Ruszyła PiS-owska fabryczka kiełbasek wyborczych

0
795

Józef Kamycki „Gospodarka głupcze…”

Powinienem cicho siedzieć, bo w maju otrzymam całe 1100 zł. Wiem jednak, że tymi złotówkami ktoś chce mi zatkać gębę wtedy, gdy Polska będzie rabowana na potęgę podatkiem inflacyjnym.

 

Szanowni Patrioci Polscy

Za mojego życia przytomnie obserwuję dwa zorganizowane ataki na polską walutę. Pierwszym z nich była akcja strajkowa organizowana rękami Wałęsy i spółki. Wszyscy mieli równe żołądki a Wałęsa wiedział gdzie są pieniądze i gdzie rząd je schował.  Skończyło to się pustymi półkami.

Jesteśmy na najlepszej drodze, aby ten manewr banksterom udał się po raz drugi. Zapowiedziany przez ekipę Kaczyńskiego transfer socjalu – niechybnie – doprowadzi nas do sytuacji w jakiej jest Wenezuela. Tym razem to nie przelewki. Po stronie popytowej znajdzie się około 40 mld zł. Gospodarka polska, która jest w takim stanie jak tutaj: //nikander.neon24.pl/post/146939,bunt-sie-rodzi-moc-truchleje  nie będzie zdolna dać wystarczającej podaży towarów i usług. Katastrofa wisi w powietrzu.

Proszę do zagadnienia podejść przytomnie:

1. Na zapowiedziane transfery socjalne nie ma pieniędzy zarezerwowanych w budżecie. Będą one pokryte „operacjami strukturalnymi” NBP polegającymi na wykupie przez NBP na rynku wtórnym obligacji skarbu państwa. Odblokowanie możliwości emisji pieniądza przez NBP jest rzeczą dobrą, bo daje szansę na zmniejszenie głodu monetarnego naszej gospodarki i strat jakie z tego tytułu ponosimy. Wyceniane one są na około 120 mld zł rocznie!!!

2. Rozproszenie emisji na konsumpcję jest sprawą tragiczną. Wielu ekonomistów zwraca na to uwagę. Pieniądze powinny być rozproszone do gospodarki, aby po pewnym czasie wrócić do społeczeństwa. Powinny wpierw odblokować zatory płatnicze i wesprzeć inwestycje. Przecież inwestycje ktoś musi wykonać i musi mieć za nie zapłacone!!!!

Jeszcze raz proszę Was o chwilę refleksji. Dlatego pytam: który sposób rozproszenia emisji do gospodarki będzie lepszy, czy:

1. „Perswazja kredytowa” opisana tutaj: //next.gazeta.pl/next/7,151003,24456145,sektor-finansowy-ogrywa-demokracje-mozemy-sie-obudzic-w-swiecie.html#s=BoxMMtImg1

2. Czy dokapitalizowanie udziałów kapitałów pracowniczych w firmach, która to metoda jest proponowana przez Konfederację na Rzecz Reform Ustrojowych: https://www.salon24.pl/u/nikander/936258,polska-doktryna-gospodarcza-w-pigulce#  Po moim ostatnim apelu licznik odwiedzin tej notki wzrósł o 30. Mogę podejrzewać, że zrobiło to sporo z WAS. Czekałbym jednak na komentarze.

Drodzy Polscy Patrioci.

Od Was będzie zależało czy skończymy jak Korea Południowa czy jak Wenezuela. Powinienem cicho siedzieć, bo w maju otrzymam całe 1100 zł. Wiem jednak, że tymi złotówkami ktoś chce mi zatkać gębę wtedy, gdy Polska będzie rabowana na potęgę podatkiem inflacyjnym.

Bądźmy przytomni.

Pozdrawiam

ps. ta notka jest listem jaki skierowałem do Konfederatów więc taka a nie inna licencja poetica.

 


Na koniec przytaczamy fragmenty wywiadu z Maciejem Wróblewskim z brytyjskiej komisji nadzoru finansowego, który jest zawarty w linku powyżej:

(…) Maciej Wróblewski: Problem polega na tym, że w modelach (ekonomicznych) wykorzystywanych przez ostatnie 50 lat w ogóle nie ma banków.

Jak to nie ma banków?

No jest to absurdalne. W kółko mówi się, że banki są krwiobiegiem gospodarki, korzystamy z ich usług na każdym kroku, nosimy przy sobie karty kredytowe. Banki istnieją wszędzie, tylko nie w teoriach ekonomicznych.

Dlaczego?

Bo dla ekonomistów banki nie są przesadnie ciekawe. Według ortodoksyjnych teorii one jedynie pośredniczą. Jeżeli mamy ludzi, którzy oszczędzają pieniądze i tych, którzy potrzebują pieniędzy, to banki ich łączą. Jak ktoś wpłaca depozyt to bank mu zapłaci – powiedzmy – 2 procent rocznie, a jak ktoś bierze kredyt, to bank weźmie od niego 5 procent rocznie. I zarobi na tym 3 procent. Oto cała teoria ekonomiczna na temat banków. Banki niczego nie tworzą, więc z punktu widzenia ekonomistów są przezroczyste i nie trzeba ich uwzględniać w modelach.

I to jest nieprawda.

Bo?

Jeśli nic nie zapamiętają ludzie z tego wywiadu, to chciałbym, żeby zapamiętali chociaż jedno zdanie: banki komercyjne tworzą pieniądze z powietrza. Nie są jedynie pośrednikiem między oszczędzającymi i pożyczającymi, tylko tworzą pieniądze. To jest trik księgowy.

(…)

Ale jak to nie zdawali sobie sprawy, skoro to tak działa od średniowiecza? To jest jakieś nowe odkrycie?

O tym, że banki komercyjne tworzą pieniądze ekonomista Joseph Schumpeter pisał na początku XX wieku. Tylko jakoś tak się złożyło, że w naukach ekonomicznych o tym zapomniano i na wydziałach ekonomii na całym świecie zaczęto uczyć uproszczonego modelu bankowości. Zresztą dla banków to wygodne, żebyśmy nie zdawali sobie sprawy, jak dużą mają władzę. Dopiero ostatnio teorie ekonomiczne zaczynają wreszcie widzieć rzeczywistość. W zeszłorocznej analizie Banku Anglii wprost napisano, że w nowych modelach ekonomicznych trzeba uwzględnić, że banki komercyjne tworzą pieniądze.

(…)
trzeba znaleźć sposób, żeby ustalały z rządem wspólną strategię rozwoju gospodarki, a potem metodą perswazji kredytowej włączały w nią banki komercyjne. Panowanie nad pieniędzmi to zawsze jest walka o władzę, obecnie rynki finansowe wygrywają z demokracją, trzymają te wszystkie dźwignie.

(…)

Rzekę pieniędzy można skierować w dobrym kierunku również w innych sposób – decentralizując sektor bankowy.

Słucham?

To jest paradoks, ale w skrócie chodzi o to, że wtedy rzeczywiście pozwalamy działać siłom wolnego rynku. Gdy mówiliśmy o celu produktywności, o który miałby dbać bank centralny, to w rozdrobnionym systemie bankowym ten cel sam się robi. Nie trzeba centralnie go nadzorować. Małe lokalne banki są bliżej ludzi, w ich radach zasiadają mieszkańcy danego regionu, którzy po prostu znają lokalne potrzeby i lepiej wiedzą, na co warto dawać kredyty.

I gdzieś tak jest?

W Niemczech. I działa bardzo dobrze. Tam nie ma oligopolu kilku ogromnych banków prywatnych, które zalewają rynek górą kredytów hipotecznych. W Niemczech funkcjonuje 1500 banków lokalnych – volksbanków, czyli banków spółdzielczych. Inwestują głównie w produkcję dóbr w danym regionie. Siła niemieckiej gospodarki wynika właśnie z tak rozdrobnionego sektora bankowego.

 

Za: salon24.pl, next.gazeta.pl