Homilia ks. abp. Andrzeja Dzięgi na XXIX rocznicę powstania Radia Maryja

0
93

“Za kilka miesięcy nadejdzie 40. rocznica zamachu na życie Jana Pawła II. On podjął zmaganie o Boży przebieg Bożych spraw. A dzisiaj to jest nasze zadanie. Moje i Twoje. Brzmią Jego słowa: „Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”.

A coraz więcej obywateli naszego państwa przeciera oczy ze zdumieniem, jak łatwo struktury i instytucje państwowe wchodzą w przestrzenie prywatne: gospodarki, kultury, ducha. Powoli się budzą kolejne środowiska. Stawiają pytania. Szukają odpowiedzi. Chcą uczestniczyć w decyzjach według własnych kompetencji, a nie tylko wykonywać czyjeś decyzje, nawet skądinąd słuszne. To są przestrzenie rozumnej wolności osoby, rodziny, wspólnot, narodu. Temu też służy suwerenność narodu i polityczna niepodległość państwa.


Kazanie ks. abp. Andrzeja Dzięgi, metropolity szczecińsko – kamieńskiego, wygłoszone w czasie Mszy św. dziękczynnej za 29 lat Radia Maryja, Toruń, 5 grudnia 2020 r.

Anioł wszedł do Niej i rzekł:

„Bądź pozdrowiona Maryjo, pełna łaski, Pan jest z Tobą”.

Niesie się poprzez dzieje świata to pozdrowienie: „Raduj się”, „Bądź pozdrowiona”, „Witaj”, „Ave”, „Zdrowaś”. Ilekroć bowiem człowiecze usta i serce wypowiadają modlitewnie to pozdrowienie, powtarzając słowa anielskie, także niebo dołącza do tej modlitwy. W tej modlitwie niebo łączy się z ziemią, cześć oddając Maryi.

Maryja, Niewiasta – Niepokalana, jest nam dana przez Boga na drogi powrotu do Domu Ojca. Zapowiedź Niewiasty pojawia się przy wyprowadzaniu ludzi z raju na drogi pokuty i uzdrowienia przy jednoczesnej zapowiedzi Zbawiciela i zwycięstwa Niewiasty oraz Jej potomstwa nad wężem – odwiecznym kusicielem i kłamcą. Dla starodawnego smoka i kusiciela ta zapowiedź jest jednocześnie definitywnym wyrokiem odrzucenia.

Gdy nadchodziła pełnia czasu, Bóg wejrzał na modlitwy Anny i Joachima i – dając poprzez nich życie Maryi – obdarował Ją niezwykłym przywilejem Niepokalanego Poczęcia. Zastanawia i zadziwia nas modlitwa Świętych Rodziców Niepokalanej, którzy okazali się przed Bogiem godni przyjąć Niepokalaną – Nową Ewę. To ich usta i serca, wyprzedzając niejako modlitwę Anioła, szeptały, wpatrując się w Maleńką Niepokalaną: Witaj! Tak zajaśniała w duchowych dziejach świata Gwiazda Zaranna.

Tak stanęła, pełna łaski, wobec grzesznego świata, aby rozpocząć swój bój ze smokiem starodawnym. Tak przyzywa swoje Dzieci, by włączyły się w to zmaganie. Sama zapowiada, że Jej Niepokalane Serce w końcu zatriumfuje. I nastanie Pokój.

Gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg posłał Anioła Gabriela, by zwiastował Jej wolę Przedwiecznego. Maryja odpowiada Bogu całym swoim sercem. Całą sobą. Ona cała jest jedną wielką odpowiedzią Bogu: Fiat! Niech mi się stanie! Oto nowy czas. Nowa era dziejów.

A potem Maryja niejako zaprasza kolejne ludzkie serca, aby wchodziły w bramy tej nowej ery. Tak stanęła przy Niej Święta Elżbieta na całe przedziwne trzy miesiące Nawiedzenia, gdy do domu Zachariasza i Elżbiety Maryja zaniosła swoją Tajemnicę. Zabrzmiało wtedy: „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła”. Zabrzmiało: „Wielbi dusza moja Pana”. Na koniec czasu Nawiedzenia zabrzmiało też: „Błogosławiony Pan, Bóg Izraela”. Tak stanął przy Niej Święty Józef w tajemnicy Przeczystego Serca. Oto Mężczyzna: odważny, z charakterem, wierny, opanowany, czysty. Mężczyzna na obraz i podobieństwo Ojca.

Tak przybiegli w Noc Narodzenia pasterze, słysząc ogłoszenie anielskie: „Pokój ludziom dobrej woli, ludziom Bożego Ducha, ludziom szukającym Pana szczerym sercem”. Tak podjęli prośbę Maryi posługujący podczas wesela w Kanie Galilejskiej i napełnili stągwie aż po brzegi. I Jezus objawił swoją chwałę. I uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Tak stanął przy Niej umiłowany uczeń Pański, który spod krzyża Jezusowego od tej samej godziny wziął Maryję do siebie. Tak po Wniebowstąpieniu Pana stanęli przy Niej apostołowie, by uczyć się dróg Ducha Świętego i móc podążyć na drogi i bezdroża całego świata, głosząc Pana Umęczonego i Zmartwychwstałego.

Tak staje przy Maryi Kościół przez dwa tysiąclecia. Tak chcielibyśmy stawać i my, w naszym pokoleniu, w naszym czasie, w naszych zadaniach i możliwościach, jako Kościół Jezusa Chrystusa, pod opieką Matki Kościoła.

Maryja uczy nas Kościoła. Jako Matka Kościoła to Ona jest najlepszą nauczycielką wiary, dawczynią nadziei, matką miłości. Przy Niej możemy owocnie wypowiadać słowa wiary oraz uczyć się, jak przynosić owoce wiary. A warto uczyć się tych prawd i przyjmować je umysłem, wolą i sercem ciągle od nowa. Warto zwrócić uwagę, że wśród prawd naszego Credo jest nie tylko wiara w Ojca i Syna, i w Ducha Świętego. Nie tylko w świętych obcowanie i w grzechów odpuszczenie, ale także w rzeczy ostateczne, które bez wątpienia się wszystkie dokonają, bo są przez Pana obiecane: „wierzę w ciała zmartwychwstanie i w żywot wieczny”. A poprzedzone będą powtórnym przyjściem Pana. I wszyscy Go zobaczą, i rozpoznają. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jedne od drugich, jak Pasterz oddziela owce od kozłów. I wypowie słowa decyzji na wieczność. I dla każdego będzie już albo niebo, albo piekło. W to wszystko wierzymy. Tego nas uczy Kościół Święty. W Kościół też wierzymy: Wierzę w Kościół: jeden, święty, powszechny, katolicki i apostolski Kościół, zbudowany na fundamencie apostołów, którego kamieniem węgielnym jest sam Jezus Chrystus.

Przyzwyczailiśmy się do naszego Kościoła. Narzekamy czasem na Kościół. Ostatnio nawet chyba częściej niż kiedyś. Bo – Kościół jest słaby. Bo – Kościół jest grzeszny. Bo – niektórzy patrzą na Kościół ze zgorszeniem. A to przecież nic nowego. Tak niektórzy patrzyli kiedyś na Chrystusa. Aż po tajemnicę odrzucenia. Aż po krzyż.

Ale ja wierzę w Kościół. To także jest treść naszej wiary i treść mojego życia. Jednak staje wobec nas pytanie: Jaki to jest Kościół apostolski? Czym się charakteryzuje? Jak go rozpoznać i jak go współtworzyć?

Kościół apostolski jest – ma być – taki, jak wiara i jak życie apostołów. Apostołowie zaś na słowo Jezusa: „Pójdź za Mną”, pozostawiali wszystko, rezygnując z majątku, na dalszym miejscu stawiając sprawy rodziny, zdrowia i życia. Kościół apostolski czyni tak samo.

Apostołowie rozpoznawali w Jezusie Syna Bożego. Andrzej po pierwszych godzinach spędzonych przy Chrystusie biegnie do swojego brata Szymona i woła: „Znaleźliśmy Mesjasza”, to znaczy Chrystusa. A potem już sam Szymon, gdy Jezus zapytał: „A wy za kogo Mnie uważacie?”, wyznał: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. To wyznanie stało się znakiem, że sam Ojciec Niebieski wskazuje Szymona jako opokę Kościoła. „Błogosławiony jesteś Szymonie, synu Jony, albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, ale Ojciec mój, który jest w niebie”. Kościół apostolski powtarza wobec Chrystusa tę samą Prawdę: „Ty jesteś Mesjasz!” I z tej Prawdy nieustannie czerpie siłę.

Apostołowie upadali, ale sens swojego dalszego życia widzieli tylko w Chrystusie.

„Czy i wy chcecie odejść? Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego”.

Potrafili się poróżnić, kto z nich jest ważniejszy, potrafili się pysznić, że nawet złe duchy im się poddają, potrafili się bać burzy na morzu, potrafili upominać Chrystusa: „Panie, nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”. Potrafili się rozproszyć, pogubić, a nawet zaprzeć Pana po aresztowaniu Jezusa. Jeden nawet wprost zdradził. Ale potrafili też iść po dwóch przed Jezusem, głosząc nadejście Królestwa. Potrafili tak zawierzyć Jego słowom, że chleb mnożył się w ich dłoniach. Potrafili chodzić po wodzie. Kościół apostolski przechodzi analogiczne sytuacje.

Apostołowie, doświadczywszy blasku i radości Zmartwychwstania, razem z początkowo niedowierzającym Tomaszem, po Wniebowstąpieniu pokornie trwali, razem z Maryją, na modlitwie o Ducha Świętego, do Ducha Świętego i w Duchu Świętym. To jest znak maryjności apostołów, a jednocześnie poddania się Duchowi Bożemu. Taki jest też Kościół apostolski: maryjny i poddający się Duchowi Bożemu. Pokorny, ale też idący na cały świat, aby głosić prawdę o Chrystusie – zabitym przez grzeszników, zmartwychwstałym, w którego trzeba uwierzyć, i ochrzcić się, nawrócić się, aby dostąpić zbawienia.

Apostołowie dali siebie całkowicie – aż po męczeńską śmierć. Każdy z nich przyjął krzyż Chrystusowy. Święty Jan jako pierwszy stanął pod krzyżem. Potem stawali kolejno wszyscy przez męczeńską śmierć. Kościół Święty też staje pod krzyżem z Maryją i także jest gotów na męczeństwo.

Uczniowie rozpoznali Pana przy łamaniu chleba. A potem w Duchu Świętym łamali chleb. Bo Kościół apostolski żyje Eucharystią. Żyje Chrystusem. Dlatego Kościół nie może pozostać bez Eucharystii, bez Ofiary Chrystusowej, która jest już tu, na ziemi, początkiem Uczty Niebiańskiej. Dlatego Kościół nie przestanie dbać o Eucharystię, bronić Eucharystii, klękać przed Panem obecnym w Najświętszym Sakramencie, aby Go adorować. Nie przestanie się dzielić Eucharystią. Dlatego też Kościół nie może żyć bez kapłanów. Lud Boży prosi Pana o kapłanów. Dziękuje za kapłanów. Broni kapłanów przed atakami złego. Dusze ludzkie, a gdy Bóg zechce – także ciała, są uzdrawiane modlitwą kapłanów. Kościół apostolski karmi się owocami kapłańskiej posługi i spożywa owoce kapłańskiej modlitwy. Idzie czas, że dosłownie każdy kapłan będzie poszukiwany przez ludzi, aby wzniósł dłoń w geście rozgrzeszenia i błogosławieństwa; aby otworzył usta, wskazując Drogę Pana; aby sprawował Ofiarę i karmił lud Ciałem Pana. Idzie czas, że Ciało Pana okaże się nie tylko pokarmem dla duszy, ale także pokarmem dla ciała, a nawet lekarstwem uzdrawiającym ciało. Złe duchy o tym wiedzą. Dlatego coraz zajadlej atakują, aby odwodzić ludzkie serca i umysły od tych prawd. Aby rozmiękczyć i osłabić ludzką wolę. Wielu pozwoliło się oddalić. Wielu, niestety, jeszcze pozwoli. Żal każdej duszy. Szczególnie młodego pokolenia. Już Chrystus przestrzegał: biada gorszycielom.

Dlatego powtarzam to także dzisiaj: wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół, ze wszystkim, co ta prawda wiary oznacza. Dzięki Maryi Kościół pozostaje także dzisiaj apostolskim Kościołem, nieustannie dającym świadectwo. I jest gotowy na świadectwo. Dlatego i dzisiaj tyle modlitwy otaczało i otacza australijskiego kardynała George’a Pella, najpierw oskarżonego i skazanego, potem uniewinnionego. Dlatego tyle bólu wywołują oskarżenia kierowane wobec Świętego Jana Pawła II, aż po postulaty jego dekanonizacji, zgłaszane przez środowiska bezbożnych, gdy w rzeczywistości chodzi o próby naruszenia jego całościowej, spójnej nauki na temat małżeństwa i rodziny, a przede wszystkim na temat świętości życia ludzkiego od poczęcia aż po naturalną śmierć i przyrodzonej godności każdego człowieka jako dziecka Bożego. Takie postulaty mają też zakrzyczeć i zagłuszyć blask świadectwa świętości Jana Pawła II, wobec której nie można pozostać obojętnym. Ludzie wiary próbują iść za Janem Pawłem, ale ludzie bezbożni chcą to świadectwo zakrzyczeć, bo nie czują w sobie siły albo nie mają gotowości, aby za nim podążyć. Łatwiej kamienować. Trwa więc kamienowanie. Poszczególne kamienie tego ataku trafiają także na innych, którzy w czasie tamtego Wielkiego Pontyfikatu trwali wiernie przy osobie Świętego jako współpracownicy i świadkowie. To jest także krzyż nowego czasu. Tak patrzymy na ataki na ks. kard. Stanisława Dziwisza i na innych świadków prawdy i świętości. Za słabości i grzechy przepraszamy Boga. Za dar wiary i miłości uwielbiamy Boga i dziękujemy ludziom. Ta wierność Janowi Pawłowi II, modlitwa w jedności z Benedyktem XVI, modlitwa w intencjach Franciszka – to też znak, że Kościół jest apostolski.

Tak głosi i tak czyni od 29 lat Radio Maryja. Kończy się właśnie 29 lat posługiwania Radia Maryja, rozpoczyna się jubileusz trzydziestolecia. Dziękujemy w tej Świętej Liturgii za całe to dzieło maryjnej nadziei wyrosłej z korzeni głębokiej wiary i odwagi grupy ojców redemptorystów, ludowych misjonarzy, z niezmordowanym Ojcem Dyrektorem na czele. Dzieło to, pobłogosławione przez Świętego Papieża, rozwijało się także dzięki ewangelicznej aktywności i odwadze rozrastającej się aż po krańce świata Rodziny Radia Maryja. Doszły wydawnictwa, telewizja, uczelnia, dzieła wspierające komunikację i gospodarkę. Tysiące liturgii, nabożeństw, spotkań, dyskusji, konferencji. Wreszcie nowe sanktuarium. Dzisiaj się modlimy w pięknej i dostojnej świątyni – sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i Świętego Jana Pawła II. Warto wspomnieć wszystkich, którzy siły swoje, serce i świadectwo osobistej wiary wkładali w to blisko trzydziestoletnie dzieło, a odeszli już do Pana, ze śp. kard. Zenonem Grocholewskim, z bp. Stanisławem Stefankiem i z panem profesorem ministrem Janem Szyszko na czele.

Radio Maryja i dzieła przy nim wyrosłe są niezmiennie obecne w przestrzeni spraw duchowych: w sprawowaniu kultu Boga Najwyższego: Ojca i Syna, i Ducha Świętego, w przepowiadaniu i w katechetycznym tłumaczeniu Słowa Pana, w którym ani jedna jota, ani jedna kreska się nie zmieni, aż się wszystko spełni. Jest obecne w codziennej modlitwie, prowadząc ją i inspirując. Jest obecne także w kształtowaniu chrześcijańskich, katolickich postaw etycznych codziennego życia. Osobistego, rodzinnego, wspólnotowego i narodowego. Szczególnie ten wymiar narodowych spraw, przez wiele środowisk wystraszonych lub zakłamanych zapomniany, osierocony, źle rozumiany, jest przez Radio Maryja przytulany, chroniony, oczyszczany i ukazywany z wiarą. Bo Naród przy Bogu się rozpoznał i dzięki Bożej łasce trwał. I dalej może trwać jedynie przy Bożej pomocy. Jedynie na Bożej drodze. Pamiętajcie o tym wszyscy, którzy jesteście postawieni przy sprawach Państwa i Narodu: tylko po Bożemu decydując i działając, będziecie w stanie prowadzić owocnie polskie sprawy.

Bo Polska przeżywa różne problemy i napięcia. Rozpoczęła się w tym roku pandemia – ze szczególnym doświadczeniem ciężkiego przebiegu zakażenia u wielu osób, aż po przedwczesną śmierć wielu. Ale szczególnym bólem serc wierzących, i to w wielu krajach świata, w Polsce także, stały się ograniczenia osobistych, obywatelskich wolności, ograniczenia wspólnotowej modlitwy w świątyniach przez władze świeckie.

To w tym dziwnym roku, który dla nas w Polsce był pierwszym z trzech lat programu eucharystycznego, gdy chcieliśmy szczególnie uwielbić Pana obecnego w Najświętszym Sakramencie, to nawet Wielki Czwartek przeżywaliśmy w pustych kościołach i przed ekranami telewizorów. Nawet uroczystość Bożego Ciała w wielu miejscach została ograniczona, lub wręcz odwołana. I Kongres Eucharystyczny odwołany.

A to wszystko podobno dla ochrony zdrowia i życia. A jednocześnie pojawiły się ograniczenia w pełnym Bożego pokoju, adoracyjnym wchodzeniu w sakramentalną Tajemnicę Świętego Zjednoczenia – Świętej Komunii. Ale z drugiej strony – kto przypuszczał, że rozwinie się aż taka dyskusja teologiczna na temat Eucharystii, kto przypuszczał, że aż tylu kapłanów doświadczy pogłębionego przeżywania Mszy Świętej, że aż tyle serc będzie wołało o pełną czci i uwielbienia Komunię Świętą? Kto przypuszczał, że to we Francji ludzie wiary zaczną klękać przed świątyniami na wspólnotową modlitwę, że francuscy biskupi aż tak się upomną wobec świeckiej władzy o Boży ład i o prawa wiernych?

Za kilka miesięcy nadejdzie 40. rocznica zamachu na życie Jana Pawła II. On podjął zmaganie o Boży przebieg Bożych spraw. A dzisiaj to jest nasze zadanie. Moje i Twoje. Brzmią Jego słowa: „Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”.

A coraz więcej obywateli naszego państwa przeciera oczy ze zdumieniem, jak łatwo struktury i instytucje państwowe wchodzą w przestrzenie prywatne: gospodarki, kultury, ducha. Powoli się budzą kolejne środowiska. Stawiają pytania. Szukają odpowiedzi. Chcą uczestniczyć w decyzjach według własnych kompetencji, a nie tylko wykonywać czyjeś decyzje, nawet skądinąd słuszne. To są przestrzenie rozumnej wolności osoby, rodziny, wspólnot, narodu. Temu też służy suwerenność narodu i polityczna niepodległość państwa.

A w tym wszystkim jeszcze patrzymy na manifestacje uliczne, wołające – o zgrozo – o prawo swobodnego zabijania dzieci, z których każde jest świętym darem Boga. Każde jest odrębnym i niepowtarzalnym darem dla całej ludzkości, dla świata, dla Kościoła, dla swojego pokolenia. Nienaturalne, a nawet wręcz wynaturzone odgłosy tych manifestacji, docierając z ulic do serc wrażliwych, stały się dla nich jak zgrzyt żelaza po szkle, jak pierwsze skrzypnięcie uchylających się bram piekieł. Jeszcze pamiętamy atmosferę z Krakowskiego Przedmieścia w Warszawie sprzed dziesięciu lat, tamtą agresję, tamte drwiny i bluźnierstwa pod krzyżem. To tylko dziesięć lat. Modlitwą maryjną, różańcową, po Bożemu, ciągle możemy to zatrzymać.

A przed nami jeszcze głębsze pytania: o szczepionki, o prawa rodziców, o prawo do informacji o każdej ze szczepionek i o jej skutkach. To są sprawy dla prawdziwych fachowców. Prawdziwych, czyli także ukazujących pełną prawdę.

Pomóż nam, Maryjo Niepokalana, w tych wszystkich sprawach, abyśmy pozostali rozumni i wolni, jako Boże dzieci, jako dzieci Polskiego Domu Tobie się oddające, abyśmy nie utracili odwagi, a wręcz jej nabierali

Pomóż trwać w pokornym osobistym rozmodleniu, szczególnie na różańcu. Tyle razy sama o to prosiłaś, przede wszystkim poprzez dzieci fatimskie. Osiemnaście lat temu Święty Papież listem apostolskim „Rosarium Virginis Mariae” zachęcał nas i pouczał o sile i wartości tej modlitwy.

Potrzebna jest odbudowana modlitwa osobista, rodzinna i narodowa. Modlitwa za świat i za Kościół. Za Polskę, polski Naród i narody świata.

Cóż bowiem mogą rodzice dać więcej swoim dzieciom niż modlitwę? Dzieci, przyjęte z wdzięcznością z Bożej ręki, po Bożemu mają być prowadzone, błogosławione i formowane. Także omodlone. To jest dla nich zbroja duchowa od rodziców na trudne czasy życia nowego pokolenia. To jest szczepionka, która zabezpiecza przed wirusami duchowymi, a w dalszych skutkach także przed tymi cielesnymi.

Trwa modlitwa narodowa. Pamiętamy Wielką Pokutę, Jubileuszowy Akt uznania Jezusa Chrystusa za Pana i Króla, modlitwę Różaniec do Granic (przez wiele osób i środowisk spontanicznie kontynuowaną), kontynuujemy tegoroczne suplikacje. W poniedziałek rozpoczyna się narodowa Nowenna za Ojczyznę przez przyczynę św. Andrzeja Boboli, z warszawskim narodowym sanktuarium Świętego w centrum. Rozpocznie się dokładnie w wigilię uroczystości Niepokalanego Poczęcia Maryi. A w samym środku tej Nowenny, w sobotę 12 grudnia, popatrzymy ku Maryi z Guadalupe, zwanej przez niektóre środowiska Królową Nowego Świata. To będzie dla wielu czas dodatkowej modlitwy za Kościół, za Polskę i za świat.

Niech trwa ta modlitwa. Spokojna. Ufna. Cierpliwa. Pełna wiary. Składająca wszystko przez Maryję w dłoniach Ojca. Modlitwa dająca odwagę wierności Bogu wobec świata. Przez Maryję to wszystko jest bardziej owocne. Radio Maryja niech też nie ustaje. Dalej niech pozostanie przede wszystkim szkołą modlitwy i zbożnego działania. Rodzina Radia Maryja niech będzie tu przykładem i inspiracją.

Brzmi Ave Maria… Najpiękniej w Różańcu. Ale także w południowej modlitwie Kościoła. I w tylu innych nabożeństwach. Niebo i ziemia skłaniają się wtedy w pokornym uczczeniu Niepokalanej – Zwycięskiej Pani nieba i ziemi.

Niesie się, zwielokrotnione akordem tysięcy serc na całym świecie i na polskiej ziemi, pełne czci wołanie dzieci Maryi, ujęte w prastarą modlitwę Akatystu:

Witaj, przez którą jaśnieje radość; dla której klątwa odpuszczona;

Witaj, o wysokości, pojęciom ludzkim niedostępna; głębino nawet anielskim okiem niezbadana;

Witaj, która Adama podnosisz z upadku; która od łez uwalniasz Ewę;

Witaj, obrono od wilków niewidzialnych; odpędzająca tego, co zawsze uwodzi;

Witaj, która piekło ogałacasz; która obalasz nieprzyjaciół naszych;

Witaj, bramy raju nam otwierająca; bastionie niezdobyty Kościoła Świętego;

Witaj, podporo wiary naszej mocna; duszy mojej ocalenie.

Witaj, Oblubienico Dziewicza! W tym duchu i my dzisiaj powtarzamy z całym Kościołem i z Ojczyzną:

O Maryjo, bez grzechu pierworodnego poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła świętego i poleconymi Tobie.

Amen.

za: radiomaryja.pl