Seks narzędziem sterowania, czyli czas kolonizacji rozumu

1
511

Autor: Barbara Wodzińska

Krótka definicja czasu kolonizacji rozumu: Jest to czas redefiniowania i kreowania rzeczywistości odmiennej od naturalnej, czyli normalnej, przy użyciu nowomowy, aby dać usprawiedliwienie wszelkim odstępstwom od moralności i prawa naturalnego, by dać usprawiedliwienie wszelkim zachowaniom uznawanym, od zawsze, za zboczenia.

Ach! niewola sączy jad, Co rozkłada Duchów skład!

Niczym Sybir – niczym knuty, I cielesnych tortur król,

Lecz Narodu duch zatruty – to dopiero bólów ból!

(…)

Polsko moja! Polsko święta, Grzech wszelaki maż –

Łzę wszelaką susz – Depcz ziemski szał

Rządź światem dusz, Gardź państwem ciał

Nieś dech Pana, Nieskalana

Żadnym brudem! Ludy z trzody

Stwórz w narody, Stań nad niemi

Ich na ziemi, Ideałem!

Zygmunt Krasiński, Psalm Miłości

Wolę Polskę na krzyżu niż Polskę w moralnym bagnie.

Henryk Sienkiewicz, Aforyzmy

Daleki jestem od tego, by utrzymywać, że Naród Polski składa się z samych aniołów i chętnie przyznam, że moi rodacy, choć nad wyraz bogato obdarzeni pełnią wyobraźni, pracowici, odważni, rycerscy, serdeczni i tolerancyjni, byli i oczywiście nadal są nadzwyczaj pełni temperamentu, nadmiernie uczuciowi i wskutek tego ulegający namiętnościom, skorzy do popełniania błędów i wiele u nas błędów popełniono. Jednakże, poprzez całą naszą Historię płynie strumień człowieczeństwa, wielkoduszności i tolerancji tak szeroki, potężny, czysty, że próżno byłoby szukać podobnego w przeszłości jakiegokolwiek innego narodu europejskiego.

Ignacy Jan Paderewski, fragment przemówienia do Amerykanów, Chicago, 5.02.1916 r.

Pornografia – broń psychicznie zniewalająca

22 czerwca 2015 roku w Warszawie, w Sejmie, odbyła się Konferencja Stowarzyszenia Twoja Sprawa poświęcona społecznym i rozwojowym konsekwencjom pornografii. Konferencja zgromadziła imponującą liczbę osób, szczęśliwie – lekarzy, wychowawców i nauczycieli, działaczy katolickich zajmujących się uczciwym – zgodnym z prawem naturalnym, tym samym z etyką, wychowaniem seksualnym i przygotowywaniem do małżeństwa.

W kuluarach zwracano uwagę na brak zainteresowania polityków – tych przynależnych do awangardy genderyzmu, czyli „swobody seksualnej”. Powinni byli mieć odwagę stanąć do dyskusji z wybitnymi specjalistami prezentującymi normalność zgodną z naukowymi dyscyplinami: biologią, psychologią, seksuologią. Zaproszeni byli najwybitniejsi na świecie eksperci, którzy od lat badają społeczne i rozwojowe skutki pornografii.

Pornografia była i jest formą przymusu, najpierw producent pornografii wymusza zainteresowanie, po czym zainteresowanie przekształca się w konieczność – staje się przymusem, czyli uzależnieniem.

Historia pornografii wiąże się z historią rozwoju technologicznego. Czerpanie korzyści z ludzkiego uzależnienia, w ciągu ostatnich dwustu lat naszej rewolucyjnej epoki, przybierało coraz to bardziej jawną i jednoznaczną postać, aż stało się formą politycznej kontroli, wykorzystującej niedojrzałą i zdeformowaną żądzę seksualną, która pod postacią „wolności” jest już formą kontroli nad społeczeństwem.

Pierwsze pomysły dotyczące sposobu wykorzystywania seksu jako formy sprawowania kontroli nad społeczeństwem, podobnie jak ekonomiczne idee leseferyzmu, pojawiły się w dobie Oświecenia. Głoszono, skoro wszechświat jest maszynerią, w której najważniejszą siłą jest grawitacja, społeczeństwo również stanowi rodzaj urządzenia napędzanego dążeniem do osiągnięcia partykularnych korzyści, człowiek zaś, akcentowano, nie jest bytem uświęconym, jest mechanizmem, którego siłą napędową jest zaspokajanie namiętności, z seksualnymi na czele.

Wiedziano, że człowiek mający kontrolę nad popędem seksualnym nie jest podatny na podporządkowanie się niewłaściwym nakazom władzy, też modzie, obiegowym opiniom, reklamie.

Stąd wszystkie dramatyczne wydarzenia w historii ludzkości są historią zamysłu zrodzonego z oświeceniowego odwrócenia chrześcijańskich prawd. Oświecenie, które pozornie miało swój początek, jako ruch zmierzający do wyzwolenia człowieka niemal z dnia na dzień, przekształciło się w przedsięwzięcie zmierzające do uzyskania kontroli nad człowiekiem, wykorzystując możliwość swobody seksualnej i uzależnienia człowieka od rzekomej „swobody”.

Na warszawską konferencję zaproszono najwybitniejszych na świecie ekspertów badających skutki groźnego uzależnienia od pornografii.

Obecna była dr Gail Dines1), autorka książki Pornoland. Jak skradziono naszą seksualność? Lektura wstrząsająca naturalistycznymi opisami działań ludzi, którzy z pornografii czerpią korzyści. Autorka, od 1968 roku, aktywnie działa na rzecz walki z pornografią, jest profesorem socjologii w Wheelock College i kieruje Katedrą Studiów Amerykańskich, jest założycielką stowarzyszenia Stop Porno Culture, zrzeszającego osoby zaniepokojone hiperseksualizacją kultury, co znacząco pozytywnie wpłynęło na zmianę sposobu myślenia o pornografii i „kulturze” masowej. Analizuje wpływ, jaki wywierają obrazy porno na mężczyznę i kobietę, ale przede wszystkim na mężczyznę. Mężczyźni są masowymi odbiorcami pornografii. Dowodzi, że pornografia kształtuje i drastycznie ogranicza wyobraźnię, zachowania seksualne i międzyosobowe. Zdrada osób i ideałów w pierwszej kolejności, choć  nie tylko, jest konsekwencją uzależnienia od pornografii. Zmiany biochemiczne w mózgu są identyczne, często groźniejsze, jak te pod wpływem „twardych” narkotyków, nie istnieje stan nieuzależnienia od pornografii. Samo zainteresowanie już jest sygnałem zaistniałych, negatywnych procesów mózgowych. Odbiorca pornografii nie panuje ani nad swoim zachowaniem, ani językiem, który staje się, bo musi się stać, wulgarny i agresywny. Wpis na okładce opracowania informuje: Książka zawiera treści drastyczne, istotnie, ale naukowo rozszyfrowane, zamknięte w wielu rozdziałach, dla przykładu: Jak porno przenika do życia mężczyzny; „Playboy”, „Penthouse” i „Hustler” torowanie drogi dzisiejszemu przemysłowi pornograficznemu; Pornografia i uprzemysłowienie seksu itp. Tę krótką charakterystykę zakończę cytatem z  doniosłej pracy Dines: Jeśli wiesz, że coś jest szkodliwe i złe, a ciebie nadal to podnieca, to co to tak naprawdę mówi o tobie jako człowieku?

Porażający był wykład dr Bogdana Stelmacha kierownika Poradni Seksuologii i Patologii Współżycia przy Warszawskim Szpitalu Nowowiejskim. Doktor prowadzi leczenie osób uzależnionych od pornografii, rujnującej ich życie osobiste, zawodowe, rozwój intelektualny.

Wiadomo, że pornografia likwiduje związek miedzy popędem, a miłością. Zatracone zostaje pojęcie miłości, każda nowa znajomość staje się „miłością”. Odbiorca pornografii z czasem potrzebuje coraz mocniejszych bodźców, przez długi czas ma z tego powodu poczucie odprężenia, zadowolenia; powoduje to działanie hormonu – dopaminy, który wydziela się w czasie oglądania pornografii, czołowe płaty mózgu poddane zostają biochemicznej destrukcji.

Dodatkowe czynniki, obok pornografii, dewastujące osobowość mężczyzny to: antykoncepcja, dokładnie – dwa najstarsze działania antykoncepcyjne leżące po stronie mężczyzny; zakodowana w niedojrzałej psychice, niedojrzałej mimo posiadanych lat, stała gotowość do zmiany partnerki; przypadkowe kontakty seksualne i chorobliwe, hedonistyczne, egoistyczne umiłowanie własnego ja. U uzależnionych od pornografii, czynniki te występują automatycznie.

Dokładnie, procesy zachodzące w mózgu pod wpływem uzależnienia od pornografii i swobody seksualnej, opisał neurochirurg dr Donald Hilton. Przerażające są mechanizmy powodujące zmiany biochemiczne w mózgu u osób dorosłych, a cóż mówić o zmianach u dzieci. Aż 15 proc. (tj. 75 tys.) gimnazjalistów, czyli chłopców w wieku 13-16 lat, ogląda pornografię codziennie. Połowa chłopców z gimnazjum ogląda pornografię przynajmniej raz w miesiącu.

Wśród dorosłych Polaków, około 40 proc. mężczyzn regularnie pozostaje w kontakcie z pornografią. Oficjalne wyniki na pewno są zaniżone. Reasumując, dzieci + dorośli – Polska stała się krajem w ogromnym procencie trwale zdegradowanych osobowości, co prowadzi do zmian w mentalności społecznej, które będą coraz dramatyczniejsze. Wiadomo, że „pokojowe” agresje zaczyna się od demoralizacji, trwającej od 15 do 25 lat, bo tyle czasu trzeba, by uformować jedno spolegliwe pokolenie w pokonywanym kraju. Ten czas, demoralizatorzy mają już na swoim zwycięskim koncie. W takiej sytuacji rządzący bez przeszkód, tym samym bezkarnie, czynią to, co czynią. Podpisano ustawę tzw. „antyprzemocową”, wbrew opiniom prawnym i niezgodną z Konstytucją. Konwencja antyprzemocowa, pod płaszczykiem ochrony przed przemocą, służy przemodelowaniu społeczeństwa poprzez: obniżenie rangi Kościoła, eliminację tradycji, wypaczenie kultury, destabilizację rodziny, po to i tylko po to, żeby wszelkie zachowania seksualne były dopuszczalne.

Dla uznających dowolność zachowań i orientacji seksualnych za zboczenia – przygotowywana jest ustawa „przeciw dyskryminacji”, która określi na ile lat, za to, co napisałam, trafię do więzienia.

Lenin i masoneria tłumaczą od lat: nie negować istnienia Boga, nie zabijać księży – to tylko pogłębia wiarę, tym samym obniża możliwość zniekształcania osobowości. Spolegliwość, każdego typu, osiągniemy – demoralizując, z wykorzystaniem siły popędu! Żeby wszelkie zachowania seksualne były dopuszczalne, najpierw konieczne było rozchwianie reakcji leżących w gestii popędu, do tego użyto pornografii, legalności domów publicznych, wulgaryzacji języka.

Do edukacji wprowadza się ideologię guru światowego genderyzmu, Judit Butler, głoszącą, że najważniejszym celem życia człowieka ma być maksymalizacja doznań seksualnych, co musi zobowiązywać rządy do likwidacji norm moralnych w sferze seksualnej i doprowadzi do nieuporządkowania wewnętrznego, czyniącego człowieka podatnym na polityczną manipulację.

Ostatnio zajęto się możliwością prawnego uzgodnienia wyimaginowanej płci i jej definiowania w znaczeniu kulturowym, nie biologicznym.

Decyzje dotyczące legalizacji związków homoseksualnych otworzyły drogę do legalizacji poligamii. Czy na poligamii się skończy? A właściwie dlaczego? Skoro kryterium uznania jakiegoś związku za małżeństwo ma być tylko decyzja człowieka, powodowana skłonnościami! Za naszą granicą, w Niemczech, ale i w Danii, Szwajcarii i Australii od lat toczy się batalia o legalizację pedofilii. W Bundestagu, podobnie w parlamentach Holandii i Stanów Zjednoczonych, ustawa legalizująca pedofilię oczekuje na ratyfikację od kilkunastu lat. Doktor Hilton podkreślał, że w tych krajach ubieganie się o ratyfikację przestępstwa, stało się możliwe z chwilą dozwolonej pornografii, prostytucji i heteroseksualnej swobody.

Libido dominandi
Po konferencji w Warszawie, wróciłam do regularnej lektury szczególnego dzieła Michaela Jonesa(2), uznanego za światowy bestseller, lektury sążnistej – stron 700, format 16×23 cm, wcześniej jedynie starannie przejrzanej, przejrzanej z podziwem za perfekcyjność i mikroskopową analizę problemu zamkniętego w tytule: Libido dominandi. Seks jako narzędzie kontroli społecznej.

Autor tłumaczy, że zwrot libido dominandi pochodzi z dzieła św. Augustyna “Państwo Boże”. Święty Augustyn opisuje historię człowieka jako wybór pomiędzy państwem Bożym a państwem człowieka. Państwo Boże opiera się na miłości Boga do człowieka, a państwo człowieka polega na miłości własnej, aż do wygaszenia Boga. Kontynuacją państwa Bożego jest zasada miłości bliźniego i wzajemna służba, zaś kontynuacją państwa człowieka, jest zasada przeciwna. Jest nią właśnie libido dominandi, a więc pragnienie dominacji nad drugim człowiekiem dla własnej korzyści. Jeżeli kultura chrześcijańska zatraca więź z państwem Bożym, co miało miejsce najpierw podczas rewolucji francuskiej, to miejsce państwa Bożego zajmuje państwo człowieka. Stając się obywatelem w państwie człowieka, nabywa się nową zasadę funkcjonowania, którą jest libido dominandi.

Zygmund Freud określił słowem libido źródło i motor życia psychicznego, następnie klasyczną triadę, definiującą ludzką duszę: Patos – Etos – Logos zastąpił: Id – Ego – Superego, co wyznawcy Freuda z zawziętością propagują.

Zmiana formy kontroli społecznej

Przez lata komunizmu człowiek był świadomy wszechobecnie panującej kontroli. Po pozorowanym „upadku” komunizmu zasada kontroli nie uległa zmianie, zmienił się tylko sposób jej stosowania. Po kontroli ze Wschodu, przyszła bardziej wyrafinowana forma kontroli z Zachodu, polegająca na manipulowaniu namiętnościami człowieka. Do najbardziej subtelnych oddziaływań należy powszechnie głoszone wyzwolenie seksualne.

W tym przypadku człowiek nie ma świadomości manipulacji, jest przekonany, że zaspokaja własne pragnienia. Tego zagadnienia, w ujęciu historycznym, dotyczy dzieło Jonesa, będące głęboką analizą barbarzyńskiego procesu zniewalania człowieka, który w obecnych czasach za ostateczną broń, wiedząc jej skuteczność, przyjął – zniewolenie seksualne.

Historyczna droga seksualnego zniewalania

Jones ukazuje jak różny był, w różnych epokach, proces seksualnego uzależniania. Rozumiał to zjawisko i doceniał markiz de Sade, w czasie, kiedy ważyły się losy rewolucji francuskiej. Napisał traktat, w którym domagał się, by w teatrach występowały nagie kobiety. Mężczyźni uzależnialiby się od takich wizualnych przeżyć, a takie uzależnienie stawać by się mogło powszechne i potęgujące wygaszanie wewnętrznego osobowego uporządkowania. Podkreślał, że uzależnione seksualnie, a tym samym wewnętrznie nieuporządkowane, masy będą uległe wobec rewolucji. Sade widział jednak, w tej korzystnej dla rewolucji idei, przeszkodę, pisał: teatry są zbyt małe, dostępne dla niewielkiej liczby mężczyzn, a gdyby – zastanawiał się ów rewolucyjny „postępowy” ideolog – były duże, dla oddalonych mężczyzn, kobiety byłyby zbyt mało widoczne. Ubolewał, że niezawodna droga do dekonstrukcji osobowości nie może być szybka i powszechna. O ironio, nauka przy pomocy techniki rozwiązała problem Sade’a. Najpierw pojawiła się fotografia, później kino, telewizja, Internet. Podczas rewolucji francuskiej, na masową skalę rozwinęła się grafika porno. Ojcem pornografii był Sade. Sade świadomie, z pełną premedytacją, obalał tradycyjne wartości, a to jest istotą wszystkich rewolucji, zarówno politycznych, jak i seksualnych – pozostających na usługach politycznych. Głosił: seks musi stać się formą społecznej i politycznej kontroli, żądza seksualna to siła, to nasz sprzymierzeniec.

Myśli Sade‘a kształtowały tworzone przez niego fikcyjne literackie światy, które znalazły swoje odzwierciedlenie w późniejszych kulturowych manifestacjach tego zjawiska, takich na przykład, jak magazyn Playboy, w którym zamieszczone zdjęcia służą, bo mają służyć, jako podnieta do masturbacji, zaś „filozofia” magazynu służy usprawiedliwieniu i racjonalizacji takich zboczonych zachowań. Zachowań wprowadzonych w Niemczech do przedszkoli. U nas stoją te zboczenia, nie przed drzwiami przedszkoli, a na ich progu!!! Sade stworzył schemat wszystkich późniejszych wersji seksualnego „wyzwolenia” i seksualnej rewolucji. Jego teksty inspirowały oświeceniowe komunały na temat moralności i filozofii, czyniąc z nich usprawiedliwienie dla seksualnych dewiacji i przestępstw. Oświeceniowi ideolodzy, opierając się na dziełach Newtona, ogłosili religię i moralność zbędnymi, co miało świadczyć o „naukowym światopoglądzie”, a co funkcjonuje od lat pierwszej fazy komunizmu, do dziś! „Naukowy światopogląd” ma neutralizować prawdę głoszoną przez Kościół i zdrowy rozsądek oparty na prawdzie obiektywnej i prawie naturalnym, nie na ideologii zwanej „nauką”. Do jakiego stopnia rewoltę seksualną, usankcjonowaną rewolucją 1789 roku, kierowano przeciwko Kościołowi, świadczy wyjątek listu Sade’a do Gaufridy’ego, z 3 września 1792 roku: Wszystkim księżom poderżnięto gardła w kościołach, gdzie ich przetrzymywano (…). Nic nie może się równać z potwornością tych rzezi, lecz były one konieczne i sprawiedliwe, księża uniemożliwiają rozwój i przebieg rewolucji. Zamordowano trzy tysiące księży katolickich! Postulat rewolucji obyczajowej opartej na „wolnej miłości” pojawił się też u francuskiego działacza socjalistycznego Charlesa Fouriera (1772-1837), który postulował, by zamknąć ludzkość w falansterach, gdzie wierność zostanie zniesiona i każdy będzie mógł uprawiać seks z każdym.

Z kolei Robert Owen (1771-1858) projektował społeczeństwa, w których nie byłoby miejsca dla tradycyjnych rodzin, opartych na związku mężczyzny i kobiety. Michał Bakunin (1814-1876) domagał się likwidacji małżeństwa i rodziny, pełnej swobody seksualnej bez, co podkreślał, żadnych wzajemnych zobowiązań, łącznie z obowiązkiem wobec dzieci, które miało przejmować państwo. Obłęd rewolucyjnej „swobody seksualnej” postulowali i Zygmund Freud, i Karol Gustaw Jung. Ojcowie komunizmu Karol Marks i Fryderyk Engels traktowali małżeństwo jako źródło wyzysku, w którym mąż, kapitalista, traktuje żonę i dzieci jako narzędzia produkcji. Na podłożu tego obłędu ideologicznego zrodził się ruch feministyczny, ze sztandarową amerykańską feministką Margaret Sanger (1879-1966), która była prekursorką ideologii gender. Zasady marksizmu wykorzystywała w postulatach domagających się wyzwolenia kobiety z „niewolnictwa macierzyństwa”. Opowiadała się za eugeniką. W efekcie – kobieta wyzwolona została z moralności, mężczyzna z odpowiedzialności i moralności. Marks i Engels propagandowo potępiali małżeństwo jako źródło wyzysku kobiety, ale prywatnie takie traktowanie praktykowali. Marks utrzymywał oparty na nierówności i wyzysku związek ze swoją służącą. Urodziła mu nieślubnego syna, którego nigdy nie uznał i traktował z pogardą. Dwoje ślubnych dzieci Marksa umarło z głodu! Engels również odczuwał pociąg seksualny do żeńskiej części klasy robotniczej i często zmieniał kochanki. Obaj „klasycy” moralność włączyli do ekonomii, pozbawili ją jakiejkolwiek ontologicznej sankcji. W rezultacie nie należy się dziwić, że rewolucjoniści w relacjach z kobietami zachowywali się brutalnie i traktowali je źle. „Manifest Komunistyczny” przewidywał zanik stałych związków i zastąpienie ich „wspólnotą żon”.

Rzecznikiem uzależnienia od pornografii i popędu był zagorzały kontynuator myśli Sade’a, Wilhelm Reich (1897-1976), który jest uważany za ojca edukacji seksualnej. Reich, galicyjski Żyd, który zamieszkał w Wiedniu i studiował u Zygmunda Freuda, głosił marksizm, walczył z katolicyzmem, wykorzystując w tej walce swoją wiedzę, dotyczącą dekonstrukcji osobowości na drodze seksualnego uzależnienia. Jego teza, zbieżna z tezą Lenina: Nie ma sensu dyskutować o istnieniu Boga, należy zmienić obyczaje seksualne, z pornografią, dostępem do prostytucji i negacją wierności na czele, wówczas pojęcie Boga samoczynnie wyparuje z umysłu człowieka. Edukacja seksualna jest koniecznością do osiągnięcia tego celu. Tłumaczył: Kościół katolicki, (zauważmy – katolicki, nie inny – B.W.) tracąc wiernych, utraci wpływ na politykę, a wtedy komunizm opanuje kraj i cały świat. Reich był bohaterem rewolucji seksualnej w latach 60. XX w. – on ukuł to pojęcie, pod jego wpływem Zachód stał się nośnikiem przewrotu seksualnego. Współcześni kontynuatorzy tezy Reich’a wmawiają odbiorcom telewizyjno-gazetowej propagandy, że Kościół nie powinien mieszać się do polityki. Całe zastępy powtarzają tę mantrę. Ksiądz Piotr Skarga „mieszał” się, za co do dziś jesteśmy mu wdzięczni.

Czas przed rokiem 1789

Michael Jones przypomina, że rewolucja francuska była podłożem i laboratorium od dwustu lat przybierającej na sile rewolucji seksualnej, ale rok 1789 miał swoje zakorzenienie w czasach rewolucję poprzedzających. Należały do nich, w wieku XV, rewolucja husycka w Czechach, podczas której praktykowano orgie seksualne, a nagie kobiety profanowały Krzyż. W roku 2014, w Polsce, w Muzeum Narodowym, nagi mężczyzna profanował Krzyż!, a „niezawisłe” sądy uznały profanację za – „wizję artystyczną”! Też w Polsce, „artystka” zawiesiła na Krzyżu genitalia – werdykt sądu: jak wyżej!

Po rewolucji husyckiej, w Niemczech, reformacja miała wyraźne cechy rewolucji seksualnej. Luter był rewolucjonistą seksualnym, człowiekiem niezdolnym do panowania nad popędem, dokładnie – był rozpustnikiem. Wypracował „teologię”, która uzasadnia i usprawiedliwia brak możliwości opanowywania namiętności seksualnych. Na podłożu luterańskim, w Niemczech, pod wpływem rewolucyjnej grupy Baader – Meinhof, w latach 70-tych XX wieku, zalegalizowano pornografię. Pierwszym krokiem nie była „twarda” pornografia, ale filmy erotyczne, po czym nastąpił „wybuch” wydawnictw, gdy zorientowano się, że 40% Niemców akceptuje przesłanie grupy B-M. Rewolucja seksualna kojarzona jest zazwyczaj z ruchem hipisów, pokoleniem „dzieci -kwiatów” i kontrkulturą lat sześćdziesiątych XX wieku w USA, to dlatego, że „dzieci – kwiaty” do dziś zajmują decydujące miejsca w polityce – dla przykładu; w Niemczech, Joschka Fischer, ze szczególnie bogatą rewolucyjną przeszłością. W rzeczywistości rewolucja obyczajowa datuje się od lat poprzedzających rok 1789. Jej umocnienie natomiast dokonało się wśród działaczy komunistycznych XX wieku: Wilhelma Reicha, György’a Lukásca, a przede wszystkim bolszewickiej funkcjonariuszki Aleksandry Kołłontaj, czołowej działaczki feminizmu, która wstąpiła do partii bolszewików pod wodzą Lenina i oddała się sprawie obalenia w Rosji caratu. Doprowadziła w Europie do rewolucji seksualnej, którą w jej opinii umożliwiła wojna 1914 roku. Jednak, marzenie o obiecywanym przez rewolucję seksualnym wyzwoleniu, które nazywała „uskrzydlonym Erosem”, upadło i to długo przed stalinowskimi czystkami z lat trzydziestych. Dlaczego tak się stało, Wilhelm Reich starał się odpowiedzieć w książce Die sexuelle Revolution. Spór na temat tego „upadku” trwał długie lata. Niekwestionowanym powodem była troska o zachowanie zdobyczy, wywołanych rewolucją polityczną. Bezprecedensowe zmiany społeczne, które rewolucja seksualna wywołała w Rosji, sami przywódcy uznali za zagrażające utrzymaniu resztek społecznego porządku, który ostał się jeszcze w Związku Radzieckim.

Tak więc, mimo że w bolszewickim „raju” od razu położono nacisk na równoległe prowadzenie rewolucji ustrojowej i seksualnej, w pewnym momencie ów rewolucyjny – seksualny zapał wyciszono, oczywiście kalkulując jedynie własne korzyści, powodowane zwykłą rewolucyjną koniecznością. Pod rządami Stalina likwidowano swobodę seksualną, łącznie z zakazem homoseksualizmu. Wcześniej Lenin tłumaczył, że niekontrolowana swoboda seksualna – będzie to ostatni akord światowej rewolucji, Lenin zawsze miał rację – ostatni akord właśnie przeżywamy. Ale wódz doceniał przydatność anarchii, sterowanej swobodą seksualną w początkowej, rewolucyjnej, fazie.
(…)
Autor książki „Libido dominandi”, dr Michael Jones, skierował wiele miłych słów pod adresem Polaków. Nawiązując do aktualnej sytuacji powiedział: Zauważyłem, że jest u was emitowany «Hobbit», «Władca Pierścieni», to dzieło o Europie. Są w nim przedstawieni jeźdźcy Rohanu – to Polacy, dzielni bohaterowie potrafiący odważnie przeciwstawiać się złu. Orkami natomiast, a więc postaciami niosącymi najwięcej zła, są dziś seksuolodzy – tak zinterpretował na nowo dzieło Tolkiena. Nawiązując do naszej Wielkiej Historii powiedział: Za każdym razem, gdy Zachód upada, w sposób metaforyczny przybywa Jan III Sobieski, aby uratować miasto. (…) Nawiązując do sytuacji w Ameryce, nasz gość przyznał, że Stany Zjednoczone przegrały bitwę o ludzki seksualizm. W wywiadzie dla miesięcznika Egzorcysta3, wyjaśnił dlaczego Stany Zjednoczone bitwę przegrały:

Są u nas trzy grupy rywalizujące o rządy: protestanci, katolicy i Żydzi. Od II wojny światowej toczy się w Ameryce walka o supremację kulturową. W pierwszych dekadach XX wieku protestanci podjęli próbę ograniczenia wpływu Żydów w Hollywood, usiłując ustanowić cenzurę w kinie poprzez zakaz posługiwania się nagością i bluźnierstwem. Ponieważ nie udało się to, akcję podjęli katolicy, którzy odnieśli zwycięstwo; w roku 1933 narzucono Hollywood kodeks etyczny, dzięki któremu przez 31 lat w filmach nie pokazywano nagości, obsceniczności, bluźnierstwa, nie wyśmiewano kleru i nie promowano homoseksualizmu. Jednak w roku 1965, słabszy już Kościół katolicki stanął wobec sojuszu żydowsko-protestanckiego i od tego momentu przegrywa każdą bitwę. […] Jak widać, nie można zrozumieć sensu wojny o kulturę, nie rozumiejąc podziałów etnicznych w kulturze takiej jak amerykańska. Pod tym względem Ameryka nie przypomina Polski. (…) Dr Michael Jones odwiedził Polskę w 2013 roku. Od 2015 roku mamy dodatkowo nacisk na przyjęcie „ideologii multi-kulti”, nadchodzący z Niemiec. Zmusza się nas do zaakceptowania sytuacji, którą obrazowo przedstawił ks. prof. Paweł Bortkiewicz4 w felietonach opublikowanych w Naszym Dzienniku. Ksiądz Profesor, w sierpniu 2015 roku, przebywał w Niemczech, w miejscowości Friedland koło Getyngi.

Kilka cytatów:
Obóz dla uchodźców w Friedland, od dwóch lat to istna wieża Babel: Syria, Irak, Erytrea, Somalia, Albania, Indie, Turcja – około 3 tysiące osób. Przedstawiciele obcych nacji i obcych ugrupowań islamskich. Codziennie w obozie bywają karetki i policja, nie dlatego, że ludzie słabną. Większość obozowiczów to młodzi mężczyźni. Podobno mieli to być w większości prześladowani chrześcijanie, w kościele – w niedzielę bywa około 10 osób. (…). Z założenia, jest to obóz przesiedleńców, ale ja (i nie tylko ja) postrzegam w nim obóz zagrożenia radykalną obcością dla naszej cywilizacji. (…)

Otrzymałem e-mail, o sprawach, które dziwnie nie są nagłaśniane w Polsce. Odczytane tu, na niemieckiej ziemi, nabierają nowego brzmienia: «Gigantyczną inwestycję chcą przeprowadzić w Polsce Zjednoczone Emiraty Arabskie. Jak podaje »Puls Biznesu«, szejkowie chcą wybudować w jednym z miast nad Wisłą dzielnicę o powierzchni co najmniej 20 hektarów. Będzie to największa inwestycja zagraniczna ZEA. (…) » Odczuwam lęk, gdy z jakichś bliżej nieznanych przyczyn, z pewną determinacją arabski inwestor decyduje się na tworzenie swoistego przyczółka w moim państwie. Tym bardziej, że w przestrzeni tych tradycji mieszczą się inne, bardzo wyraziste. Czytam bowiem w artykule (…) zatytułowanym «Nieudana wyprawa krzyżowa»: rzecznik Is Abu Mohammad al-Adnani określił inicjatywę państw zachodnich przeciwko bojownikom z tego ugrupowania jako »ostatnią kampanię krzyżową«. Zapewnił, że: »nie powiedzie się ona, zostaniecie pobici i powaleni jak w wielu waszych poprzednich kampaniach, tylko, że teraz na koniec urządzimy na was polowanie«. (…) Znowu pojawia się we mnie wątpliwość, kto ma być tak naprawdę moim sąsiadem. Czy szejk z ZEA czy dżihadysta z IS? W tej wątpliwości umacnia mnie… mój (jeszcze) rząd. Rząd, który wprowadził podobno (podkreślam owo „podobno”, gdyż poza informacjami „podziemnego” nurtu trudno znaleźć oficjalną informację), dość specyficzne obostrzenia w zakresie walki z nienawiścią. Otóż MSW, licząc się z ewentualną migracją do Polski muzułmanów, zaostrzyło przepisy dotyczące walki z nienawiścią religijną. W ramach tych przepisów pojawia się m.in. zakaz noszenia symboli religijnych w sposób ostentacyjny – dotyczy krzyżyków, medalików, różańców w miejscach pracy, gdzie zatrudnieni są obcokrajowcy muzułmanie. Mowa jest także o zakazie modlenia się w miejscach publicznych, czyli poza kościołami i kaplicami (we Francji i nie tylko – muzułmanie modlą się na ulicy! – B.W.). (…) W takiej perspektywie nonsensu i walki ze zdrowym rozsądkiem, walki z naszą zachodnią cywilizacją nie może dziwić właściwie nic. Bo czego można się spodziewać po tej formacji politycznej poza spaloną ziemią?

Z niemieckich wspomnień pozostaje mi widok państwa gnijącego od środka, na skutek zaproszenia imigrantów radykalnie obcych. Projekt Europy ma sens wtedy, gdy jest oparty na wartościach chrześcijańskich, o czym tysiące razy mówił św. Jan Paweł II. (…)

Dwadzieścia pięć lat „wolności”

W PRL-u i pornografia, i prostytucja były zakazane i karane zgodnie z nakazem Stalina. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, z chwilą „upadku komunizmu”, Polskę zalała pornografia, eksport ulicznej prostytucji, domy publiczne, rejestrowane pod nazwą „agencji towarzyskich”, porażająca, demonstracyjna wulgaryzacja języka. Jednym słowem, wszystko zgodnie z założeniem: „wiecznie żywego” ojca światowej rewolucji, realizowane przez mistyfikatorów i realizatorów „upadku komunizmu” i „odzyskania niepodległości”: NADSZEDŁ CZAS. Na ulicach wielu polskich miast widzimy ogromne nieraz reklamy klubów nocnych czy erotycznych, czy też czasopism epatujących seksem. Do dziś tego typu reklamy pozostają obojętne dla władz miasta – ostentacyjnie demonstrujących przynależność do Kościoła Katolickiego. Leszek Sosnowski(5), w miesięczniku Wiara, Patriotyzm i Sztuka, w artykule Domy publiczne zamiast księgarń, przedstawia tragiczną sytuację, jaka nas spotkała, opisuje sytuację dotyczącą Krakowa – miasta dla nas, Polaków, szczególnej rangi, ogłoszonego w 2000 roku stolicą kulturalną Europy (obok ośmiu innych), które w ciągu ostatnich lat przeszło koszmarną metamorfozę. Autor pisze, że pojęcie kultury zeszło do takiego poziomu, że można mówić tylko o kulturze fizycznej, ćwiczonej w domach publicznych: traktem Królewskim z Wawelu do Bramy Floriańskiej nie można przejść, żeby nie być zaczepionym przez naganiaczy lub naganiaczki do domu publicznego. Nie przepędza ich ani policja, ani straż miejska, energicznie reagująca w przypadku demonstracji przeciwko seksualnym dewiacjom. Reżimowe media nie opisują tego masowego już zjawiska, ale zachwycają się reżyserem Klatą dyrektorującym Teatrowi Narodowemu (Staremu) i jego bezczelnie antynarodowymi, antyreligijnymi i zboczonymi seksualnie przedstawieniami – to im starcza za kulturę. Tak, lewicowym władcom i podporządkowanym im mediom 25-lecia – tylko to!

Czas przewidywany

O czasach, które my przeżywamy, zapowiedzi znajdujemy u wielu autorów przełomu wieku XIX i XX. Dla przykładu, u Włodzimierza Sołowiowa (1853-1900), Roberta Bensona (1871- 1914), Gilberta Chestertona (1872-1936), zawsze czas ten określany jest epoką utraty rozumu. Bogdan Wielkopolski6, nasz emigracyjny publicysta, w pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej, napisał książkę pt. O wielką rewolucję zdrowego rozsądku. Wielkopolski oparł swoje rozważania na sobie współczesnym publicyście Kultury, Michale Samborze. Wielkopolski pisał: Są lata pięćdziesiąte XX wieku, odczuwamy dookoła siebie ziejącą pustkę, pustkę idei, która zaowocuje klęską rozumu. Nowa idea jest palącą potrzebą Polski, narodów Europy, ale szczególnie narodów dawnej Wielkiej Rzeczypospolitej, oraz całej ludzkości. Ludzkość tego nie widzi i wyraźnie żegluje po bezbrzeżnym oceanie życia bez steru, jest igraszką burz i kataklizmów.

Opisywał aktualne kataklizmy: ultramaterializm komunistyczny i zachodni materializm. Uświadamiał, że jeżeli za cel postawimy sobie ocalenie kultury narodowej, to do osiągnięcia tego celu, potrzeba przedsięwzięć szalonych, musimy stać sie przywódcami moralnymi świata. Do tego wzywał nas Święty Jan Paweł II! Dalej, musimy stworzyć nowy uniwersalny ruch społeczny. (Stworzyliśmy Solidarność – i co?) Też ruch filozoficzny, religijny i stać się: bohaterami, świętymi prorokami (…). By służyć Ojczyźnie trzeba sobie postawić cel większy od Ojczyzny. Chrześcijanie pierwszych wieków wcale nie myśleli tworzyć cywilizacji chrześcijańskiej. Dążyli do mistycznego rozumienia Królestwa Bożego, a stworzyli podwaliny pod nową ludzką cywilizację (…). Musimy zrozumieć, że stoimy u brzegu przepaści, że w każdej chwili grozi nam zagłada (…) Wszystko zależy od tego, jaki użytek zrobimy z posiadanego zdrowego rozsądku i wolnej woli. Autor przypominał, że dlatego świat antyczny runął, a nam współczesny się wali: bo ludzkość nie zrozumiała praktycznej zbawienności zdrowego rozsądku. Opis i analiza czasu, nam zadanego do przeżywania, zamknięte są też w dziele szczególnym Alana Bloom’a7 (1930-1992), jednego z najwybitniejszych amerykańskich filozofów politycznych, pt. Umysł zamknięty, które stanowi dowód, że współczesny kryzys polityczny i społeczny jest kryzysem intelektualnym, w sposób perfidny zaplanowany i kontynuowany. Kryzys uniemożliwiający podjęcie wielkich wyzwań życia ludzkiego, takich jak miłość, rodzina, poszukiwanie prawdy. Ludzie kierują wysiłek umysłowy na sprawy zawodowe, a po pracy pragną rozrywek. Dla ich zniewolenia stworzono przemysł rozrywkowy, wmówiono perfidnie, człowiekowi współczesnemu, że jeżeli nie jest zabawiany, może się jedynie nudzić! Szerzy się „uczone” nieuctwo, autor opisał upadek szkolnictwa amerykańskiego, który dotarł do nas. Dokładne słowa Bloom’a: Uniwersytety stały się hurtownią pojęć, urzędnicy uczelniani, zwani uczonymi, robią karierę i pieniądze, albo tylko korzystają z trafionej możliwości nazywania się pracownikami naukowymi, w efekcie ludzie «wewnątrz» uniwersytetu coraz mniej się różnią od ludzi «z zewnątrz». Owej destrukcji służy, politycznie lansowany spadek czytelnictwa, tekstów wysokiej klasy, usprawniających myślenie. Istnieje pewne minimum rzetelnej wiedzy, opartej na prawdzie, potrzebnej do tego, by w ogóle czytać, wiedzy, nie akademickiego przyuczenia do zawodu. Bloom zwraca uwagę, że: do agresywnego, od lat 60-tych XX wieku, kontynuowania intelektualnej destrukcji posłużono się seksem; zanegowano wstydliwość, co przy zastosowaniu społecznej manipulacji nie nastręczało żadnych trudności. Seks miał stać się, a dziś stał się wiodącą aktywnością w życiu człowieka, aby: mężczyźni byli «bardziej męscy», a kobiety «bardziej kobiece», wyzwolenie przypadło w udziale również homoseksualistom, lecz dla większości ludzi być «wolnym» i «naturalnym» oznaczać ma nieograniczone rozkosze heteroseksualne. Dziś pole owej „wolności” – zostaje nieograniczenie poszerzone. (podkr. B.W.)

Czas spełnionych przewidywań

W roku 2014 ukazał się w wydaniu Naszego Dziennika zbiór artykułów 25 autorów, z ks. bp. Ignacym Decem, ks. bp Adamem Lepą i ks. prof. Pawłem Bortkiewiczem na czele, pt. Wiązanie umysłów8, omawiających, coraz skuteczniej działające, obszary zniewalania człowieka przez media, z zastosowaniem przekazów do podświadomości. Drogą podświadomości osoba staje się zdalnie kierowanym przedmiotem zniewalanym przez antywartości: apostazję, zboczenia i rozwiązłość seksualną, satanizm. Specjaliści postulują, żeby ośrodki emitujące wpływy podprogowe nazywać „mediami epoki schizofrenicznej”. Jak wiemy, zniewolenie seksem tą drogą, niepodzielnie zapanowało. Należy stwierdzić, że w Polsce mamy do czynienia, na wzór zachodni, z wyjątkowo groźną patologią społeczną. Osobie manipulowanej odmawia się rozumności, przez co dokonuje się infantylizacji społecznej. Szczególnie groźne jest zjawisko automanipulacji, omówione przez Księdza Biskupa Adama Lepę. Automanipulacja prowadzi, za pośrednictwem odpowiednio dobranych technik, do wywołania u osoby „mentalności zmanipulowanej”, aby wszczepić w niej wirusa konformizmu. Konformizm przeradza się w postać serwilizmu, ułatwiającego przyjmowanie bez skrupułów każdej oferty kolaboracji.

O tej postaci zniewolenia przez media mówił Jan Paweł II w przemówieniu, wygłoszonym w 1980 roku, w siedzibie UNESCO, w Paryżu. Papież stwierdził, że wieloraka, powszechnie stosowana manipulacja chce przyzwyczaić człowieka, że jest on przedmiotem manipulacji (…), odebrać mu podmiotowość i nauczyć życia – jako manipulacji sobą. Ksiądz Biskup podkreśla, że ujarzmienie człowieka osiąga się w pełni drogą wpływów podprogowych. Działanie podprogowe, powszechnie stosowane, polega na emitowaniu obrazów, jednocześnie z oglądanymi, w takiej szybkości, której nie rejestruje wzrok, także tekstów słownych o takiej częstotliwości, której nie rejestruje słuch, natomiast rejestrują szare komórki. Z takiego działania wywodzą się: powszechne przekonanie o konieczności swobody seksualnej, bezmyślne slogany, powtarzane jak mantra: „każdy ma swoją prawdę”, ” jak nie Unia, to co – Białoruś? ”, „ja polityką się nie interesuję”, „zapyziała Polska”, „z Polski dziś, gdybym mógł, mogła, wyjeżdżam”, „ja nie głosuję, to przecież nie ma znaczenia”, „będę głosować, jak będę więcej zarabiać”, „Księża nie powinni mieszać się do polityki”, „ja od księdza oczekuję tłumaczenia Pisma Świętego” itd. Od lekarzy oczekujemy leczenia, ale jakoś nikt nie neguje prawa lekarzy „mieszania” się do polityki itp.

Rozumienie czasów nam współczesnych po mistrzowsku umożliwił autor szeregu bestsellerów Ojciec Livio Fanzaga9 (ur. w 1940 r.) w książce Dzień gniewu. Czas Antychrysta, która demaskuje największe oszustwo religijne, czyli oszustwo pseudomesjanizmu, w którym zmanipulowany człowiek uwielbia samego siebie, ze swoimi namiętnościami, na czele z seksualnością. Zamiast Boga i Jego Syna uwielbia innych bogów, łącznie z sobą samym. Uwielbiając siebie, nie reaguje na dechrystianizację, szerzącą się apostazję, subiektywizm, mit o wszechmocy nauki, religijność panteistyczną i próby zredukowania chrześcijaństwa do filantropii i uczuć.

Ojciec Fanzaga:
– przestrzega przed tym, że dziś łatwo jest zgubić sens chrześcijańskiej wiary katolickiej, jako wiary prawdziwej – dlatego tak atakowanej; łatwo jest zgodzić się na projekt religii powszechnej, postrzeganej jako fuzja wszystkich religii; Łatwo jest poddać się pokusie modernizacji katolicyzmu, na której tak bardzo zależy tym, którzy z katolicyzmem nie mają nic wspólnego, ale wiedzą, co mogłoby katolicyzm zniszczyć, dlatego marzy się im zniesienie celibatu i dopuszczenie kobiet do prezbiteriatu.
– przypomina, że nadszedł czas, który zapowiedział Święty Pius X (1835-1914): «Protestantyzm uczynił pierwszy krok, modernizm – drugi. Następny prowadzi do ateizmu»; O. Fanzaga pisze: Nasze czasy oglądały wielkie prześladowania, a teraz przeżywają wielkie oszustwa i manipulacje. Prawdziwy problem polega na tym, jak wyjść z tego zwycięsko i z większą siłą (…). Dla nas, chrześcijan, jest to czas czuwania i działania, nie czas strachu przed przyszłością.
– pociesza, kończąc dzieło: Kiedy nadejdą straszliwe czasy największego oszustwa i wielkiego prześladowania, Bóg nie omieszka dać światła rozsądnej oceny temu człowiekowi, którego postawi na czele swojego Kościoła. Na pewno – to jednak nas nie zwalnia, w czasie odrodzonego pogaństwa pod nazwą „religii humanistycznej”, z dyscypliny myślenia, poprawnego widzenia i działania!

Ojciec Fanzaga, szczegółowy opis dramatu czasu naszej epoki, oparł na profetycznych przesłaniach Włodzimierza Sołowiowa (1853-1900) i Roberta Bensona (1871-1914), a także na rozważaniach trzech autorów: teologa Romana Guardiniego, który w latach 50-tych XX wieku mówił o kryzysie naszych czasów, czyli o radykalnym starciu między dwiema siłami – wiarą i współczesnym amoralnym światem; myśliciela Giuseppe Prezzaliniego, który w staraniach „rozmycia” Kościoła katolickiego dostrzega jeden z najbardziej znaczących faktów epoki współczesnej, groźnych dla całej ludzkości; oraz francuskiego socjologa Raymond’a Aron’a – niekatolika (!), który z niepokojem stwierdza, że szybka sekularyzacja Kościoła Katolickiego i jego dostosowywanie do świata jest czymś o wiele bardziej poważnym, więcej – dramatycznym i obfitującym w nieobliczalne konsekwencje – niż niepokoje i rozruchy 1968 roku.

Ale tę nową fazę historii najlepiej ujmuje koncepcja Jana Pawła II – koncepcja nowej ewangelizacji – kluczowa koncepcja Ojca Świętego, która świadczy o tym, że świat na skutek panoszącej się pseudokultury i pseudo tolerancji śmiertelnie się zdechrystianizował, w związku z tym cała wiara musi być głoszona od nowa. Co nie znaczy, jak tłumaczą telewizyjni „specjaliści” nauki o Kościele, zmieniona, nowa, dostosowana do chwili czasu, czyli „inna”. Nie – nowa ewangelizacja – to nauczanie od nowa, od początku, tak jak nauki języka od: a, b, c, nauki matematyki: od tabliczki mnożenia. Jak postrzegał Jan Paweł II naszą teraźniejszość, dowodzą osobiste zapiski Ojca Świętego, zamknięte w kalendarzach z lat 1962-2003, u nas wydane w roku 2014. Znajdujemy tam krótkie sygnały alarmowe, na przykład: Zło weszło do świątyń.

Potrzeba Apostołów.

Autor Dnia gniewu postuluje, byśmy my wszyscy, którzy żyjemy w zamęcie przełomu tysiącleci, obrazującym się dewastacją rozumu, byli tak aktywni i zaangażowani po stronie prawdy i dobra, żebyśmy mogli powtórzyć za św. Pawłem (2 Tm 4,7): W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary prawdziwej katolickiej, apostolskiej, rzymskiej ustrzegłem. Do tego zobowiązuje nas Encyklika Humanum genus Leona XIII (1878-1903), jednego z największych Papieży XX wieku. Ojciec Święty dokładnie wskazał na źródło agresywnie realizowanej ideologii, opartej na seksualnym zniewoleniu, umożliwiającym dyktatorskie rządzenie ludźmi. Papież podkreślał, że drogą do osiągnięcia tego celu jest, obok walki z nauczaniem Kościoła, zepsucie oświaty i kultury, czego szczytowej formy – my jesteśmy świadkami. Zdaniem Leona XIII, w świecie skażonym grzechem, główną bronią masonerii jest ewangelia przyjemności. Naszą bronią – pielęgnowanie, doskonalenie i zapewnienie zwycięstwa rozumu. (podkr. B.W.)

Dziś opowiedzenie się po stronie PRAWDY I ROZUMU jest nakazem chwili, równym rozkazowi na froncie. Przeciw naszej wierze i kulturze wytoczono broń najskuteczniejszą i ostateczną – seksualizację. (…)

Dewastacja męstwa i kobiecości
Mężczyznę zachodniej cywilizacji wykończyły dwudziestowieczne ideologie. Komunizm zabrał mu wolność, niemiecki socjalizm pozbawił honoru, socjalizm czerwony ukradł mu odpowiedzialność, konsumpcjonizm – siłę, pornografia i genderyzm odarł mężczyznę z tożsamości; a on na to wszystko, potulnie się zgodził – i stąd, współczesny kryzys męstwa. Autorzy, wielu prac na ten temat, zgodnie podkreślają: MĘSTWA, nie męskości, przez którą, dziś, rozumie się wyłącznie drugorzędne cechy płciowe: ciągłe przeżywanie nowych „miłości”, chorobliwa dbałość o kondycję fizyczną, chęć imponowania – celem maskowania podświadomie odczuwanych braków. Jeszcze do niedawna w ogóle nie istniało słowo „męskość”, jedynie – męstwo.

Kryzys kobiecości osiągnięty został ekspansją ideologii feminizmu, zapoczątkowanej w XIX wieku. Kobieta, w odróżnieniu od mężczyzny, ulepiona nie z prochu ziemi, lecz z żywej tkanki Adama, ma być ucieleśnieniem miłości – nie uwodzicielstwa, troskliwości, delikatności i ciepła. To kobiety kształtują mężczyzn – rodząc ich i wychowując. Słynny seksuolog Paul Chauchard mówi, że matki chłopców, przez swoją względem nich czułość, ale nie destrukcyjne rozpieszczanie, są rzeźbiarkami odległego synów męstwa; podkreśla, że chłopiec pozbawiony czułości matki, w życiu dorosłym, będzie miał skłonności do przechodzenia od kobiety do kobiety.

Wiadomo, że taka będzie cywilizacja jacy będą, w swym powołaniu, mężczyźni i kobiety. Dlatego wrogowie zachodniej – łacińskiej cywilizacji, wyznawcy barbarzyństwa obyczajowego, zepsuwszy mężczyznę, wydali wojnę kobiecemu powołaniu. Kobiety, w ogromnym procencie, uległy i zbuntowały się przeciw własnej naturze.

Kryzys męstwa nierozerwalnie wiąże się z kryzysem kobiecości. Wśród kobiet zapanował, podsycany ideologicznie, obłęd dorównywania we wszystkim mężczyźnie, zamiast pielęgnowania swojego powołania. Wszystkie stanowiska, dotychczas bez społecznego uszczerbku – wręcz przeciwnie – sprawowane przez mężczyzn, „muszą” być dostępne dla kobiet. Stąd tyle wrzawy, u „przyjaciół” i „reformatorów” Kościoła, odnośnie dopuszczenia kobiet do święceń. W Niemczech, w pustych kościołach (!), to już norma: ministrantki, szafarki; u protestantów kapłanki i biskupki.

W ramach zaplanowanej protestantyzacji katolicyzmu cel to: feminoepiskopaty, a potem to już bez przeszkód: selekcja dogmatów i norm, demokratyzacja wiary (czyli każdy ma „swoją prawdę”), zerwanie z uznawaniem reformacji za herezję, a nie jak twierdzą luteranie „ponowne odnalezienie Ewangelii”, „pewność wiary” i … „wolność”.

***

Najogólniej, uderzono w samą istotę człowieczeństwa: zrównując płcie, następnie ogłaszając, że płeć nie istnieje. Jeżeli, wrogom naturalnego porządku czyli normalności, czas rewolucyjnego obłędu, trwający 228 lat, uda się doprowadzić do „zwycięskiego” końca, oznaczać to będzie koniec cywilizacji i nastanie nocy barbarzyństwa.

Czas więc skończyć z mitem rewolucyjnego „postępu” i obłudą naszych czasów wymagających odejścia od kolejnych zasad prawa naturalnego. Mitów narzucanych ustawowo – przez sprawujących władzę!


1 Gail Dines, Pornoland. Jak skradziono naszą seksualność?, Wydawnictwo „W drodze”, Poznań 2012.

2 E. Michael Jones, Libido dominandi. Seks jako narzędzie kontroli społecznej, Wydawnictwo „Wektory”, Kobierzyce 2013.

3 Egzorcysta, nr 3 (19) 2014, Wydawca Monumen, Warszawa.

4 Ks. prof. Paweł Bortkiewicz, Nasz Dziennik, numery: 194-21.08, 200 – 28.08., 206 – 4.09. 2015.

5 Leszek Sosnowski, WPiS, Wiara, Patriotyzm i Sztuka, nr 2 (52) 2015, Wydawnictwo Biały Kruk, Kraków.

6 Bogdan Wielopolski, O wielką rewolucję zdrowego rozsądku, Nakładem „Biblioteki Konfederacji”, Londyn 1956.

7 Allan Bloom, Umysł zamknięty, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 1997.

8 Praca zbiorowa, Wiązanie umysłów, Księgarnia Naszego Dziennika, Warszawa 2014.

9 O. Livio Fanzaga, Dzień gniewu. Czas Antychrysta, Wydawnictwo AA, Kraków 2014.

 

Artykuł ukazał się w miesięczniku Polityka Polska nr 3/2016.