Kościół wobec kryzysu globalnego,cz.2.

0
22

Prof. Artur Śliwiński

 

“Wcale nie macie się czym szczycić. Czy nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza?”

Św. Pawła Pierwszy List do Koryntian

W poprzedniej części niniejszej publikacji („Polityka Polska” Nr 3(11) 2016) przytoczyliśmy fragment encykliki Piusa XI sprzed osiemdziesięciu pięciu lat, aby zilustrować stwierdzenie, iż obecnie społeczna nauka Kościoła gorzej  sobie radzi z określeniem stanowiska wobec kryzysu globalnego. Regres dotyczy zwłaszcza rozpoznania makro-ekonomicznych aspektów kryzysu (zdecydowanie głębiej przedstawionych przez Piusa XI). Wskazaliśmy również na powszechne dziś ignorowanie oraz zniekształcanie sensu najważniejszej encykliki dotyczącej współczesnego kryzysu globalnego, czyli „Caritas in Veritate”  Benedykta XVI. Bez śladu pozostało jego nasycone głębokim zaniepokojeniem stwierdzenie: „ Kryzys zmusza nas do przemyślenia na nowo naszej drogi, do przyjęcia nowych reguł i znalezienia nowych form zaangażowania, do korzystania z pozytywnych doświadczeń, a odrzucania negatywnych”. Z biegiem lat stało się jasne, że encyklika „Caritas in Veritate” była wołaniem o prawdę, które pozostało bez odzewu.

Należy więc zastanowić się nad przyczynami zamykania oczu na globalny kryzys systemowy, co oczywiście dotyczy nie tylko wspólnoty katolickiej. W naszym opracowaniu pierwsze miejsce zajmuje przyczyna często pomijana: osłabienie krytycyzmu wobec negatywnych zachowań i stosunków społecznych. Doszło do tego, że wszelka forma krytyki rzeczywistości politycznej, socjalnej i ekonomicznej wywołuje niechęć, zastrzeżenia i sprzeciw. Tymczasem trudno sobie wyobrazić, że ludzkość i narody wydostaną się z obecnego, najgłębszego i najdłużej trwającego kryzysu w czasach nowożytnych bez zasadniczych i radykalnych przewartościowań. Jednakże przy słabym krytycyzmie  takie przewartościowania są niemożliwe.

 

Afazja religijna

Zjawisko, o którym napiszemy, to afazja (czyli niemożność albo rezygnacja  z  krytycznego osądu otaczającej rzeczywistości). Kryzys globalny dostarcza wielu powodów skłaniających do zaniechania formułowania i upubliczniania opinii, wśród których oportunizm i zagubienie bynajmniej nie są najważniejsze.

Najlepiej widocznym źródłem obecnej afazji intelektualnej jest silna presja polityki i mediów na świadomość społeczną, będąca jawną demonstracją sprzeciwu wobec trzeźwego osądu. Mniej widocznym natomiast źródłem afazji jest zniewolenie ekonomiczne, które przyjmuje współcześnie nowe, najbardziej agresywne formy. To nie tylko zniewolenie spowodowane konfliktem między kapitałem i pracą (choćby tylko w sensie marksistowskim), czy często przesadnie podkreślana opresyjność państwa (choćby tylko w sensie liberalnym). To także współczesne zniewolenie finansowe wielkich rzesz ludzkich, spowodowane wysokim poziomem zadłużenia i brakiem perspektywy wyjścia z pułapki zadłużeniowej. To również zniewolenie narodów dokonujące się pod wątpliwej wartości hasłem „zmierzchu narodów” w imię walki z nacjonalizmem oraz wskutek obłędnego dążenia do hegemonii globalnej.

Zniewolenie prowadzi często do ślepego buntu, samobójstw czy fatalizmu, który jest najgorszą formą akceptacji status quo. Fatalizm wyklucza potrzebę krytycznego osądu albo taki osąd czyni bezcelowym. Dlatego zniewolenie jest czymś znacznie gorszym niż bierna akceptacja rzeczywistości. Jest niszczeniem ludzi i ich przyszłości, czego nigdy nie wolno lekceważyć.

O afazji religijnej mówimy zaś w tym sensie, iżby miało rzekomo ze społecznej nauki Kościoła wynikać, że  nie należy niczego i nikogo  osądzać. Jest nagminna nadinterpretacja słów Jezusa: „nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni” (według Ewangelii św. Łukasza).

Dalsza część artykułu dostępna w nr.12 Polityki Polskiej