Centralna procesja Bożego Ciała w Krakowie: Niesiony w procesjach eucharystycznych Chrystus mówi: Jestem z wami! Jestem dla was!

0
180

– Niesiony w procesjach eucharystycznych Chrystus mówi swą niepojętą dla ludzkiego rozumu obecnością: jestem prawdziwie Bogiem z wami! Jestem z wami! Jestem dla was! Zwłaszcza w sytuacjach prób i najrozmaitszych trudności – jestem z wami! – mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski w czasie centralnej procesji Bożego Ciała w Krakowie, która przeszła z Wawelu na Rynek Główny.

Przy pierwszym ołtarzu, zbudowanym obok kościoła św. Idziego słowo do zebranych wygłosił bp Damian Muskus. Przypomniał ewangeliczną scenę, gdy Chrystus prosił uczniów o przygotowanie Paschy:

„Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka” – powiedział Zbawiciel.

Biskup stwierdził, że wobec izolacji społecznej te słowa zabrzmiały z nową mocą, ponieważ nieoczekiwanie miejscem uczty eucharystycznej stały się mieszkania wiernych. Ta nowa rzeczywistość wypełniła wielu bólem i tęsknotą za Eucharystią przeżywaną we wspólnocie. Stwierdził, że owoc Eucharystii i znak rozpoznawczy Kościoła to jedność uczniów Jezusa, która jest darem od samego Boga, łaską i działaniem Ducha Świętego. Przyznał, że gdy do głosu dochodzą kryteria ludzkie, pojawiają się rozłamy i spory.

Jedność, o którą modlił się dla nas Jezus jest możliwa tylko tam, gdzie Jego osobę stawia się w centrum. Nie będzie więc jedności tam, gdzie nad Jezusa stawia się dobro instytucji, gdzie zapomina się o tym, że najważniejszym kryterium zaangażowania jest Ewangelia i miłość – powiedział biskup.

Wskazał, że Kościół, który buduje jedność w relacji do Boga, trwa przy Jezusie i daje się prowadzić Duchowi Świętemu, nie może zamykać oczu na tych, którzy płaczą i cierpią, niekiedy z powodu nieprawości jego członków.

– Stoimy przed wyborem: albo będziemy wspólnotą, w której życie z wolna zamiera, albo będziemy życiodajnym miejscem gościny i bezpieczeństwa dla wszystkich, którzy szukają źródła nadziei i pociechy. Idąc za Jezusem ukrytym w znaku chleba módlmy się o to, byśmy stawali się chlebem dla innych, by świat, w którym żyjemy rozpoznawał w nas miłość Chrystusa

– powiedział bp Damian Muskus.

Rozważania przy drugim ołtarzu podjął bp Jan Zając. Przywołał ewangeliczny opis cudu rozmnożenia chleba. Od początku Chrystus nosił w Swym sercu wizję Wieczernika i uczty w Wielki Czwartek, gdy dzielił chleb między uczniów. Rozmnożenie chleba na pustyni było łatwe do sprawdzenia zmysłami, ale jego cudowne przemienienie w Wieczerniku wymagało wielkiej, trudnej wiary, bo postać chleba pozostała taka sama, ale wewnętrzna istota została przemieniona.

– Kto bez zastrzeżeń uznaje, że Chrystus jest prawdziwym Bogiem, że dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych, ten jest zdolny do takiego aktu wiary, jakiego wymaga ten chleb dla ducha ludzkiego, chleb eucharystyczny. Tylko taki człowiek jest zdolny wyciągnąć godnie po niego rękę – powiedział biskup.

Stwierdził, że w wieczerniku Zbawiciel łamał chleb, a każda jego cząstka zawierała w sobie wszystko co należy do sakramentu: całego, żywego i prawdziwego Chrystusa z Jego bóstwem i człowieczeństwem. Apostołowie otrzymali nakaz, by czynić to na pamiątkę Jezusa i od tej pory kapłani będą powtarzać to zdarzenie, przywołując Jego rzeczywistą obecność.

– Poprzez Eucharystię wychodzimy w nieskończoność, w wieczność. Wpatrując się w chleb eucharystyczny trzeba nam wyznać wiarę w obecność Chrystusa Pana. To także czas na krytyczne spojrzenie i ocenę jaka jest moja wiara w odniesieniu do tego daru – wskazał biskup. – Trwajmy na tej wieczerzy. Wracajmy do wieczerników, bo zaiste Pan czeka, bo uczta Pańska trwa – zakończył.

– Przyłączmy się dzisiaj do uczniów podążających do Emaus po to, aby serce pałało w nas, kiedy rozmawia z nami w drodze i Pisma nam wyjaśnia

– rozpoczął rozważania bp Janusz Mastalski przy kościele św. Wojciecha (trzeci ołtarz – red.).

– Zasiądźmy dziś do Wieczerzy Pańskiej i pochylmy się nad jej tajemnicą. Nie ma wątpliwości, że wiara w sakramenty domaga się odpowiedzi na pytanie: czym one są dla mnie osobiście? Czym dla mnie ma być Eucharystia i kapłaństwo?

– pytał i przypomniał, że Jan Paweł II nazywał Eucharystię najdoskonalszą syntezą modlitwy sercem i spotkania z Chrystusem, a także siłą przebicia. Papież Polak zaznaczał, że Eucharystia jest również świadomością tego, że jest się kochanym, a uczestnictwo w niej tworzy komunię i wychowuje do komunii.

– Nie byłoby jednak Eucharystii, gdyby nie ofiara Jezusa Chrystusa. Idziemy więc dziś pod krzyż Chrystusa, aby nie tyle zrozumieć Jego wartość, co przyjąć go z wiarą – prosił bp Mastalski. – Obecność w czasie tej procesji jest naszym wyznaniem wiary, ale też objęciem krzyża. To nasz pocałunek wiary, pocałunek nadziei, pocałunek miłości – zakończył.

Rozważania przy czwartym ołtarzu obok bazyliki Mariackiej podjął metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. Przypomniał 40-letnią wędrówkę Izraelitów przez pustynię.

– Wydarzenia zapisane w Starym Testamencie były zapowiedzią tego, co miało się dokonać dzięki zbawczemu i odkupieńczemu dziełu Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Podczas Ostatniej Wieczerzy cudownie przemienił On chleb w swoje Ciało, wypowiadając słowa: „To jest Ciało moje, które za was będzie wydane”, a także przemienił wino w swoją Krew, kiedy mówił: „Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana”. W ten sposób ustanowił Nowe i Wieczne Przymierze ze swoim ludem, które ostatecznie przypieczętował nazajutrz, w Wielki Piątek, umierając na krzyżu Golgoty

– zaznaczył arcybiskup i podkreślił, że Zbawiciel, dając swoim uczniom nowy pokarm, nakreślił im ostateczny cel, jakim jest życie wieczne.

–  Kościół żyje tą wielką tajemnicą wiary. Żyje Eucharystią i z Eucharystii

– mówił metropolita i przypomniał, że pierwsza procesja Bożego Ciała sprawowana była w 1246 roku, a w 1320 roku, wprowadził ją do Polski biskup krakowski Nankier.

– Dopiero wiek później, a zatem sześćset lat temu, w 1420 roku, na mocy uchwał synodu gnieźnieńskiego stała się uroczystością czczoną we wszystkich polskich diecezjach. Niesiony w procesjach eucharystycznych Chrystus mówi swą niepojętą dla ludzkiego rozumu obecnością: jestem prawdziwie Bogiem z wami! Jestem z wami! Jestem dla was! Zwłaszcza w sytuacjach prób i najrozmaitszych trudności – jestem z wami! – kontynuował.

Arcybiskup odwołał się do postaci kard. Stefana Wyszyńskiego i do rozważań Prymasa Tysiąclecia nad wolną i niezależną Polską.

– Od tamtych wydarzeń upłynęło już ponad pół wieku, dokładnie 64 lata. Jakże radykalnie zmieniły się czasy, jakżeż inna jest dzisiaj nasza Ojczyzna! Po rozpoczętych przeszło 30 lat temu wielkich przemianach, kilka miesięcy temu zupełnie niespodzianie pojawiła się pandemia koronawirusa. W przestrzeni publicznej pragniemy cieszyć się teraz spotkaniami z innymi ludźmi. Dla bardzo wielu spośród nas dzisiejsza uroczystość Bożego Ciała jest pierwszym po długim czasie doświadczeniem wspólnoty ludu Bożego. Czujemy, że naprawdę jesteśmy razem, ponieważ z nami jest Chrystus obecny w Najświętszym Sakramencie. Ale wiemy też dobrze – zmagania o prawdziwą wolność dla dzieci Bożych w Polsce, o pełne ich człowieczeństwo trwają także dzisiaj. Z zewnątrz, spoza naszego kraju, dochodzą groźby wobec tych osób i instytucji, które, będąc prawdziwie zatroskanymi o właściwy kształt wychowania dzieci i młodzieży, nie zgadzają się na ideologie uwłaczające godności człowieka, stworzonego na obraz Boży i Boże podobieństwo jako kobieta i mężczyzna. (…) Współczesne trudności i wyzwania traktujemy jako próbę naszej wiary i naszej wierności wobec Boga. Z największą więc czcią kierujemy nasz wzrok ku złocistej monstrancji, niesionej w uroczystej procesji od wawelskiej katedry aż do Rynku Głównego – mówił metropolita.

Bezpośrednio po procesji Mszę św. przed kościołem Mariackim odprawił kard. Stanisław Dziwisz.

– Przed chwilą zakończyła się nasza krakowska procesja Bożego Ciała, która tradycyjnie przemierza szlak ze Wzgórza Wawelskiego na Rynek Główny. To wydarzenie uświadamia nam, że przez Eucharystię Chrystus pragnie być obecny nie tylko w osobistym życiu każdego z nas, ale także w życiu społeczności, którą stanowimy jako Jego uczniowie. Ta prawda odnosi się także do całych dziejów Krakowa. Trudno byłoby zrozumieć bez Chrystusa dzieje i teraźniejszość tego Miasta, również jego wkład w polską i europejską kulturę, w światowe dziedzictwo ducha – mówił metropolita senior zapewniając o modlitwie za miasto, jego mieszkańców i gości. Szczególną intencją tej Eucharystii była prośba, by “Pan ludzkich dziejów uwolnił nas od nieszczęścia epidemii, jaka dotknęła cały świat”.


Publikujemy pełną treść rozważania abp. Marka Jędraszewskiego:

„Pamiętaj na wszystkie drogi, którymi cię prowadził Pan, Bóg twój, przez te czterdzieści lat na pustyni, aby cię utrapić, wypróbować i poznać, co jest w twym sercu; czy strzeżesz Jego nakazu, czy też nie. Utrapił cię, dał ci odczuć głód, żywił cię manną, której nie znałeś ani ty, ani twoi przodkowie, bo chciał ci dać poznać, że nie samym tylko chlebem żyje człowiek, ale człowiek żyje wszystkim, co pochodzi z ust Pana. Nie zapominaj o Panu, Bogu twoim, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. On cię prowadził przez pustynię wielką i straszną, pełną wężów jadowitych i skorpionów, przez ziemię suchą, bez wody, On ci wyprowadził wodę ze skały najtwardszej. On żywił cię na pustyni manną, której nie znali twoi przodkowie” (Pwt 8, 2-3. 14b-16a).

Te słowa pierwszego czytania dzisiejszej uroczystości Bożego Ciała są fragmentem wielkiej mowy, którą Mojżesz skierował do ludu izraelskiego. Lud ten przebył już znaczny odcinek drogi, która zaczęła się w Egipcie, „w domu niewoli”, a która ostatecznie miała osiągnąć swój kres w Ziemi Obiecanej. Fundamentem tej drogi, który nadawał jej ostateczny sens, było przymierze, jakie Bóg zawarł z ludem izraelskim. Dlatego też Mojżesz od przypomnienia tego właśnie wydarzenia rozpoczął swą mowę: „Słuchaj, Izraelu, praw i przykazań, które ja dziś mówię do twych uszu, ucz się ich i dbaj o to, aby je wypełniać. Pan, Bóg nasz, zawarł z nami przymierze na Horebie. Nie zawarł Pan tego przymierza z ojcami naszymi, lecz z nami, którzy tu dzisiaj wszyscy żyjemy. Spośród ognia na Górze mówił Pan z wami twarzą w twarz” (Pwt 5, 1-4). Jak zatem samo przymierze z Bogiem miało dla ludu izraelskiego charakter fundamentalny, tak i pamięć o drodze z niego wynikającej miała być przekazywana z pokolenia na pokolenie. Bo przecież była to droga, którą wyznaczył sam Pan; bo przecież jej celem była tak upragniona wolność, którą obiecał sam Bóg.

Niełatwa to była droga – droga przez pustynię, „przez ziemię suchą, bez wody”.

Trudna to była droga – naznaczona utrapieniami: pragnieniem, głodem, a także lękiem przed jadowitymi wężami i skorpionami.

Długa to była droga – trwająca całe czterdzieści lat.

Jednakże lud izraelski miał o niej pamiętać przede wszystkim nie przez wzgląd na doznane trudności, ale dlatego, że w tej drodze Bóg nieustannie pozwalał doświadczać swej obecności i bliskości. Napotykane utrapienia były szczególną próbą i sprawdzianem wierności: czy lud stawi im czoła, ufając w Bożą opiekę, czy też będzie o nich myślał w czysto ludzkich kategoriach jako o nieszczęsnych zdarzeniach, które będą rodziły zniechęcenie i bunt. Równocześnie brak wierności i zaufania pokładanego w Bogu spotykał się z Jego jednoznaczną reakcją. To dlatego na wątpiących zesłał On jadowite węże (por. Lb 21, 49), buntowników – Koracha, Datana i Abirama – pochłonęła ziemia (por. Lb 16, 16-35), a Mojżesza i Aarona przy wodach Meriba spotkała kara za to, że nie do końca uwierzyli i nie objawili wobec synów Izraela świętości Najwyższego (por. Lb 20, 12-13). Z drugiej natomiast strony trudności te niezbicie potwierdzały to, że Bóg jest prawdziwie Emmanuelem – „Bogiem z nami”. Stąd też Mojżesz mówił do Izraelitów, przypominając przebytą przez nich drogę: „Rzekłem wam [niegdyś w obliczu zbliżających się wojsk faraona]: «Nie drżyjcie, nie lękajcie się ich. Pan, Bóg wasz, który idzie przed wami, będzie za was walczył, podobnie jak uczynił w Egipcie na waszych oczach». Widziałeś też i na pustyni: «Pan niósł cię, jak niesie ojciec swego syna, całą drogę, którą szliście, aż dotarliście do tego miejsca»” (Pwt 1, 29-31).

Wydarzenia zapisane w Starym Testamencie były zapowiedzią tego, co miało się dokonać dzięki zbawczemu i odkupieńczemu dziełu Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Podczas Ostatniej Wieczerzy cudownie przemienił On chleb w swoje Ciało, wypowiadając słowa: „To jest Ciało moje, które za was będzie wydane” (Łk 22, 19b), a także przemienił wino w swoją Krew, kiedy mówił: „Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana” (Łk 22, 20). W ten sposób ustanowił Nowe i Wieczne Przymierze ze swoim ludem, które ostatecznie przypieczętował nazajutrz, w Wielki Piątek, umierając na krzyżu Golgoty. I jak Mojżesz nakazywał ludowi izraelskiemu pamiętać o drodze ku Ziemi Obiecanej, tak również Chrystus nakazał swemu ludowi nieustannie pamiętać o fundamentalnej dla niego tajemnicy, na którą się złożyły wydarzenia Wielkiego Czwartku, Wielkiego Piątku i poranka Zmartwychwstania w pierwszym dniu tygodnia. Stąd Jego słowa z Wieczernika: „To czyńcie na moją pamiątkę!” (Łk 22, 19c). Równocześnie, dając nowy pokarm z nieba, Pan Jezus wyznaczył drogę, której kresem stała się nowa Ziemia Obiecana – czyli życie wieczne: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki” (J 6, 54. 58).

Kościół żyje tą wielką tajemnicą wiary. Żyje Eucharystią i z Eucharystii. Od XIII wieku tajemnicę tę publicznie ukazuje całemu światu podczas uroczystości Bożego Ciała. Po raz pierwszy uroczystość ta była obchodzona w Belgii, w mieście Leodium, dzisiejszym Liège, w roku 1246, natomiast jako uroczystość dla całego Kościoła zachodniego została ustanowiona w 1317 roku. Zaledwie trzy lata później, w 1320 roku, wprowadził ją do Polski biskup krakowski Nankier. W tym roku obchodzimy 700-lecie tego wiekopomnego wydarzenia. Początkowo była ona ograniczona do terenu diecezji krakowskiej. Dopiero wiek później, a zatem sześćset lat temu, w 1420 roku, na mocy uchwał synodu gnieźnieńskiego stała się uroczystością czczoną we wszystkich polskich diecezjach. Niesiony w procesjach eucharystycznych Chrystus mówi swą niepojętą dla ludzkiego rozumu obecnością: jestem prawdziwie Bogiem z wami! Jestem z wami! Jestem dla was! Zwłaszcza w sytuacjach prób i najrozmaitszych trudności – jestem z wami!

Jakże przejmujące są w tym kontekście refleksje, które w swoich Zapiskach więziennych poczynił kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Polski. W Prudniku Śląskim, który był trzecim etapem jego internowania, pod datą 12 czerwca 1955 roku, w Niedzielę  w Oktawie Bożego Ciała, pisał, cytując najpierw Psalm 84: „Etiam passer invenit domum, et hirundo nidum suum, ubi ponet pullos suos. Altaria Tua, Domine exercituum…”, co znaczy: „Nawet wróbel dom sobie znajduje/ i jaskółka gniazdo,/ gdzie złoży swe pisklęta:/ przy Twoich ołtarzach, Panie Zastępów,/ mój Królu i mój Boże!” (Ps 84, 4). Wychodząc od tych słów, Kardynał tak oto kontynuował swą myśl: „Gdy patrzę w gniazdko muchołówek, które skrzydlaci rodzice uwili we framudze mego okna i tu złożyli pięcioro swoich piskląt – zaczynam lepiej rozumieć Ołtarz dla duszy kapłańskiej. Te nieudolne okruszyny, w których zaledwie tli iskierka życia, umieją tylko dziobki swoje otwierać – jak szeroko i namiętnie, jak chciwie i odruchowo – gdy tylko słyszą szum skrzydeł ojcowskich. Jak bardzo bezpiecznie czują się w tym gniazdku, chociaż dzieli je od wnętrza mej izby tylko – szyba. Jak są gotowe, jak czujne… Jak nigdy nie mają dość! Gdzież lepiej czuć się może pisklę, jeśli nie w gniazdku? Cóż dziwnego, że tak niechętnie puszcza się ku pierwszemu lotowi. Bardziej niż pisklęciem nieudolnym jestem przy ołtarzu. Umiem tylko jedno – otwierać usta. Ale nic z nich dać nie mogę! To Chrystus wszystko w nie wkłada: Hoc est enim Corpus Meum… Cała moja siła z tego Skrzydlatego Serafina, który przebija ręce moje i nogi do ołtarza: altaria Tua, Domine virtutum. Gdzież lepiej się czuję, jak nie przy ołtarzu? Gdzież wspanialej żyję, jak nie w tym gnieździe łaski? Cóż mi pozostaje? Otwierać usta z żarłocznością piskląt! Trzymać się mocno ołtarza, jak pisklęta trzymają się krawędzi gniazda! Otwierać serce, ufać, czekać, pragnąć, wyglądać… Ołtarz – to mój dom…” (S. Wyszyński, Zapiski więzienne, Paris 1982, s. 167).

Takie były refleksje biskupa, pasterza, Prymasa. Refleksje skupione na przedziwnej mocy, której kapłanowi udziela sam Chrystus w Sakramencie Ołtarza. Rok później kardynał Wyszyński przebywał już w Komańczy, która stała się ostatnim etapem jego izolacji i oddzielenia od wiernego ludu Bożego. Również w czasie Oktawy Bożego Ciała, w środę 7 czerwca 1956 roku, snuł myśli, które tym razem dotyczyły Polski. Przyjęły one kształt modlitwy, w której zwracał się on do Boga następującymi słowami: „Gdy oglądam się wokół, Ojcze Narodów, widzę, że każdemu przygotowałeś odrobinę odpoczynku po tej strasznej wojnie. Nawet synom «krwawego narodu», nawet tym, co wylali krew naszą obficie w tylu obozach, zgotowałeś miejsce, gdzie mogą być u siebie i czuć się bezpiecznie. Tylko mojemu Narodowi nie dałeś dotąd ani chwili oddechu. Dusimy się od nadmiaru męki, udręczenia i gwałtu. Odeszli wprawdzie jedni pożeracze ludzi, ale ci, co zapełnili obozy i więzienia własnymi braćmi, jakże są stokroć okrutniejsi! Teraz jest wprawdzie amnestia, wychodzą setki, tysiące ludzi z więzień i różnych obozów. Ale udręka nie ustaje. Ojcze, o Clavis David! [o Mieczu Dawida!]. Daj odetchnąć, byśmy sobie zdołali przypomnieć, jak wygląda życie dzieci Bożych, ludzi wolnych. Uczyniłeś narody wolnymi, dałeś im pragnienie i potrzebę wolności, wszczepiłeś w duszę takie siły, które mogą się rozwinąć ku chwale Twojej tylko wśród wolności. Nie pozwól, by zniszczało w nas tyle darów człowieczeństwa, byśmy żyli nieustannie jak bydlęta. Przecież stworzyłeś człowieka na obraz i podobieństwo swoje, Ojcze wolności, któryś wolnością swoją przez Chrystusa obdarzył ludy. Niechby i dla mojego Narodu coś z tych darów Twoich pozostało. (…) Wspomnij na Polskę” (tamże, s. 241).

Kardynał Wyszyński pisał wtedy o pierwszych objawach kończącej się w Polsce ery stalinizmu i początkach tzw. odwilży październikowej. Od tamtych wydarzeń upłynęło już ponad pół wieku, dokładnie 64 lata. Jakże radykalnie zmieniły się czasy, jakżeż inna jest dzisiaj nasza Ojczyzna! Po rozpoczętych przeszło 30 lat temu wielkich przemianach, kilka miesięcy temu zupełnie niespodzianie pojawiła się pandemia koronawirusa. Obecnie powoli wychodzimy z naszych domów, które przez prawie trzy miesiące były dla nas szczególnym azylem bezpieczeństwa. W przestrzeni publicznej pragniemy cieszyć się teraz spotkaniami z innymi ludźmi. Dla bardzo wielu spośród nas dzisiejsza uroczystość Bożego Ciała jest pierwszym po długim czasie doświadczeniem wspólnoty ludu Bożego. Czujemy, że naprawdę jesteśmy razem, ponieważ z nami jest Chrystus obecny w Najświętszym Sakramencie. Wiemy – On nas do końca umiłował (por. J 13, 1). Wiemy – pozostał On z nami, stając się dla każdego z nas Pokarmem dającym życie wieczne. Na to Jego pragnienie bycia z nami odpowiedzieliśmy naszą tutaj obecnością – mimo niedogodności związanych z koniecznością przestrzegania podstawowych zasad bezpieczeństwa w czasie ciągle jeszcze trwającej pandemii. Ale wiemy też dobrze – zmagania o prawdziwą wolność dla dzieci Bożych w Polsce, o pełne ich człowieczeństwo trwają także dzisiaj. Z zewnątrz, spoza naszego kraju, dochodzą groźby w wobec tych osób i instytucji, które, będąc prawdziwie zatroskanymi o właściwy kształt wychowania dzieci i młodzieży, nie zgadzają się na ideologie uwłaczające godności człowieka, stworzonego na obraz Boży i Boże podobieństwo jako kobieta i mężczyzna. Tego rodzaju ideologie, podważające instytucje małżeństwa i rodziny, znajdują swe echo i zwielokrotnienie również w naszej Ojczyźnie. To nas tym bardziej boli, że stawiają się one w wyraźnej opozycji do ponad 1050-letniej chrześcijańskiej tradycji naszego narodu. Jednakże nie chcemy się poddawać. Współczesne trudności i wyzwania traktujemy jako próbę naszej wiary i naszej wierności wobec Boga. Z największą więc czcią kierujemy nasz wzrok ku złocistej monstrancji, niesionej w uroczystej procesji od wawelskiej Katedry aż do Rynku Głównego. W niej naszym oczom i całemu światu ukazuje się Eucharystyczny Chrystus, Bóg-Emmanuel. Pełni mocy, która płynie z pewności wiary, że jest On z nami, przez wstawiennictwo Sługi Bożego, a wkrótce błogosławionego Prymasa Tysiąclecia, błagamy: Ojcze nasz, Ojcze prawdziwej wolności, któryś wolnością swoją przez Chrystusa obdarzył ludy, niech i dla naszego Narodu tych darów Twoich nie zabraknie. Ty, któryś przed wiekami zawarł przymierze z naszymi ojcami, wspomnij i dzisiaj na Polskę. Amen.

za: diecezja.pl

Fot. Biuro prasowe Archidiecezji Krakowskiej