu czytamy: „Błogosławiona Dziewica, przeznaczona od wieków łącznie z wcieleniem Słowa Bożego na Matkę Boga, stała się tu, na ziemi, z postanowienia Opatrzności Bożej, Matką – żywicielką Boskiego Odkupiciela; w sposób szczególny przed innymi – szlachetną towarzyszką i pokorną służebnicą Pana. Poczynając, rodząc, karmiąc Chrystusa, ofiarowując Go w świątyni Ojcu i współcierpiąc z Synem swoim, umierającym na krzyżu; w szczególny zaiste sposób współpracowała z dziełem Zbawiciela – przez wiarę, nadzieję i miłość żarliwą, dla odnowienia nadprzyrodzonego życia dusz ludzkich. Dlatego to stała się nam Matką w porządku łaski”. Nie skończyło się zadanie Maryi, gdy Bóg zabrał Ją do siebie. W Konstytucji dogmatycznej o Kościele czytamy: „To zaś macierzyństwo – w ekonomii łaski – trwa nieustannie (…) Albowiem wzięta do nieba, nie zaprzestała tego zbawczego zadania, lecz poprzez wielorakie swoje wstawiennictwo, ustawicznie zjednuje nam dary zbawienia wiecznego. Dzięki swej macierzyńskiej miłości opiekuje się braćmi Syna swego, pielgrzymującymi jeszcze i narażonymi na trudy, i niebezpieczeństwa, póki nie zostaną doprowadzeni do szczęśliwej ojczyzny. Dlatego to do Błogosławionej Dziewicy stosuje się w Kościele tytuły: Orędowniczki, Wspomożycielki, Pomocnicy i Pośredniczki”.

Maryja jest dla nas Dziewicą Wspomożycielką, Matką Nieustającej Pomocy, ale też Matką Kościoła, która oczekuje od nas współdziałania poprzez modlitwę, apostolstwo i cierpienie dla zbawienia grzeszników. Na Jasnej Górze od wielu lat, pod opieką ojców paulinów, rozwija się apostolskie dzieło „Z Maryją ratuj człowieka”. Zgłaszając się tam można podjąć modlitwę za kogoś potrzebującego pomocy w powrocie do Boga. Maryja pomoże uratować go dla Chrystusa. Tylko Ona zna imię tego człowieka. Ona też wie, w jaki sposób można do niego dotrzeć. My zaś możemy Jej ofiarować naszą troskę o zbawienie bliźniego – może kogoś nam bliskiego. Nawet jeśli czyjaś przemiana wydaje się nam niemożliwa – a może właśnie dlatego – pozostaje zawierzenie Tej, którą Prymas Tysiąclecia nazywał Wszechmocą Błagającą. Dla Niej – nie istnieje niemożliwe. Potrzeba tylko ufnej wiary i wytrwałej modlitwy.

Wspomożycielko Wiernych – wszystkich ludzi zagubionych, dalekich od Boga, zawierzamy Twojej przemożnej opiece. Z ufnością ponawiamy przed Tobą słowa Milenijnego Aktu Oddania:
Bogurodzico Dziewico, Matko Kościoła, Królowo Polski i Pani nasza Jasnogórska (…). Oddajemy dziś ufnym sercem w Twą wieczystą, macierzyńską niewolę miłości wszystkie dzieci Boże ochrzczonego Narodu i wszystko, co Polskę stanowi, za wolność Kościoła w świecie i w Ojczyźnie naszej. (…) Przyjmij naszą ufność, umocnij ją w sercach naszych i złóż przed Obliczem Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Amen.