Uchodźcy, przybysze czy przyszli okupanci?

0
402

Autor: Dr Michał Siudak

Spoglądając na ludzki tłum usiłujący sforsować granicę serbsko – węgierską, serbsko – chorwacką i węgiersko – austriacką, zastanawiam się jak wyglądała granica Imperium Rzymskiego w pierwszych wiekach naszej ery i czy wśród Rzymian byli tacy, którzy uważali, że w obliczu napływu ludów z Północy obywatele powinni otworzyć się na inne kultury i zrezygnować z postaw ksenofobicznych? Czy rzymscy intelektualiści udowadniali mieszkańcom imperium, że zapach końskiego łajna i ludzkiego potu nigdy niemytych ciał Hunów i Gotów, ich intelektualna tępota i brutalny fizyczny prymitywizm górują ponad wiersze Seneki, homeryckie opowieści trojańskie, filozofię Arystotelesa i czystość sycylijskiej łaźni? Jeżeli tacy byli, z dzisiejszej perspektywy historycznej, należy ich nazwać po imieniu – banda durniów i kretynów.

Dlaczego ludy szturmują Europę?

Często oglądam archiwalne wydania Dziennika Telewizyjnego. Najbardziej uderza mnie nie tyle ówczesna propaganda i socjo – technika, ile te rzesze profesorów i rozmaitych doktorów habilitowanych uwijających się w słownym ukropie, aby tylko wytłumaczyć maluczkim postępy I – go i II – go etapu reformy gospodarczej czy innych bredni lansowanych przez ówczesną władzę.

Często powiada się, że czasy się zmieniły… Czasy się nie zmieniły, czasy są zawsze takie same. I w każdych czasach znajdą się rozmaite rzesze profesorów, doktorów habilitowanych i aspirantów, którzy w zamian za kilka minut na wizji wytłumaczą w uczonych słowach ludowi zjawiska nieistniejące w przyrodzie ożywionej.

Przykładem powrotu do najgorszych tradycji PRL -u jest tłumaczenie zjawiska szturmowania przez narody semickie granic Unii Europejskiej według zasady poprawności politycznej, uprawnej przez – najwyraźniej koncesjonowanych – tzw. „przedstawicieli polskiej nauki”, obecnych niemalże w każdym programie telewizji i radia. Otóż, witamy uchodźców vel przybyszów z otwartymi rękami…

Przypomina mi się pewien profesor z „Dziennika Telewizyjnego”, którego nazwiska nie wspomnę, a który witał w świetle kamer Ludowe Wojsko Polskie kwiatami z okazji zaprowadzenia porządku na polskich ulicach w czasie Stanu Wojennego.

Pytania i odpowiedzi

Ludy semickie szturmują granice Unii Europejskiej z kilku przyczyn, spośród których należy wymieć te najbardziej istotne:

1. Bezmyślna polityka Stanów Zjednoczonych w których od końca lat 60-ch obowiązuje – używając nomenklatury prof. Marka Chodakiewicza – propaganda marksizmu – lesbianizmu. Ta niby nauka jest podawana na uczelniach od zachodniego do wschodniego wybrzeża jako jedyna prawda objawiona. To popłuczyny po pseudo – filozoficznych osiągnięciach francuskiego Oświecenia i tzw. niemieckiej „Szkoły Frankfurckiej”, podlane ostrym sosem abstrakcyjnego żydowskiego mesjanizmu religijno – politycznego. To Waszyngton, w ramach pseudointelektualnej idei szerzenia demokracji, praw człowieka i czegoś tam jeszcze, zapalił Bliski Wschód z którego teraz uciekają setki tysięcy uchodźców. Demokracja i prawa człowieka są oczywiście w tym wypadku jedynie zasłoną dymną – w rzeczywistości chodzi o realizację ekonomicznych celów korporacji ulokowanych na Wall Street i w okolicach Brooklynu. Śmiem twierdzić, że amerykańska klasa polityczna dzieli się na dwie kategorie: świadomych najemników koncernów i karteli chemiczno – farmaceutycznych oraz leninowskich pożytecznych idiotów, zwanych w języku Puszkina „gównojadami”. Ci ostatni, mając dostęp do środków przekazu i uniwersytetów, kształcących tysiące „pożytecznych idiotów”, głoszą i walczą o prawdy i nauki nieistniejące.

Świadoma część establishmentu stanowi drugą niewidzialną linię twardo stąpających po ziemi i kutych na cztery łapy zawodowców, którzy doskonale wiedzą, że to całe równouprawnienie i współistnienie kultur oraz „spontaniczne wędrówki ludów” są spontaniczne tylko w wyobrażeniach milionów konsumentów globalnej informacji.

Ponieważ dla lobby przemysłowego USA ważną konkurencją jest Europa, przede wszystkim Niemcy, bardzo prawdopodobne jest, że w organizacji współczesnej wędrówki ludów brały udział amerykańskie służby specjalne. Warto zauważyć, że większość niemieckich doktryn geopolitycznych postuluje współpracę niemiecko – rosyjską, która jest bardzo nie w smak geopolitycznym założeniom amerykańskim. Starzejące się Niemcy potrzebują rąk do pracy. Do obsługi niemieckiego rynku, konkurencyjnego w stosunku do USA, powoli nie starcza Polaków i Ukraińców. Amerykanie, świadomi niemieckiego zapotrzebowania na tanią silę roboczą mogli zainicjować socjalną inwazję na ten kraj. Nie trzeba skończyć najlepszego uniwersytetu w USA, aby przewidzieć, że Muzułmanie, wcześniej czy później, zdestabilizują Niemcy i Europę. Fachowcy z drugiego szeregu USA doskonale o tym wiedzą.

2. Za nieodpowiedzialną polityką USA stoi żydowskie (bardzo mocno pro – izraelskie) lobby w tym kraju. Izrael odnosi polityczne doraźne korzyści ze zniszczenia stabilnych państw arabskich, mogących stanowić zagrożenie dla jego istnienia. Służby specjalne z Tel – Avivu – to potęga na skalę światową. Te struktury mogą czynić cuda – nie zdziwiłbym się, gdyby starały się pokierować do Europy rzesze tych „niby uchodźców”, mających ochotę osiedlić się w będącym „pod ręką” Izraelu – oazie dobrobytu i stabilizacji na Bliskim Wschodzie.

Warto zwrócić uwagę, że kierujące się zdrowym rozsądkiem i prawdziwymi (a nie urojonymi) badaniami naukowymi władze Izraela postanowiły odgrodzić się się od otaczającego to państwo barbarzyńskiego świata murem z drutu kolczastego. I żaden z tak zwanych mężów stanu i przywódców wolnego świata nawet słowa nie pisnął i nie śmiał oskarżać władz tego państwa o ksenofobie, czy o co tam kto chce. Podobnie działo się, gdy były premier tego kraju, nie żyjący Ariel Sharon, nakazał deportować 1.5. mln emigrantów, przede wszystkim z Afryki Środkowej, którzy „mogli stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa Izrael”. W mediach niezależnych panowała na ten temat kompletna cisza.

Ale gdy premier Węgier postanowił położyć tamę fali uchodźców i wybudował mur, niemalże „cały cywilizowany świat” wystąpił przeciwko niemu. Jak widać, w stosunkach międzynarodowych są narody uprzywilejowane i pozostałe. Narody uprzywilejowane odgradzają się od barbarzyńskich cywilizacji murem z drutu kolczastego, narody pozostałe mają obowiązek z otwartymi rękami przyjąć muzułmańskich dżihadystów, którzy rozsadzą Europę od środka.

3. Neokolonialne zakusy Francji i Wielkiej Brytanii, które chcą odbudować swoje wpływy polityczne i militarne w regionach zasobnych w surowce mineralne. Oczywiście przywódcy tych krajów mają pełne usta pustych frazesów o demokracji, ksenofobii, równości i Bóg jeszcze wie o czym. Ale to jest prawda dla telewizyjnych uczonych. W przestrzeni geopolitycznej rządy Francji i Wielkiej Brytanii walczą o lepszy dostęp do pół naftowych na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Fala ludów szturmujących granicę Europy jest wynikiem neo – kolonialnej polityki tych państw. Polityka Francji i Anglii, wielkich niegdyś ludów i mocarstw, będących dzisiaj zbiorowiskiem różnorakich kultur i cywilizacji pogrążonych w chaosie i niemocy, nie ma żadnych dalekosiężnych celów i wizji przyszłości. Paryż i Londyn miotają się między obowiązującą poprawnością polityczną i tradycją kolonialną mentalnością Francuzów i Anglików. Z jednej strony, w państwach tych głosi się medialno – uniwersyteckie frazesy o tolerancji wobec „innych”, potrzebie równouprawnienia kultur i tym podobnych aberracjach umysłowych, z drugiej, nad Tamizą i Loarą istnieje podział na dobre dzielnice, dobre lokale, dobre miejsca rozrywki w których Anglikowi i Francuzowi warto bywać i te złe – w których bywać nie warto. Londyn i Paryż są w stanie zbombardować dowolne cele militarne na Bliskim Wschodzie, ale nie posiadają żadnej siły witalnej, aby narzucić swoją wizję świata podbijanym ludom. Efekt jest widoczny gołym okiem, np. w Afganistanie, gdzie światowe potęgi, dysponujące najnowocześniejszymi zdobyczami techniki, mocarstwa wysyłające ludzi w kosmos, nie są w stanie poradzić sobie z pasterzami owiec, którzy uważają, że wskutek śmierci z rąk „niewiernych” znajdą się od razu w raju.

4. Swoje interesy w rozpalaniu konfliktu na Bliskim Wschodzie i pchaniu do Europy tzw. „uchodźców” mają takie państwa jak Arabia Saudyjska. Arabia, wraz z Katarem, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, Kuwejtem, Bahrajnem jest najlepszym sojusznikiem naszych sojuszników czyli USA, wiec ani złego jednego słowa o tych państwach powiedzieć nie wolno, tak, jak ani jednego słowa krytyki nie można było wypowiedzieć pod adresem rządu Ukraińskiej Republiki Socjalistycznej w czasach towarzysza Breżniewa. Tak naprawdę, te popierane przez „Zachód” państwa arabskie są reżimami nieznośnymi dla najbardziej zatwardziałego nacjonalisty i ksenofoba znad Wisły. Saudowie, ZEA i Kuwejt dążą do zniszczenia Syrii i Iranu z wielu względów – jednym z nich jest wątek koraniczno – obyczajowy. W Damaszku i Teheranie toleruje się chrześcijan, kobiety mogą prowadzić samochód i odkrywać twarze, a w Syrii rządzonej przez „tyrana Assada”, niewiasty mogą nawet pokazywać się na ulicach w spódniczkach pod kolana, co w krajach arabskich uchodzi za grzech śmiertelny i zasługuje na publiczne ukamienowanie. W krajach sojuszniczych USA za czytanie Biblii w miejscu publicznym grozi kara śmieci. Ale że Arabia Saudyjska może przyczynić się do zmiany władzy w Iranie, który jest głównym dostawcą ropy do Chin…, i władz w Syrii, która trzyma sztamę z Ruskimi, to … Saudów i ZEA krytykować nie wolno.

Arabia Saudyjska jest jednym z głównych ośrodków dobrego muzułmańskiego piaru. Szejkowie leczą skomplikowane przypadki medyczne, co im się oczywiście chwali, ale z drugiej strony stoją za ekspedycją ludów do Europy, sponsorują firmy PR- owskie popularyzujące dobry obraz muzułmanina w świecie. Na marginesie tych rozważań warto wspomnieć, że kapitał z Arabii Saudyjskiej stał za zorganizowaniem tzw. ustawki z Gradacza, gdzie za wielkie pieniądze Saudów pozwożono trupy z okolicznych szpitali i pokazywano je jako ofiary serbskiego ludobójstwa. Wynajęte przez Dubaj firmy wysyłały do amerykańskich organizacji feministycznych zdjęcia przedstawiające serbskie gwałty na miejscowych niewiastach – po latach okazało się, że były to cyfrowo obrobione zdjęcia z czasów II wojny światowej, w rzeczywistości ilustrujące zbrodnie niemieckich SS-manów. Wydarzenie to stało się jednym z pretekstów zbombardowania Serbii przez siły NATO. Saudyjczycy są kuci na cztery łapy – ich niedawna propozycja wybudowania w Niemczech 200 meczetów jest zagrywką geopolityczną zasługującą na Nagrodę Nobla.

Uważam, że Saudowie dążą do tego, aby być rozsadnikami „nowoczesnego renesansu muzułmańskiego” – czyli, wypisz wymaluj – arabskiej wersji zachodniego globalizmu.

5. Swoje interesy w napływie tzw. „uchodźców” do Europy ma Turcja. Korzystając z pomocy finansowej USA załatwia swoje interesy na Bliskim Wschodzie – chce tam być głównym rozgrywającym. Ankara masakruje Kurdów przy całkowitym milczeniu europejskich i prawo – człowieczych środków masowego przekazu. Na marginesie, kiedy zaprzyjaźnieni z naszym amerykańskim sojusznikiem muzułmańscy Turcy równają z ziemią kurdyjskie wioski, ludowi tubylczemu znad Wisły i Odry stręczy się obraz złowrogiego Putina jako wroga całej cywilizowanej ludzkości… Chociaż Turcja jest popierana przez USA, jako hojnie finansowana zapora przeciwko islamskiemu ekstremizmowi, nie można wykluczyć, że istnieją w tym państwie kręgi intelektualne marzące o restytucji Imperium Osmańskiego. Skoro Unia nie chce włączyć Turcji w struktury europejskie, to Turcja imperialna włączy do siebie Europę. Bzdury…? Jeżeli porównamy statystykę urodzeń w rodzinach „europejskich” z „nieeuropejskimi”, w tym z tymi pochodzącymi z Turcji zamieszkującymi niemieckie landy, śmiać się będą jedynie zwolennicy współczesnej religii „multi-kulti” . Głównym ośrodkiem wysyłania ludów semickich do Europy jest Turcja. Jakoś żadne z niezależnych mediów zachodnich nie pokwapiło się, aby zrobić choć jedno ujęcie w wybrzeży tureckich czy libijskich na których ładuje się dziesiątki tysięcy uchodźców na statki, które oczywiście podpływają po tych nieszczęśników tak sobie…, przypadkiem, za darmo… Żaden niezależny dziennikarz nie przeprowadził śledztwa, nie zapytał ile kosztuje podróż do Europy i skąd u licha ci ludzie mają mapy, określające kierunek ich podróży. Jak kobiety i dzieci wsiadają na te łodzie, kto jest ich właścicielem, jak te „liche łajby” (a może są to solidne jednostki pływające) przepływają strzeżone wody terytorialne, dlaczego nie są przechwytywane przez straż przybrzeżną i nie są odstawiane na wody międzynarodowe zgodnie z prawem… Skąd „uchodźcy” mają opłaty na abonament za komórki skoro są tacy biedni…

W tym ferworze i szumie medialnym nikt nie pyta o osobę Jerzego Sorosa – szkoda, bo ten człowiek jest obecny niemalże we wszystkich opowieściach na temat tej rzekomej spontanicznej wędrówki ludów … Nikt nie zapyta, bo – jak powiadał klasyk – po co jest ten Miś? Nikt nie wie po co on jest, więc nikt nie będzie pytał.

6. Europa poddana sekciarskiej doktrynie multikulturowości, pseudo – tolerancji i edukacji seksualnej zmierzającej do ograniczenia populacji zaczyna wymierać. Sekciarstwo rządzące Unią Europejską lansuje tezę, że uchodźcy wypełnią lukę pokoleniową w stetryczałym europejskim sojuzie. Ale każda idea sekciarska nie wytrzymuje zderzenia z rzeczywistością. Kolejne pokolenia tzw. „emigrantów” zgłoszą postulaty polityczne wynikające z ich religii – w tym wypadku z postulatów koranicznych. Kobiety wrócą do garów, zakaże się im prowadzenia samochodu i będą musiały niewiastki dzielić się mężem z innymi trzema babami. Co powiedzą na to dzisiejsze kulturoznawczynie, dyrektorki i psycholożki – zawodowe specjalistki od tolerancji – pięćdziesięcioletnie Madzie i Kasie? Co powiedzą na takie dictum metroseksualni panowie wyrzekający się wszelkiej przemocy, nauczeni przez europejskich pseudo – intelektualistów tzw. „dialogowania”? A co będzie, gdy w radzie miasta Berlina, Warszawy, Londynu i Lądka Zdroju 51% zdobędą muzułmanie i przejmą kontrolę nad organami władzy publicznej? Zapomnijcie nie tylko o choince, nabożeństwach majowych i październikowym różańcu, prezentach świątecznych i karpiu. Ale także o jazzie, rock-and-rollu, agencjach towarzyskich, całowaniu się w miejscach publicznych i rzeźbach z ludzkiej kupy (uchodzącej w niektórych uniwersyteckich kręgach intelektualnych za szczyt elegancji).

Polska

Współczesną Polską rządzi obóz schizofreników. Politycy polscy i specjaliści – politolodzy mają pełne usta frazesów o współpracy państw Europy Środkowo – Wschodniej, Środkowo – Europejskiej solidarności i budowaniu wspólnej przestrzeni politycznej od Tallina po Zagrzeb. Powołują się przy tym na doktrynę ULB Giedroycia – Mieroszewskiego, która głosiła ścisłe współdziałanie państw Międzymorza w ważnych dla tego regionu kwestiach.

Dzisiaj Polska pod rządami intelektualnych niemot, sterowanych Bóg wie z jakich ośrodków wpływu, jest czarną owcą Europy Środkowo – Wschodniej, wasalem Niemiec, USA lub Rosji w zależności od koniunktury politycznej – nie mającym prawa powoływania się na spuściznę tak wielkich Polaków jak J. Piłsudski czy J. Giedroyc, o R. Dmowskim nawet nie wspominając.

Polscy politycy mają pełne usta frazesów o współpracy państw regionu Europy Środkowo – Wschodniej. Gdy przychodzi do konkretów – wolą dobrze płatne posady w europejskim kołchozie. Grupa Wyszehradzka, mogąca być wstępem do Unii Europy Środkowo – Wschodniej (wymarzonej przez środowisko paryskiej „Kultury” na którą podobnież powoływać się jest w dobrym tonie) z winy polskich pseudo – polityków i ich doradców, jest martwa. J. Giedroyc przekręca się w grobie.

Prawda jest taka: Słowacy, Węgrzy, Rumuni, Serbowie, Chorwaci, Bułgarzy i Macedończycy mają kolosalny problem z mniejszością Cygańską, która – wbrew naciskom administracji państwowej – nie ma najmniejszego zamiaru poddania się asymilacji. W dłuższej perspektywie czasowej rdzenne narody nie mają najmniejszych szans na przetrwanie biologiczne.

Polska propozycja przyjmowania uchodźców powoduje, że Europa Środkowo – Wschodnia odwróci się do nas plecami. Gdybym był złośliwy, powiedziałbym, że w Berlinie, Waszyngtonie, Paryżu i Moskwie, aż nogami przebierają na myśl, że żadnego porozumienia na linii Budapeszt – Praga – Warszawa nie będzie.

Problemem w omawianych stosunkach jest także Ukraina. Polskie popieranie Kijowa, bez wsparcia z Wiednia, Budapesztu, Pragi, Bratysławy, Zagrzebia, Belgradu, Bukaresztu, Aten i Sofii, czyni nas bezwolną marionetką mocarstw zachodnich, fruwającą w geopolitycznej próżni i wystawioną na rosyjskie strzały poniżej pasa.

Słuchając debaty publicznej w Polsce na temat uchodźców, uświadamiam sobie jak wielką krzywdę naszemu narodowi wyrządzili sowieci, mordując kwiat polskiej inteligencji. Nie ma słów, aby skomentować nonszalanckie deklaracje polskich władz dotyczących przybyszów ze Wschodu, których niemieccy przedsiębiorcy i niemieckie banki mają zamiar tanio przechować w Polsce przed ich zatrudnieniem w fabrykach Mercedesa i Volkswagena.

Dzisiejsza Polska stoi przed olbrzymim wyzwaniem demograficznym. Tysiące młodych, wykształconych Polaków ucieka z naszego kraju w poszukiwaniu lepszego jutra na obcej ziemi. Uciekają stąd przed wszechobecną biurokracją, naciskiem fiskalnym i kolonialnym traktowaniem. Polski rząd powinien dołożyć wszelkich starań, aby te rzesze Polaków rozsianych po obczyźnie – w tym Polonię z terenów Związku Sowieckiego, Stanów Zjednoczonych i Kanady – ściągnąć do wolnej polskiej ojczyzny, odzyskanej po latach komunistycznego ucisku.

Jakoś rodacy z USA, Kanady i Australii nie wracają masowo do Polski… Widać ojczyzna fiskalna lordów Rostowskich im nie w smak…

Polski rząd nie ma ani zamiaru, ani pomysłu, jak sprowadzić do Polski potomków syberyjskich zesłańców. Po co polskim elitom politycznym potomkowie Potockich z Krasińskich i Zbaraskich z Radziwiłów, rozsianych na terenach byłego sowietu, którzy tylko cudem uszli spod komunistycznego noża?

Specjaliści „od mas i od losów”, którzy zarządzają państwem polskim, doskonale zdają sobie sprawę z tego, że Polacy z tzw. Kresów, z ich poczuciem patriotyzmu i przywiązania do polskości stanowią poważne zagrożenie dla warszawskich elit zapatrzonych w dobrze opłacany unijny „kosmopolityzm”.

Rządzący Polską zapewniają nas, że dołożą wszelkich starań, abyśmy znaleźli się w tzw. „rodzinie ludzkiej”. Tylko, że ta „rodzina ludzka”, rządzona przez jakiś tajemniczych sekciarzy i fanatyków opętańczych idei – oprócz nazywania chłopa babą i baby chłopem, chce sprowadzać do Polski dżihadystów i fanatyków religijnych, a do tego każe ich kochać i miłować w myśl religii chrześcijańskiej, którą szczerze pogardza i zwalcza w każdej przestrzeni życia społecznego.

Kwintesencją „polskiego” stanowiska wobec kwestii „emigrantów” niech będą słowa red. Pawła Jonasa, który na marginesie dyskusji w tej ważnej sprawie złożył deklarację ideową. Otóż stwierdził on, że Polacy są na ogól nietolerancyjni i nie chciał by żyć w kraju rządzonym przez Obóz Narodowo Radykalny. Polacy powinni być otwarci na inne kultury, bo są oczywiście ksenofobiczni i nietolerancyjni. Aż chciałoby się rzec, w przeciwieństwie do muzułmanów zalewających dzisiaj Europę, charakteryzujących się wyrozumiałością – szczególnie w stosunku do Żydów.

Zapowiadam więc z tego miejsca – jeżeli jakiś wariat muzułmański, który dostał się do Europy jako kret islamistów, albo jakiś innych struktur mających na celu destabilizację Europy i zamordował z zimną krwią niewinne dzieciaki z żydowskiej jesziwy we Francji – to na manifestacje niech sobie pójdzie Pan Jonas z wypisanym na twarzy hasłem o tolerancji i sprzeciwem wobec ksenofobicznej polityki ONR – u.