Tarcza antykryzysowa to fikcja? List przedsiębiorcy z Bieszczad

0
244

Coraz głośniej o buncie przedsiębiorców. Restauratorzy w wielu miejscach w kraju informują o chęci otwarcia swoich działalności wbrew rozporządzeniom rządu. Wiele osób nie rozumie sytuacji tej branży uznając, iż przedsiębiorstwa mają odpowiednią opiekę państwa by przetrwać. Jak wygląda sytuacja? Prezentujemy państwu list wysłany nam przez właściciela restauracji w Ustrzykach Dolnych.

24 października przedsiębiorcy z branż turystycznej, gastronomicznej, hotelarskiej, fitness i wielu innych zostali bezprawnie pozbawieni możliwości wykonywania pracy czy świadczenia usług. Wywołało to wśród przedsiębiorców złość, oburzenie ale zarazem ogromny strach przed upadłością ich firm. Wielu z nich z trudem przeżyło wiosenny lockdown zaś ich stabilność finansowa uległa znacznemu pogorszeniu. Rząd zadeklarował pomoc tym branżom mającą choć częściowo rekompensować poniesione straty. „Nie pozostawimy przedsiębiorców samym sobie” pisał premier Jarosław Gowin. Panowie Morawiecki i Gowin prześcigali się w zapewnieniach i obietnicach o wystarczającej wielkości środków przeznaczonych na tarczę. O ich celowości, o świetnych pomysłach rządu na czas obostrzeń. Pomoc miała trafić do przedsiębiorców z najbardziej zagrożonych branż, a system jej przyznawania miał być tak skonstruowany, aby każdy poszkodowany ją otrzymał. Powinna trafić tylko do rąk najbardziej potrzebujących przedsiębiorców według ściśle przemyślanych reguł.

Według zapewnień rządu środki winny być tak rozdysponowane aby żaden z pokrzywdzonych przedsiębiorców nie został bez pomocy zaś podział miał być zależny od kodów PKD. Już wtedy pomysł ten był krytykowany przez związki przedsiębiorców i Konfederację jako wadliwy. Niestety, rząd nie brał pod uwagę żadnych merytorycznych argumentów i pozostał przy swoich założeniach. Prace nad ustawą posuwały się bardzo wolno, co wywoływało głosy oburzenia i protesty przedsiębiorców. Wsparcie dla upadających firm było potrzebne natychmiast, mimo to dopiero 19 grudnia uruchomiono pierwsze transze pomocy z Urzędów Pracy zaś 30 grudnia z ZUS-u. Dla wielu przedsiębiorców będących już na skraju upadłości wiązało się to jednak z kolejnym ciosem, który przyjęli najpierw z niedowierzaniem, a następnie z rozpaczą. Okazało się, że wielu z nich nie kwalifikuje się według Panów Morawieckiego i Gowina do otrzymania wsparcia. Nie ważne, że mając zamknięte firmy, ponoszą koszty i wykonują działalność gospodarczą, którą miała objąć pomoc zawarta w tarczy antykryzysowej nie otrzymają pomocy. W ustawie został zawarty zapis, że pomoc dostaną tylko Ci, którzy mają wiodący (pierwszy) kod PKD zapisany w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Nie ważne, jaką działalność wykonują ale jaki pierwszy kod mają w szeregu swoich kodów.

To od razu eliminuje wszystkich przedsiębiorców, którzy kod PKD związany z tarczą mają wpisany jako drugi, trzeci lub dalszy. Eliminuje to co najmniej dwie duże grupy przedsiębiorców. Po pierwsze, każdego kto prowadzi kilka biznesów i jego np. restauracja nie jest główną formą działalności ale może przynosić obecnie straty przewyższające dochód całej firmy. Mimo, że obroty jego firmy spadają ponad 40% nie kwalifikuje się on do otrzymania pomocy z tarczy antykryzysowej, gdyż kod PKD z restauracji nie jest wiodącym kodem według zapisu ustawy. Po drugie, wielu przedsiębiorców zaczynało działalność w innej branży a obecnie jako dominującą prowadzi inną. Przy pierwszej rejestracji został wpisany kod PKD zaś każde rozszerzenie działalności to dopisanie kolejnego kodu w szeregu (podkreślam – dopisanie). Nikt nie żongluje kolejnością kodów w zapisie CEIDG gdyż po prostu nie ma takiej potrzeby, kody po rozszerzeniu działalności gospodarczej zostają tylko dopisane jako kolejne. Wiedza ta została przez ustawodawców celowo wykorzystana w ustawie. Jest to moim zdaniem działanie zmierzające do tego aby jak najwięcej firm w majestacie prawa pozbawić należnej im rekompensaty za bezprawne działania rządu. Trudno to nazwać inaczej niż celowe oszustwo. Mimo interwencji związków branżowych, mimo sprzeciwów w sejmie Konfederacji rząd nie zmienił zapisów ustawy opierającej pomoc w tarczy antykryzysowej wyłącznie na priorytetach kodów PKD. Wymownym jest fakt zamykania firm według innych zasad niż przyznawanie pomocy. Firmy zamykane są na podstawie faktycznie prowadzonej działalności oraz lokalizacji, a pomoc z tarczy antykryzysowej przyznawana jest tylko na podstawie pierwszego z wielu kodów PKD jaki posiada przedsiębiorca. Nie można więc pisać czy mówić o pomyłce czy niedopatrzeniu, ale o celowym działaniu. Niestety, w perspektywie możliwości przedłużenia lockdownu do kwietnia doprowadzi to do upadku wielu firm zaś pozostałe będę odbudowywać stabilność finansową latami.

Wiesław Sowiński

Przedsiębiorca, Radny Powiatu Bieszczadzkiego i działacz Ruchu Narodowego

za: dziejesienapodkarpaciu.pl