Mailem z Waszyngtonu… Pokój na Bliskim Wschodzie ? O wycofaniu wojsk amerykańskich z Syrii

0
521

W środę, 19 grudnia, wszystkie amerykańskie stacje telewizyjne zawiesiły na chwilę swoje programy i wydały oświadczenie prezydenta Donalda Trumpa o wycofaniu oddziałów Stanów Zjednoczonych z Syrii. Oświadczenie wywołało ogromne zainteresowanie, zwłaszcza, że po kilku godzinach prezydent umieścił na Twitterze video w którym oświadczyłSerce mi się łamie, gdy muszę pisać listy i telefonować do najbliższych i najdroższych dla tych, którzy stracili życie w walce. Teraz jest czas, żeby nasze oddziały powróciły do domu.” Ponieważ prezydent zadeklarował zwycięstwo nad Państwem Islamskim (ISIS) natychmiast odezwały się głosy krytyki ze strony doradców i ekspertów, którzy uważają, że jest jeszcze za wcześnie na taką decyzję i nazywają ją nieprzemyślaną i niebezpieczną. Nie wszyscy jednak tak myślą, bo odezwały się głosy wyważone, np. Senatora Rand Paul, czy nie warto by zorganizować pokojowych negocjacji z kilkoma krajami Bliskiego Wschodu dla znormalizowania sytuacji.

W międzyczasie wiceprezydent Mike Pence spotkał się z wysokimi rangą przedstawicielami Pentagonu. Wynikiem spotkania było oświadczenie, że nie wszystkie detale wycofywania się oddziałów są sfinalizowane, ale oczekuje się, że siły amerykańskie powinny opuścić Syrię do połowy stycznia. Reporterzy, rozmawiając z anonimowym przedstawicielem administracji dowiedzieli się, że prezydent podął swą decyzję na podstawie wiary, że amerykańskie oddziały nie mają żadnej podstawy w byciu w Syrii poza zwalczaniem ISIS, której wojownicy są rozproszeni na jednym procencie terytorium, które zajęli w czasie walk.

Należy tu przypomnieć, że Stany Zjednoczone zaczęły naloty na Syrię w 2014 roku. W roku następnym amerykańskie oddziały lądowe zaczęły walki przeciw ISIS, oraz rozpoczęły szkolenie syryjskich rebeliantów w kraju, który był targany wojną domową. W swoim tweecie Trump napisał “mission accomplished”, czyli misja pozytywnie zakończona. Prezydent poinformował telefonicznie tureckiego Prezydenta Recep Tayyip Erdogana o swej decyzji. Turcja ostatnio ostrzegała, że włączy się do operacji wojskowych wzdłuż swych południowych granic ku północno-wschodniej Syrii przeciwko siłom kurdyjskim, które są sprzymierzone ze Stanami Zjednoczonymi w wale przeciwko ISIS.

Premier Izraela Benjamin Netanyahu, który jest w ostrym sporze z irańskimi wpływami w rejonie, zareagował na telefon od Trumpa zadziwiająco spokojnie. “Jest to oczywiście decyzja amerykańska”. Bez względu na to co będzie, my będziemy chronili bezpieczeństwa Izraela” powiedział.

Senatorowie amerykańscy mieli bardzo różne opinie na temat wyprowadzenia wojsk. Marco Rubio z Florydy uważa, że wycofanie oddziałów byłoby śmiertelnym błędem i że partyzantka kurdyjska przestanie walczyć z ISIS, bo będą musieli konfrontować się z oddziałami tureckimi przekraczającymi granicę z Syrią. Rubio uważa, że wycofanie oddziałów amerykańskich potencjalnie pomoże ISIS i może wywołać większy konflikt w regionie.

W zeszłym tygodniu specjalny wysłannik Stanów Zjednoczonych do koalicji przeciwko ISIS, Brett McGurk, powiedział, że oddziały amerykańskie pozostaną w Syrii nawet, jeśli Państwo Islamskie wycofa się ze swoich wszystkich pozycji. “Uważam – powiedział – że Amerykanie powinni zostać na tych terenach do czasu zwycięstwa nad kalifatem, czyli do czasu, gdy będziemy wiedzieć, że kalifat jest pokonany.”

To jest tylko początek kolejnej amerykańskiej dyskusji, która się może zamienić w kłótnię. Jest ich już kilka – o mur między Stanami Zjednoczonymi a Meksykiem, o reformy sądownictwa, o podniesienie oprocentowania przez FED, o współpracę między Demokratami a Republikanami. Tym razem chodzi o 2 tysiące żołnierzy, którzy są w Syrii i którzy “całkowicie i błyskawicznie“ powinni się znaleźć na terenie Stanów Zjednoczonych, jak powiedział dzisiaj przedstawiciel Pentagonu.

C.D.N.

Z Waszyngtonu Małgorzata Wirkus

Fot. 123rf.com