Słowo na 4 Niedzielę Wielkanocną: Gdy Bóg jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie [ks. Stanisław]

0
57

W IV niedzielę Wielkanocną antyfony i modlitwy Mszy św. oraz czytania w roku A, B i C ukazują Boga jako Dobrego Pasterza, który prowadzi ludzi podobnych do posłusznych owiec, wykupionych przez ofiarną krew Syna Bożego Chrystusa z niewoli i śmierci piekła i szatana, ku wiecznym pastwiskom nieba. Zwycięska miłość Pasterza razem z zaufaniem i posłuszeństwem owiec darowuje życie i szczęście bez końca. Tych wszystkich ludzi podobnych do owiec paść będzie Baranek „i poprowadzi ich do źródeł wód życia: i każdą łzę otrze Bóg z ich oczu” (Ap 7,17 w drugim czytaniu niedzielnym roku C 12 maja).

W Ewangelii mówi Jezus: „Moje owce (…) idą za Mną (…) i nikt nie wyrwie ich z Mojej ręki” (J 10,27n). Niezachwiana wiara w Chrystusa jest warunkiem Bożego prowadzenia ludzi w Kościele przez doczesność ku wieczności. Władza pasterska jest wezwaniem do poddania się jej i do udziału w niej. Sakrament chrztu potwierdzony wiarą łączy nas z Chrystusem Prorokiem, Kapłanem i Królem, Drogą, Prawdą i Życiem aż po życie wieczne.

Historia i doświadczenie ukazuje niewiernych Bogu królów, władców i złych pasterzy krzywdzących owce i niszczących wspólnotę, gdy władza ludzka oddala się od władzy Bożej, gdy samowola władzy sprzeciwia się woli Boga i prawu Bożemu. Diabeł nie od razu odsłania swoje oblicze, najpierw wmawia w ludzi, że oni są najważniejsi, co nieuchronnie prowadzi do podziału na ważnych, mniej ważnych i nieważnych.

Dobry pasterz jednoczy, prowadzi i broni, zły pasterz rozprasza i krzywdzi. „Znam owce moje a moje Mnie znają”, mówi Jezus (J 10,14). Wzajemna miłość i znajomość Pasterza i owiec jest udziałem w miłości Osób w Trójcy Świętej. Bóg jest miłością i miłości pragnie.

Ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział w Warszawie 6 kwietnia 1968: „Jeżeli władza jest od Boga, to i miłość, którą rządzi się Bóg, musi wejść w aparat sprawowania władzy, aby ludzie przestali się bać władców a zaczęli ich kochać. Wymaga to naśladowania Boga, który jest Miłością”.

Również w Warszawie, 8 lat wcześniej, 3 maja 1960 r. ks. prymas wezwał do widzenia i rozumienia ludzkiego życia w świetle Ewangelii słowami: „Chrystus jest dla was jasnym płomieniem wśród licznych dróg i splątanych ścieżek, wijących się przez skomplikowane życie ludzkie. Jego zwięzła i prosta Ewangelia jest dla was kryterium rozeznawania, co jest jasne a co ciemne; co prawdziwe, a co kłamliwe; co trwałe, a co przejściowe; co żywi, a co truje; co zabezpiecza życie, a co przynosi śmierć”.

Świadomy udział w Mszy św., zwłaszcza niedzielnej, modlitwa, czytanie Pisma Świętego, poznawanie nauki Bożej głoszonej przez Kościół i życia świętych naśladowców Chrystusa łączą wiarę z praktyką miłości i wierności. Na tej drodze można uniknąć wielu nieszczęść w życiu doczesnym i ostatecznej przegranej. Postępująca wrogość wobec Chrystusa i Kościoła w Polsce w postaci otwartych manifestacji zła, powinna spotkać się z odpowiedzią zarówno w skali lokalnej jak i państwowej poprzez potwierdzenie królowania Matki Bożej znieważanej bluźnierczo w Ojczyźnie oraz przez intronizację Chrystusa jako Króla Polski w uroczystym akcie łączącym przedstawicieli obu władz – kościelnej i państwowej – na wzór ślubów lwowskich króla Jana Kazimierza z 1 kwietnia 1656 r., poprzedzonych kilkadziesiąt lat wcześniejszym wezwaniem Maryi: „chcę być wybrana, uznana i ogłoszona jako Królowa Polski”. Podobnie w latach trzydziestych XX w. Jezus powiedział: „chcę być uznany jako Król Polski, gdy wola Polaków łączy się z wolą Moją”.

Pluralistyczne, tolerancyjne i demokratyczne równouprawnienie dobra i zła, połączone z odmową jednoznacznych rozróżnień tworzy warunki chaosu, gdy wola ludzka ma chwilową przewagę nad wolą Bożą, gdy człowiek lub zbiorowość staje się dla siebie bożkiem. Wystarczy wtedy górowanie głośnej większości lub hałaśliwej mniejszości, aby uciszyć zwolenników obojętności lub braku odwagi w imię spokoju z wszelką cenę.

Czcimy naszych patronów, wśród nich św. Stanisława biskupa i św. Andrzeja Bobolę, męczenników za wiarę w Boga, którego trzeba słuchać bardziej niż ludzi, choćby większość ilościowo tworzyli obojętni, tchórzliwi i wrodzy. W świetle wiary wielkość i większość wspólnoty nieba nad ziemią jest niewątpliwa.

Maryja Matka Boża Fatimska wezwała w roku 1917 do ofiarowania Rosji Jej Niepokalanemu Sercu po to, aby Rosja się nawróciła, i po to aby Rosję, Europę i świat ocalić przed nieszczęściem prześladowań i wojen. To wezwanie fatimskie dotychczas nie zostało spełnione. Gdyby wola ludzka połączyła się wiernie z wolą Maryi, widzielibyśmy zwycięstwo wiary. A wiara odnosi się do prawdy i rzeczywistości niezależnie od ludzkich bądź nieludzkich przekonań i poglądów. Dobrze byłoby na ziemi gdyby ludzkie myśli i czyny zgadzały się z myślą i wolą Boga wypowiadaną przez Chrystusa, Maryję Matkę i świętych Kościoła.

ks. Stanisław Małkowski