Po synodzie młodych: relacje G. Weigela, biografa Jana Pawła II, prof. de Mattei i wystąpienie biskupa z Kamerunu

0
158

Nie ustają komentarze po zakończonym w Rzymie Synodzie Młodych. Biograf Jana Pawła II, George Weigel twierdzi, że na synodzie doszło do przemycenia treści, jakie następnie umieszczono w dokumentach końcowych. Chodzi tu między innymi o tak zwaną „synodalność”. Biograf Jana Pawła II ubolewa też nad marginalizacją nauczania papieża-Polaka.

Jak pisze George Weigel podczas synodu, katolicy z różnych krajów otrzymali możliwość wzajemnego poznania. Pozwoliło to na doświadczenie katolickości, a więc powszechności, globalnego charakteru katolicyzmu. Dla wielu z nich otrzeźwiające mogło być choćby wysłuchanie świadectwa afrykańskiego biskupa o zamordowaniu jednego z jego seminarzystów.

Jednak z obradami wiąże się też wiele aspektów negatywnych. Według George’a Weigela podczas tego synodu i przed jego rozpoczęciem doszło do wielu prób „szmuglowania” pasujących pewnym grupom treści. Rozpoczęto je już w marcu 2018 roku, gdy odbyło się spotkanie młodych ludzi przed synodem. Pojawiły się opinie, że zarządzający synodem pragnęli użyć tej młodzieży jako przykrywki dla przeforsowania swoich poglądów. Poszczególne sesje grup presynodalnych przeciągały się do późnych godzin nocnych, co zdaniem George’a Weigela służyło przeforsowaniu progresywnego podejścia do kwestii seksualnych. Przewodniczący jednej z grup (presynodalnych) zabronił modlitwy przed rozpoczęciem obrad. Jego zdaniem mogłaby ona naruszać wrażliwość niekatolików. Następnie, jak przypomina George Weigel, ogłoszono dokument roboczy (Instrumentum Laboris), gdzie przemycono frazę „młodzież LGBT”. Fraza ta była – jak pisze publicysta – nieobecna w raportach grup roboczych.

Kontrowersyjny jest także dobór audytorów na synod. W większości byli to świeccy, młodzi dorośli specjalnie dobrani (“przemyceni”) do wyrażania inicjatyw młodych dorosłych z odnoszących sukces organizacji. Tymczasem młodzi, nastawieni na ewangelizację chrześcijanie zostali praktycznie wykluczeni z oficjalnych obrad synodu.

Do dokumentu końcowego przemycono również twierdzenia dotyczące synodalności. O „synodalności” niewiele było mowy w trakcie obrad ani w dokumencie roboczym. Wydaje się zatem, że „synodalność” również została „przemycona”.

Co więcej, jak zauważa George Weigel, nie wiadomo za bardzo, co owa synodalność oznacza. Nie istnieje bowiem jej jasna definicja. Wiadomo jedynie, że większą liczbę spotkań – ironizuje katolicki autor.

Zdaniem George’a Weigela zwolennicy synodalności mogą uznawać w dobrej wierze, że chodzi w niej o wspólnotę:

1) wierzących otrzymujących dary Ducha Świętego

2) zarządzanych przez episkopat

3) oraz papieża.

Jednak owe trzy aspekty były nieobecne w dyskusji na temat „synodalności” podczas Synodu Młodych.

Niepokojące zdaniem George’a Weigela jest także odniesienie do różnych warstw synodalności. Może ono bowiem doprowadzić do podziału katolicyzmu w zależności od różnych regionów.

Niewykluczone zatem, że na przykład synod w Amazonii przegłosuje zniesienie celibatu. Można sobie również wyobrazić – spekuluje George Weigel – że na przykład biskupi niemieccy, austriaccy i belgijscy uchwalą błogosławienie tak zwanych „małżeństw homoseksualnych”; a papież będzie musiał to wszystko zatwierdzić w imię zasad synodalności. W efekcie Kościół stoczy się do poziomu upadającej wspólnoty anglikańskiej.

Amerykański autor krytykuje obecność w dokumencie sformułowania „orientacja seksualna”. Jak zauważa, przez lata Stolica Apostolska walczyła z jego używaniem w organizacjach międzynarodowych. Zdawała sobie bowiem sprawę, że jego wprowadzenie posłuży do tego, by w dalszej kolejności wprowadzić tak zwane „małżeństwa homoseksualne”, transgenderyzm et cetera.

George Weigel zwraca także uwagę, że ostateczny dokument synodu pomija także Jana Pawła II, mimo jego ogromnych sukcesów w duszpasterstwie młodych. Zauważa, że zwrócili na to uwagę także arcybiskupi Stanisław Gądecki i Grzegorz Ryś.

Jak podkreśla amerykański autor, tradycyjnie twórcy dokumentów Kościoła odwoływali się do dokumentów swych poprzedników. Służyło to zachowaniu teologicznej ciągłości. Dlatego też w dokumentach Soboru Watykańskiego II znajdowały się odniesienia do nauczania Piusa XII. Podobnie Jan Paweł II i Benedykt XVI odwoływali się do swych poprzedników. Tymczasem współcześnie nauka Jana Pawła II spychana jest na margines. Dotyczy to także dokumentów Franciszka. Wszak adhortacja Amoris Laetitia jedynie cytuje fragment Familiaris Consortio w okrojonej formie. Ponadto encyklika Veritatis splendor o katolickiej teologii moralnej praktycznie jest nieobecna we współczesnym nauczaniu.

Analizie George’a Weigela trudno odmówić trafności. Z synodu młodych uczyniono wszak w znacznej mierze synod o synodalności. Dążenie do zmiany ustroju Kościoła z monarchicznego w quasi-demokratyczny samo w sobie jest niepokojące. Ponadto otwiera drogę kościelnym postępowcom do dążenia do zmiany nauczania Kościoła w wielu innych kwestiach.

Fot. archwwa.pl



“Owszem, istnieje potrzeba słuchania młodych, ale młodzi też muszą chcieć uczyć się od starszych” – zauważył bp Andrew Nkea Fuanya. Kameruński hierarcha wskazał, że właśnie dzięki temu, że w jego kraju młodzież jest wychowywana przez rodziców po katolicku, kameruńskie kościoły wciąż są pełne. Relacja specjalna PCH24 TV z Synodu Młodych.
https://youtu.be/xpGu1p9fB2U


 

Kościół słuchający – a co z głoszeniem Ewangelii? Prof. de Mattei o Synodzie młodych