Zatrzymać rewolucję!

0
163
Z okazji 30. rocznicy obalenia Muru Berlińskiego – poprzedzającego zakończenie zimnej wojny, rozpad Układu Warszawskiego i ZSRR – zostałam zaproszona do uczestnictwa w międzynarodowym forum (20-22 listopada) w Moskwie. Oficjalnym celem wydarzenia było poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o przyczynę braku wzajemnego zrozumienia między młodym pokoleniem Rosji i Unii Europejskiej.

Konferencję zorganizowała Fundacja Wspierania Dyplomacji Publicznej im. Aleksandra Gorczakowa we współpracy z Radą Polityki Zagranicznej i Obronnej Rosji. Wydarzenie zainaugurowała uroczysta kolacja z udziałem wiceministra rosyjskiej dyplomacji Aleksandrem Gruszko, ambasadorem Federacji Rosyjskiej przy NATO w latach 2012-2018. Nazajutrz odbyło się Forum. W trakcie jego trzech tematycznych sesji omawiano kolejno: wydarzenia sprzed trzydziestu lat, ich następstwa trwające do teraz oraz wyzwania przyszłości związane głównie z nowymi technologiami.

Z dyskusji wywnioskowałam, że zagadnienie dotyczące nowych technologii jest przedmiotem obaw: jakie zmiany one spowodują, dokąd zaprowadzą ludzkość, czy są bezpieczne? Przypuszczam, że potrzebą organizatorów było, by o tych problemach zawczasu porozmawiać i ewentualnie przygotować się na to, co nastąpi wkrótce.

Spojrzenie uczestniczki

W świetle faktów, które poznałam przed kilku laty, moje spojrzenie na poruszaną problematykę uwzględnia wiedzę o rewolucjach poprzedzających współczesną rewolucję technologiczną, nierozłącznie związaną z przemianą mentalności ludzi w skali globalnej. Mamy bowiem do czynienia z procesem rewolucyjnym sięgającym głęboko w przeszłość Europy. Rok 1789 we Francji – tzw. wielka rewolucja francuska, była niejako prologiem do kolejnych rewolucyjnych odsłon.

Przekonuje o tym w publikacji pt. „Prawdziwy koniec Rewolucji Francuskiej” francuski historyk François Furet (1927-1997) wskazując, że w rewolucji chodzi m.in. o transfer władzy absolutnej, o «nowy początek», o «nową tożsamość».

„Gdy tylko Rewolucja doprowadziła do uznania republiki, stało się jasne, że ona sama jest czymś o wiele większym niż Republika. Jest zapowiedzią, której nie wyczerpuje żadne zdarzenie” – pisze Furet.

I dodaje, że

„jest w niej niejako implicite zawarty obraz zmiany, w którym tkwi obietnica o wiele bardziej radykalna niż wprowadzenie laickiej szkoły czy rozdział Kościoła od państwa”.

W 1989 roku – 200 lat po wydarzeniach rewolucji francuskiej 1789 roku – wbrew temu, co ukazywane jest jako punkt zwrotny, nie mamy do czynienia z zerwaniem z rewolucją lecz z kontynuacją i przepoczwarzeniem się rewolucji bolszewickiej w rewolucję neomarksistowską, ściśle związaną z nowymi technologiami, z rewolucją technologiczną.

Dowód? Proszę bardzo. Kiedy w Polsce dokonywały się zmiany poprzedzające upadek Muru Berlińskiego, 13 lipca 1989 roku ideolog komunizmu prof. Adam Schaff (1913-2006) udzielił wymownego wywiadu Telewizji Polskiej. Z jego wypowiedzi jasno wynika, że rewolucja będzie trwała nadal, tylko przywdzieje inną formę. Schaff nie kryje przed dziennikarzem żalu, że kończy się pewien etap. Jednocześnie pewny swego dodaje:

„Przewidująco współtworzyłem, czy nawet zainicjowałem taki wielki ruch międzynarodowy Socjalizm Przyszłości na Zachodzie, który zajmuje się sprawą nowej formy socjalizmu, który przyjdzie. Socjalizm jako taki na pewno nie zginie. Natomiast jak będzie wyglądał? Na pewno nie będzie wyglądał tak, jak on wyglądał u nas i to jest nasza zasługa wątpliwa, bo my za to dostajemy w kość, ale w każdym razie pokazaliśmy, że tak nie można. (…) Otóż zajmujemy się tym, jak to powinno być. I są ludzie – wbrew najrozmaitszym poglądom, które u nas kursują, a my jesteśmy strasznie prowincjonalni, strasznie ograniczeni w swoim patrzeniu na rzeczy – którzy na świecie przygotowują się do tego nowego okresu, który przyjdzie na fali nowej rewolucji przemysłowej w najbliższym czasie – dziesięciu, dwudziestu lat. I przygotowują ten nowy socjalizm. Więc wobec tego bądźmy dobrej myśli, jakiś socjalizm będzie. Myśmy zapłacili swoje. I to jest lekcja nie tylko dla nas. Lekcja polska jest dzisiaj lekcją międzynarodową”.

Rewolucja, o której mówił Schaff dokonuje się na naszych oczach przy udziale rozmaitych organizacji międzynarodowych (dla przykładu: Agenda na rzecz zrównoważonego rozwoju 2030). Na czym to wszystko dokładnie polega? Wyjaśnię po kolei.

Moje pokolenie mierzy się z wyzwaniami rewolucji, z wykorzystaniem wspomnianych nowych technologii, a także konsekwencjami rewolucji obyczajowej 1968 roku, z jej sztandarowym programem tzw. ideologii gender, związanej z quasi prawem do orientacji seksualnej. O tym drugim zagadnieniu w trakcie moskiewskiej konferencji nie rozmawiano, a szkoda, gdyż wydaje się, że w tej kwestii Rosja robi wiele dobrego. Z tych racji wydaje się, że Rosja – paradoksalnie – ma szansę odegrać znaczącą rolę w odwrocie ludzkości od rewolucji.

Forum w Moskwie zgromadziło uczestników z Rosji, Polski, Włoch, Niemiec i Austrii. Zainspirowana tym faktem pomyślałam sobie, że mogę podjąć próbę zobrazowania współczesnej rewolucji w kluczu narodowościowym. Istotną rolę w kolejnej rewolucyjnej odsłonie odegrał austriacki lekarz żydowskiego pochodzenia Zygmunt Freud (1856-1939). Chodzi mianowicie o jego koncepcję człowieka jako popędu. Freud rozprawił się bowiem z właściwą koncepcją człowieka, czyli koncepcją człowieka rozumianego jako indywidualna substancja natury rozumnej, byt w sobie i dla siebie. Tym samym wycelował dokładnie w istotę człowieczeństwa – czyli animal racionale (istota rozumna), aby sprowadzić człowieczeństwo do seksualnej żądzy, do bezrozumnego popędu, który żyje by się zaspokajać. Według Freuda na drodze do tego zaspokajania stoi kultura – „jako źródło cierpień”, a więc, żeby uwolnić popęd (żądzę) należy zniszczyć kulturę.

Pseudonauka Freuda doprowadziła w konsekwencji do wygenerowania ideologii gender, o której pochodzący z Niemiec wybitny filozof i teolog Joseph Ratzinger – późniejszy papież Benedykt XVI – powiedział, że „jeśli zwycięży, zrobi więcej krzywdy ludziom i narodom niż komunizm”. Włoski filozof Giovanni Reale podkreśla, że Jan Paweł II walczył z komunizmem, Benedykt XVI wypowiedział wojnę relatywizmowi.

A dlaczego relatywizm jest znacznie groźniejszy niż komunizm? Problem ten zdekodował wybitny polski uczony ks. prof. Tadeusz Guz. Wyjaśnił on co następuje: stary komunizm polegał na istotowym paktowaniu ze złem. W ideologii marksistowsko-leninowskiej zło jest najlepszym partnerem dla dobra. A zatem, ideologia komunistyczna zakłada, że w wymiarze porządku działania człowieka jako istoty rozumnej i wolnej, mamy do czynienia z partnerstwem. Dobro ma partnera jakim jest zło. Tymczasem przedstawiciele szkoły frankfurckiej (neomarksizm, genderyzm) potępili ten stary komunizm, bo tam prawda jest jeszcze partnerem dla kłamstwa. Istota neomarksizmu i neoleninizmu – do którego nawiązywał wspomniany wyżej Adam Schaff – polega bowiem na tym, że zło nie może mieć żadnego partnera. W założeniach ideologii nowej lewicy stawia się już tylko na kłamstwo, tylko na zło, tylko na brzydotę!

Jaka jest zatem różnica między socjalizmem «sprzed» i socjalizmem «po» tzw. transformacji 1989 roku, którego nadejście zapowiedział Schaff? Otóż, marksizm wyprowadzał wszystko z materii i do niej prowadził, natomiast neomarksizm (działający pod przykrywką fałszywie pojętej «wolności», «równości», «dobroczynności», etc…) wyprowadza wszystko z nicości i do niej prowadzi. Nowa forma socjalizmu, tj. neomarksizmu wyraża się m.in. w przejęciu globalnej władzy przez ponadnarodowe korporacje, przez narzucenie sztucznego (nieistniejącego) pieniądza; przez uruchomienie mechanizmów prowadzących do stopniowej likwidacji narodowych gospodarek oraz małej i średniej przedsiębiorczości i produkcji (tzw. granice wzrostu). W realizacji tego planu kluczową rolę odgrywa zarządzanie globalne: Organizacja Narodów Zjednoczonych, Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy (por. konsensus waszyngtoński), inżynierowie społeczni tzw. rewolucji postnarodowej i jej – jak to sami określają – agentura zmian (organizacje pozarządowe, biznes, rządy, uniwersytety, media, samorządy, indywidualni agenci zmian…).

Szansa Rosji

Dlaczego uważam, że współczesna Rosja stoi przed historyczną szansą odegrania pozytywnej roli, a wręcz zatrzymania rewolucji? Ową nadzieję pozwalają żywić następujące działania. Po pierwsze, Rosja pokrzyżowała plany globalistów na Bliskim Wschodzie, a konkretniej w Syrii, gdzie zaangażowała się na prośbę samych Syryjczyków, ratując również od zagłady miejscowych chrześcijan. Po drugie, Duma Państwowa wprowadziła ustawodawstwo, które zakazuje na terenie Federacji Rosyjskiej propagowania deprawacji i zboczeń wśród nieletnich, czym rosyjskie władze naraziły się światowej neomarksistowskiej „elicie”, która owe dewiacje ukazuje jako normę (LGBT, gender).

Po trzecie, prezydent Rosji Władimir Putin zdaje się być odporny na zgubne trendy płynące z Zachodu, o czym świadczą chociażby jego słowa wypowiedziane podczas niedawnego posiedzenia rady do spraw międzynarodowych. O zachodnim modelu rodziny prezydent Rosji wyraził się jasno i konkretnie:

„Powiedzieliście, że słowa «mama» nie można zastąpić. Okazuje się, że jest to możliwe, bo w niektórych krajach zostało zastąpione. «Rodzic nr 1» i «rodzic nr 2». Mam nadzieję, że u nas nigdy do tego nie dojdzie”.

Pierwszą ofiarą rewolucji jest prawda – prawda rozumiana jako zgodność sądów z rzeczywistością. Celem rewolucjonistów, jako swoistych szulerów odwracających znaczenie pojęć – jest zaprzeczenie istnienia prawdy. Ich metodą jest podmiana klasycznego rozumienia prawdy (jw.) na to, co przynosi korzyść. Richard Rorty (1937-2007), amerykański filozof, przedstawiciel neopragmatyzmu powiedział, że prawdą w ogóle nie należy się zajmować, bo prawda jest nieopłacalnym zagadnieniem. Żeby upowszechnić i ugruntować takie fałszywe rozumienie prawdy i zastąpić klasyczną edukację, wprowadzono w szkołach i na uczelniach tzw. edukację „pod testy”. W takim systemie „edukacji” samodzielne i twórcze myślenie, pozwalające dojść do prawdy (jw.)„ nie opłaca się”. „Liczy się” i opłaca poprawne rozwiązanie testu, który jako metoda jest formatowaniem do umiejętności sprawnego czytania i biernego wykonywania instrukcji. Konsekwencją takiego „systemu myślenia” na Zachodzie jest już np. wymierzanie kar za stwierdzenie, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, czyli za mówienie prawdy.

Ktoś powiedział, że „rewolucja jest jak rower – działa dopóki jedzie”. Czy współczesna Rosja zatrzyma ten rower i odważy się włożyć kij w szprychy? Czy powstrzyma destrukcyjne dążenia tych, którzy stoją za każdą z rewolucji?

Udzielenie pomocy zrozpaczonej Syrii, ratowanie chrześcijańskiego dziedzictwa na Bliskim Wschodzie oraz stanowcze blokowanie ideologii gender (w tym publicznej działalności aktywistów LGBT) pozwoliły mi mieć nadzieję, że Rosja może podnieść się po upokorzeniu, jakie zgotował jej Zachód, implementując na jej terenie rewolucję bolszewicką i traktując Rosję jako pole eksperymentu.

Czemu to ma służyć?

Jednak Rosja nadal stosuje metody rewolucyjne. Dla przykładu: w talk-show wyemitowanym w rosyjskiej telewizji kłamliwie stwierdzono, że

„podczas II wojny światowej Polacy wymordowali więcej Żydów niż Niemcy”.

W podobnym tonie uderzył niedawno Władimir Putin. Prezydent Rosji m.in. zacytował wypowiedź przedwojennego polskiego ambasadora w III Rzeszy Józefa Lipskiego, która wyrwana z kontekstu dała przyczynek do kłamliwych insynuacji i ataków pod adresem rządu II Rzeczypospolitej, jakoby miał on kolaborować z hitlerowskimi Niemcami i wspólnie knuć zagładę Żydów. Czemu służy taka antypolska propaganda? Istnieją poważne obawy, że obrabowanie Polski pod przykrywką ustawy 447 będzie teraz jeszcze łatwiejsze.

Znamienne, że prezydent Rosji wytoczył najmocniejszy atak w dniu 24 grudnia, a więc w Wigilię Bożego Narodzenia, kiedy świętujemy nadejście Tego, który jest Prawdą. Z tłumaczeń Marii Zacharowej, rzecznik rosyjskiego MSZ, wynika, że wypowiedź Putina jest odpowiedzią na polską politykę historyczną. W tym kontekście warto przypomnieć, że zasada zemsty, odwetu jest charakterystyczna dla społeczeństw pierwotnych, dla działań mafijnych, porachunków gangów, ale nie kraju o wysokich aspiracjach kulturowo-cywilizacyjnych. Sam Fiodor Łukjanow, Przewodniczący Rady Prezydium Polityki Zagranicznej i Obronnej Rosji zapewniał, że na arenie międzynarodowej widzi Rosję „w roli podmiotu stabilizującego” [por. wywiad dla „Myśli Polskiej”, nr 45-46 (3-10.11.2019)].

W obliczu trwającej po obu stronach wymiany ciosów między Polską a Rosją, rodzi się konkluzja, że nasze kraje – które niegdyś zbudowały cywilizacje oparte na chrześcijańskiej zasadnie wzajemnego wybaczania win – cofnęły się do czasów pierwotnych.

Wracając do tematu moskiewskiej konferencji, a konkretnie trzeciej sesji poświęconej przyszłości ludzkości w kontekście nowych technologii i obaw z tym związanych, uważam, że nie nowych technologii powinniśmy się bać, lecz trwania w globalnym systemie opartym na kłamstwie. Narzędzia same w sobie nie są złe, ani dobre. To ludzkość rozpaczliwie potrzebuje ustanowienia [przywrócenia] praw, dzięki którym świat zostanie odbudowany na fundamencie prawdy.

Reasumując. Brak zrozumienia między młodymi pokoleniami naszych krajów – 30 lat po wydarzeniach zapoczątkowanych w 1989 roku – wynika z tego, że wciąż trwa rewolucja, której pierwszą ofiarą jest prawda. Dlatego największym wyzwaniem młodego pokolenia jest wypowiedzenie bezwzględnej wojny relatywizmowi. Czy w wielkiej misji podnoszenia świata ze zgliszczy – jakie zafundowały ludzkości kolejne odsłony rewolucji – jest miejsce dla Polaków i Rosjan w jednym szeregu?

Może zacznijmy od tego, by w pokorze i wspólnie wsłuchać się w sens poezji rosyjskiego poety i barda Bułata Okudżawy:

Pierwsza wojna, pal ją sześć, to już tyle lat
Druga wojna – jeszcze dziś winnych szuka świat
A tej trzeciej co chce przerwać nasze dni
Winien będę ja, winien będziesz ty.

Pierwsze kłamstwo, myślisz: ech, zażartował ktoś
Drugie kłamstwo – gorzki śmiech, śmiechu nigdy dość
A to trzecie, gdy już przejdzie przez twój próg
Bardziej rani cię, niż na wojnie wróg.

Agnieszka Piwar

Fot. Autorka (w środku) z Fiodorem Łukjanowem

za: mysl-polska.pl