G. K. Chesterton: Wolność religijna

0
87

Załóżmy, że jakiś człowiek bardzo serio oznajmi, że w naszych oświeconych czasach trzeba pozwolić każdemu, kto zechce, na wyznawanie dowolnej religii. I załóżmy, że inny człowiek w odpowiedzi opisze pewną formę kultu religijnego, jaką napotkał w swych podróżach, polegającą na rzucaniu niemowląt na pożarcie świętemu krokodylowi.

Ten, kto mówi, że każdy ma prawo wyznawać dowolną religię, tak naprawdę ma na myśli co innego niż mówi. Ma na myśli, że w społeczeństwie uznającym wspólne fundamentalne wartości etyczne każdy ma prawo głosić i wyznawać swój własny pogląd na temat źródeł tych wartości i mocy, która je sankcjonuje. Póki ktoś się zgadza, że nie wolno rzucać niemowląt w paszczę krokodyla, może swą niechęć do ludzkiej ofiary uzasadniać w dowolnie pomysłowy sposób. Może twierdzić, że kieruje nim oświecony egoizm, bo jeśli dzisiaj rzuci niemowlę krokodylowi, to ono mu kiedyś odpłaci pięknym za nadobne. Może utrzymywać, że życie ewoluuje ku coraz większej doskonałości, więc jeśli pozwolimy niemowlakowi żyć, wyewoluuje w superniemowlaka. Może oświadczyć, że jego zdaniem należy uzyskać jak największe szczęście dla jak największej liczby istot, a pod tym względem zwycięska większość niemowląt przeważa nad pokonaną mniejszością krokodyli. Może uważać, że to po prostu kwestia estetycznego i hedonistycznego gustu, bo on sam lubi bawić się z dziećmi, a niespecjalnie przepada za zabawą z krokodylami. W każdym razie, jedno jest jasne: zwolennik wolności religijnej z góry zakłada, że wszyscy jesteśmy zgodni w kwestiach etycznych, niezależnie od tego, jakimi drogami dotarliśmy do tej zgody. A takie założenie wcale nie oznacza, że trzeba tolerować wszystkie praktyki religijne – bo niektóre mogą być z naszą etyką sprzeczne.


Eseje G.K. Chestertona publikowane były w latach 1920-1930.

Felieton ukazał się w tomiku “Obrona wiary”, Wyd. Fronda, 2012 rok.