Od redakcji:

Niemcy są dzisiaj niewolnikami własnych dogmatów. Jednym z tych dogmatów jest przekonanie, że gospodarka musi być na stałej ścieżce wzrostu, że rozwój Niemiec zależy od stałego wzrostu PKB i eksportu towarów. Skutki takiego myślenia są takie, że wszystko, co temu służy, jest dobre i pożądane. Jeśli kanclerz stwierdzi, że do utrzymania wysokiego tempa rozwoju i dotychczasowych świadczeń socjalnych jest potrzebnych rocznie milion nowych, sprowadzanych z obcych kontynentów pracowników, to Niemcy będą konsekwentnie tę politykę realizować, posłusznie będą szli w tym kierunku, bez względu na swoje barwy polityczne, gdyż wpojono w nich posłuszeństwo wobec władzy państwowej. Nie ma w Niemczech nikogo, kto zakwestionowałby ten absurdalny i fałszywy model rozwoju, model, który wciąga Niemcy w spiralę upadku cywilizacyjnego. To jest obecnie ich podstawowy problem. Okazuje się, że problem elit to jest nie tylko problem Polski, że jest to także problem niemiecki. Niemcy mają elity, jeśli chodzi o sferę gospodarki, zarządzania, technologii, ale nie mają elit przywódczych tej miary, które by mogły skutecznie zareagować na cywilizacyjne wyzwania, które dziś stoją przed całą Europą i przed samymi Niemcami. Niemcy muszą zdawać sobie z tego sprawę, że nie mogą być „chorym człowiekiem” w Europie, gdy są tak ogromne, że ich upadek może przygnieść inne, mniejsze kraje. Mamy prawo domagać się od Niemiec poważnego traktowania sprawy przyszłości cywilizacyjnej Europy, ponieważ są naszymi sąsiadami i to, co się dzieje w Niemczech bezpośrednio oddziałuje na nas.
W świecie polityki niezwykle rzadko porusza się zagadnienia cywilizacyjne. Komentarze polityczne, wypowiedzi polityków i mężów stanu najczęściej unikają odniesień do fundamentalnych zagadnień dotyczących przyszłości Europy jako wspólnej przestrzeni duchowej. Nie chcemy odwracać sięod tych zagadnień, gdyż uważamy, że przyszłość Europy rozstrzygnie się przede wszystkim na tym poziomie, żewszystkie inne problemy, jakkolwiek niezwykle ważne, mają swe źródło w kryzysie duchowym i odcięciu od korzeni, na których Europa wyrosła. Europa Zachodnia zatraca swątożsamość, pogrąża się w otępiającej poprawności politycznej i destrukcyjnym relatywizmie. Możemy się różnić w ocenie zakresu tych zjawisk, ale nie możemy, jako wspólnota, przechodzić nad nimi do porządku dziennego.
Do często ostatnio dyskutowanej problematyki Trójmorza powraca nasz redakcyjny kolega dr Leszek Sykulski. Jako motto do swoich rozważań przyjął wypowiedź Stanisława Cata-Mackiewicza: „My Polacy nie jesteśmy odpowiedzialni za losy świata, lecz jesteśmy odpowiedzialni za losy własnego państwa. Musimy sobie wyjaśnić, czy Ameryka zamierza serio nas wyswobodzić, chociażby w dalszej przyszłości, czy też potrzebni jesteśmy wyłącznie jako teren antyrosyjskich dywersji…”. „Lipcowa wizyta prezydenta Donalda Trumpa w Warszawie – pisze Autor – i szczyt dwunastu państw, określanych jako Trójmorze, w polityce USA miał cele zarówno polityczne, gospodarcze, jak i geopolityczne. W bieżącej polityce miał dać dobrą podbudowę pod szczyt G20 i wzmocnić pozycję D. Trumpa w rozmowach z kanclerz Merkel i prezydentem Putinem. W sferze geopolityki Trójmorze ma dla Waszyngtonu potrójne znaczenie.
Po pierwsze, stanowi kolejny punkt budowy przez wiodące mocarstwo morskie tzw. kordonu sanitarnego między dwoma mocarstwami lądowymi Eurazji, Niemcami i Rosją, rozdzielając europejską część Rimlandu i Heartland. To tylko kontynuacja znanego już z przeszłości podziału dokonywanego przez dyplomację amerykańską na Europę „starą” i „nową”. Tajemnicą poliszynela jest, że największym zagrożeniem dla dominacji mocarstwa morskiego jest połączenie kontynentalnej masy eurazjatyckiej w sojuszu politycznym (vide: wystąpienie George’a Friedmana: . O „kordonie sanitarnym” od 1:07:20).
Po drugie, inicjatywa Trójmorza stanowi użyteczne narzędzie administracji amerykańskiej do nacisku na same Niemcy i szerzej na Unię Europejską.
Po trzecie, aktywne włączenie się Waszyngtonu w integrację gospodarczo-polityczną obszaru ABC, jest próbą ograniczenia realizacji geostrategicznych interesów Pekinu. W mojej ocenie inicjatywa 12+1 (Trójmorza) jest bezpośrednią konkurencją dla chińskiej formuły 16+1. O tyle korzystną dla Stanów Zjednoczonych, że daje możliwość neutralizacji wpływów chińskich, działa dezintegrująco na osi Berlin-Moskwa, a także w samej UE. O sferze realnych gwarancji bezpieczeństwa nie było nic. Artykuł 5. Traktatu Waszyngtońskiego będzie w razie realnego zagrożenia łatwo zablokowany, choćby przez Grecję, zaś „rotacyjna” brygada amerykańska w razie pełno skalowego konfliktu nie ma większego znaczenia. (…)
W sferze realnej polityki, a zatem funkcji układu interesów i układu sił, moim zdaniem, skutki tej wizyty dla regionu są, lub będą, następujące:
- USA rozszerzyły rynek zbytu dla swoich koncernów zbrojeniowych i gazu skroplonego, wzmacniając pozycję swojej gospodarki;
- USA wzmocniły swoją pozycję geopolityczną, zapewniając sobie dogodną pozycję do nacisku na UE, do rozbijania współpracy niemiecko-rosyjskiej i rozgrywania ekspansji gospodarczej Chin w Europie;
- Polska stała się sworzniem geopolitycznym, najważniejszym krajem frontowym w tej części świata – mówiąc kolokwialnie – „geopolitycznym piorunochronem”;
Polska nie otrzymała żadnych realnych gwarancji bezpieczeństwa. Polska przyjęła zatem rolę kraju frontowego bez żadnych zabezpieczeń precyzujących art. 5”.
Do tej ważnej problematyki będziemy wracać w kolejnych numerach naszego pisma.







![Relacja z konferencji: Depopulacja Polski – jak przeciwdziałać? Szanse i zagrożenia dla przyszłych pokoleń Polaków [cz.II]](https://politykapolska.eu/wp-content/uploads/2026/05/Rodzina-5-osobowa_CzasDlaMilosci-100x70.png)
![Relacja z konferencji [cz.I]: Depopulacja Polski – jak przeciwdziałać? Szanse i zagrożenia dla przyszłych pokoleń Polaków](https://politykapolska.eu/wp-content/uploads/2026/04/depopulacja-Polski-plakat-1-FB-INSTA-100x70.png)









![Wolność słowa vs. cenzura (5). Brent Bozell: Jak wyszukiwarki manipulują wynikami i jak fact-checkery fałszują dodatkowo [VIDEO-ENGLISH]](https://politykapolska.eu/wp-content/uploads/2020/11/maxresdefault-100x70.jpg)

[…] Tekst ukazał się w numerze 6-7/2017 Polityki Polskiej. […]