Polska jako punkt podparcia równowagi pomiędzy Wschodem i Zachodem

0
115

Sir Julian Rose

Niewątpliwie miał rację Jan Paweł II kiedy nauczał, że Polska ma do spełnienia szczególną misję. Jednak w umysłach wielu ludzi pojawia się pytanie: na czym ta misja polega? Myślę, że wielu Polaków zdziwi się moim rozważaniom odnoszącej się do możliwości powiązania znaczenia ich kraju z wypełnieniem niezwykle ważnej roli w procesie kształtowania przyszłości naszej planety.

Rozpowszechniane szeroko dowcipy o Polakach mają wyraźną tendencję do zaniżania tych aspiracji, często metodą cynicznych i pogardliwych uwag dotyczących „umiejętności” Polaków, albo ujmując rzecz dosłownie, właściwych im „nieudolności”. Podzielam jednak głębokie przekonanie kryjące się za deklaracją Jana Pawła II .

Jest coś, co poczułem już od pierwszego dnia mojego przybycia do Polski w roku 2000. Jest to uczucie dwojakie, odnoszące się zarówno do sfery duchowej jak i materialnej. “Niematerialne“ jest poczucie tajemnicy, która ogarnia i przenika ten kraj oraz jego kulturę. Tajemnicy, którą doświadczają Polacy wywodząc ją z niewidocznej obecności Matki Bożej, a często z jeszcze starszych źródeł. Uczucie w sferze materialnej wyraża się poprzez zadziwiające piękno i moc polskiej wsi, oraz wciąż rezonujące oddziaływanie siły i wytrwałości klasycznej architektury, której świadectwa zachowały się w centrach wielu starych miast ocalałych po II Wojnie Światowej.

Polska ponadto zajmuje kluczową pozycję geopolityczną pomiędzy, w większości przesadnie rozwiniętym Zachodem, oraz w swej większości, zacofanym Wschodem i Południem. Widzę w Polsce potencjał do wywierania wpływu na przebieg procesów zmierzających do osiągnięcia równowagi i w ten sposób do zjednoczenia obu regionów. Sumując te aktywa, oraz dodając często pomijane elementy jak “wiara we własne siły “ i odwaga intelektualna – otrzymujemy potężną i niezwykle cenną siłę do wykorzystania dla dobra tego świata – skrzywionego moralnie i skręconego absurdalnymi wojnami.

W takim ujęciu chciałbym zaproponować kolejność przyjęcia podstawowych warunków manifestacyjnego procesu odrodzenia Narodu Polskiego:

Po pierwsze: Naród powinien powstać w sposób organiczny, od bazy oddolnej, od swych korzeni.

Po drugie: Proces ten powinien byś prowadzony na drodze bezwzględnego honorowania wszystkich zasobów, od których jesteśmy uzależnieni tj. ziemi oraz jej strażników i opiekunów.

I wreszcie po trzecie: Przekształcający się Naród powinien mieć przekonanie, że wszelkie ruchy mogą być dokonywane zgodnie z zasadą równowagi i z jego własną intuicją – różną od tej narzucanej przez interwentów zewnętrznych, za wyjątkiem podmiotów, które nie posiadają innych ukrytych motywów oprócz chęci wspierania niczym niezakłóconego rozwoju Narodu.

Zjawisko korupcji jest tak dalece zagnieżdżone, że wręcz ośmiesza fałszywą demokrację dzisiejszych politycznych instytucji Zachodu (i Wschodu). W szczególności model kapitalistycznego neoliberalizmu, zademonstrował brak poszanowania dla społecznego i ekonomicznego położenia ludzi pracy, oraz niechęć dokonania jakiejkolwiek zmiany – nawet gdy stanął w obliczu morza zniszczeń, za który jest odpowiedzialny. Niektóre z najbardziej spektakularnych i nieodpowiedzialnych działań dokonywały się pod flagą Unii Europejskiej, szczególnie w dziedzinie żywności i rolnictwa.

Jeśli Polska ma zaświecić światłem nadziei dla przyszłości Europy – to w dziedzinie rolnictwa i żywienia jest szczególnie dobrze do tego wyposażona. Dzieje się tak, ponieważ na dużych obszarach użytków rolnych w Polsce zachowała się ich żyzność. Ziemie te nie zostały zdegradowane poprzez pozbawienie wszystkich składników odżywczych tak jak gleby na Zachodzie i w USA. Tak samo jak nie zabito wrodzonej mądrości rolników/chłopów poprzez uzależnienie ich od wygody użycia agrochemicznych azotanów, syntetycznych pestycydów i stosowania coraz większych maszyn rolniczych; wszystkiego co dziesiątkuje zdrowie ziemi i degraduje czystość łańcucha żywieniowego, od którego zależą wszyscy obywatele. W rzeczywistości w Polsce około milion trzysta tysięcy małych i średniej wielkości gospodarstw [stan na 2015 – przyp.red.], zachowało podstawowe cechy niezbędne do produkcji żywności dla całego Narodu, wolnej od toksycznych i rakotwórczych dodatków, których stosownie jest standardowa praktyką w zachodniej Europie i poza nią. Ale to nie wszystko, są one ponadto nierozerwalnie związane z dumną tradycją chłopskiego rolnictwa, której korzenie rozciągają się aż w głąb epoki rozbiorów.

Jeśli naród ma na celu osiągnięcie prawdziwego bezpieczeństwa żywnościowego i żywieniowej suwerenności, która jest istotą każdego odpowiedzialnego podejścia do zapewnienia ludziom dostępu do wystarczającej i zdrowej żywności, to musi ustanowić silny, strategiczny sojusz z rolnikami tego kraju. Rolnikami najlepszymi, najbardziej doświadczonymi i najbardziej godnymi zaufania. Naród musi zapewnić takich rolników, że będą zachęcani i wspierani w procesach produkcji określonej ilości i jakości żywności pozbawionej pozostałości rakotwórczych, syntetycznych i wolnej od wszelkich manipulacji DNA dokonywanych na roślinach uprawnych.

Jest rzeczą tragiczną, że potężna tradycja drobnych rodzinnych gospodarstw rolnych, postrzegana jest jako „anachronizm” przez rolniczych „modernistów”. Ludzi, którym właściwy ogląd zarządzania zasobami ziemi, całkowicie przesłaniają znaki dolara jak klapki na oczach.

Jeśli, dzięki Bogu, gdziekolwiek zachowały się jeszcze nieskażone obszary ziemi i dobra, zdrowa żywność, tam natychmiast pojawiają się „agromoderniści”, unijni technokraci i towarzyszący im rządowi oficjele, którzy ignorują te unikalne wartości i wzywają aby cechą dominującą krajobrazu wsi, stała się restrukturyzacja i zwiększenie konkurencyjności. Aby osiągnąć te bezduszne cele, w roku 2001*, Komisja Europejska zaproponowała usunięcie z ziemi ponad miliona polskich drobnych rolników. I, jakby to jeszcze nie wystarczało rząd polski nadal wywiera naciski i kontynuuje politykę rolniczego ludobójstwa zmuszając ciężko pracujących polskich rolników do stosowania nieosiągalnych i drakońskich regulacji higieny żywności – aby mogli legalnie sprzedawać swoje wyborne i wyśmienite produkty żywnościowe na lokalnych straganach! Toż to zwykłe szaleństwo.

Polska musi zostać uwolniona od tego głęboko nieodpowiedzialnego nacisku wywieranego przez wielkie korporacje agrotechniczne, aby stała się w efekcie dominującym modelem rolnictwa naszej ery. Dotyczy to także powstrzymania uporczywej dążności do zysku napędzanej przez supermarkety. Ten pęd zabija wszystko co napotka na swojej drodze, a co jest po prostu ludzkie i dobre. To z wnętrza tych korporacji wyprowadza się plany na uzyskanie supremacji, którą propagatorzy organizmów genetycznie zmodyfikowanych wykorzystują głosząc fałszywe tezy naukowe o konieczności „wyżywienia świata”. Ich zrozumienie rolnictwa praktycznie nie istnieje, a ślepa wiara w księgi reguł Monsanto to sto procent postrzegania problemu. Trudno stanąć w obliczu bardziej groźnej kombinacji. Dlatego Międzynarodowa Koalicja w Obronie Polskiej Wsi, założona przez Jadwigę Łopatę, której jestem prezydentem, poczuła się w obowiązku poświęcenia najlepszych z dziesięciu lat swojej działalności na walkę o Polskę, która byłaby wolną od GMO.

Przyszłość solidnej polityki rolnej narodu, leży w decentralizacji przemysłu spożywczego w połączeniu ze stopniowym oddzielaniem go od rynku globalnego. Jednocześnie potrzebne jest dokonanie relokacji systemów produkcji i dystrybucji. To założenie nazwałem „zasadą bliskości” i pracowałem wiele lat w Wielkiej Brytanii, aby wprowadzać ją w życie. Mówiąc prościej: każdy ma prawo do dostępu do dobrej i świeżej żywności po godziwej cenie. Ale żeby zapewnić, że na stole pojawi się jedzenie w optymalnym stanie, nie musi ono najpierw przejechać pół świata, potem pół Europy, a następnie podróżować przez połowę Polski. Oprócz ogromnego marnotrawstwa energii i zasobów zaangażowanych w to typowo supermarketowe szaleństwo, wartość odżywcza takiej żywności jest znacznie niższa, a cena zniekształcona poprzez relacje pomiędzy pośrednikami i kolejnymi dystrybutorami.

Zamiast tego każde miasto i wieś powinny związać się ścisłą współpracą ze swoimi lokalnymi rolnikami i pozyskiwać ich produkty bezpośrednio u źródła. Znacznie zyskają na tym rolnicy, którzy będą posiadać bezpieczny rynek tuż za progiem, szczególnie jeśli zważyć, że w chwili obecnej są właściwie bez żadnego wpływu na wahania cen rynku globalnego, na kształt, miejsce i czas zawierania transakcji finansowych na światowych giełdach i rynkach kontraktów terminowych. W tych warunkach upadłość jest możliwa w każdej chwili, a rolnik nie ma praktycznie żadnej kontroli nad swoim losem.

Dotacje unijne po prostu zamykają rolnika w tym systemie, tworząc i utrwalając dwuwarstwową gospodarkę, w której największe, a zarazem najbardziej schemizowane farmy ciągną największe korzyści finansowe. W konsekwencji mówię o konieczności odwrócenia tego samobójczego stanu, odtwarzając to co najlepsze z przeszłości i dodając do tego najkorzystniejsze teraźniejsze doświadczenia innych krajów wynikające z ich sukcesów i porażek. I nie można mierzyć tego jedynie pieniędzmi. To jest zawsze błąd popełniany przez tych, którzy cierpią na „umysłową monokulturę”.

Technokraci, zarządzający Unią Europejską i innymi globalnymi korporacjami handlowymi naszego świata nie są w stanie dojrzeć do wprowadzenia sprawiedliwych rozwiązań dla ogółu społeczeństwa. Nie posiadają oni bynajmniej ukończonych żadnych szkoleń z dziedziny stosunków społecznych, albo w zakresie metod zasypania, na drodze socjoekonomicznych przemian, przepaści ekonomicznych dzielących bogatych i biednych. To nie jest ich cel. Dlatego mamy do czynienia z kryzysem. Nasza planeta jest poważnie zagrożona na skutek bezwstydnej dominacji elit działających odgórnie. Dominacji prowadzonej bezczelnie przez sektor bankowy i chętnie naśladowanej przez korporacyjnych gigantów, którzy zmonopolizowali światowy handel, wojsko, produkcję energii, leków i żywności.

Oznacza to, że każdy nowy początek można zacząć jedynie od miejsca, gdzie przetrwały niezłomne wartości i gdzie wszechobecna jest naturalna niewinność. Jestem przekonany, że imperatyw odrodzenia Narodu Polskiego może tylko spełnić oddolny ruch, zainicjowany u swych korzeni i podążający w wzwyż. Dlatego wzywam wszystkich Polaków – kupujcie bezpośrednio od polskich rolników! Podsumowując: Polska może zadziałać jako szablon do naśladowania dla Europy, której brak zakorzenionego poczucia pewności siebie. Eksponując swoje wrodzone moce, Polska może iść do przodu odrzuciwszy kule, zaprzestając podpierania się zależnością od innych krajów, które nie oddają należytego szacunku dla jej głębokich potrzeb i aspiracji. Tylko wtedy inne kraje zaczną bardziej respektować Polskę niż jej raczej „używać” – tak jak to ma obecnie miejsce. Każdy ma do odegrania rolę w doprowadzeniu do tego renesansu.


W roku 2001 dyrektorzy Międzynarodowej Koalicji dla Obrony Polskiej Wsi spotkali się z zespołem przedstawicieli Komisji Europejskiej odpowiedzialnym za negocjacje dotyczące warunków akcesji Polski do Unii Europejskiej. Zostali tam poinformowani, że z polskiej wsi musi zniknąć co najmniej 1 milion rolników aby otworzyć drogę do wprowadzenia modelu intensywnego, międzynarodowego agrobiznesu.

Sir Julian Rose jest wczesnym pionierem rolnictwa ekologicznego w Wielkiej Brytanii, pisarzem, aktywistą i prezesem Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi (ICPPC).  Jego najnowszą książkę pt. „W Obronie Życia” można kupić na stronie Wydawnictwa Genesis: http://genesis.apivision.com/ oraz w niezależnych księgarniach.

Artykuł ukazał się w miesięczniku społeczno-politycznym Polityka Polska nr 3-4/2015

Fot. ZeroOne/Flickr CC [CC BY-SA 2.0 ]