Słowo na 20. niedzielę: Wiecznie istnieć czy wiecznie żyć ? [ks. Stanisław]

0
469

Na mocy Chrztu św. potwierdzonego wiarą, posłuszeństwem Bogu i przyjmowaniem kolejnych sakramentów we wspólnocie Nowego Przymierza czyli Kościoła jesteśmy włączeni we władzę Chrystusa – Kapłana, Proroka i Króla. Powołani przez Boga prorocy Starego Przymierza w swoim nauczaniu i postawie aż po prześladowania doświadczone i przyjęte ze strony niewiernych Bogu bałwochwalców ku ofiarnej śmierci za wiarę, zapowiadają przyjście Chrystusa, gdy później Jego uczniowie sami staną się do Niego podobni. Prorocki sprzeciw wobec niewiernej Bogu władzy i odstępstwa narodu pojęty ofiarnie w imię prawdy kosztuje. Współczesny bunt zwrócony przeciwko zobowiązującej do posłuszeństwa prawdzie, której rzekomo nie ma, bo „prawd” i poglądów jest wiele, często sprzecznych, spotyka się z tchórzliwą uległością w imię tolerancji, kompromisu i pojednania w warunkach zgody na zło. Prorok Jeremiasz obecny w pierwszej niedzielnej lekcji 18 sierpnia, powołany w młodym wieku przez Boga, zapowiada upadek Jerozolimy za sprawą władcy babilońskiego Nabuchodonozora panującego w latach 605-562 przez narodzeniem Chrystusa. Miłość Jeremiasza do Boga i własnego narodu spotykała się z niezrozumieniem i posądzeniem o zdradę na rzecz nieprzyjaciela z Północy czyli Babilonu. Tymczasem kara była wynikiem odstępstwa.

W niedzielnej Ewangelii Jezus zapowiada rozłam w wyniku przyjęcia Jego nauki: „Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam” (Łk 12,51). Te słowa wydają się sprzeczne z zapewnieniem: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam” (J 14,27). Powszechny i ostateczny pokój wprowadza panowanie Chrystusa Króla, a jego przyjęcie pozwala pokonać rozłam i trwać w pokoju w czasach rozłamu. Boży, zwycięski pokój trzeba więc odróżnić od spokoju za wszelką cenę jako skutku demokratycznego pojednania. Nie ma pokoju bez prawdy i sprawiedliwości. Moc jednoczenia ludzi w pokoju i rozłamie wobec Antykościoła darowuje Bóg Kościołowi jednemu, świętemu i powszechnemu. Przejście ostateczne do nieba albo piekła utrwala na zawsze pokój i rozłam. Matką Kościoła i Królową jest Maryja Matka Chrystusa. O Maryi i sile Kościoła pisze ksiądz prymas Stefan Wyszyński w „Zapiskach więziennych”:

„O, Maryjo! Wydaje mi się, że jednak potrzeba Ci gotowych ofiar, byś mogła zachować całość i czystość Kościoła Świętego, byś mogła przynieść dar męstwa sługom jego. Ciągle jeszcze lękają się, poniżej roztropności i obowiązku wyznania. Milczą nawet wtedy, gdy trzeba, by wielkim głosem krzyczeć. Daj im męstwo, niech rozumieją, że siła Kościoła polega na wyznaniu przed ludźmi”. (Komańcza, 12 maja 1956).

Dar odwagi i męstwa wymaga ofiary w jedności z Krzyżem. Niedzielne drugie czytanie z listu do Hebrajczyków (12,1-4) wzywa do naśladowania Chrystusa we wspólnocie wielu świadków, czyli świętych: „Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala (…), który tak wielką wycierpiał wrogość przeciw sobie ze strony grzeszników (…), abyście nie ustawali złamani na duchu” (w. 2 i 3). Ludzka i nieludzka wrogość może wzbudzić zastanowienie i oparcie się na Chrystusie w walce przeciw grzechowi. Zatwardziali grzesznicy sprzeciw wobec ich grzechów odnoszą do siebie, skarżąc się, jakoby byli prześladowani; identyfikując się niesłusznie z własnym złem, z którym przecież mogliby się rozstać, gdyby chcieli uniknąć piekła i wyrzec się współdziałania z diabłem na swoją zgubę; znakiem miłości gotowej przebaczać jest odróżnienie człowieka od zła, które czyni. Miłosierdzie darowane jest znakiem i możliwością ocalenia. Odrzucenie zła nie oznacza odrzucenia tego, który zło czyni, a nawet z nim niesłusznie się utożsamia na własną szkodę doczesną i zgubę wieczną. Nienawiść wobec zła nie oznacza nienawiści wobec człowieka, który dopóki żyje może od zła się odłączyć poprzez nawrócenie, aby żyć nie tylko częściowo i tymczasowo, ale na zawsze i w pełni. Zwycięskie, dobrowolnie przyjęte miłosierdzie poprzedza Bożą sprawiedliwość. Gdy myślenie i postępowanie ludzi bywa zaprzeczeniem miłosierdzia i sprawiedliwości, Bóg pragnie naszego zbawienia czyli życia na zawsze we wspólnocie miłości, ale do miłości nie zmusza, dając doczesną możliwość przyjęcia szczęścia wiecznego. Błędem antropologicznym jest utożsamianie śmierci człowieka z unicestwieniem pomimo zawodnej pamięci bliskich i historii. Od ludzkiej pamięci nieporównanie lepsza jest Boża pamięć, zwana „świętą pamięcią”, której uznanie i przyjęcie oznacza wieczną wspólnotę z Bogiem w miłości i szczęściu.

Ks. Stanisław Małkowski

Fot. brygidaibartek.pl