Kilka uwag o Noblu literackim

0
61

11 października 2019 roku

Ja tylko nieśmiało przypomnę, że literackiej Nagrody Nobla NIE doczekali się:

Lew Tołstoj, Henrik Ibsen, August Strindberg, Joseph Conrad, Henry James, Hilaire Belloc, G.K. Chesterton, Robert Frost, Wallace Stevens, Konstandinos Kawafis, Paul Claudel, Paul Valéry, Guillaume Apollinaire, Marcel Proust, Maurice Barrès, Charles Maurras, Gabriele D’Annunzio, Miguel de Unamuno, Rainer Maria Rilke, Hugo von Hofmannsthal, Stefan George, Lucian Blaga, Nichifor Crainic, Stanisław Wyspiański (zmarł wprawdzie już w 1907, ale wtedy jeszcze regulamin nie wykluczał nagród pośmiertnych i był taki przypadek), Tadeusz Miciński, Karol Hubert Rostworowski, Wiaczesław Iwanow, Andriej Bieły, Aleksander Błok, Anna Achmatowa, Michaił Bułhakow, Otokar Březina, Jaroslav Durych, Franz Kafka, Joseph Roth, Robert Musil, Heimito von Doderer, Gottfried Benn (no tak, przez pewien czas nazista, ale przecież Adolf Hitler był w 1935 roku prawie murowanym kandydatem do pokojowej Nagrody Nobla i tylko osadzenie w konclagrze Carla von Ossietzky’ego mu zaszkodziło), Ernst Jünger (żył 102 lata, więc sztuką było go nie zauważyć), Ezra Pound (wiadomo, faszysta), James Joyce, D.H. Lawrence, Henry Miller (ciekawe, że wtedy jeszcze sekowano „pornografów”), Robert Graves, Aldous Huxley, George Orwell, Evelyn Waugh, Graham Greene, C.S. Lewis, J.R.R. Tolkien, Georges Bernanos, Julien Green, Louis-Ferdinand Céline, Pierre Drieu La Rochelle, Robert Brasillach (ten odebrał w nagrodę kulkę ołowiu), Antoine de Saint-Exupéry, André Malraux, Michel de Ghelderode, Jean Giraudoux, Henry de Montherlant, Jean Anouilh, Giovanni Papini, Curzio Malaparte, Federico García Lorca, Jorge Luis Borges („ukarany” za przyjęcie Medalu Wolności od gen. Augusta Pinocheta), Fernando Pessoa, S.I. Witkiewicz, Witold Gombrowicz, Kazimierz Wierzyński, Jarosław Iwaszkiewicz (temu świnię podłożyli Sowieci, dając mu Nagrodę Leninowską), Zofia Kossak (nawet była kandydatką!), Teodor Parnicki, Józef Mackiewicz, Yukio Mishima, Zbigniew Herbert, Anthony Burgess, Ronald Duncan, Ted Hughes, Eugène Ionesco, Roger Nimier, Michel Déon, Jean d’Ormesson, Vladimir Volkoff, z żyjących na pewno nie doczeka się Jean Raspail.

A to jest absolutna czołówka literacka XX wieku!

Z kolei od początku nagradzano autorów, o których nawet nie potrafię powiedzieć, czy byli dobrymi pisarzami, bo są tak doszczętnie zapomniani, że znają ich chyba tylko historycy odnośnych literatur narodowych (głównie nordyckich). Przykłady: Paul Heyse, Karl Gjellerup, Henrik Pontoppidan, Carl Spitteler, Grazia Deledda, Pearl Buck, Frans Silanpäa, Halldór Laxness. Jury miało też czasami zwyczaj nagradzać osoby mające wprawdzie wybitne osiągnięcia, ale pozaliterackie, mieszczące się co najwyżej w szerokim rozumieniu „piśmiennictwa”: vide – historyk Theodor Mommsen, filozofowie Rudolf Eucken, Henri Bergson i Bertrand Russell oraz polityk Winston Churchill, nagrodzony za pamiętniki wojenne.

Nie chcę powiedzieć, że nagrodę zawsze dostawały miernoty.

Henryk Sienkiewicz, Rudyard Kipling, Maurice Maeterlinck, Gerhart Hauptmann, Knut Hamsun, William Butler Yeats, Sigrid Undset, Thomas Mann, Iwan Bunin, Luigi Pirandello, Eugene O’Neill, Herman Hesse, André Gide, T.S. Eliot, William Faulkner, François Mauriac, Albert Camus, Boris Pasternak, Saint-John Perse, Ivo Andrić, John Steinbeck, Jorgos Seferis, Samuel Beckett, Aleksander Sołżenicyn, Eugenio Montale, Saul Bellow, Czesław Miłosz, Elias Canetti, Gabriel García Márquez, William Golding, Iosif Brodski, Camilo José Cela, Octavio Paz, Seamus Heaney, Günter Grass, Harold Pinter, Jean-Marie Gustave Le Clézio, Mario Vargas Llosa bronią się sami, nawet jeśli literatura niektórych z nich trochę się już zestarzała. Także Michaił Szołochow, chociaż wiadomo, że Cichy Don to w 3/4 dzieło ukradzione zabitemu „białemu” oficerowi kozackiemu.

Ale można zauważyć, że przez mniej więcej pierwsze półwiecze członkowie jury byli często nadmiernie ostrożni, zbyt „konserwatywni” w gustach literackich, bali się formalnego nowatorstwa oraz wszelkiego „mistycyzmu”, preferowali też literaturę werystyczną, na przykład popularny (przed nastaniem telewizji i seriali) i niemożebnie rozwlekły narracyjnie gatunek wielotomowej roman-fleuve (vide: Roger Martin du Gard i John Galsworthy).

Przede wszystkim jednak Nagroda od początku uwikłana była ideologicznie, czemu wartości artystyczne były, początkowo dyskretnie, potem coraz jawniej, podporządkowane. Najpierw był to protestancki resentyment wobec „papistów”: dlatego bez szans byli pisarze katoliccy, jak Paul Claudel, G.K. Chesterton czy Giovanni Papini, których twórczość miała wybitne piętno religijne. Już w 1906 nagrodę dostał antykatolicki bluźnierca, autor Hymnu do szatana, Giosuè Carducci. Nagrodzenie norweskiej konwertytki Undset było raczej ewenementem.

Nie lubiano też nacjonalizmu, ale podchodzono do tego nader selektywnie, nawet z ukrytą a faktyczną presupozycją quasi-rasistowską na rzecz narodów germańskich; piewcy imperializmu anglosaskiego, jak Kipling, rasy nordyckiej, jak Jensen, czy hakatysta Hauptmann nie budzili zastrzeżeń.

Źli byli więc nacjonaliści narodów romańskich (i katolickich) albo słowiańskich (dlatego będący prawie „pewniakiem” Stefan Żeromski został zastąpiony Władysławem Reymontem, bo Wiatr od morza oburzył jurorów swoją „anty-niemieckością”). Komunistów też wprawdzie dość długo nie lubiano (Romain Rolland i Anatole France dostali nagrodę, zanim poparli partię komunistyczną, lecz już w 1955 nagrodę dostał islandzki komunista Laxness), ale zdecydowanie najbardziej jurorom podobali się pisarze o poglądach zwanych kiedyś „mieszczańskim humanizmem”, jak G.B. Shaw.

Ale totalny ześlizg ku „polit-poprawności” zaczął się w ostatniej dekadzie ubiegłego wieku. Po pierwsze, przyjęto absurdalne kryterium „parytetów” kulturowo-geograficznych, żeby naprawić „winy” europejskiego „imperializmu kulturowego” (a także parytetu płciowego, choć na razie tylko dwóch płci). Odtąd muszą być proporcjonalnie obdzielane narodami wszystkie kontynenty, kultury i rasy, choćby literatura danego kręgu była jeszcze na poziomie, dajmy na to takim, na jakim literatura w języku polskim znajdowała się w epoce wiersza Przecława Słoty o zachowaniu się przy stole i Satyry na leniwych chłopów.

Po drugie, już wręcz ostentacyjnie zaczęto nagradzać reprezentantów najskrajniejszych lewackich poglądów, zwłaszcza zionących wrogością do religii katolickiej (vide: Dario Fo, José Saramago i Elfriede Jelinek).

I na koniec jeszcze jeden smaczek: Alfred Nobel pragnął, aby ta nagroda trafiała w ręce osób tworzących dzieła najbardziej wyróżniające się w kierunku idealistycznym. Oczywiście, termin „idealistyczne” jest bardzo wieloznaczny, niemniej można zakładać, że fundatorowi chodziło o dzieło, nazwijmy to nieco staroświecko, „moralnie budujące” i uszlachetniające dusze czytelników. Ciekawe, jak jurorzy radzą się sobie dzisiaj z tym życzeniem?

Nobel i polityka

Zbadajmy jeszcze wrażliwość Akademii Szwedzkiej na koniunktury polityczne w różnych okresach. Dzisiaj to gołym okiem widać, że preferowane są poglądy ultralewackie, ale jak to drzewiej bywało?

W pierwszym okresie, tj. do końca I wojny światowej (ściślej do 1917, bo w 1918 nagrody literackiej nie przyznano), prócz Skandynawów, najwięcej nagród, bo cztery, otrzymali pisarze niemieccy (Mommsen, Eucken, Heyse, Hauptmann). Dowodzi to, że jurorzy byli pod wrażeniem potęgi Niemiec cesarskich.

W dwudziestoleciu międzywojennym widać narodowościową równowagę pomiędzy dużymi państwami: m.in. trzech Francuzów, dwóch Anglików (jeden Irlandczyk właściwie, tj. Shaw), dwoje Włochów, troje Amerykanów, ale tylko jeden Niemiec. Chyba była pewna sympatia dla narodów, które odzyskały niepodległość, bo nagrodę dostał Irlandczyk (Yeats) i Polak (Reymont). W zasadzie układa się to w powersalsko-lokarneński porządek Europy Ligi Narodów, z preferencją dla pisarzy pacyfistycznych (Rolland, France, Shaw, Martin du Gard) i mniej lub bardziej „postępowych”.

Jednakowoż nagroda dla Pirandella (jak najbardziej zasłużona) to także ukłon w stronę najpopularniejszego na świecie męża stanu w okresie międzywojennym, czyli Benita Mussoliniego (dramaturg go popierał).

Jedyną nagrodę w czasie II wojny światowej otrzymał głoszący teorie rasowe pisarz duński Johannes V. Jensen (acz nic nie wiadomo, aby kolaborował z III Rzeszą).

Po II wojnie światowej długo panuje totalny „atlantyzm”. W latach 1945-1962 nagrodę otrzymało aż sześciu autorów anglo-amerykańskich, w tym jeden polityk zwycięskiej koalicji (Eliot, Faulkner, Bertrand Russell, Churchill, Ernest Hemingway, Steinbeck). Potem Amerykanie wypadają z łaski i dopiero w 1976 nagrodę otrzymuje Bellow. Na „Europę chadecką” Schumana – De Gasperiego – Adenauera załapał się chyba katolik Mauriac. Wobec Sowietów jurorzy stosują politykę kija (Pasternak, Sołżenicyn) i marchewki (Szołochow).

I jeszcze trochę statystyki.

Na 116 dotychczasowych laureatów aż 16 było przynajmniej przez część swojego dojrzałego życia członkami partii komunistycznej (Rolland, France, Laxness, Salvatore Quasimodo, Andrić, Szołochow, Pablo Neruda, Jaroslav Seifert, Wisława Szymborska, Fo, Saramago, Gao Xingjian, Jelinek, Doris Lessing, Mo Yan, Swiatłana Aleksijewicz).

I sprawa drażliwa: jeśli chodzi o pisarzy narodowości bądź korzeni „eskimoskich”, to doliczyłem się 13 (Bergson, Pasternak, Samuel Agnon, Nelly Sachs, Bellow, Isaac Bashevis Singer, Canetti, Brodski, Imre Kertész, Nadine Gordimer, Jelinek, Pinter, Bob Dylan).

11 października 2019 roku

Jacek Bartyzel

za: bibula.com