Grott/Grott: Przedhitlerowskie korzenie nazizmu czyli dusza niemiecka w świetle filozofii i religioznawstwa

0
138

Wielkie wydarzenia dziejowe, a takim była druga wojna światowa, powodują pojawienie się w życiu publicznym wielu nowych refleksji. Ogrom zbrodni i zniszczeń, jakich dokonała wówczas III Rzesza niemiecka, jako państwo i wyjątkowo mocno zaangażowani w realizację jego planów sami Niemcy, spowodowały nie wygasłą po dziś dzień traumę, która zrodziła także obfitą literaturę różnych gatunków. Nie dające spokoju pytanie dlaczego tak się stało i co było głębszą przyczyną tragicznych wydarzeń nurtuje umysły nie tylko intelektualistów i badaczy naukowych, ale także i zwykłych ludzi, którzy byli świadkami epoki, osobiście doznali krzywd lub spotkały one ich bliskich albo też tylko zostali poddani ciśnieniu klimatów z tamtych czasów przechowywanych w pamięci i transmitowanych do następnych pokoleń.

Wśród publikacji, które starały się uchwycić głębszą istotę i praprzyczyny przywołanych wyżej wydarzeń, szczególne miejsce zajmują trzy prace autorstwa dwóch wybitnych polskich uczonych zasłużonych na polu filozofii, pedagogiki oraz zagadnień polityczno-religioznawczych. Są to prof. Bogdan Suchodolski oraz prof. Leon Halban. Pierwszy z nich jest autorem dwukrotnie publikowanego tekstu zatytułowanego Dusza niemiecka w świetle filozofii[1], drugi zaś takich prac jak: Mistyczne podstawy narodowego socjalizmu[2] oraz Religia starogermańska i jej aktualne znaczenie w Niemczech[3]. Halban jest jeszcze autorem bardzo wartościowego kilkusetstronicowego dzieła wydanego na kilka lat przed wybuchem wojny pt. Religia w Trzeciej Rzeszy[4].

Kim byli autorzy wznawianych w niniejszym wydawnictwie tekstów? O profesorze Suchodolskim napisano, iż „należał on do najwybitniejszych polskich humanistów”[5]. Był historykiem i teoretykiem kultury filozoficznej, historykiem kultury pedagogicznej i teoretykiem wychowania. Chociaż jego wybory polityczne nie zawsze były słuszne, to jednak  pozostawił po sobie ciekawą spuściznę. Z ważniejszych prac książkowych należy wymienić takie pozycje jak: Dzieje kultury polskiej, Edukacja narodu, Kształt życia, Narodziny nowoczesnej filozofii człowieka, Wizja polskiej świadomości narodowej i jej wyraz w sztuce, Wychowanie moralno-społeczne. Z naszego punktu widzenia szczególnie ciekawa jest jego okupacyjna książka pt. Skąd i dokąd idziemy – przewodnik po zagadnieniach kultury współczesnej, którą opublikował pod pseudonimem <Jadźwing>. Natomiast na kartkach Duszy niemieckiej w świetle filozofii Suchodolski dokonał interesującej interpretacji duchowości tego narodu z podkreśleniem jej antychrześcijańskich elementów.

W roku 1938 został on powołany na katedrę pedagogiki na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, a po wojnie, aż do odejścia na emeryturę, kierował katedrą pedagogiki na Uniwersytecie Warszawskim[6].

Drugi z autorów wznawianych tu tekstów prof. Leon Halban[7] doktoryzował się we Lwowie w r. 1916. W dziesięć lat później habilitował się tam z zakresu prawa kościelnego. W 1932 r. został profesorem tytularnym, a w r. 1936 profesorem nadzwyczajnym. Początkowo zajmował się prawem kanoniczym a później poszerzył swoje zainteresowania o zagadnienia religioznawcze. Dzisiaj można go także określać jako politologa religii. Ten to właśnie aspekt  jego działalności, którego wyrazem jest jego główne dzieło Religia w III Rzeszy wydane w 1936 roku we Lwowie przez tamtejsze Towarzystwo Naukowe oraz wznawiane w niniejszym zbiorze dwie powojenne pozycje wydane staraniem Towarzystwa Naukowego KUL,  jest dla nas najbardziej interesujący.

            W Mistycznych podstawach narodowego socjalizmu oraz Religii starogermańskiej i jej znaczeniu we współczesnych Niemczech Halban zwrócił uwagę na konsekwencje kryzysu religijności, który miał miejsce w XIX w., szczególnie w protestanckich częściach Niemiec. Prace te dotykają w sposób bardzo oczywisty sprawy niemieckiego etosu społecznego, który z biegiem lat coraz to bardziej wymykał się spod wpływu etyki chrześcijańskiej. Proces ten odbywał się w powiązaniu z próbami zainstalowania  nowej religii narodowej, która miałaby stać się duszą Niemiec, jak to ujął jeden z pierwszych promotorów nowej religijności i autor pracy o znamiennym tytule Nationale Religion Paul de Lagarde[8].  Kontynuatorzy takiego sposobu myślenia o religii w Niemczech z czasem doprowadzili do pojawienia się nurtu określanego mianem Deutsche Christen (Niemieccy Chrześcijanie). Starał się on dopasować niemiecki protestantyzm do oczekiwań niemieckiego nacjonalizmu. Droga prowadziła poprzez rożne próby wypłukania z chrześcijaństwa elementów judaistycznych oraz jego „germanizacji”. Generalnie rzecz ujmując chodziło o takie jego zmodyfikowanie, które by odrzucało to wszystko co stanowi o humanizmie chrześcijańskim, a wprowadzało elementy nowe, rzekomo lepiej przystające do „germańskiej duszy”. Aby przybliżyć ten praktycznie nieznany  współczesnym Polakom proces, przytoczymy tu kilka postulatów wysuniętych przez jednego z jego promotorów byłego pastora Artura Bonusa. Akurat Halban we wznawianych tu dwóch tekstach wymienia go tylko z imienia i nazwiska. Warto więc tutaj poświęcić poglądom Bonusa kilka zdań.

Bonus twierdził, że chrześcijański ideał wyłonił się wśród Żydów, a więc w obrębie ludu uciskanego, pozbawionego przez długi czas własnego państwa, ulegającego różnym  prześladowaniom, co stało się przyczyną ukształtowania się ich psychiki. Dlatego też klimat moralny panujący tam przeniknięty był pojęciami takimi jak litość, pokora, miłosierdzie, oczekiwanie na wybawienie itd. Bonus starał się relatywizować powyższe pojęcia i łączone z nimi cnoty sugerując, iż są one raczej zjawiskiem przypadkowym związanym z miejscem i danym ludem. Uważał,  iż religia chrześcijańska zaszczepiona wśród Germanów nie odpowiada ich psychice i potrzebom.  Powinna więc  zostać dostosowana do ich ducha.  Germanowie to z natury rzeczy zdobywcy dążący do panowania i siły a sam Chrystus powinien być rozumiany jako potężny król i wódz a nie uosobienie cierpienia i ofiary[9].

Dla nas interesujące są tutaj nie tyle rozmaite szczegóły takiej doktryny oraz innych podobnych, ale ogólny trend ku dehumanizacji religii przy zostawieniu dawnej fasady. Z punktu widzenia kształtu społecznego etosu zgermanizowane chrześcijaństwo nie różniło się aż tak bardzo od nurtu neopogańskiego, który oficjalnie odrzucał tę religię.

            Taki ideał kulturowy nazywany przez Halbana także germanizmem różnił się od zachodzącej równolegle w krajach Zachodu laicyzacji i ateizacji tym, że ogólnie rzecz biorąc, w stosunkach międzyludzkich zachowywała ona  zasady humanitaryzmu rezygnując tylko z wiary religijnej. Natomiast ewolucja zachodząca w Niemczech  burzyła wartości podstawowe. Dlatego też w latach międzywojennych pojawiło się przekonanie, iż kraj ten wychodzi z Europy. Obok tendencji do zreformowania chrześcijaństwa zgodnie z potrzebami nacjonalizmu niemieckiego tj. przystosowania go do wyidealizowanego germańskiego ducha w początku XX wieku pojawiają się ruchy o charakterze neopogańskim, głoszące potrzebę oparcia się o domniemane wartości germańskiej kultury przedchrześcijańskiej – kultury bezwzględnych wojowników, dla których pojęcia współczucia, litości, pokory, grzechu czy potrzeby zadośćuczynienia za popełnione winy były czymś niezrozumiałym i obcym.  O co naprawdę chodziło lapidarnie ale trafnie ujmuje to wypowiedź generała Ericha von Ludendorffa, zarazem założyciela jednej z neopogańskich organizacji niemieckich, który w 70 rocznicę urodzin zwierzył się dziennikarzom mówiąc:

Jestem przeciwnikiem chrześcijaństwa i poganinem i jestem z tego dumny. Dawno już pożegnałem chrześcijaństwo (…). My, Niemcy, jesteśmy w tej chwili ludem, który najbardziej odłączył się od chrześcijańskiej nauki. Dopiero w skutek zupełnego odrzucenia chrześcijaństwa nabędzie lud niemiecki zwartości, której potrzebuje, i której byłby potrzebował w ciężkich chwilach roku 1918[10].

  Ludendorff myślał bowiem o takim przetworzeniu niemieckiego człowieka, któryby nadawał się on do prowadzenia bezwzględnej wojny totalnej. Uważał bowiem, że współcześni mu Niemcy są jeszcze zbyt  europejscy!

Halban komentował funkcję niemieckiego neopogaństwa szczególnie w broszurze – Religia starogermańska i jej aktualne znaczenie w Niemczech, przedstawiając tam rozwój i wagę  tego kierunku w sposób bardzo wyrazisty i z dużą erudycją. Trzeba też dodać, że sięgał w swoich rozważaniach także do wielu różnych zjawisk w Niemczech, wcześniejszych niż XIX – wieczne, które miały odbiegać od ortodoksji chrześcijańskiej. Wskazywał na relatywizowanie tradycji chrześcijańskiej już dawniej, co miało ułatwić w wieku XIX-tym kryzys religijności.

Myśl Halbana i Suchodolskiego grawituje w kierunku ukazania nie tyle rozlicznych subtelności z zakresu religijności i filozofii niemieckiej, co stara się obnażyć korzenie tych ich praktycznych efektów, które w formie skondensowanej w latach funkcjonowania III Rzeszy  okazały się fatalne, szczególnie dla narodów uznanych przez Niemców za mniej wartościowe lub wprost przeznaczonych do zniszczenia. Do tej kategorii należeli nie tylko Żydzi ale i Polacy oraz Czesi, których ziemie miały zostać zgermanizowane poprzez zasiedlenie ludnością niemiecką, a ich dotychczasowi mieszkańcy przeniesieni do zachodniej Syberii po tzw. „ostatecznym zwycięstwie” lub zniemczeni,  o ile reprezentowali sobą jedynie wartościową wg nazistów rasę nordycką[11]. Preludium do tej ostatniej akcji stanowiło odebranie w latach okupacji niemieckiej około 200 000 polskich dzieci z ich rodzin, z których jedynie około 30 000 udało się odzyskać. Plany usunięcia ludności polskiej z jej odwiecznych siedzib pokrzyżowały dopiero klęski Wehrmachtu na froncie wschodnim.

Obydwaj autorzy wznawianych tutaj prac, zarówno Suchodolski jak i Halban, właściwie nie poruszają problematyki związanej z rasizmem. Jak widać zagadnienia z zakresu antropologii nie były im bliskie zarówno w wydaniu naukowym jak  i zideologizowanym przez nazizm. Zagadnienia te są jednak bardzo ważne skoro patrzymy na rozwój nacjonalistycznej ideologii niemieckiej, jako na przejaw zagrożenia agresją ze strony zachodniego sąsiada. Rasizm bowiem niósł ze sobą pojęcie mniej wartościowych i stanowił dodatkową legitymację do stosowania wszelkiego rodzaju przemocy, łącznie z eksterminacją milionów, co pokazała dokładnie historia. Z drugiej strony kształtowanie się poglądów rasistowskich w Niemczech stanowi dodatkowy dowód na to, iż narodowy socjalizm  w istocie zaczął się na długo przed dojściem do władzy Hitlera i NSDAP. Czynniki, które legły u jego podstaw i spowodowały jego popularność uformowały się w tym kraju jako wynik tamtejszego procesu kulturowego[12]. Dlatego musimy przypomnieć ten temat i w miarę możliwości uzupełnić wznawiane teksty Suchodolskiego i Halbana.

 Jak wiadomo ojcami rasizmu w Europie byli francuz Artur Gobineau autor dzieła pt. Assai sur l’inegalite des races humaines[13] oraz anglik Hauston S. Chamberlaine, który napisał inne dzieło pt. Die Grundlagen des XIX Jahrhunderts[14]. O ile w ich ojczystych krajach  poglądy takie nie znalazły szerokiego oddźwięku, to przeszczepione na grunt niemiecki stworzyły nową sytuację wydatnie wzmacniając funkcjonujący tam  kult starożytnych Germanów i wartości ich rzekomo wysokiej kultury. Rasizm stopniowo stawał się jednym z elementów rozrastającego się w Niemczech  szowinizmu.  Obok nazwisk Gobineau i Chamberlaine’a wymienia się także nazwisko Ludwika Woltmana (1871 – 1907), pierwotnie członka SPD, który próbował łączyć marksizm z darwinizmem społecznym. Apoteozował w niesłychanie wyolbrzymionym zakresie twórcze możliwości Germanów przypisując im nawet decydującą rolę w rozwoju kultury renesansu we Włoszech oraz podobny wpływ na dzieje i kulturę Francji. Wydawał czasopismo Politisch-Antropologische Revue (1902-1907) oraz wiele prac o bardzo wymownych tytułach[15]. Świadczą one o wybujałej megalomani narodowej, która znalazła swoje ujście w  ideologii nazizmu.

Trzeba tu jeszcze wspomnieć o dwóch postaciach, które nie tylko, że przyczyniły się walnie do rozwoju rasizmu w Niemczech ale nawet są traktowane jako przypuszczalni inspiratorzy samego Hitlera. Byli to Lanz von Liebenfels i Josef Ludwig Reimer. Pierwszemu z nich poświecono osobną książkę o jednoznacznie wymownym tytule: Der Mann der Hitler die Idee gab (Człowiek który dał ideę Hitlerowi)[16]. Drugim z wymienionych zajął się konserwatywny historyk Josef Schüsslburner[17] uznając za podstawę do takiego przypuszczenia zaskakujące podobieństwo poglądów zarówno Hitlera jak i Reimera.  O ile Lanz von Liebenfels był wizjonerem i twórcą swoistej gnozy, oczywiście opartej o kult rasy[18], o tyle Reimer, początkowo sympatyk SPD, operował już innymi kategoriami. Był daleko bliższy sprawom polityki. W swojej książce pt.  Ein Pangermanisches Deutschland: Versuch über die Konsequenzen der gegenwärtigen  wissenschaftlichen Rassenbetrachtung für unsere politischen und religiösen Probleme stawiał za cel takie właśnie Niemcy, jak uważał możliwe  do spełnienia  dopiero w przyszłości. Taka pangermańska (nordyczna) Rzesza jednoczyłaby wszystkie obszary zamieszkałe przez narody germańskie. Natomiast kraje romańskie i południowosłowiańskie Reimer przeznaczał do roli kolonii niemieckich. Równocześnie rasowo „nie germańskich” Niemców proponował wykluczyć i pozbawić obywatelstwa Rzeszy. Sugerował także wyodrębnić spośród Polaków rasowo wartościowych, pozostałych zaś pozbawić obywatelstwa i w ten sposób podzielić polski element w państwie pruskim, osłabiając go w ten sposób także liczebnie. Reimer krytykował nawet Alldeutsche Partei, jako opartą  na przestarzałej idei lingwistycznie rozumianej niemieckości. Trudno tu nie zauważyć  podobieństwa z późniejszymi planami III Rzeszy w zakresie stworzenia kosztem innych narodów wielkiego obszaru niemieckiego czyli zdobycia tzw. lebensraumu[19].

Również i hodowanie „rasowo wartościowych” praktykowane w III Rzeszy w tzw. Lebensbornach nie było wtedy pomysłem nowym. Bowiem już w roku 1906 Willibald Hentschel założył Mitgart–Bund, gdzie rasowo dobrani mężczyźni i kobiety w specjalnych osiedlach mięliby płodzić rasowo wartościowe dzieci. Po urodzeniu dziecka małżeństwa te miałyby ulegać rozwiązaniu[20].

W kontekście poruszanych tu zagadnień wartą przypomnienia jest także książka Fritza Langego volkistowskiego[21]ideologa i działacza oraz założyciela wpływowej nacjonalistycznej organizacji Deutschbund, która później, w latach III Rzeszy, cieszyła się dużą przychylnością władz[22]. Książka ta nosi tytuł Reines Deutschtum. Grundzüge einer nationalen  Weltanschaung (Prawdziwa niemieckość. Podstawy narodowego światopoglądu). W kwestii religii Lange wykazywał postawy wyraźnie antykatolickie a nawet antyreligijne. Uważał chrześcijaństwo za naukę nieszczerą, bo prawie nie możliwą do realizowania w życiu codziennym.  Wypowiadał się przeciwko uniwersalizmowi chrześcijańskiemu i na piedestale stawiał idealizm niemiecki jako siłę napędową i konstruktywną w życiu narodowym. Wiele z koncepcji założonego w roku 1904 Deutschbundu przejęli z czasem naziści.

Reines Deutschtum jest pozycją ciekawą także i z tego powodu, iż przedstawia koncepcję równoległą ale zarazem i przeciwstawną do koncepcji wyłożonej w książce pióra endeckiego publicysty z pierwszych stron „Myśli Narodowej”, Karola Stefana Frycza pt. Polska Prawdziwa[23]. Przeprowadzona analiza obydwu dzieł ukazuje głęboką odmienność myślenia o własnym narodzie i własnej kulturze oraz o prowadzeniu polityki przez Polaków  i  Niemców[24]. Stanowi bardzo ciekawy przyczynek do studiów porównawczych w zakresie ideałów kultury a nawet całego świata wartości obydwu narodów.

Trzeba przyznać, że współczesna niemiecka nauka historyczna, choć dostrzega fakt przedhitlerowskich korzeni nazizmu[25], to jednak trudno jest w jej obrębie znaleźć głębsze studia, których ambicją  byłoby opisanie niemieckiego ducha i jego specyficznego charakteru z wyraźnym  i dokładnym punktowaniem jego związku z czynami nazizmu. Dlatego właśnie lektura prac  Halbana jest nie do zastąpienia.

W kontekście poruszanej tu problematyki nie można nie wspomnieć także o pozycjach, które wyszły spod piór polskich myślicieli, uczonych, publicystów czy polityków i w poważnym stopniu kształtowały system wartości sfer inteligenckich w Polsce epoki przedkomunistycznej. Trzeba tu wymienić choćby takie tytuły jak  Antoniego Chołoniewskiego Duch dziejów Polski[26], Artura Górskiego Ku czemu Polska szła[27], Jana Karola Kochanowskiego Polska w świetle psychiki własnej i obcej, oraz Nad Renem i nad Wisłą. Antyteza dziejowa[28], czy oczywiście wspomniana już wyżej Karola Stefana Frycza, Polska Prawdziwa[29]. Ukazywane tam wartości były przekazywane także w innych pracach oraz licznych wydawnictwach, czasopismach  a nawet gazetach. Był to świat różny od niemieckiego ukazanego zarówno przez Suchodolskiego, jak i Halbana we wznawianych tu tekstach.

Trzeba bardzo stanowczo eksponować, że żadna z ideologii głoszonych przez którąkolwiek z polskich formacji politycznych, społecznych czy kulturalnych wytwarzanych przez polskie elity nie zawierała pierwiastków rasistowskich. Ugrupowania propagujące postawy antyżydowskie wzorowały się na średniowiecznym stosunku do Żydów, powołując  się  na poglądy św. Tomasza z Akwinu (np. List do księżnej Brabantu). Natomiast rasizm był nazywany nawet Bluffem XX wieku[30] i odrzucany jako teoria materialistyczna, a więc sprzeczna z katolicyzmem. Także polska formacja neopogańska – Zadruga[31] stanowiącą zresztą grupę liczbowo zupełnie marginalną, reprezentowała ideologię pracy i rozwoju walcząc z polskim tradycjonalizmem, a więc z tymi typami ideologii, które miały swoją genezę w epoce przedindustrialnej. W Zadrudze nie było ani szowinizmu narodowego ani żadnej teorii antysemickiej. Wręcz przeciwnie, grupa przejawiała bardzo jaskrawy krytycyzm w stosunku do polskiego charakteru narodowego, który z jej punktu widzenia nie mógł być powodem do dumy. Reprezentowała dość swoistą kontynuację myśli Stanisława Brzozowskiego, z okresu, który jego biografista Bogdan Suchodolski nazwał nacjonalizmem proletariackim[32], oraz poglądów uczonych zajmujących się relacjami pomiędzy etykami religijnymi a postawami ludzkimi w stosunku do działalności gospodarczej (Max Weber i inni).

            Świat polskiej myśli i polskich ideałów kulturowych, który inspirował nie tylko elity ale także ogół narodowo czujących Polaków, był  całkowicie wolny od tego, co stworzył w XIX i w XX w. niemiecki nacjonalizm, a nawet pewne postacie  z kręgu SPD i co później zaowocowało w postaci nazizmu. Polskości nie kalają więc idee i zachowania niegodne czy przestępcze, których nie wolno wykreślać z pamięci historycznej. Jeśli można stawiać zarzuty jednostkom przynależnym do etnosu polskiego, to odnoszą się one do marginesu społecznego, który plasował się już poza światem wartości kultury polskiej. W latach okupacji niemieckiej tego typu ludzie bywali także zagrożeniem dla samych Polaków, a organy sprawiedliwości  Polskiego Państwa Podziemnego karały ich nawet wyrokami śmierci[33].

 W Polsce istniała zupełnie inna sytuacja aksjologiczna i inny poziom kultury duchowej niż w nacjonalistycznych czy nazistowskich Niemczech. O tym nie  można zapominać, a wręcz przeciwnie, trzeba o tym  jak najszerzej informować.

Rozumienie ducha dziejów Polski w interpretacji wyżej wymienionych polskich autorów – myślicieli czy naukowców zostało wykasowane z oficjalnej narracji w latach komunizmu. Nie można o nim jednak zapominać, zwłaszcza w wypadku badań komparatystycznych, gdyż pomagają zrozumieć nie tylko dawną ale również obecną rzeczywistość kulturową.

Jeśli interesują nas te aspekty kultury niemieckiej, które zagrażały bytowi narodu polskiego, to koniecznie trzeba pamiętać i o planach depolonizacji nie tylko ziem zaboru pruskiego ale i całego terytorium zamieszkiwanego przez Polaków. Przecież już zmarły w 1891 roku Paul de Lagarde wypowiadający się na temat nowej religii dla Niemiec post lował także germanizację ziem polskich aż po rzekę Bug na wschodzie oraz krajów monarchii austrowęgierskiej[34]. Idea poszerzenia niemieckiego lebensraumu była później stale żywotna. Np. w latach pierwszej wojny światowej rożne kręgi niemieckie postulowały usuniecie ludności polskiej z zachodnich rubieży tzw. Kongresówki tyle, że wtedy mówiono jeszcze o przymusowym wykupie ziemi[35]. Problem depolonizacji ziem polskich stawał się jednym z bardzo ważnych postulatów  niemieckiego nacjonalizmu jeszcze przed powstaniem III Rzeszy. Nazistowskie Niemcy przejęły tylko ten postulat starając się zrealizować go w maksymalnym wymiarze z zastosowaniem rożnych drastycznych a nawet i zbrodniczych form eksterminacji  narodu polskiego.

Pisząc o kwestii wysiłków depolonizacyjnych, a więc zagarniania ziem zamieszkiwanych przez Polaków dla niemieckich kolonistów, trzeba przypomnieć działalność Teodora Tyca, historyka, działacza plebiscytowego na Śląsku  i pod koniec życia dyrektora Instytutu Bałtyckiego w Toruniu[36]. Interesującym jest też jego referat wygłoszony na posiedzeniu Związku Obrony Kresów Zachodnich pt. Założenia i ideologia niemieckiej polityki antypolskiej [37], w którym przedstawia on mechanizm  niemieckiego parcia na wschód i jego ideowe podstawy odwołujące się nawet do historii starożytnych Germanów oczywiście w niemieckiej interpretacji.

Warte uwagi, także i dzisiaj są konstatacje językoznawcy prof. Mikołaja Rudnickiego przedstawione  w  artykule  zatytułowanym  Uwagi o psychologii Niemców[38], który stara się objaśnić i scharakteryzować nie tylko agresywne, ale i lekceważące nastawienie Niemców w stosunku do Polaków i polskości, i wskazać na jego historyczne uwarunkowania. Zarówno Tyc jak i Rudnicki wypowiadają się o terytorialnych aspektach zagrożenia niemieckiego w XIX i w  pierwszej Polowie XX wieku.

 Wracając do autorów wznawianych w niniejszym wydawnictwie tekstów trzeba jeszcze raz podkreślić, że naukowa działalność zarówno Halbana dotycząca Niemiec, jak i tekst Suchodolskiego poświęcony tej nacji posiada dużą wagę. Co do pierwszego z nich trzeba zaznaczyć, że podejmowane przez niego problemy na ogół wymykają się uwadze historyków czy politologów. Pierwsi na ogół zadawalają się faktograficznym ujmowaniem dziejów rożnych ruchów politycznych, opisując działalność partii politycznych czy innych organizacji i instytucji, oraz przywódczych postaci, które tworzyły programy i nadawały swoim środowiskom ton. Drudzy natomiast głównie interesują się zagadnieniami związanymi z mechanizmami i instytucjami władzy politycznej. W obydwu wypadkach w cieniu pozostają problemy aksjologiczne, które w dużym  stopniu wynikają z religii albo idei konkurujących z religiami. Bez wątpienia istnieją związki pomiędzy etykami religijnymi  a postawami ludzkimi w zakresie działalności gospodarczej, co udowadniali już dawno rozmaici badacze naukowi. Podobne relacje można stwierdzić w wypadku różnych form prowadzenia polityki, a w szczególności wojny i towarzyszących jej aktów. Halban stara się to wyjaśniać i robi to w sposób przekonywujący.   

Uczony ten uważał, że sytuacja, jaka krystalizowała się w Niemczech poczynając przynajmniej od czasu powstania drugiego cesarstwa po wojnie prusko–francuskiej aż po klęskę III Rzeszy,  wymaga głębszej analizy kultury tego kraju. Stał na stanowisku, iż brak dogłębnego rozpoznania tego problemu przez świat zewnętrzny doprowadził do wielu  fatalnych pomyłek politycznych.  Wg niego w Niemczech funkcjonowały dwie kultury. Jedną, o istotnych walorach i wielu pierwiastkach humanistycznych nazywał Kulturą Weimaru. Drugą zaś określił jako Kulturę Poczdamu niekiedy wymiennie nazywając ją po prostu germanizmem. Poczdam był siedzibą królów pruskich, a więc kojarzył się z pruskim militaryzmem i tzw. prusactwem. Kultura Poczdamu, składała się z różnych pierwiastków, narastających przez długie dziesięciolecia, które w sprzyjających dla nich warunkach dały w końcu narodowy socjalizm. Ten ostatni system  uznawał Halban za efekt długiego procesu kulturowego, a nie zjawisko nowe, odrębne i samoistne[39]. Kultura Poczdamu albo jak kto woli ów germanizm według niego stanowił zjawisko masowe i autentyczne, natomiast Kultura Weimaru była zjawiskiem bardziej zewnętrznym czy nawet tylko  naskórkowym, nie stanowiącym o prawdziwym obliczu Niemiec. Kultura ta odgrywała rolę czynnika eksportowego, który mylił tylko świat zachodni w jego postrzeganiu Niemiec[40] .

Pod tym ostatnim względem sytuacja w Polsce wyglądała i wygląda inaczej. Drastyczne doświadczenia z polityką pruską już wystarczyły aby zrozumieć czym mogą być szowinistyczne Niemcy w stosunku do Polaków, nie mówiąc już o hekatombie lat okupacji i drugiej wojny światowej, która miała na celu całkowitą eliminację żywiołu polskiego łącznie z wysiedleniem na Syberię lub zamianą w robocze bydło pracujące dla Rzeszy.

Bardzo ważną cechą prac Leona Halbana odnoszących się do Niemiec jest interdyscyplinarność. W zasadzie po roku 1949 uczony ten nie stworzył już nowych publikacji dotyczących tego tematu ani nie próbował zrekonstruować zamierzonego tomu drugiego Religii w III Rzeszy. Być może przyczyna tego leżała akurat w zainstalowaniu się w Polsce i umocnieniu stalinizmu, co nastąpiło w latach po ukazaniu się Religii starogermańskiej i jej aktualnego znaczenia w Niemczech. Wówczas to narzucono w wielu dziedzinach humanistycznych nową siatkę pojęciową wyprowadzoną z oficjalnie lansowanej przez reżim  doktryny marksizmu a wiec pisanie o duchu czy duchowości oraz religii jako czynniku ważnym w życiu narodów stało się trudne. Pewne tematy musiały wypaść z obiegu. Według nowych reguł świadomość miał kształtować byt materialny, a idee i wartości jako zjawiska wtórne zepchnięto w obręb tzw. nadbudowy. Nie mogły być one przedstawiane  jako podstawa i źródła rzeczywistości. Ponadto, w obrębie oficjalnej narracji głównym negatywnym bohaterem przede wszystkim miał być kapitalizm i imperializm Zachodu. Panująca wówczas atmosfera stała się powodem nie podejmowania takich tematów, jakie prezentujemy dzisiaj czytelnikom. Także dlatego warto je przywrócić pamięci współczesnych zwłaszcza, że nie straciły one swojej aktualności i pokazują, kto był zdolny do zakładania obozów zagłady i co było źródłem duchowej inspiracji do podejmowania takich działań. Pośrednio pozwalają także zrozumieć, że inne założenia kulturowe funkcjonującw w Polsce wręcz wykluczały eksterminacyjne czyny, stawiając ludziom przed oczy inne ideały i wartości.

Dzisiaj nadal aktualne jest pytanie czy współczesna oficjalna liberalno-demokratyczna kultura w Niemczech to owa halbanowska Kultura Weimaru pod powierzchnią, której kryje się nadal jeszcze druga warstwa o odmiennym obliczu. Jak się wydaje, problem ten, choć w innym wydaniu, nabiera aktualności. Czynnikiem, który wysuwa go ponownie na widownię jest kwestia masowej imigracji do Niemiec uciekinierów z krajów muzułmańskich. Obserwując  scenę niemiecką nie można nie zauważyć możliwych konsekwencji jakie powinny wystąpić na skutek mieszania się ludności napływowej o innej kulturze i innej wewnętrznej dynamice z ludnością rodzimą. Problem oczywiście został już w Niemczech zauważony i wzbudził gorące dyskusje. W jakimś stopniu przyczyniła się do ich zainicjowania głośna nad Renem i Łabą książka Thilo Sarrazina byłego członka SPD, ekonomisty i demografa, o prowokacyjnym tytule – Deutschland Schafft siech ab. Wie wir unser Land aufs Spiel setzen (Niemcy likwidują się same. Jak wystawiamy nasz kraj na ryzyko). Katastroficzne z niemieckiego punktu widzenia przewidywania Sarrazina mogą, gdyby się spełniły, przynieść głęboką dekompozycję owej duszy niemieckiej, o której pisali Suchodolski, Halban i inni polscy badacze naukowi oraz także publicyści. Wymieszanie się ludności napływającej z niemiecką, która w przeciwieństwie do imigrantów charakteryzuje się ujemnym przyrostem naturalnym może w przyszłości dać całkiem nowy obraz sytuacji. Według przewidywań Sarrazina sytuacja jest w Niemczech poważna. Jego drobiazgowo opracowana książka pełna wyliczeń i wykresów informuje nas, iż w roku 2007 w Niemczech żyło 15,4 miliona imigrantów[41].  Z pośród nich 6 – 7 milionów to imigranci z krajów muzułmańskich[42] o innej kulturze charakterystycznej dla społeczeństw epoki przedindustrialnej.  Są to ludzie wśród których dzietność jest bardzo wysoka. Wynosi ona około  sześciorga dzieci przypadających na  jedną kobietę,  o ile są to osoby niedawno przybyłe do Niemiec. W wypadku muzułmanów urodzonych już w tym kraju bywa ona niższa wynosząc około trojga dzieci. I tak daje to muzułmanom zdecydowaną przewagę skoro statystyczna Niemka posiada 1, 6 dziecka. Jeśli przyrost naturalny imigrantów pozostanie nadal tak wysoki  a Niemców tak niski to według przypuszczeń Sarrazina „w ciągu niewielu generacji państwo i społeczeństwo może być przejęte przez imigrantów”[43]. Uważa on, że rzeczywistością może się stać żartobliwa przepowiednia jednego z przedsiębiorców tureckich działających w Niemczech, głosząca, że w roku 2100 liczba autochtonów w tym kraju może spaść do 20 milionów osób a liczba Turków i innych imigrantów osiągnąć 35 milionów[44]. Autor wskazanej książki narzeka na znikomą zdolność muzułmanów do integracji oraz ich niewielką produktywności. Przewiduje nadmierne obciążenie państwa ze względu na  płacone imigrantom świadczenia socjalne. Wylicza cały szereg zagrożeń wynikających z takiej sytuacji.

Co jednak ma to wspólnego z relacjami polsko-niemieckimi w dziejach najnowszych?  Otóż wydaje się, że pożądana ponoć przez Niemców integracja przybyszów z autochtonami, choć może usprawni współżycie obydwu grup dzięki ich wzajemnemu dopasowaniu się, w dalszym jednak efekcie musi przynieść i zmiany mentalne i zatracanie się w nowej mieszance kulturowej owego halbanowskiego germanizmu czy Kultury Poczdamu, a to nas właśnie najbardziej interesuje. Nie na darmo profesor Karol Karski określił sytuację w obecnych Niemczech jako etniczne samobójstwo państwa niemieckiego a były polityk PO M. Rokita stwierdził w wywiadzie dla pisma „W Sieci” lakonicznie, ale bardzo trafnie, iż powinniśmy się cieszyć z takiego przebiegu tych spraw w Niemczech. Rozwodnienie czy lepiej jeszcze wypłukanie owego reines deutschtum (prawdziwej niemieckości) jest sprawą doniosłej wagi.

Trzeba powiedzieć to z pewnym żalem, że niestety książka  Thilo Sarrazina nie spotkała się, niestety, z szerszym oddźwiękiem w Polsce. Poczucie wagi poruszanych tam zjawisk nie dotarło nawet do szerszych polskich elit nie mówiąc już o bardziej masowym odbiorcy.

Polska jako kraj leżący pomiędzy Niemcami a Rosją za największe swoje zagrożenie dla siebie musi poczytywać sytuację ścisłej współpracy tych obydwu państw. Ostatnie wydarzenia w Niemczech, które doprowadziły do wyłonienia się tam nowej siły politycznej w postaci partii Alternatywa dla Niemiec (AfD) nakazują jeszcze pilniej przyglądać się tamtejszej scenie politycznej. Partia ta  postuluje współpracę z Rosją, co powinno nas już niepokoić, oraz wycofanie z Niemiec zagranicznych oddziałów wojskowych i broni atomowej. AfD jest pewną formą reakcji na liberalny trend do marginalizowania odrębności narodowych oraz także jakąś nową formą kontynuowania dawnego nacjonalizmu.  Sprzeciwia się również otwieraniu szeroko drzwi dla imigracji z bliskiego wschodu i Afryki. Oczywiście chodzi jej o zachowanie kulturowej i etnicznej odrębności Niemców[45].

Natomiast Rosja w koncepcjach swoich myślicieli narodowych kontynuuje dawny imperializm. Pozostawia jednak Niemcom, jak to widzimy w poglądach wpływowego przecież ideologa Aleksandra Dugina, dość istotną rolę do spełnienia w Europie. Dla nas, jako państwa w pełni niezależnego, miejsca nie ma. Polska w systemie rosyjskiego ideologa byłaby bezwolnym całkowicie podporządkowanym sąsiadom pionkiem[46]. Dlatego też w interesie  polskiej racji stanu leży mentalna i ideologiczna dezintegracja przynajmniej jednego z dwóch otaczających nas sąsiadów. Być może przyczyni się do niej walnie masowa imigracja z krajów islamskich. Powinniśmy ten proces bacznie obserwować i wyciągać z niego wnioski, myśląc cieplej o muzułmańskich imigrantach w Niemczech.

Urodzona w Niemczech Kurdyjka Düzen Tekkal, dziennikarka i filmowiec, współdziałająca  ze środowiskami zielonych i lewicą, być może stanowi właśnie ten typ zakorzenionego już nad Renem i Łabą człowieka, który uosabia trend, z którego powinniśmy się jako Polacy cieszyć. Jak wyznaje w swojej książce pt. Deutschland ist Bedroht. Warum wir unsere Werte jetzt verteidigen müssen, jest przeciwnikiem zarówno tych muzułmanów, którzy chcą w separacji od innych mieszkańców Niemiec zachowywać swoją odrębność narodową i kulturową, jak oczywiście i niemieckich nacjonalistów, przejawiających niechęć czy nawet wrogość w stosunku do bliskowschodnich przybyszów. Düzen Tekkal wydaje się traktować Niemcy już jako swój kraj, a notka o autorze, zamieszczona  na okładce jej książki, przedstawia ją jako  Kurdin, Jesidin und Deutsche (Kurdyjka, Jezydka i Niemka).

O problemie imigranckim w Niemczech  wypowiada się jednoznacznie:

Asymilacja nie jest rozwiązaniem problemu dla społeczeństwa przyjmującego imigrację. Nie może także o to chodzić, aby nowi i dawni Niemcy tylko żyli obok siebie. Nasz cel musi być większy, ażeby z tej mieszaniny wyłoniło się coś nowego, ażebyśmy wspólnie sformułowali jakieś nowe „My” . Musimy się, jako nowi i dawni Niemcy wspólnie na nowo zdefiniow[47].

Niewykluczone, że w ciągu następnych kilkudziesięciu lat powstanie w Niemczech jakieś nowe społeczeństwo całkowicie już wolne od złogów owego halbanowskiego germanizmu, a nawet i innych trudnych do strawienia cech niemieckich, których ciśnieniu  byli poddawani polscy mieszkańcy dawnego zaboru pruskiego przed rokiem 1918 oraz cały naród polski podczas okupacji niemieckiej w latach 1939 – 1945.

Bogumił Grott i Olgierd Grott

za: konserwatyzm.pl

Książkę można kupić TUTAJ

[1] Pracę tą publikowano w roku 1945 i  1947.

[2] Pracę tą publikowano w roku 1946 i 1948.

[3] Prace tą publikowano w roku 1949.

[4] Książka ta miała być kontynuowana w postaci drugiego tomu, który w rękopisie zaginął podczas działań  wojennych.

[5] A. Brodnicka, W. Juszczak, Bogdan Suchodolski – życie i twórczość (27 XII 1903-2 XI 1992).

[6] Zob. W. Okoń, Wizerunek sławnych pedagogów polskich, Warszawa 1993.

[7] Zob.J. Willeume,  Leon Halban (23 IX 1993-1960), Kwartalnik Historyczny 1961, s. 288, B. Grott, Profesor Leon Halban jako badacz neopogaństwa niemieckiego i prekursor politologii religii w Polsce (w czterdziestą piątą rocznicę zgonu). Konserwatyzm.pl – Portal myśli konserwatywnej.

[8] P.De Lagarde, Nationale Religion, Jena 1934,  passim;

[9] A. Bonus, Zur Germaniesierung des Christentums, Jena 1911, s. 16: Por. też. W. Schubring, Germanisierung des Christentums, Berlin 1904; H. Freytag, Deutsches Christentum, Jena 1911; A. Dannenmann, Die Geschichte der Glaubensbewegung Deutschechristen, Dresden 1933.

[10] „Reichspost” z 11 IV 1935 r.

[11] A.L. Szcześniak, Plan zagłady Słowian: Generalplan Ost, Radom 2001, passim; B. Mącior-Majka, Generalny plan wschodni: aspekty ideologiczny, polityczny i ekonomiczny, Kraków 2007, passim.

[12]D. Mendlewitz, Volk und Heil. Vordenker des Nationalsozialismus im 19 Jahrhunderts, Rhede-Wiedenbruck 1988, passim.

[13] Wydanie tej książki w języku niemieckim nastąpiło dopiero w roku 1898.

[14] Wydanie w roku 1899.

[15] Są to m in.: Politische Antropologie. Eine Untesuchung über den Einfluss der Descendenztheorie auf die Lehre von der politischen Entwicklung der Völker, Eisenach, Leipzig1903; Rassenpsychologie und Culturgeschichte, 1904: Die Germanen und die Renaissance in Italien, Leipzig 1936; Zur Germanenfrage in der italienischen-Renaissance, Leipzig 1936; Die Germanen in  Frankreich. Eine Untersuchung über der Einfluss der germanischen Rasse auf die Geschichte und Kultur Frankreichs, Leipzig 1936 .

[16] W. Daim, Der Mann der Hitler die Ideen gab, Wiedeń 1985, passim.

[17] J. Schüsslburner, J.S. Reimar: Der SPD Sympatisant, dr Hitler die Ideen gab. internet

[18] W. Daim, Tamże, s. 210.

[19] J.L. Reimer, Ein Pangermanisches Deutschland, Vesuch über die Konsequenzen der gegenwärtigen wissenschaftlichen Rassenbetrachtung für unseren politischen und religiösen Probleme, Berlin 1904 , s. 12, 13, 21, 27, 29, 33,34 37, 38,52,55, 60.

[20] H. Conrad-Martius, Utopien  der Menschenzüchtung. Der Sozialdarwinismus und seine Folgen, München 1955,  s. 92, 238, 264,268.

[21] O Volkizmie zob. P. Szuppe, Ideologia i mistyka volkistowska u źródeł nazizmu, Collectanea Theologica, 73 (2003), nr 2, s. 79 – 101.

[22] Deutschbund został założony  w roku 1894 przez Fridricha Langego w Berlinie. Był on organizacją szowinistyczną i rasistowską. Większość członków rekrutowała się ze środowisk protestanckich i konserwatywnych. Po pierwszej wojnie utrzymał pozycję przewodnią w ruchu volkistowskim. W latach III Rzeszy Deutschbund współpracował z NSDAP. W roku 1945 alianci uznali go za organizację wysoce szkodliwą i zakazali jego dizalalnosci.

[23] K.S. Frycz, Polska prawdziwa (red. O. Grott), Kraków 2014, ss. 524.

[24] Zob. B. Grott, Polska prawdziwa Karola Stefana Frycza i Prawdziwa niemieckość Friedricha Langego. Dwa systemy wartości i dwie wizje uprawiania polityki. (w:) Implementacja zasad religijnych w sferze politycznej, (red. R. Michalak), Zielona Góra 2016. s. 9 – 24.

[25] Por. H. Auerbach, Nationalsozialismus vor Hitler (w:) Der Nationalsozialismus. Studien zur Ideologie und Herschaft. Wyd. W. Benz, H. Buchheim, H. Mommsen, Frankfurt/M 1993, s.13; D. Mendlewitsch, Volk und Heil. Vordenker des Nationalsozialismus im 19 Jahrhundert, Rheda-Wiedenbrück 1988, s. 13 i nast.

[26] A. Chołoniewski, Duch dziejów Polski, Kraków 2018. Książka ta została przełożona na język: angielski, niemiecki, francuski i bułgarski. W Polsce miała 4 wydania.

[27] A. Górski, Ku czemu Polska szła, Kraków 1917. Książka ta stała się bestsellerem w II Rzeczypospolitej.

[28] J. K. Kochanowski, zob. G. Szumera, Myśl historiozoficzna i filozofia społeczna Jana Karola Kochanowskiego, Katowice 2009;

[29] Zob. Ku „Nowemu barokowi”. Myśl polityczna Karola Stefana Frycza (1910 – 19420, Wybór źródeł, wybór A. Meller, P. Tomaszewski, Radzymin-Warszawa 2012.

[30] W. Wasiutyński, Bluff XX wieku, Prosto z mostu, nr. 52 z 13 XII 1936 r., s. 8.

[31]Zob. B. Grott, Religia, cywilizacja, rozwój. Wokół idei Jana Stachniuka, Kraków 2003; S. Potrzebowski, Zadruga eine völkische Bewegung in Polen, Bonn 1982; J. Skoczyński,  Neognoza polska, Kraków 2004; R. Siedliński, Człowiek, mit, kultura. Myśl społeczno-historiozoficzna Jana Stachniuka, Toruń 2008,; P. Bielawski, Nowa Zadruga, Wrocław 2016.

[32] B. Suchodolski, Stanisław Brzozowski. Rozwój ideologii, Warszawa 1933, Rozdz. Nacjonalizm proletariacki, s. 200 – 203.

[33] 18 marca 1943 r. Kierownictwo Walki Cywilnej ogłosiło ostrzeżenie w sprawie szmalcowników, grożąc im surowymi karami i przypominając Polakom, że proceder ten jest formą kolaboracji z Niemcami: „każdy Polak, który współdziała z ich [Niemców – B.G., O.G.] morderczą akcją czy to szantażując lub denuncjując Żydów, czy to wykorzystując ich okropne położenie lub uczestnicząc w grabieży, popełnia ciężką zbrodnię wobec Rzeczypospolitej Polskiej i będzie niezwłocznie ukarany (…)”. Wyroki polskich sądów podziemnych na szmalcownikach zaczęto wykonywać w drugiej połowie 1943 r., patrz: R. Szuchta, Śmierć dla szmalcowników, „Rzeczpospolita”, 29.09.2008 r. (http://www.rp.pl/artykul/194439-smerc-dla-szmalcownikow.html; wejście 17 czerwca 2018 r.).

[34] B. Grott, Dylematy polskiego nacjonalizmu, Powrót do tradycji czy przebudowa narodowego ducha, Rozdz. Narastanie szowinizmu  niemieckiego do klęski Niemiec w 1918 roku, Warszawa 201, s. 53.

[35] I. Geiss, Tzw. polski pas graniczny 1914 – 1918, Warszawa 1964, passim,

[36] Z. Pentek, Teodor Tyc (1896-1927). Biografia, Poznań 2012, passim.

[37] T. Tyc, Założenia i ideologia niemieckiej polityki  antypolskiej, Biblioteka Raczyńskich w Poznaniu, rkps. Sygn. 1887.

[38] M. Rudnicki, Uwagi o psychologii Niemców, Slavia Occidentalis, 1929, s. 455-       .

[39] Por. też: D. Mendlewitz, Volk und Heil. Vordenker des Nationalsozialismus in 19 Jahrhundert , s, 13 i nast.

[40] Zob. L. Halban, Problem kultury niemieckiej, Znak nr. 1, 1946.

[41] T. Sarrazin, Deutschland schaff sich ab, Wie wir unser Land aufs Spiel setzen, Berlin 2010, s. 261.

[42] Tamże, s. 262.

[43] Tamże, s. 259.

[44] Tamże s. 317.

[45]Program  für Deutschland. Alternative für Deutschland (https://alternativefuer.dr/wp.content/uploads/sites/ 7/2016/05/2016-06-27_afd-grundsatzprogramm_web-version.pdf;wejście 17.06.2018 r.).

[46] K. Karczewski,  Aleksander Dugin – teoretyk imperializmu rosyjskiego w dobie postsowieckiej i kwestia suwerenności państwa polskiego. (w:) Polska i jej wschodni sąsiedzi (red. B. Grott, O. Grott), Warszawa 2016, s. 403 – 425.

[47]D. Tekkal, Deutschland ist bedroht. Warum wir unsere Werte jetzt verteidigen müssen, Berlin 2016, s. 220,221.


MOŻE CIĘ TEŻ ZAINTERESUJE:

WPŁYW BITWY WARSZAWSKIEJ 1920 ROKU NA KAMPANIĘ WRZEŚNIOWĄ 1939 ROKU