Korzeń, natka i owoce pietruszki. Dlaczego warto mieć swoją pietruszkę?

0
327

Marek Dudek

Zima w pełni, za oknem biały horyzont nie daje złudzeń… co do pory roku! Ten zimny czas to okres wytchnienia w naturze. W świecie roślin soki schodzą do korzeni, aby tam w bardziej sprzyjających warunkach przetrwać czas silnych mrozów. Kiedy ziemia nie jest głęboko przemarznięta w masie korzeniowej toczy się lekko spowolnione życie, którego jednym z celów jest rozwój korzeni i przygotowanie do pięknego czasu wiosny!

W świecie zwierząt można zauważyć płytszy lub głęboki sen, spowolnienie lub całkowity letarg, aby zachować jak najwięcej energii i nie tracić jej w rozrzutny sposób.

Dla nas, ludzi, jeszcze dwa pokolenia wstecz, zima była również czasem odpoczynku!

Po wsiach skubało się pierze, kolędowało, poszukiwało wymarzonego smaku zebranych wcześniej śliwek, a lekko wzmocnieni smakiem i zapachem gospodarze, remontowali maszyny i przygotowywali nasiona i front wiosennych prac. Najstarsi albo chorzy zajmowali uprzywilejowane miejsca na …zapiecku. Bywało, że przesypali zimowy czas….

Dzisiaj nieustannie gonimy: wytyczne, słupki statystyk, wzorce, które wiadomo, że ani nie są aktualne ani też potrzebne, ale gonić trzeba….no to gonimy! Człowiek nie goniący jest …niebezpieczny, może bowiem samodzielnie myśleć!

Dlatego też padamy, bo brak nam czasu na przestawienie się na właściwy i wskazany czas zimowy! Nie ma on nic wspólnego z czasem zegarowym, ale ma duże znaczenie dla organizmu. W niższych temperaturach prawie wszystko się kurczy, energia kumuluje się do wewnątrz, bo to tam, wciąż jest ciepło, które trwa z racji trawienia i procesów około trawiennych. Jelito grube niejako ogrzewa przyległe do niego organy. Jeśli nie będziemy się rozgrzewać od środka to trudno utrzymać to jakże potrzebne ciepło, dla innych funkcji organizmu. A zimowy wybór to przede wszystkim ciepłe energetyczne potrawy. I nie mają one nic a nic wspólnego z popularnymi napojami energetycznymi, lecz są potrawami, które mają dostarczyć i podtrzymywać w nas chęć do życia, wtedy, gdy na zewnątrz minus dwadzieścia stopni Celsjusza.

Gorąca herbata z dzikiej róży, głogu, bzu czarnego i lipy to bardzo dobry starter. Kiedy posłodzimy ją miodem, nawet wybredne dzieci wypiją z przyjemnością. Potem, owsianka z owocami, ugotowana na wodzie a nie na mleku, da zajęcie jelitom na kilka godzin. Nie będą domagały się więcej pokarmu, dopóki nie strawią błonnika z płatków i owoców dodanych dla smaku. A strawiony błonnik powiększy swoją objętość w świetle jelit i wymiecie /oczyści/, czego efektem będzie chęć odbycia posiedzenia na tronie – oczywiście w ciszy i spokoju!

Gorąca zupa posypana świeżą pietruszką to znakomity wstęp do drugiego dania, rozgrzeje żołądek i cały przewód pokarmowy, aby strawić to coś bardziej konkretnego z drugiego dania. Wybór jest więc duży, zwłaszcza, kiedy mamy swoje produkty np. dynie, cukinie, bakłażany, kiszone ogórki, kapustę czy zakiszone pomidory. Ogólnie w zimowym czasie powinniśmy często sięgać po kiszonki. Kto dzisiaj pamięta smak, zapach i rześkość szklanki kwaśnicy z drewnianej beczki? Pamiętać to pamiętamy gorzej z oryginałem kapusty, drewnianą beczką i zimną piwnicą, gdzie to wszystko nie sfermentuje zbyt szybko, i nikomu nie będzie przeszkadzać!

Na kolacje zapiekanka, ale nie taka za kilka złotych na kawałku chleba, lecz ta w połówce cukinii z papryką może nawet jej ostrą odmianą, z innymi warzywami. Wyjęta z piekarnika, kipiąca parą i zapachami pobudza soki i już się chce ją zjeść!

Komu jeszcze zimno, niech wkłada nogi do miski z gorącą wodą, która rozgrzeje stopy, potem nerki i jeszcze zmysły- wtedy trzeba przerwać, bo zamiast zasnąć pod prawdziwą pierzyną rozmarzy się i pójdzie w tany!.

Tak przykładowo powinniśmy poza pracą spędzać wolne chwile w zimowej rzeczywistości. Od czasu do czasu wskazana jest sauna, sucha dla bardziej puszystego ciała, a turecka dla szczupłych.

A bliżej weekendu garnuszek grzanego wina albo nawet w niedzielę po obiedzie pół kieliszka nalewki z prawdziwej pigwy na prawdziwym spirytusie / 70% zalecany do nalewek leczniczych – tinctura/ .

I tak, dbając o ciało dogrzewamy ducha!

Trudno powiedzieć, że jest to wzorzec odżywiania i dbania o swoje ciało-bo z jednej strony dostatek surowców, warzyw i owoców zaspakaja potrzeby a z drugiej, po prostu nie chce się stać przy garach, zwłaszcza wtedy, gdy nikt tego nie docenia! Lecz warto, nawet dla przyszłych pokoleń, bo spotyka nas widok coraz bardziej powszedni. Kiedy mija mnie młody człowiek idący w trampkach po śniegu w dodatku bez czapki i szalika, ale za to w podartych na kolanach spodniach i koniecznie odsłoniętych nerkach jest mi go żal. Dla równowagi w dłoni bez rękawiczek – puszka zbawiennego napoju energetycznego. Wtedy zastanawia się czy optymistyczna siła młodości, zrównoważy wychładzający styl życia. Ale pierwsze efekty takiego zachowania związane są właśnie z wychłodzonymi nerkami, co przekłada się nie tylko na słabą odporność, osłabioną psychikę, ale w dalszej mierze również na problemy z płodnością!!! Jeśli dołożymy do takiego obrazu papierosy, nadmiar alkoholu i zarwane noce, to rzeczywiście trudno się dziwić czy takie ciała zdolne będą do powołania i utrzymania nowego życia. To oczywiście jedna z wielu przyczyn, wzrastającej fali bezpłodności, ale ważna, bo w odróżnieniu od nadmiaru przeciwciał HCG – zadbać o własne ciepło i dietę możemy sami.

Niski poziom witaminy C bardzo niekorzystnie wpływa na naszą zimową odporność. Powinniśmy dostarczać jej około 1 mg na kilogram masy ciała. Czyli 70-cio kg człowiek powinien spożyć jej ok. 70 mg, jeśli jest zdrowy. W chorobie dawka ta powinna być 2-3 krotnie większa.

A jaka jest rola witaminy C w organizmie?

Witamina C jest witaminą ogólnoustrojową potrzebną w każdym centymetrze naszego organizmu. Bez niej kolagen nie nabierze swojej struktury a bez mocnego kolagenu nie ma sprawnego oka, mózgu, stawów i skóry, bo to on stanowi bazę do budowy tych organów i części naszego ciała. Witamina C odgrywa niezmiernie istotną rolę w procesach redukcji i utleniania w naszym ciele. Hamuje procesy starzenia się organizmu! Spowalnia zmiany miażdżycowe oraz zaburzenia procesów trawiennych. Ma ogromny wpływ na ogólną odporność naszego organizmu! Warto na koniec tej długiej listy wspomnieć o jeszcze jednej, niezmiernej właściwości witaminy C. Ma ona zdolność hamowania tworzących się w przewodzie pokarmowych nitrozoamin, które są związkami rakotwórczymi a dostają się do przewodu wraz z warzywami, które są przenawożone związkami azotu!

Tyle o jej roli.

Ale skąd ją wziąć i czy potrzebujemy jej aż tyle, skoro na sklepowych półkach produkty kipią od nadruków: „zawiera dzienne zapotrzebowanie na witaminę C…D” itp.

Syntetyczna witamina C wchłaniana jest w około 30-35 % z podawanej dawki / za prof. A Ożarowskim/. A my, wciąż mamy do dyspozycji naturalne produkty z dzikiej róży, cebuli, czarnej porzeczki! Mamy całą masę kiszonek, od ogórków po kapustę! Mamy witaminę C z cytrusów, w szczególności z cytryny.

Na koniec mamy tą z natki pietruszki, w której jest cztery razy więcej witaminy C niż w cytrynie!!!

Po tą ostatnią możemy sięgnąć sami… na parapet. Tam, w podłużnej donicy rośnie cały „zagonek” przycinany na zmianę z sąsiednimi doniczkami. Tam, jej już nie ma, ale tu już jest a więc nożyczki i na kanapkę, na zupę, po wlaniu do talerza, do schrupania, jeśli komuś przeszkadza zapach również bogatego w witaminę C czosnku czy cebuli. A jak uzbiera się nadwyżka to do wyciskarki i wymieszajmy z miodem i cytryną a wtedy jest wspaniałym środkiem dla poprawienia odporności u dzieci. Chętnie taki słodki syrop przejdzie przez gardło!

Przedawkować witaminę C jest trudno, nawet, jeśli zmierzamy nieświadomie w tym kierunku zazwyczaj uruchamia się bariera jelitowa, a więc mechanizm, który sygnalizuje nam, że organizm więcej już tego specyfiku nie potrzebuje i nadwyżkę usuwa w sposób naturalny, lekko rozwodniony… Szkoda, że nie mamy takiej bariery w stosunku do cukru i słodyczy!

Sama pietruszka powinna gościć w naszym jadłospisie cały rok i to w wielu formach. W Polsce uprawiamy ją w formie korzeniowej i natkę, czyli łodygę z listeczkami.

Przywędrowała do nas, na północ, z basenu Morza Śródziemnego. W tamtym klimacie jest oczywiście bardziej dorodna, zwłaszcza ta korzeniowa. Pietruszka jest rośliną dwuletnią, co oznacza, że jej pełen cykl rozwoju trwa dwa lata. W pierwszym roku wypuszcza rozetę liści i korzeń spichrzowy a w następnym kwitnie pięknym baldachem kwiatów po to, aby później w czerwcu, lipcu, wydać owoce /nasiona/. Cała roślina ma silny, przyjemny zapach wynikający z zawartości bardzo ciekawych olejków eterycznych.

Duża zawartość witaminy C to tylko jedna z zalet pietruszki. Jej skład, niezwykle bogaty, jest skarbnicą dla naszych ciał. Co zatem zawierają owoce, liście czy korzeń?

Owoce /nasiona/ pietruszki zawierają najwięcej olejku eterycznego, bo aż do 6%, w korzeniach jest go znacznie mniej. Poza tym w owocach znajdziemy: flawonoidy, furanokumaryny, sole mineralne. W korzeniach ponad to znajdziemy związki śluzowe, sole mineralne potasu, cukry. Świeże ziele pietruszki jest bogate we wspomnianą witaminę C, ale także, karetonoidy, kwas foliowy, sole mineralne żelaza, wapnia i fosforu. Ze względu na dużą zawartość soli żelaza oraz witaminy C, liść pietruszki często wchodzi w skład suplementów diety o charakterze wspomagającym organizm w szczególności przy anemiach i wycieńczeniu organizmu.

Kiedy pisałem o widoku odsłoniętych nerek u młodych ludzi myślałem również o ich kondycji w późniejszym wieku. Ogromna ilość substancji „obcych” w pożywieniu, zwapnione i zakamienione innymi pierwiastkami wody w domowych kranach, konserwanty i cała chemia, to wszystko sprawia, że z czasem, zdolność filtrowania nerek ulega osłabieniu.

Korzenie i owoce pietruszki oraz ich przetwory mają działanie silnie moczopędne, rozkurczające, antyseptyczne i pobudzające wydzielanie soków trawiennych – w szczególności śliny i soku żołądkowego.

Korzeń pietruszki jest obok ziela nawłoci i liści brzozy, głównym składnikiem mieszanek ziołowych, których celem jest pobudzenie przesączania w kłębuszkach nerwowych.

Można sięgnąć po gotowe produkty w aptekach, drogeriach, wyprodukowanych na bazie tych surowców, ale można też we własnym ogródku zasiać grządkę pietruszki naciowej i drugą grządkę pietruszki korzeniowej. Pracy przy tym nie tak dużo, ale efekty cieszą, kiedy zamiast zwykłego: skocz do sklepu i kup….. wyjdziemy do ogrodu z wiklinowym koszem i wracamy zaraz po drugi, bo rok urodzajny w samo zdrowie.

Natkę pietruszki w nadmiarze możemy suszyć lub mrozić. Obydwie formy są dopuszczalne i w miarę zachowujące w surowcu jego właściwości. Oczywiście najlepsza jest pietruszka świeża, na kanapce, w zupie albo w znakomitym soku wyciśniętym z burakiem, liściem kapusty, jabłkiem do smaku- w tym składzie pietruszka oczywiście w formie korzenia. A sam korzeń z odmiany korzeniowej a nie z natki, bo ten jest krótki, powykrzywiany, nie smaczny i strasznie twardy w porównaniu z odmianą właściwą!

Połowa szklanki takiego soku działa profilaktycznie, bo zarówno dostarcza ogrom witamin, pobudza wydzielanie soków trawiennych oraz nawadnia wysuszony zimą organizm. Taka szklaneczka wypita przed posiłkiem sprawi, że obiad smakuje zupełnie inaczej. Ale potrzeba 20 minut, aby taki sok przygotować! I warto poświęcić ten czas!!!

Dlaczego warto mieć swoją pietruszkę?

Chociażby ze względu na przenawożenie azotem większości warzyw. Efektem tego stanu jest pojawienie się sławnych już azotanów i azotynów a w efekcie tego wspominanych wyżej nitrozoamin. Dzisiejsza rolna produkcja przemysłowa zainteresowana jest wagą produktu końcowego, jego wyglądem i przedłużoną odpornością w przechowywaniu… nie zaś jego jakością i biochemiczną czystością.

Na koniec jeszcze kilka słów o nasionach pietruszki. Jak wspomniałem wyżej, nasiona zawierają najwięcej olejków eterycznych. Dwie substancje czynne wchodzące w skład tychże olejków, jest to: apiol i mirystycyna. Obydwie są w większych ilościach środkami … rozkurczowymi i…halucynogennymi. Trzeba by było w prawdzie zjeść garść albo dwie, świeżych nasion, aby doświadczyć dwóch ciekawych odczuć. Pierwszym efektem jest suchość w ustach. Powstaje ona na skutek blokowania wydzielania płynów ustrojowych w tym śliny. Następnym efektem jest zaburzenie świadomości czasu i miejsca. Wszystkie te efekty nie są tak ostre w przebiegu jak przy zażyciu np. Pokrzyku- wilczej jagody czy też Bielunia dziędzierzawy. W tamtych roślinach występują silne alkaloidy: atropina czy też skopolamina i mają one zarówno mocniejsze działanie, jak również dłużej utrzymuje się czas ich reakcji /do około 2 godzin/. Alkaloidy te są wykorzystywane w medycynie do dzisiaj, jako składniki leków rozkurczowych i łagodzących głębokie stany wzburzenia.

Zawartość apiolu i mirystycyny sprawia, że w niektórych państwach, duże plantacje pietruszki uprawianej na nasiona są pod szczególnym nadzorem a sama roślina jest wpisana na listę roślin psychoaktywnych. Tak jest np. w Rosji.

Pietruszka w normalnych dawkach nam nie zaszkodzi, lecz długotrwałe spożywanie nasion a zwłaszcza ich duże dawki, mogą u kobiet powodować skurcze macicy i wywoływać krwawienia miesięczne. Wyciągów z nasion pietruszki nie podaje się kobietom w ciąży jak również małym dzieciom!

Ciekawa ta pietruszka, zazwyczaj kojarzymy ją z podstawowym składnikiem bulionu warzywnego a tymczasem okazuje się, że tu i tam może nas wspomóc, nie tylko przy brakach witaminy C, żelaza, pobudzenia soków trawiennych, ale również w drażliwych kłopotach z oddawaniem moczu.

Warto mieć ją w zasięgu wzroku i węchu bo jej łagodny zapach sprawia, że i teraz siekając natkę na desce bliżej nam do ….wiosny!

Nie każdy może przecież wieczorem, wskoczyć na zapiecek, na owcze skóry i rozkoszować się żywym ogniem, słuchając relaksujących odgłosów spalanych kłód i spokojnych już o tej porze odgłosów fermentującego wina … i tak, aż do wspomnianej wiosny… bez używania środków halucynogennych !

Za: dakowski.pl