kard. Stefan Wyszyński (XXXI): Dar Miłości – dla człowieka i Ojczyzny

0
53

Maryjne drogi wolności Prymasa Tysiąclecia, kardynała Stefana Wyszyńskiego – kierują nasze kroki do Serca Matki, rodzącej Boga – Człowieka, w nas i między nami; w wymiarze osobistych doświadczeń, a także wspólnoty narodowej. Najgłębszym wyrazem świętowania Jubileuszu odzyskania niepodległości Ojczyzny jest świętowanie obecności pośród nas Boga żywego. Przypomina ono o podstawowej dla wolności prawdzie, że największą siłą narodu jest Bóg obecny w naszym życiu. „Beze mnie nic uczynić nie możecie” (J 15, 5) – mówi Chrystus. On nas prowadzi, umacnia, oczyszcza. Nigdy nas nie opuszcza. Zapewnił nas, zanim odszedł do Ojca: „Nie zostawię Was sierotami. Oto ja jestem z Wami, po wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mt 28, 20).

Eucharystia jest najgłębszym zjednoczeniem z Bogiem. „Kto spożywa Moje ciało i krew Moją pije, trwa we mnie, a Ja w nim. Jak mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie” (J 6, 56-58). W Komunii świętej przyjmujemy żyjącego Chrystusa. Prymas Tysiąclecia mówił o potrzebie tej jedności w Nim: „Eucharystyczna obecność Chrystusa – to obecność całego Jezusa Chrystusa – z Duszą i Ciałem, Bóstwem i Człowieczeństwem (…). Nie ma zatem większego zbliżenia i większej jedności nad zjednoczenie Chrystusa z ludźmi. Słowo Przedwieczne, przystosowując się do naszych możliwości i właściwości, oddaje się człowiekowi, aby on po ludzku odniósł się do swego Boga – jako do Pokarmu”.

Myśl wdzięczności za niepodległość przenosi nas do polskich zesłańców i więźniów obozów koncentracyjnych i do ich wielkiej tęsknoty za Eucharystią. W Związku Radzieckim, gdy nie było kapłanów, wierni zbierali się sami, rozkładali szaty liturgiczne na ołtarzu lub na stole, odmawiali teksty liturgii Mszy świętej. Nie wypowiadali tylko słów: „To jest Ciało moje”, „To jest Krew moja”. Tę moc mają tylko kapłani. Każda Msza święta jest uobecnieniem ofiary Chrystusa na Kalwarii. W Konstytucji o liturgii świętej wydanej przez Sobór Watykański II czytamy: „Zbawiciel nasz podczas Ostatniej Wieczerzy, tej nocy, kiedy został wydany, ustanowił eucharystyczną Ofiarę Ciała i Krwi swojej, aby w niej na całe wieki, aż do swego przyjścia – utrwalić Ofiarę Krzyża, i tak umiłowanej Oblubienicy, Kościołowi – powierzyć pamiątkę swej Męki i Zmartwychwstania: sakrament miłosierdzia, znak jedności, węzeł miłości, ucztę paschalną, «w której pożywamy Chrystusa, w której dusza napełnia się łaską i otrzymuje zadatek chwały»”.

Eucharystia nadaje ogromną wartość człowiekowi – jako istocie stworzonej z miłości na obraz i podobieństwo Boga. Udział w niej jest znakiem wielkości i godności człowieczeństwa. Bóg czyni wszystko, aby człowiek tej godności nie utracił. Syn Boży przez Wcielenie staje się człowiekiem, a w Eucharystii – pokarmem dla nas, pielgrzymów tej ziemi. „Bóg chce nas przekonać – mówił Prymas Tysiąclecia – że zasługujemy na jego uwagę, że nie jesteśmy Mu obojętni i że, mimo wszystko, warci jesteśmy tego, aby nas żywił. On chce nas żywić! Czyni wszystko, abyśmy nie uschli z głodu. Poświęca nam całą uwagę, karmiąc nas samym Sobą. Pragnie nam pod osłoną człowieczeństwa udzielać swego Bóstwa. To wszystko świadczy o wysokiej i wielkiej godności człowieka”. Prawdziwie „nie było bogów, ani nie będzie, którzy by tak zbliżali się do człowieka”.

Eucharystia w najgłębszy sposób jednoczy nas z Chrystusem, ale także między sobą. Mówił kardynał Wyszyński: „Wiemy, że ludzi w jednym narodzie czy rodzinie łączy przede wszystkim ciało i krew. Ale nie idzie tylko o więzy pokrewieństwa. Chrystus powiedział Piotrowi: «Błogosławiony jesteś Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie» (Mt 16, 17). A więc ciało i krew, które my mamy wspólne z naszymi rodzicami, z naszymi siostrami i braćmi, łączą nas tylko w wymiarze biologiczno–fizjologicznym. Natomiast Chrystus chce powiązania innego, mocniejszego, o jakim mówił, modląc się w Wieczerniku: Spraw Ojcze, «aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty Ojcze we mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas» (J 17, 21).”

Naród zjednoczony Komunią z Chrystusem nie może zginąć, bo umacnia go moc Bożego Życia. Jest to więź największa, nierozerwalna. Wiedział o tym Prymas Tysiąclecia, dlatego pisząc Jasnogórskie Śluby Narodu, pragnął, abyśmy wszyscy byli zjednoczeni z Bogiem: „Matko łaski Bożej, przyrzekamy Ci strzec w każdej duszy polskiej – daru łaski, jako źródła Bożego Życia. Pragniemy, aby każdy z nas żył w łasce uświęcającej i był Świątynią Boga, aby cały Naród żył bez grzechu ciężkiego”. Wymagające to zadanie, ale im większe poddanie się Bogu, tym większe jego miłosierdzie i pomoc.

Wspiera nas w tym trudzie Matka dobrej przemiany – Matka Chrystusa żyjącego w nas.

Święta Boża Rodzicielko, daj nam Twojego Syna, Jezusa – Chleba wolności.
Składamy dziś przed Tobą słowa Milenijnego Aktu Oddania:

Bogurodzico Dziewico, Matko Kościoła, Królowo Polski i Pani nasza Jasnogórska, (…) oddajemy dziś ufnym sercem w Twą wieczystą, macierzyńską niewolę miłości wszystkie dzieci Boże ochrzczonego Narodu i wszystko, co Polskę stanowi, za wolność Kościoła w świecie i w Ojczyźnie naszej (…). Przyjmij naszą ufność, umocnij ją w sercach naszych i złóż przed Obliczem Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Amen.