kard. Stefan Wyszyński (XVII): Na straży Maryjnych Ślubów Narodu

0
585

Świętowanie stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości jest okazją do radości z powodu wydarzeń sprzed 100 lat, a także zaproszeniem do historycznej refleksji. Do zadumy – nad przyczynami utraty wolności, ale też nad tym, co w dążeniach wolnościowych było dla Polaków wsparciem i niegasnącą nadzieją.

Prymas Tysiąclecia, kardynał Stefan Wyszyński, za którym podążamy maryjnymi drogami wolności, odniesienie do historii Polski uczynił inspiracją do wielkiego duchowego programu, jakim były Jasnogórskie Śluby Narodu. Napisane przez niego w Komańczy – ostatnim miejscu trzyletniego uwięzienia – i złożone przez Polaków na Jasnej Górze w 1956 roku, odwoływały się do Królewskich Ślubów Jana Kazimierza sprzed 300 lat. Tamte historyczne Śluby, uznające Maryję Panią i Królową Polski, podjęte wobec zagrożenia Ojczyzny potopem szwedzkim, związane były z obietnicą naprawy społecznej. Nie zostały jednak dopełnione przez prawdziwą reformę życia. Dlatego wśród przyczyn rozbiorów i zniknięcia Rzeczypospolitej z mapy Europy, wymieniano upadek moralności, kryzys życia społeczno-politycznego, który łączono z niewypełnieniem Ślubów Królewskich. Myśl o ich wypełnieniu ciągle powracała szczęśliwie w trudnych okolicznościach dziejowych.

W czasach zaborów, w środowisku emigracji polskiej we Francji, bardzo żywa była idea odrodzenia moralnego. Adam Mickiewicz pisał: „O ile polepszycie i powiększycie duszę Waszą, o tyle polepszycie prawa Wasze i powiększycie granice Wasze”. W roku 1856 – w dwusetną rocznicę Ślubów Królewskich – odnowiono je w Paryżu w kościele Matki Bożej Zwycięskiej. Miał to być akt przebłagania Królowej Polski za niespełnienie tych Ślubów. Ożywiony kult Maryi Królowej Polski był jednocześnie inspiracją do porządkowania życia narodowego, a przez to drogą do odzyskania niepodległości.

W drugiej połowie XIX wieku powstają Bractwa Maryi Królowej Polski. Arcybiskup Józef Bilczewski, metropolita lwowski, mówił: „Polacy przyszli odnowić przysięgę poddańczą, bo Jezusa chcą mieć zawsze swoim Królem, a Matkę Bożą na zawsze Panią i Królową. Ją chcą prosić, żeby zawsze uważała nas za swoją własność i panowała nad nami”. Biskup diecezji przemyskiej – św. Józef Sebastian Pelczar – łączył kult Królowej Korony Polskiej z programem katolickiej nauki społecznej. Błogosławiony Honorat Koźmiński wierzył, że gdyby cały naród zebrał się u stóp Jasnej Góry i odnowił Śluby, przyszłoby ocalenie.

Podsumowując te wysiłki, Ojciec Święty Jan Paweł II mówił, jeszcze jako kardynał krakowski, w 1977 roku: „Wiele się mówiło na temat niedopełnienia Ślubów Jana Kazimierza. Ale warto sobie dzisiaj uświadomić, że jeśli to było prawdą, to prawdą jest także i to, że wszystkie szlachetne, patriotyczne poczynania zmierzające do odnowy Rzeczypospolitej, do jej odbudowy, w jakiś sposób nawiązywały do treści Ślubów Jana Kazimierza. (…) Nie można więc powiedzieć, że Śluby Jana Kazimierza nie zostały wypełnione. One wciąż się wypełniały. Poprzez 300 lat naszych dziejów. Wypełniały się na podłożu naszych bolesnych doświadczeń. Można powiedzieć, że jeśli istotnie Polacy – odpowiedzialne za to instancje polityczne, sejmy, warstwa panująca, królowie – ich nie wypełnili, to w każdym razie wypełniła je Królowa Polski. Ona działała sobie właściwymi drogami w duszy Narodu. Ona wciąż nawiązywała do całej treści Ślubów Jana Kazimierza – religijnej, społeczno-moralnej i narodowej. Przecież właśnie w tych czasach największego upadku, w czasach rozbiorów Ona najbardziej okazała, że jest Królową, prawdziwą Władczynią Narodu, który nie miał wówczas swoich władców, bo stracił swój byt państwowy, swój byt polityczny”.

Potrzebę ciągłego powracania do treści Ślubów Narodu w wymiarze moralnym i społecznym widział także Prymas Tysiąclecia. Z czasu uwięzienia w Komańczy pochodzą słowa jego listu do kapłanów: „Naród polski składał już wiele razy swoje ślubowania. Chociaż dochował wiary Kościołowi, to jednak nie wyzbył się wielu nałogów i wad narodowych, które nie dadzą się pogodzić z postawą Narodu wierzącego. Tak często jesteśmy przedmiotem zgorszenia, gdy ludzie niewierzący patrzą na życie wierzących. Nasza moralna słabość i chwiejność, pomimo silnej wiary, nasz relatywizm moralny, skłonność do ulegania złym przykładom i prądom, posłuch najrozmaitszym błędom, nieraz wprost absurdalnym, upadek moralności małżeńskiej, niewierność, rozwiązłość, nietrzeźwość – to wszystko sprawia, że pion moralno-społeczny Narodu jest chwiejny. Umiemy trwać godzinami w świątyniach, stać na placu jasnogórskim jak stara dąbrowa, ale ulegamy łatwo najsłabszym nawet podnietom do wszystkich grzechów i występków. Jesteśmy duchowo rozdwojeni, rozbici psychicznie, a stąd pozbawieni stylu życia i charakteru narodowego. To wszystko umiemy dziwnie łączyć z naszym przywiązaniem do Kościoła, którego nie słuchamy w codziennym życiu; z naszą gorącą modlitwą, z której nie zbieramy należytych owoców; z naszą czcią do Matki Najczystszej, której tak przeciwne jest nasze życie codzienne. Zwalczyć to rozdwojenie, zdobyć pion moralny, nauczyć się zwyciężać siebie, zdobyć męstwo wiary i życia chrześcijańskiego – to błogosławione dążenia niemal zachowawczego instynktu narodowego i zmysłu katolickiego”.

Ojciec Święty Jan Paweł II, już jako papież, mówił o aktualności Jasnogórskich Ślubów Narodu: „Nie przedawniły się te słowa Jasnogórskiego Ślubowania z 1956 roku. (…) Są aktualne w nowych warunkach i na nowy sposób. Są jeszcze bardziej niż wówczas warunkiem naszej społecznej dojrzałości. Warunkiem naszego miejsca w Europie”.

Stawiając ponownie pytanie: Czy już wypełniliśmy zobowiązania Jasnogórskich Ślubów Narodu, jesteśmy świadomi, że nie.

Ale ciągle na nowo podejmujemy trud życia Ewangelią Chrystusa, z pomocą Jego i naszej Matki.

 



Maryjo, Przybytku sławny pobożności – pomóż nam, abyśmy byli na zawsze wierni Bogu.
Wołamy do Ciebie słowami Milenijnego Aktu Oddania:
Bogurodzico Dziewico, Matko Kościoła, Królowo Polski i Pani nasza Jasnogórska (…). Oddajemy dziś ufnym sercem w Twą wieczystą, macierzyńską niewolę miłości wszystkie dzieci Boże ochrzczonego Narodu i wszystko, co Polskę stanowi, za wolność Kościoła w świecie i w Ojczyźnie naszej. (…)
Przyjmij naszą ufność, umocnij ją w sercach naszych i złóż
przed Obliczem Boga w Trójcy Świętej Jedynego.
Amen.