UWAGA: niebezpieczna sekta – scjentolodzy cz.1.

0
449

Piotr Stępień

Scjentolodzy to bardzo niebezpieczna sekta. Co więcej podobnie jak organizacje żydowskie cieszy się ona ogromnym poparciem amerykańskiej administracji. Ta nastawiona na robienie kasy sekta stanowi w wielu krajach zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Tak samo może być w Polsce. Ponieważ już w maju 2006 roku rozpoczęli oni inwigilację naszego kraju. Od tego czasu sekta w Polsce urosła w siłę, choć dalej się o niej nie mówi.

Właśnie wtedy „Humanitarni Wolontariusze Scjentologii” rozbili nielegalnie w centrum Warszawy trzy żółte namioty. Organizacja jest przykrywką Kościoła Scjentologicznego, zaczynają akcję propagandową w Polsce. Żółte namioty to element akcji Tourne Dobrej Woli, która ma pokazać, że istnieją skuteczne i proste metody radzenia sobie z różnymi sytuacjami w życiu. Oficjalnie akcja nie ma nic wspólnego z Kościołem Scjentologicznym, ale jest przez niego popierana. O tym, że scjentolodzy planują swoją kampanię, wiadomo było od kilku miesięcy. Komitet Obrony przed Sektami jeszcze w kwietniu poprosił władze Warszawy, Gdańska i Wrocławia żeby nie pozwoliły scjentologom na kampanię. Nie spotkało się to z żadnym odzewem władz.

Nazwa scjentologia została wymyślona przez Lafayetta Rona Hubbarda – założyciela owej „nauki”. Składa się z łacińskiego słowa scio oznaczającego „pełne poznanie” i greckiego logos, czyli nauki. Taka jest etymologia nazwy sekty, ruchu, czy może „nowego kościoła” Ery Wodnika.

 

Lafayette Ronald Hubbard

Założyciel kościoła scjentologicznego miał bardzo barwny życiorys. Urodził się w 1911 roku. Był synem oficera amerykańskiej marynarki wojennej. Dzieciństwo spędził na farmie dziadka w Montanie. Jako nastolatek przebywał z rodzicami na Dalekim Wschodzie, gdzie przeżył głęboką fascynację azjatyckimi religiami, zwłaszcza aspektem poszukiwania prawdziwej świadomości człowieka. W latach trzydziestych Hubbard utrzymywał się z pisania powieści science – fiction, westernów i scenariuszy filmowych. W przypadku tych ostatnich były to raczej produkcje drugo i trzeciorzędne. Podczas II Wojny Światowej Hubbard służył w amerykańskiej Marynarce Wojennej skąd został zwolniony w 1942 roku otrzymując rentę inwalidzką. Brak jest potwierdzonych informacji, które by nam wyjaśniły, czy był ranny czy chory. Oficjalny życiorys rozpowszechniany przez scjentologów głosi, że był jednocześnie niewidomy i sparaliżowany, ale dzięki sile woli odzyskał zdrowie.

 

Prawda objawiona

„Objawienie” nastąpiło w 1950 roku. Wydał wtedy książkę pod tytułem „Dianetics; The Modern Science of Mental Health” zajmującą się przede wszystkim relacjami między świadomością a podświadomością. Książka odniosła sukces komercyjny, który spowodował, że dianetyka stała się modna. Zwłaszcza w środowiskach akademickich i artystycznych. Na fali sukcesu autor zaczął opracowywać kolejne koncepcje, w wyniku których powstała scjentologia. Złośliwi twierdzą, że o ile dianetyka jest w zasadzie operującą pseudopsychologicznym żargonem namiastką freudowskiej analizy, to scjentologia w całości jest dziełem pewnego pisarza science – fiction.

 

Związki z satanizmem

Ciekawe były powiązania Hubbarda z satanistami, zwłaszcza z przywódcą jednej z neosatanistycznych sekt Jackiem Parsonem. Ich przyjaźń była tak dalece posunięta, że mieli nawet wspólne konto bankowe. Co więcej w dziwacznym rytuale próbowali stworzyć – moonchilde „księżycowe dziecko”, co im się akurat nie udało. Później ich drogi się rozeszły definitywnie z powodu pieniędzy, ponieważ Parson poczuł się oszukany przez Hubbarda. Ten z kolei twierdził później, że „został przysłany żeby rozbić sektę od środka i opanować sytuację”. Co mu się nie udało, gdyż w 1966 roku Parson miał proces sądowy za znęcanie się nad dziećmi w satanistycznych rytuałach.

 

„Prześladowania” scjentologów

Mimo licznych zwolenników i nagromadzonej fortuny Hubbard musiał uciekać ze Stanów Zjednoczonych. Wtedy postanowił przenieść się do Europy. Z tego okresu jedynym pewnikiem jest to, że w 1978 roku Hubbard został skazany przez francuski za oszustwo na cztery lata więzienia i grzywnę w wysokości 35 tysięcy franków. Rząd brytyjski odmówił wjazdu Hubbardowi i innym scjentologom-obcokrajowcom. Tak więc założyciel sekty resztę życia spędził na statku „Sea Org” i za pomocą najnowocześniejszego sprzętu łącznościowego porozumiewał się z ośrodkami scjentologów na całym świecie.

Fot. Pixabay, Za: Prawy.pl