Kontekst i konsekwencje Porozumienia Luksemburskiego RFN – Izrael (1952) – ważne dla S447

0
135

W ostatnim czasie spore emocje polityczne wzbudziła w naszym kraju kwestia ewentualnego zażądania od Niemiec reparacji wojennych. Wysunięto szereg argumentów prawnych i moralnych przemawiających za takim żądaniem. Jeszcze większe emocje wywołało uchwalenie w USA tzw. ustawy 447, co nie dziwi, bo teraz to od nas ktoś może zażądać „reparacji”. Pożyteczną rzeczą będzie w tym kontekście przyjrzenie się kwestii odszkodowań, jakie na mocy, podpisanego w 1952 roku, tzw. Porozumienia Luksemburskiego, otrzymały od rządu Niemiec rząd Izraela oraz, reprezentująca 22 organizacje żydowskie, tzw. Conference on Jewish Material Claims against Germany (dalej JCC), występująca w imieniu Żydów mieszkających poza Izraelem. Historia negocjacji tej umowy (ważną rolę odegrał w nich prezes Światowego Kongresu Żydów Nahum Goldmann, o którym pisałem o w poprzednich Zapiskach), jej kulis, uwarunkowań i skutków obrosła już wielką literaturą naukową i publicystyczną, także ze względu na jej, kontrowersyjne z prawnego i prawno-międzynarodowego punktu widzenia, aspekty.

*  *  *

 

W Żydowskim paradoksie Goldmann mówi: „podczas wojny Światowy Kongres Żydów założył [w 1940 r.] w Nowym Jorku Instytut Spraw Żydowskich, którego siedzibą jest obecnie Londyn. Kierowali nim dwaj znaczący Żydzi litewscy, Jacob i Nehemiah Robinsonowie. Według ich planów narodziły się dwie absolutnie rewolucyjne idee: Trybunał Norymberski i niemieckie odszkodowania” (Goldmann, Das jüdische Paradox. Zionismus und Judentum nach Hitler, Hamburg 1992, str.166) . Już wcześniej, bo 10 września 1939 roku działacz syjonistyczny Schalom Adler-Rudel przekazał w Londynie prezesowi Światowej Organizacji Syjonistycznej Chaimowi Weizmannowi i innym osobistościom memorandum dotyczące kwestii odszkodowań. Od memorandum Adlera do podpisania Porozumienia Luksemburskiego 10 września 1952 roku minęło 13 lat, wypełnionych długofalowym, cierpliwym, upartym działaniem na rzecz wytyczonego celu: uzyskania od Niemiec odszkodowań dla „narodu żydowskiego jako całości”. Prowadzono pracę polityczną i propagandową oraz wypracowywano teoretyczne, moralne i prawne podstawy zbiorowych roszczeń narodu żydowskiego.

*  *  *

Negocjacje niemiecko-żydowskie i zawarte porozumienie wplecione były tak w politykę wewnętrzną (Niemiec i Izraela), jak i międzynarodową. Sprawą o kluczowym znaczeniu dla rządu Izraela i JCC było oczywiście pozytywne nastawienie kół politycznych w Waszyngtonie do idei „odszkodowań dla narodu żydowskiego”. Czynniki amerykańskie wielokrotnie okazywały życzliwe zainteresowanie i wsparcie dla postulatów żydowskich. Z drugiej jednak strony USA wolały nie występować ostentacyjnie w roli pośrednika, aby nie sprawiać wrażenia, że coś Niemcom „narzucają”. Musiały udawać, że RFN to państwo „suwerenne”, które nie jest do niczego zmuszane, lecz całkiem samodzielnie podjęło decyzję o wypłacie odszkodowań. Jawne naciski mogłyby osłabić pozycję Adenauera, którego socjaldemokratyczna opozycja ustami Kurta Schumachera nazywała „kanclerzem aliantów” (Bundeskanzler der Alliierten), i zdestabilizować niemiecką politykę wewnętrzną, czego Amerykanie chcieli uniknąć. Waszyngton zachowywał wstrzemięźliwość także ze względu na obawy co do możliwości finansowych Niemiec. Amerykanie uważali, że finansowo osłabione Niemcy będą miały trudności w zwiększeniu budżetu wojskowego i w dozbrojeniu. Należy pamiętać, że trwała wojna Korei i zaostrzała się konfrontacja między blokami. W tej sytuacji dla USA najpilniejszym problemem było nie zaspokojenie roszczeń Izraela i organizacji żydowskich, lecz finansowy wkład Niemiec w „obronę Zachodu”. Nie ulega jednak najmniejszej wątpliwości, że rozmaite „przyjacielskie interwencje” na rzecz Izraela, moralne i polityczne poparcie udzielone stronie żydowskiej przez wysokich urzędników amerykańskich oraz aktywne dążenie USA , żeby rokowania zakończyły się sukcesem, wydatnie przyczyniły się do, pomyślnego dla strony żydowskiej, rezultatu rokowań. Mogłaby ona wysuwać absolutnie słuszne argumenty moralne i prawne, ale bez „życzliwego zainteresowania” Stanów Zjednoczonych droga do porozumienia byłaby o wiele, wiele trudniejsza.

*  *  *

Konrad Adenauer, dążąc do porozumienia z Żydami, postępował pragmatycznie i realistycznie, zyskiwał bowiem dzięki temu przychylność Amerykanów, co było zgodne z interesem Niemiec. Pewną rolę odegrały też jego osobiste przekonania – jeszcze w Republice Weimarskiej sympatyzował z syjonizmem, angażował się w „Pro-Palästina-Komitee” i należał do tych niewielu nie-żydowskich polityków w Niemczech, którzy wspierali syjonistyczną pracę w Palestynie. Sytuacja była dla Niemców o tyle skomplikowana, że w tym samym czasie, kiedy trwały negocjacje z Izraelem i JCC, odbywała się konferencja londyńska w sprawie długów niemieckich. W swoich wspomnieniach Adenauer pisze: „Było dla mnie jasne, że jeśli negocjacje z Żydami się nie powiodą, fiasko poniosą też negocjacje na konferencji w Londynie, ponieważ żydowskie kręgi bankierskie wywrą nacisk na przebieg konferencji londyńskiej, nacisk, którego nie należy nie doceniać. Z drugiej strony było oczywiste, że fiasko londyńskiej konferencji spowoduje fiasko negocjacji z Żydami” (Konrad Adenauer, Erinnerungen 1953-1955, Frankfurt a.M.-Hamburg 1968, s.139). W rezultacie kanclerz Niemiec zdecydował, że zawarcie porozumienia z Żydami nie może – jak chcieli tego niektórzy niemieccy politycy i przedstawiciele sfer finansowych – czekać na zakończenie konferencji londyńskiej.

*  *  *

W Żydowskim paradoksie Nahum Goldmann wspomina: „Kiedy trzy miliardy dla Izraela były zagwarantowane, zażądałem dodatkowo pięciuset milionów dla Claims Conference”. Sekretarz stanu Walter Hallstein był oburzony i nie chciał się zgodzić. Poprosił Goldmanna o dwudniową zwłokę, żeby zrobić obliczenia i znaleźć podstawę prawną. Goldmann powiedział mu: „Nieważne, czy znajdzie pan podstawę czy nie znajdzie, to czego ja chcę to suma, a nie podstawa”. Dwa dni później Hallstein zaproponował trzysta pięćdziesiąt milionów. Goldmann odrzucił tę propozycję. Spór miał rozstrzygnąć Adenauer. Goldmann wyjaśnił kanclerzowi, dlaczego chce 500 milionów: „Niech pan sobie wyobrazi, że kiedy po sześciomiesięcznych negocjacjach wrócę do Nowego Jorku z trzystoma pięćdziesięcioma milionami, to nikt z krzesła nie spadnie. Ale pięćset milionów to ładna okrągła sumka, nikt nie będzie miał wobec niej żadnych zastrzeżeń”. Adenauer dał się przekonać: „Dobrze, niech wiec będzie pół miliarda” (str.181-182). Goldmann spotykał się potem kilkukrotnie z ministrem finansów RFN Fritzem Schäfferem: „Zawsze kiedy mnie widział mówił: «Oto idzie mój przyjaciel Goldmann, ten gość, który nas naciągnął na pół miliarda»“ ( str.183).

*  *  *

Rząd austriacki nie uczestniczył w Porozumieniu Luksemburskim i nie czuł się zobowiązany do materialnego zadośćuczynienia narodowi żydowskiemu, ponieważ – jak argumentowano – Austria nie istniała jako państwo w okresie, którego dotyczyły roszczenia, i wobec tego nie była, w przeciwieństwie do RFN, prawnym sukcesorem Rzeszy Niemieckiej. W Żydowskim paradoksie Goldmann wspomina o swoich rozmowach z rządem austriackim na temat odszkodowań. Kanclerz Julius Raab okazał się dość oporny na argumenty prezesa Światowego Kongresu Żydów, i wskazywał na Niemcy: „zapłacimy, jeśli Niemcy nam pomogą”. Wiadomo jednak było, że Niemcy nie dadzą ani feniga na Austrię, pod pretekstem, że Hitler był Austriakiem i narodowy socjalizm przyszedł do Niemiec z Austrii. Goldmann zwrócił się w końcu do Raaba tymi słowami: „Panie kanclerzu, zrywam nasze rozmowy, ponieważ tym rokowaniom brakuje powagi. Jutro udaję się do Nowego Jorku i wrócę za osiem dni, ale nie po to, żeby się z panem spotkać. Poproszę Niemców, aby postarali się dla mnie o film z wjazdem Hitlera do Wiednia, gdzie go, podobnie jak w innych miastach, z wielkim entuzjazmem witano. Potem wynajmę salę koncertową i każę wyświetlać film za darmo dla 2000 widzów” (str.187). Raab zrozumiał czytelną sugestię, że jeśli się będzie upierał, Austrię może czekać przykra kampania medialna nie tylko w Wiedniu, ale i na całym świecie. Zgodził się na wypłacenie odszkodowań.

*  *  *

Uzyskanie „reparacji” od Niemiec było dla Izraela sprawą ogromnej wagi, gdyż jego sytuacja gospodarczo-finansowa stawała się, mimo pomocy diaspory i rządu USA, wręcz rozpaczliwa. Izraelska gospodarka uginała się pod ciężarem kosztów budowy nowego państwa oraz absorbowania, osiedlania i integrowania kolejnych fal imigracji. Groziła inflacja, zwiększał się deficyt budżetowy, wzrastało bezrobocie, palącym problemem stawał się niedostatek mieszkań, kulało zaopatrzenie w żywność, brakowało benzyny i dewiz na zakup surowców. Sytuację pogarszało odcięcie od rynków regionalnych. Pamiętać też należy o stratach i zniszczeniach, jakie przyniosła wojna 1948 roku. Goldmann w rozmowie z Ben Gurionem radził mu, żeby nie zajmował zbyt nieustępliwego stanowiska wobec propozycji niemieckich, ponieważ „reprezentuje zbankrutowane państwo” (Das jüdische Paradox, s.178). Dlatego też ponad 3 miliardy marek, wypłacane (w 70% w dobrach inwestycyjnych i produktach w przeciągu 13 lat) na mocy Porozumienia Luksemburskiego były dla państwa żydowskiego niczym manna z nieba. Goldmann pisał w 1962 roku: „dla Izraela, zwłaszcza w tym trudnym finansowo okresie, porozumienie było prawdziwym wybawieniem. Jeśli pamiętamy, że w ostatnich latach większa część deficytu Izraela w wymianie handlowej z zagranicą była pokrywana przez Niemcy w ramach porozumienia, zrozumiemy jak wielkie znaczenie miało ono dla Izraela”.

Z prac różnych autorów (np. Rolf Vogel, The German Path to Israel: A Documentation , London 1969,  Nicholas Balabkins West German Reparations to Israel, New Brunswick 1971) dowiadujemy się m.in., że Niemcy zbudowali i wyposażyli elektrownie, które czterokrotnie zwiększyły możliwości energetyczne Izraela, położyli 280 km gigantycznych rurociągów (o średnicy 2,25 i 2,5 m) w celu nawodnienia pustyni Negev, dostarczyli 65 statków. Zwłaszcza w dziedzinie telekomunikacji „reparacje” niemieckie bardzo się przydały. Na północy kraju stalownie zostały prawie w całości zbudowane z dostaw niemieckich. Około 2000 małych i dużych przedsiębiorstw otrzymało maszyny i inne wyposażenie. Niemcy zapłaciły też za dostawy ropy naftowej.

W swojej autobiografii Goldmann pisze: „Nie ulega wątpliwości, że dobra otrzymane przez Izrael od Niemiec były decydującym gospodarczym czynnikiem w jego rozwoju. Nie wyobrażam sobie, jakie gospodarcze niebezpieczeństwa groziłyby Izraelowi, gdyby nie miał niemieckiego wsparcia. Koleje i telefony, urządzenia portowe i nawadniające – całych dziedzin przemysłu i rolnictwa nie byłoby tam, gdzie są dziś, bez niemieckiego zadośćuczynienia” (The Autobiography of Nahum Goldmann. Sixty Years of Jewish Life, New York 1969, str. 276). W Żydowskim paradoksie mówi: „Bez niemieckich wypłat w ramach zadośćuczynienia płaconych w ciągu pierwszych dziesięciu lat po założeniu Izraela, państwo żydowskie nie posiadałoby połowy swojej dzisiejszej [1978] infrastruktury: wszystkie pociągi, wszystkie statki, wszystkie elektrownie, jak również duża cześć przemysłu są niemieckiego pochodzenia, nie wspominając o indywidualnych rentach wypłacanych ocaleńcom” ( str. 171).

Walter Laqueur napisał: „Statki załadowane niemieckimi środkami produkcji przybywały do Hajfy regularnie i bez opóźnień stając się ważnym – a ostatecznie decydującym – czynnikiem w rozwoju kraju. Dziś flota izraelska jest prawie w całości flotą «made in Germany» podobnie jak nowoczesne wyposażenie kolei, wielka odlewnia stali niedaleko Acre, i wiele innych przedsiębiorstw. W latach pięćdziesiątych i wczesnych sześćdziesiątych około jednej trzeciej dóbr inwestycyjnych sprowadzanych do Izraela pochodziło z Niemiec” (Laqueur, „Bonn, Cairo, Jerusalem: The Triple Crisis” „Commentary”, maj 1965). Jak podaje Laqueur w 1962 roku ustalono, że RFN ma dostarczyć (po bardzo niskich cenach) Izraelowi broń i wyposażenie wojskowe o wartości 260 mln marek – 150 czołgów, 50 samolotów, kilka helikopterów, dwie łodzie podwodne, pewną ilość innych obiektów marynarki wojennej. Wcześniej Niemcy dostarczali Izraelowi tylko broń lekką. RFN udzielała ponadto Izraelowi dodatkowej pomocy w rozmaitych formach : niskooprocentowane kredyty, przywileje i ułatwienia dla izraelskiego eksportu, subwencje z funduszu kulturalnego MSZ, z funduszy ministerstwa ds. badań naukowych m.in. na badania jądrowe. Pewne sumy przekazał przemysł niemiecki (Krupp, Anilina, Bunawerke), związki zawodowe i fundacje.

Izraelska badaczka Nana Sagi podziela opinię, że „reparacje“ były dla Izraela prawdziwym wybawieniem z dramatycznej sytuacji gospodarczej i zapobiegły groźbie głębokiego kryzysu gospodarczego, a w dłuższej perspektywie przyspieszyły rozwój gospodarczy kraju w tempie i w zakresie, jaki bez nich nie byłby możliwy. Sagi pisze: „Te wypłaty odegrały istotną rolę w postawieniu gospodarki Izraela na solidnym fundamencie, gdyż pomogły mu przy budowie infrastruktury przemysłowej i rozwoju rolnictwa, jak również systemów transportowych i komunikacyjnych. Wpływ reparacji był odczuwalny we wszystkich sektorach izraelskiej gospodarki. Szybki rozwój gospodarczy Izraela niemało zawdzięcza solidnemu wypełnianiu porozumienia [przez RFN], dzięki któremu można było realizować cele ważne dla całego państwa. Izraelską flotę handlową, w większości frachtowce, zbudowano ze środków z reparacji, powstał też suchy dok dla napraw statków. Zbudowanie floty handlowej oznaczało, że Izrael, uzależniony całkowicie od połączeń morskich, mógł zwiększyć eksport i szukać nowych rynków. Zapewniono nowe źródła zakupu surowców, które z kolei wspierały rozwój przemysłu. W ramach płatności reparacyjnych rozbudowano port w Hajfie i zbudowano port w Aszdod, gdzie powstała także nowa elektrownia. Rozbudowano sieć energetyczną i telefoniczną. Wkład w rozwój rolnictwa był ogromny. Skierowanie wody rzeki Jarkon na pustynię Negew, przeprowadzone z pomocą niemieckich urządzeń, pozwoliło znacząco zwiększyć powierzchnię upraw Izraela. Rolnictwo było w coraz większym stopniu mechanizowane i osiągnęło wysoki poziom techniczny” ( Sagi, Wiedergutmachung für Israel. Die deutschen Zahlungen und Leistungen, Stuttgart 1981, str. 203 – 204). Opinia, że Izrael to „niemiecki cud gospodarczy na pustyni”, jest zapewne przesadzona, ale zawiera ziarno prawdy.

*  *  *

W rok po zawarciu Porozumienia Luksemburskiego minister finansów RFN obliczał całość wypłat na 4 miliardy marek, ale w następnych dziesięcioleciach różnego rodzaju transfery rosły. Nigdy nie zakładano, że JCC przekształci się w stałą instytucję. Wbrew radom ministra finansów Adenauer zrezygnował z domagania się terminu zakończenia jej działalności. W 1962 roku ówczesny burmistrz Berlina Willy Brandt nalegał na uchwalenia ustawy kończącej działanie ustawy o zadośćuczynieniu, jednak do tego nie doszło. W grudniu 1998 roku przewodniczący Bundestagu Wolfgang Thierse podliczył wypłaty na 103,8 miliardów marek, co dawało, przy uwzględnieniu aktualnej siły nabywczej marki, około 212 miliardów; szacowano wówczas, że do 2030 roku transfery wyniosą 124 mld marek.

*   *   *

Aspekty prawne Porozumienia Luksemburskiego stały się przedmiotem licznych analiz i sporów. Kontrowersji nie wywołują, co oczywiste, dwa typy roszczeń: indywidualne rekompensaty za osobiście poniesione szkody, uszczerbek na zdrowiu etc. oraz restytucja bezprawnie skonfiskowanej własności. Porozumienie Luksemburskie w żaden sposób ich nie ograniczały. Natomiast kontrowersje dotyczą trzeciego roszczenia – ogólnych, zbiorowych odszkodowań dla „narodu żydowskiego jako całości” za zniszczoną i utraconą własność oraz za cierpienia i śmierć Żydów z ręki reżimu narodowosocjalistycznego – w tym roszczeniu mieści się przejęcie przez naród żydowski (w osobach jego reprezentantów) żydowskiej własności bezdziedzicznej.

W 1943 roku mieszkający w Tel-Awiwie prawnik dr Siegfried Moses opublikował na łamach „Mitteilungsblatt (Irgun Ole Merkaz Eropa)” artykuł „Die Wiedergutmachungsforderungen der Juden”, w którym podjął próbę stworzenia podstaw prawnych dla trzeciego typu roszczeń: „Narodowi żydowskiemu jako takiemu, reprezentowanemu przez przedstawicielstwo narodu żydowskiego, powinno zostać przyznane zbiorowe roszczenie, opierające się na indywidualnych żydowskich roszczeniach do mienia, którego właściciele nie są znani lub zmarli bez spadkobierców, na roszczeniach nieistniejących żydowskich gmin i instytucji, oraz na fakcie ciężkiego naruszeniu podstaw egzystencji narodu żydowskiego przez narodowosocjalistyczne Niemcy”. To Moses, Nehemiah Robinson i inni autorzy żydowscy wypracowali koncepcję zakładającą, że „naród żydowski jako całość” jest zbiorowym prawnym spadkobiercą własności, do której nie ma roszczeń indywidualnych ze względu na brak spadkobierców.

Pisarz polityczny i historyk Dan Diner, autor hasła „Restitution“ zamieszczonego w, wychodzącej pod jego redakcją, Enzyklopädie jüdischer Geschichte und Kultur (Stuttgart-Weimar 2014, tom 5, Pr-Sy) cytuje Nahuma Goldmanna, który na konferencji Światowego Kongresu Żydów w Atlantic City w listopadzie 1944 roku oświadczył: „Cóż jest bardziej usprawiedliwione niż żądanie, aby naród żydowski jako całość był uznany za spadkobiercę swoich pomordowanych dzieci?” Odnosząc się do kwestii mienia bezdziedzicznego Goldmann powiedział: „Oznaczałoby to szyderstwo z tragedii, gdyby nie-żydowskie osoby, nie-żydowskie wspólnoty i rządy stały się spadkobiercami tej własności, która jeśli nie prawnie, to bez wątpienia moralnie należy do wspólnoty żydowskiej i musi posłużyć do odbudowy żydowskiego życia i żydowskiej przyszłości”.

W swoim tekście Diner stwierdza, że istnieje prawno-antropologicznie ugruntowana konstrukcja żydowskiego zbiorowego roszczenia do własności żydowskiej, która stała się bezdziedziczna w wyniku eksterminacji rodzin żydowskich. Diner przypomina, że od czasu wprowadzenia Kodeksu Cywilnego Napoleona istnieje prawo do przejęcia przez państwo własności bezdziedzicznej (niem. Heimfallsrecht des Staates). Jest to wprawdzie normalnie obowiązująca zasada, jednakże, wywodzi Diner, ponieważ własność została pozbawiona spadkobierców w wyniku ludobójstwa, to w tym przypadku zasada ta jest moralnie nie do przyjęcia a prawnie bezużyteczna, stąd też prawo państwa do przejęcia własności bez spadkobierców zostaje anulowane. Własność żydowska zarówno indywidualna, jak i komunalna stała się własnością narodu żydowskiego jako całości. Wskutek ludobójstwa, które go dotknęło, naród żydowski może występować jako zbiorowy quasi–podmiot publiczno-prawny, z czego wynika właśnie jego kolektywne roszczenie do własności bezdziedzicznej, a także – dodaje Diner – możliwość terytorializacji tego podmiotu w postaci państwa Izrael.

*  *  *

Koncepcja „narodu żydowskiego jako całości” opisana przez Dinera stała się podstawą konstrukcji prawnej zbiorowych roszczeń żydowskich, która legła u podstaw Porozumienia Luksemburskiego, konstrukcji, stanowiącej prawdziwe novum, nie mającej ani precedensu , ani podstaw w dotychczas obowiązującym prawie międzynarodowym. Była to rzeczywiście – jak chce Goldmann –„rewolucyjna idea”. Izrael nie był państwem zwycięskim, nie był stroną wojującą w wojnie, ba, w ogóle nie istniał w czasie, kiedy wojna się toczyła i popełniono czyny, za które państwo to domagało się odszkodowań. Nie przysługiwały mu więc żadne reparacje, aczkolwiek pojawiły się argumenty, że ponieważ toczyła się „wojna Rzeszy Niemieckiej przeciwko narodowi żydowskiemu”, i Żydzi należeli do narodu znajdującego się od 1933 roku w stanie wojny z Niemcami, to reparacje należą się „narodowi żydowskiemu”, ponieważ w pewnym sensie był on „stroną wojującą”. Jednak Goldmann odrzuca taką argumentację, stwierdzając, że „zgodnie z prawem międzynarodowym naród żydowski nie był w stanie wojny z Niemcami, gdyż jedynie suwerenne państwa mogą prowadzić wojnę” (Goldmann, The Autobiography of Nahum Goldmann: Sixty Years of Jewish Life, New York, 1969, str. 251). W innym miejscu Goldmann stwierdził jasno: „Ponieważ państwo Izrael uratowało ofiary prześladowań narodowego socjalizmu i wzięło na siebie ogromne ciężary finansowe, uważa się za uprawnione, by wysunąć te roszczenia w imieniu narodu żydowskiego, aczkolwiek Izrael nie miał oczywiście prawnego roszczenia, ponieważ jeszcze nie istniał w okresie reżimu narodowosocjalistycznego” (Goldmann, Mein Leben als deutscher Jude, Frankfurt a. M./Berlin(West)/Wien 1983, str. 377). Otwarcie przyznawał, że z prawnego punktu widzenia nie istniała po stronie Niemiec najmniejsza nawet konieczność wypłacenia Izraelowi jakichkolwiek odszkodowań.

*  *  *

W Porozumieniu Luksemburskim Izrael reprezentował część narodu żydowskiego zamieszkującą na jego terytorium, natomiast JCC występowała jako przedstawiciel tej części, która żyła w innych krajach świata. Rząd Izraela i JCC stanowiły wspólnie przedstawicielstwo żydowskiego „ciała zbiorowego”. Porozumienie Luksemburskie zostało zawarte pomiędzy Republiką Federalną Niemiec a narodem żydowskim jako całością reprezentowaną przez państwo żydowskie i JCC. W Porozumieniu Luksemburskim naród żydowski był reprezentowany przez Izrael, który w świetle dotychczas obowiązującego prawa międzynarodowego, żadnych roszczeń jako państwo zgłaszać nie mógł, oraz przez JCC, czyli przez powołaną ad hoc międzynarodową organizację, która negocjowała i podpisała porozumienie z rządem innego państwa tak jakby sama była rządem suwerennego państwa. Jeden z autorów porównał to do sytuacji, kiedy obywatele USA wyznania katolickiego byliby reprezentowani przy zawieraniu traktatu z obcym rządem nie przez rząd USA, ale przez Watykan lub jakąś powołaną do tego celu ponadnarodową organizację katolicką.

W przeciwieństwie więc do wcześniej obowiązujących norm prawa międzynarodowego przewidujących, że państwo pokonane w wojnie płaci reparacje (kontrybucję) rządowi lub rządom państw zwycięskich, tutaj państwo pokonane wypłaciło odszkodowania na rzecz osób prywatnych reprezentowanych przez JCC, która nie posiadała żadnego prawnego tytułu do reprezentowania Żydów oraz do negocjowania i działania w ich imieniu, ponieważ byli oni obywatelami wielu różnych suwerennych państw. Nie rządy państw, których obywatelami byli Żydzi, były stroną traktatu międzynarodowego, ale prywatna organizacja, nie mająca statusu suwerennego państwa występująca jako sukcesor praw Żydów jako narodu, włączając w to roszczenia do własności bezdziedzicznej. Jednakże wszystkie te wątpliwości i zastrzeżenia są o tyle nieuzasadnione, że w świetle doktryny, o której pisze Diner, istniało żydowskie „ciało zbiorowe” mające podwójną reprezentację: państwo Izrael i JCC. Co więcej, prawo do zbiorowych roszczeń, także do własności bezdziedzicznej, zostało – na co wskazuje Diner – sformułowane zanim jeszcze powstało państwo żydowskie, i tylko częściowo przeszło na nie poprzez Porozumienie Luksemburskie.

Diner podkreśla, że istnienie „narodu żydowskiego jako całości” i występowanie przezeń jako zbiorowego quasi–podmiotu publiczno-prawnego i prawno-międzynarodowego  jest niezależne od terytorializacji tego podmiotu w postaci państwa. Z argumentacji Dinera wynika logicznie, że gdyby państwo żydowskie w 1952 roku nie istniało, to po prostu organizacje żydowskie skupiające Żydów mieszkających w Palestynie weszłyby w skład JCC i ostateczny efekt byłby podobny, gdyż JCC stanowiłaby wówczas jedyną reprezentację „narodu żydowskiego jako całości” i mogłaby – jak to się stało w rzeczywistości – być sygnatariuszem wynegocjowanego porozumienia z rządem RFN.  Zatem choć w świetle dotychczasowego prawa międzynarodowego nie mogło istnieć żydowskie „ciało zbiorowe”, nie mógł istnieć „naród żydowski jako całość” i jako podmiot prawa publicznego i międzynarodowego, który byłby uprawniony do wysunięcia roszczeń wobec innego państwa, to jednak roszczenia takie wysunięto i zostały one uznane oraz zaspokojone. Nawet brak argumentów prawnych i prawno-międzynarodowych nie przeszkodził w podpisaniu porozumienia, co oznaczało, że Niemcy i inne państwa uznały milcząco doktrynę, o której pisze Diner. Rzecz prosta, zadecydowały o tym względy polityczne.

*   *   *

Argument moralny wysuwany przy roszczeniach do własności bezdziedzicznej zawierał się w pytaniu, „Czy morderca może być spadkobiercą ofiary”? Dawid Ben-Gurion podczas debaty w Knesecie na początku 1952 roku apelował do przeciwników podejmowania rozmów z Niemcami: „Nie pozwólcie mordercom naszego narodu zostać jego spadkobiercami!” Była to aluzja do biblijnego wersetu : „Czyż nie dokonałeś mordu, a nadto zagrabiłeś [winnicę]?” (1 Księga Królewska, 21:19). W nocie z 12 marca 1951 roku na temat odszkodowań skierowanej do czterech mocarstw okupujących Niemcy rząd Izraela uzasadniał swoje roszczenia także tym, że „Żydzi zostali zabici a naród niemiecki nadal cieszy się owocami rzezi i rabunku”, puentując swoją argumentację odwołaniem się do tegoż biblijnego wersetu.

Cały biblijny fragment brzmi tak: „Wtedy Pan skierował słowo do Eliasza z Tiszbe: «Wstań i zejdź na spotkanie Achaba, króla izraelskiego. Jest on właśnie w Samarii, w winnicy Nabota, do której zszedł, aby wziąć ją w posiadanie. «Tak mówi Pan: Czyż nie dokonałeś mordu, a nadto zagrabiłeś [winnicę]?» Potem powiesz mu: «Tak mówi Pan: Tam, gdzie psy wylizały krew Nabota, będą lizały psy również i twoją krew»”.

*  *  *

W negocjacjach prowadzących do podpisania Porozumienia Luksemburskiego pewną rolę odegrała semantyka polityczna. Do połowy 1951 roku przedstawiciele władz Izraela w oficjalnych wypowiedziach i w korespondencji używali terminu „reparacje”. Ponieważ jednak pojęcie to ma powszechnie akceptowane w prawie międzynarodowym znaczenie – zrekompensowanie przez zwyciężonego kosztów wojny i strat poniesionych przez zwycięzcę – a Izrael nie brał udziału w wojnie, więc z niego zrezygnowano. Niemcy z kolei woleli nie używać słowa „reparacje” ze względu na fatalną rolę, jaką odegrało ono w walce politycznej w okresie Republiki Weimarskiej, będąc synonimem niesprawiedliwych zobowiązań nałożonych na Niemcy w Wersalu, dlatego woleli słowo „Wiedergutmachung” (zadośćuczynienie, naprawa wyrządzonych szkód krzywd) mające konotować dobrowolność i prawowitość przyjętych zobowiązań (całościowy przegląd skomplikowanej problematyki „Wiedergutmachung” z uwzględnieniem  aspektów  terminologiczno-polityczno-moralnych daje Hans Hermann Hockerts w artykule „Wiedergutmachung in Deutschland. Eine historische Bilanz 1945-2000”, „Vierteljahreshefte für Zeitgeschichte”, 2000 nr 2). Strona żydowska tym pojęciem nie chciała się posługiwać, ponieważ mogło ono być – etymologicznie – odczytywane w ten sposób, że po naprawieniu szkód nastąpi powrót do „normalnego” stanu sprzed wyrządzonej krzywdy. Dlatego też od połowy 1951 roku strona żydowska w miejsce „reparacji” wprowadziła hebrajskie słowo „shilumim” (zob. na ten temat Yeshayahu A. Jelinek, „Israel und die Anfänge der Shilumim“ [w:] Ludolf Herbst und Constantin Goschler (Hrsg.) Wiedergutmachung in der Bundesrepublik Deutschland, München 1989 oraz Axel Frohn (ed.) Holocaust and Shilumim. The Policy of Wiedergutmachung in the Early 1950s, Washington 1991).

„Shilumim” jest czymś całkowicie odmiennym od niemieckiego „Wiedergutmachung”: nie odnosi się do wyrządzonej krzywdy i szkody, ale do odpowiedzialności sprawcy i oznacza  nie tylko „rekompensatę”, lecz także „odpłatę”, „odwet”, „karę”. Występuje w Księdze Izajasza 34,8: „Bo to dla Pana dzień pomsty, rok odwetu dla Obrońcy Syjonu” oraz w Księdze Powtórzonego Prawa 32,35: „Moja jest odpłata i kara, w dniu, gdy się noga ich potknie”. Zatem przyjęcie od Niemców „shilumim” w żadnej mierze nie oznacza, że wypłacający pieniądze krzywdziciel zyskuje dzięki temu możliwość „przebaczenia” i nadzieję, iż jego stosunki ze skrzywdzonym zostaną naprawione. Nawet więc na poziomie leksykalno-semantycznym strona żydowska zabezpieczała się przed ewentualnością powstania takiej interpretacji, że przyjęcie pieniędzy od Niemców pociąga za sobą odpuszczenie im win – tę interpretację wielokrotnie i stanowczo odrzucali liderzy żydowscy w swoich oficjalnych wypowiedziach. Dawid Ben-Gurion oświadczył, że zbrodnie popełnione przez Niemców na europejskich Żydach to zbrodnie, którym żadne materialne reparacje nigdy nie zadośćuczynią. Minister spraw zagranicznych Mosze Szaret niezmordowanie przekonywał, że nic nie zrekompensuje śmierci zamordowanych, że wina za przelaną krew nigdy i niczym nie zostanie odkupiona. Nahum Goldmann, uzasadniając podjęcie negocjacji z RFN, zapewnił rodaków, że „nikt nie mówi do Niemców: wy płacicie, my wam wybaczamy. My niczego nie obiecujemy, niczego nie oferujemy. Po prostu żądamy tego, co moralnie i prawnie jest nasze” („The Zionist Quarterly”, 1952 nr 3).

*  *  *

Na marginesie warto dodać, że nie wszyscy politycy żydowscy byli zainteresowani terminologicznymi dyskusjami na temat subtelnych różnic między „reparacjami” a „shilumim”. Należał do nich minister finansów Izraela Eliezer Kaplan, który (jego słowa przytacza Yeshayahu A. Jelinek ) zwrócił się do jednego z dyskutantów: „Tak długo jak są to pieniądze, może pan je nazywać, jak pan chce”.

Tomasz Gabiś

Pierwodruk: „Arcana” 2018 nr 3 (141)

Za: tomaszgabis.pl

Poniżej strona tytułowa i pierwsza w języku angielskim rzeczonej Umowy Luksemburskiej [za National Library of Israel].

http://web.nli.org.il/sites/NLI/Hebrew/collections/personalsites/Israel-Germany/Division-of-Germany/PublishingImages/D%203%20-%202.jpg

http://web.nli.org.il/sites/NLI/Hebrew/collections/personalsites/Israel-Germany/Division-of-Germany/PublishingImages/D%203%20%D7%A9%D7%99%D7%9C%D7%95%D7%9E%D7%99%D7%9D0004.jpg