Abp Paweł Lenga: Protestantyzm – "niebezpieczeństwo od diabła"

0
113

Ks. abp Jan Paweł Lenga MIC

Jak wiemy, protestantyzm to jest jedna z głównych gałęzi chrześcijaństwa, która powstała na skutek ruchów reformacyjnych wewnątrz Kościoła katolickiego, rozpoczętych wystąpieniem Marcina Lutra w XVI wieku.

Potem były rozruchy, przemiany, rok po roku, stulecie po stuleciu, w tych już zreformowanych kościołach i powstawały nowe odłamy: luteranizm, kalwinizm, prezbiterianizm, anglikanizm, baptyzm, metodyzm, adwentyzm i pentekostalizm. Ciężko nawet wymówić te wszystkie nazwy tych odłamów, które się pojawiły jeden po drugim przez lata. Obecnie na świecie te protestanckie kościoły głównych odłamów skupiają około 800 milionów protestantów, co stanowi prawie 40% chrześcijan całego świata i te protestanckie kościoły dynamicznie rozwijają się szczególnie w naszych czasach. Jak mówi statystyka, że nawet codziennie przybywa prawie do 60 tysięcy nowych protestantów na świecie. Codziennie. Z nich prawie 40 tysięcy to charyzmatycy, a reszta to reprezentanci tych starych, klasycznych denominacji protestanckich.

Jeżeli pamiętamy, że jeszcze niedawno w 50. latach XX wieku bardzo dynamicznie rozwijał się Kościół katolicki i w Stanach Zjednoczonych, i w Afryce, i w Azji, to widzimy, że dzisiaj Kościół katolicki nie rozwija się tak, a te właśnie ruchy rozwijają się bardzo mocno. Doktryna tych wszystkich protestantów to faktycznie jest podobna jednych do drugich. Oni trzymają się mniej więcej tych samych założeń. Można powiedzieć, że jest pięć takich założeń.

Oni ufają jedynie w Pismo Święte, które dla nich jest autorytetem w sprawach wiary i praktyk chrześcijańskich.

Dla nich jest jedynie Jezus Chrystus prawdziwy Bóg i człowiek, jedyny pośrednik między Bogiem i człowiekiem.

Oni uważają, że jedynie łaska Boża jest podstawą usprawiedliwienia grzesznika poprzez wiarę i niezależnie od jego uczynków.

Również dla nich jest ważne, że jedynie Bóg jest godzien oddania Mu czci przez każde stworzenie.

Taka jest mniej więcej ich koncepcja wierzeń.

Protestanci odrzucają tradycję, odpusty, czyściec, kult Maryi, świętych, celibat księży, prymat papieża. Prowadzą między sobą spory, o to czy w sakramencie Eucharystii, jest realnie obecny Chrystus czy symbolicznie.

Spierają się też o to, czy chrzcić dorosłych, czy chrzcić dzieci. Oni raczej wybierają dorosłych.

Przed XVI wiekiem były już podobne rodzaje protestantów, przed reformacją jeszcze. W całej historii Kościoła były różne schizmy i herezje, które miały taki kierunek protestancki, jak jest w dzisiejszym czasie. To były ruchy, w XII w. Piotra Waldo i ubogich z Lyonu”. Potem był taki ruch Jana Wiklifa. To był XIV wiek w Anglii. Również Jan Hus i husytyzm w Czechach w 1417 roku też byli podobni do dzisiejszych protestantów. Również Girolamo Savonarola. On też kierował się właśnie takim duchem protestantyzmu, chociaż dzisiaj Kościół jeszcze do końca nie może o nim powiedzieć, czy on święty, czy grzesznik. Jakby między jednym, a drugim. Może chciał coś dobrego, ale nie do końca poznał prawdziwą wiarę, może nie do końca był jakiś wykształcony w tej wierze.

Od tego czasu, od tych różnych protestanckich wyznań pochodzą nowe, które nabierają charakteru nieściśle protestanckiego, powiedzmy, świadkowie Jehowy, scjentyści, mormoni, adwentyści, kwakrzy i wielu innych.

Trzydzieści lat temu w Stanach Zjednoczonych było 15 tysięcy różnych religii i sekt. 15 tysięcy. Żeby o każdej religii chociażby jeden dzień coś poczytać, jakie ma ona znaczenie i jaka jest jej doktryna, no to trzeba prawie dziesiątków lat żeby z tym wszystkim się pobieżnie zaznajomić. To życia nie starczy, żeby te wszystkie odłamy, różne zepsucia, które człowiek sobie sam wyfantazjował, żeby je poznać.

A to Chrystus dał tą jedyną prawdziwą wiarę i posłał apostołów swoich, żeby oni głosili tą prawdziwą wiarę. Jeżeli ktoś odchodzi od prawdziwej drogi, wtedy błądzi, albo w rowie z prawej strony tej drogi, albo w rowie z lewej strony tej drogi. I ta droga niewłaściwa i ta droga niewłaściwa.

Wiemy, jak powstała herezja Lutra. Luter próbował dopasować Pismo Święte do swoich grzechów. I oddawał majątki kościelne, które nie były jego majątkami, bogatym panom. Spowodował w ten sposób 30-letnią wojnę w Europie. Luteranizm doszedł i do Polski i do Węgier i do państw skandynawskich. To wszystko opierało się na jego fantazjach i, nie mogąc się uporać ze swoimi grzechami, on faktycznie zaczął folgować im i przerabiać Pismo Święte według swoich zachcianek, no i potem, jak wiemy, porzucił klasztor, ożenił się z zakonnicą i pokazał całemu światu, zakładając w taki sposób luterański kościół, który widzimy, że jest w błędzie po dzisiejszy dzień.

On jest biedny ten kościół luterański, szczególnie szkoda tych ludzi, którzy nie mają ani sukcesji apostolskiej, ani nie mają normalnych biskupów, nie mają normalnych kapłanów, nie mają Mszy Świętej prawdziwej, nie mają Komunii Świętej, nie mają Matki Bożej.

Protestanci posługują się stereotypami w odniesieniu do Kościoła katolickiego, zarzucają nam te rzeczy, o których sami nie mają pojęcia.

Powstał też Kościół anglikański. Król Henryk VIII był królem, który otrzymał od papieża tytuł obrońcy wiary. Ten obrońca katolickiej wiary, nie miał następcy. Miał 6 różnych żon, pozabijał je i chciał się jeszcze raz ożenić i unieważnić swoje ostatnie małżeństwo. Zniszczył faktycznie Kościół katolicki na wyspach brytyjskich, bo papież nie poddał się presji króla i nie unieważnił jego małżeństwa. Wtedy król podporządkował Kościół w swoim państwie samemu sobie. Zrobił z siebie jego głowę.

Jak wiemy, niewielu wierzących pozostało wiernych Kościołowi katolickiemu. Wiemy, że jeden biskup Jan Fisher, który właśnie pozostał wierny papieżowi do końca, został stracony. Jak również prawdziwym katolikiem okazał się świecki, Tomasz Morus, kanclerz królewski. On też został stracony.

Oni pokazali, jak trzeba trwać przy wierze katolickiej, nawet do przelewu krwi.

Niestety, dzisiaj widzimy opłakane skutki zabawiania się z protestantyzmem, nawet najwyższych hierarchów Kościoła katolickiego, wraz, niestety, z Bergoglio.

Dyscyplina kościelna, wierność tradycji, wychowanie wiernych na przykładach świętych i męczenników poszły w zapomnienie. Hierarchowie jakby zapomnieli o swoich obowiązkach – nauczać jak Chrystus. Sami stracili prawdziwą wiarę, szacunek do Najświętszego Sakramentu i próbują stworzyć Kościół według ludzkich swoich błędów, a nie woli Bożej.

Niestety, skutki tego widzimy w dzisiejszym kościele i ten zamęt, który dzisiaj się sieje. Wszystko zmierza do tego, że wierni Chrystusowi będą prześladowani, a ci, którzy poszli za duchem tego świata, będą uważać, że oddają cześć Bogu, prześladując prawdziwie wierzących, prawdziwych wyznawców i naśladowców Chrystusa.

Zasada, która została przyjęta w czasach Lutra – „Jaka władza, taka religia” dzisiaj zaczyna też być urzeczywistniana. Tego się boję, również w odniesieniu do Kościoła katolickiego.

Zbliżamy się do ohydy spustoszenia, gdzie może być zmieniona konsekracja w czasie Mszy Świętej i nastąpi synkretyczny Kościoła bez Chrystusa.

To są te skutki tego zabawiania się protestantyzmem i życia nie według pouczeń Chrystusa.

Takie są skutki tego, że nie idzie się drogą tradycji Kościoła i ciągłości jego nauczania, a idzie się za duchem świata.

Protestantyzm dzisiaj wraca do Kościoła i wsiąka w Kościół jak w gąbkę.

Jak sucha gąbka napełnia się wodą, tak i Kościół napełnia się tym, co niosą za sobą te wszystkie protestanckie ruchy, szczególnie ten ruch zielonoświątkowców.

Ten ruch, tak mi się wydaje, jest najbardziej dla katolicyzmu niebezpieczny, bo nie jest to duch Chrystusa, nie jest to Duch Święty, który jest trzecią osobą Trójcy Świętej, a jest to duch raczej księcia ciemności, który wykorzystuje ten upadek prawdziwego ducha w Kościele katolickim, wykorzystuje to zejście z drogi Chrystusa, rezygnację z niesienia swego krzyża.

Dziś idzie się w Kościele na łatwiznę, wybiera się w praktyce synkretyzm – taką łączność wszystkich ze wszystkimi i to tylko na płaszczyźnie ludzkiej, a raczej nie ludzkiej, a diabelskiej płaszczyźnie, która wykorzystuje iluzję do tego, żeby odwrócić się od Boga, a pójść właśnie drogą diabła.

To jest bardzo niebezpieczne, bo ci ludzie, którzy dzisiaj są wierni Kościołowi, będą zmuszeni iść do katakumb, a już mogę powiedzieć z pełną świadomością i odwagą to, że już dzisiaj po cichutku zaczyna się prześladowanie tych, którzy naprawdę wiernie służą Kościołowi, wiernie służą Chrystusowi, są wierni tradycji.

Już to po cichutku to prześladowanie ma miejsce. Nie na taką skalę, żeby to wszystko było widoczne, ale już to cichcem to wszystko działa, niestety. I to wiemy, płyną te sygnały od tych właśnie wiernych Kościołowi ludzi, którzy naprawdę odczuwają ten nacisk i presję właśnie od najwyższych hierarchów Kościoła.

Tak to protestantyzm, w taki sposób wracając dzisiaj do Kościoła katolickiego, staje się jakby jego awangardą.

Wszyscy ci biskupi zaczynają takimi nowymi słowami mówić, taką nieprawdziwą mową, nie tak-tak, nie-nie, a coś takie między jednym i drugim.

Właśnie to jest od diabła niebezpieczeństwo bardzo groźne.

A to przecież nie jest sprawa jedzenia, nie jest sprawa picia, a sprawa zbawienia. A zbawienie jest tylko w Chrystusie i w wykonaniu Jego woli, a nie w ludzkich zachciankach i przerabianiu Ewangelii pod dzisiejszy świat.

To nie Ewangelię trzeba przerabiać pod dzisiejszy świat, lecz Ewangelią Chrystusa zmieniać ten świat, w którym żyjemy. Amen.

Za: wrealu24.pl



Od redakcji: ks. abp Jan Paweł Lenga (ur. 1950) przez ponad 60 lat był poza Polską, przez ponad 30 lat był misjonarzem, apostołem, duszpasterzem w Azji Środkowej. Gdy przyjechał do Polski poznał ją i poznał Europę, doznał olbrzymiego wstrząsu. zorientował się, że trafił do świata i Kościoła, który duchowo umiera, że w tym świecie hierarchia i kapłani, łącznie z tym, który dziś zasiada na Stolicy Piotrowej w znacznej mierze zdradzili Chrystusa, zdradzili Kościół, oddali swoje dusze i umysły we władanie temu światu, pochowali głowy w piasek, przestali głosić Ewangelię.

Dziś stwierdził, że nie można już milczeć, że trzeba odkryć i ujawnić do końca prawdę o tym i zacząć ewangelizować Polskę i Europę w taki sam sposób jak robili to pierwsi apostołowie.

Książka “Przerywam zmowę milczenia. O kryzysie w Kościele, herezji, apostazji i grzechach zaniedbania” LINK DO ZAKUPU