Dr W. Wodarg o kampanii szczepień: korzyść dla nielicznych, krzywda dla wielu

0
244

Dr. med. Wolfgang Wodarg

Kraje związkowe w Niemczech zostały wezwane przez ministra zdrowia w ostatnim tygodniu października do przygotowania łącznie około 60 ośrodków szczepień w całych Niemczech. Oznacza to, że po raz pierwszy normalne operacje szczepień są w dużej mierze przenoszone z gabinetów lekarskich do placówek, które – podobnie jak testy PCR – są obsługiwane głównie przez duże prywatne laboratoria i usługodawców. Byłoby rażącym zaniedbaniem – nawet jeśli jest to prawnie możliwe przez zarządzenia w nagłych wypadkach – gdyby interwencje były przeprowadzane przez personel pomocniczy, który jest oddalony od pacjenta podczas akcji masowych.

To jest zawsze ta sama sztuczka: choroba jest wyolbrzymiana pod lupą mediów i przedstawiana jako najstraszniejsze możliwe niebezpieczeństwo. Media to lubią. Przy takim ustawieniu agendy większość ludzi po raz pierwszy zauważa, że rzekomo niebezpieczna choroba faktycznie istnieje. Kiedyś było inaczej z epidemiami.

Resztą zajmują się skorumpowani politycy i naukowcy. I oczywiście, kiedy strach jest wystarczająco duży, rządy muszą zareagować. Do tej pory w przypadku „pandemii” jedynie finansowali i kupowali szczepionki oraz przejmowali reklamę szczepień. Teraz nawet sami pomagają zorganizować strach przed „epidemią”. Jest też wystarczająco dużo białych fartuchów, które zawsze ulegną. Wreszcie przyciągają popularność i granty badawcze.

Czerwone światła dla lekarzy i pacjentów powinny zapalić się najpóźniej teraz, kiedy pani kanclerz spróbuje wprowadzić niedojrzałe genetyczne „masowe szczepienia” po testach PCR, które nie są zatwierdzone do diagnozy i są nieodpowiednie. Planuje to zrobić pod absurdalnym pozorem nagłego zagrożenia epidemiologicznego na skalę ogólnokrajową, z pominięciem lekarzy prowadzących.

 

Znani twórcy strachu jako pionierzy wielkiego biznesu

Powszechna taktyka zastraszania stosowana przez Drostena, Lauterbacha, Södera czy Merkel nie ma żadnych podstaw medyczno-naukowych. Lauterbach znów wpada w amok z żenująco kiepskim studium, które nosi nazwę „Imperial College”. Ta fabryka paniki już wyczarowała na swoich komputerach najbardziej skandaliczne scenariusze strachu z pomocą osławionego Neila Fergusona z ptasią i świńską grypą. Teraz Covid-19 ma w dłuższej perspektywie obniżyć naszą wydajność intelektualną. Czy polityczne szaleństwo ma z tym coś wspólnego?

 

Są bardziej niezawodni naukowcy – także w RKI.

Od wielu lat wolę trzymać się czystych epidemiologów z Instytutu Roberta Kocha (RKI), którzy zgłaszają się do nas teraz, pod koniec października 2020 r. Podczas testowego tsunami i przed drugą blokadą:

„W National Reference Centre (NRZ) dla wirusów grypy zidentyfikowano tylko rinowirusy w sumie w jedenastu (39 procent) z 28 próbek wskaźnikowych w 43. tygodniu 2020 r. Wirusy grypy lub SARS-CoV-2 nie zostały zidentyfikowane w żadnej z badanych próbek wskaźnikowych. Ze względu na niewielką liczbę przesłanych próbek rzetelna ocena wirusów, które mogą nadal występować w tej chwili, nie jest możliwa ”.

Ponieważ próbki wirusów są zwykle pobierane tysiące razy w falach grypy od osób z chorobami układu oddechowego, można się zastanawiać: Dlaczego obecnie pobiera się tak niewiele regularnych próbek? Czy nikt już nie jest chory?

Szczepienia spowodowane błędnymi diagnozami?

Znaczne odchylenie dużej liczby testów PCR z odpowiednio wysokimi wynikami fałszywie dodatnimi z jednej strony a oficjalną dokumentacją łagodnej jesieni [chodzi o liczbę rzeczywistych zachorowań] z drugiej strony dowodzi, nawet dla laików, że test PCR nie mówi nic o objawach klinicznych, infekcjach czy zakażalności. Jest to całkowicie nieodpowiednie i mylące kryterium przy podejmowaniu decyzji dotyczących środków na podstawie ustawy o ochronie przed zakażeniami (IfSG).

 

„Zamknij oczy i dalej z tym” wydaje się hasłem przewodnim

Polityka nie dba obecnie o medycynę opartą na dowodach, a krajowe rady etyczne i komisje ds. szczepień najwyraźniej nie pytają już o wskazanie środków, ale spierają się o priorytetyzację, zgodnie z mottem: kto pierwszy skorzysta z nowych „szczepionek”, a kto niestety musi poczekać. Tak zwane szczepienie Covid-19 może być najbardziej szkodliwym z tych środków. Jest już finansowane z naszych składek i podatków i jest w rzeczywistości wszechstronnym, gigantycznym badaniem obserwacyjnym z nowatorskimi manipulacjami genetycznymi naszego układu odpornościowego.

 

Inżynieria genetyczna pod fałszywą flagą

To, co blisko 200 firm i konsorcjów na całym świecie bada i obecnie jak najszybciej chce wprowadzić na rynek, to nowe i obarczone wysokim ryzykiem ingerencje inżynierii genetycznej w złożone procesy komunikacji biologicznej naszego układu odpornościowego. Będą to ingerencje, których dotychczas nie próbowano przeprowadzać na zdrowych ludziach w stopniu, który się obecnie planuje.

Podczas wzniecania świńskiej grypy oraz w środku zbliżającej się kampanii wyborczej do władz federalnych w 2009 roku lobby szczepionkowe, z pomocą swoich popularnych przedstawicieli, ukryło w ustawie o narkotykach stosowanie rekombinowanych kwasów nukleinowych na ludziach jako „szczepienie”. Stało się to na ostatnim spotkaniu przed wakacjami bez żadnej debaty i zostało potajemnie wniesione do protokołu.

Firmy i ich lobby polityczne próbują uśpić naszą czujność, mówiąc, że to normalne szczepienie. Ocalenie od groźnego brzemienia śmiertelnej pandemii byłoby możliwe tylko wtedy, gdyby jak najwięcej ludzi zostało „zaszczepionych”. Dopiero gdy szczepionka będzie dostępna dla wszystkich, pandemia dobiegnie końca – ogłosiła pani von der Leyen na swojej „konferencji darowizn”, chóralnie z szefami rządów z niemal całej Europy wiosną 2020 roku.

 

Zero ryzyka i wysokie zyski

AstraZeneca, BioNTech / Pfizer, Sanofi / GSK, Merck / University of Oxford, CureVac, Biologika, CEVEC, ARTES, Vibalogics / Janssen, Moderna / NIAID, Novavax i inni są w blokach startowych i zamierzają w jak najmniejszym stopniu przeprowadzić finansowane badania „teleskopowe”. Chcą zakończyć skandale bez zwracania na siebie uwagi w ramach „toczącej się” aprobaty. Można pozwolić im toczyć się w stosunkowo luźny sposób, bo dzięki obiecanym zwolnieniom z odpowiedzialności, miliardowym ulgom podatkowym i gwarancjom zakupu setek tysięcy dawek szczepionek, mają już swój biznes praktycznie w kieszeni. Podobnie było ze świńską grypą. Nawet ponad 20 milionów dawek szczepionek zafałszowanych aktywnymi wzmacniaczami, których oszczędzili nam przed świńską grypą krytyczni specjaliści, lekarze rodzinni i pediatrzy, zostało już opłaconych. Można się było ich bezpiecznie pozbyć, a mimo to zapewnić firmie Glaxo i jej konkurentom beztroskie zyski w miliardach na całym świecie.

 

SARS-CoV-2: Ile jest nowych wirusów?

Podobno „szczepionka” Vector firmy AstraZeneca i „szczepionka” mRNA firmy BioNTech / Pfizer z ich cząsteczkami inżynierii genetycznej są bliskie przekształcenia milionów ludzi w odporne na koronę organizmy modyfikowane genetycznie (GMO). Tak naprawdę nie wiemy, z którymi koronawirusami musimy walczyć, ponieważ podobnie jak w przypadku wirusów grypy, koronawirusy również nieustannie zmieniają wiele swoich segmentów genów. Oryginalne koronawirusy „SARS” z Wuhan były od dawna niewykrywalne. Setki innych wariantów Wuhan zostało teraz rozprowadzonych, znalezionych i zsekwencjonowanych. A to, co teraz można znaleźć, to głównie pozytywne testy PCR, o których wiadomo, że reagują z wieloma różnymi wariantami koron.

 

Ośrodki szczepień mają zastąpić gabinety lekarskie

W ostatnim tygodniu października Federalny Minister Zdrowia wezwał kraje związkowe do przygotowania łącznie około 60 ośrodków szczepień w całych Niemczech i do podania adresów dostawy szczepionek w terminie do 10 listopada 2020 r. Władze służby zdrowia powinny w tym uczestniczyć. Ale są też plany przebudowy sal kongresowych lub koncertowych, które i tak są obecnie zamknięte. Oznacza to, że po raz pierwszy normalne operacje szczepień są w dużej mierze przenoszone z gabinetów lekarskich do placówek, które – podobnie jak testy PCR – są obsługiwane głównie przez duże prywatne laboratoria i usługodawców.

Jako uzasadnienie pomijania coraz bardziej krytycznego zawodu lekarza przedstawiono techniczne cechy niektórych nowszych procedur. Nowa „szczepionka” mRNA musi być przechowywana i transportowana w stanie zamrożonym w temperaturze -20 lub poniżej -80 stopni Celsjusza. Jeśli jest przygotowana do wstrzyknięcia, nie należy jej przechowywać w lodówce dłużej niż kilka godzin. Zgodnie z informacjami z branży jest to konieczne, ponieważ w krótkim czasie rozwoju nie jest możliwe opracowanie procesu, który również gwarantuje stabilność w normalnych temperaturach lodówki.

 

Korzyści odnoszą również firmy logistyczne

Wielkie firmy z branży logistycznej, takie jak DHL, Fedex i UPS, zacierają ręce i najwyraźniej już przygotowują się do ogromnej transakcji z fajną logistyką z dużym wsparciem rządu.

Handelsblatt i Deutsche Welle poinformowały, że firmy budują kilka dużych chłodni jak najbliżej lotnisk, w których mają znajdować się setki dużych zamrażarek, z których każda może pomieścić dziesiątki tysięcy dawek szczepionek. Producenci takich lodówek – Handelsblatt wspomina na przykład o firmie Binder z Tuttlingen, Szwabia – należą do spekulantów wojennych w tej wojnie z wynikami testów. Jest więc wielu, dla których to szaleństwo obiecuje również dobry interes.

Byłoby to bardziej nieskomplikowane i tańsze, ponieważ alternatywnie, oczywiście, byłoby również możliwe użycie konwencjonalnego zaktualizowanego składnika antygenu koronowego w mieszaninie corocznych szczepień przeciwko grypie. Jednak nie wykazano jeszcze, że mogłoby to w jakiś sposób znacząco złagodzić coroczne fale grypy. Również przy tak powszechnej kampanii szczepień nie można by było przeprowadzić ani usprawiedliwić ani wielkiego biznesu, ani politycznego „resetu”.

 

Porady dotyczące szczepień i indywidualne wskazania ADEI [antibody-dependent enhancement of infection]

Rzekome techniczne przeciążenie niektórych bardzo wpływowych producentów szczepionek ma teraz na celu zapewnienie, że zwykle zawsze wymagane indywidualne porady medyczne dotyczące szczepień nie będą już traktowane tak poważnie. Uważam to rozumowanie za argument przesadzony. Przez dziesięciolecia wrażliwe szczepionki były przechowywane centralnie i stosowane w sposób zdecentralizowany. Niektóre produkty krwiopochodne lub szczepionki zostały już dostarczone do gabinetów lekarskich za pośrednictwem zimnych łańcuchów z suchym lodem i mogą być tam używane profesjonalnie. W praktyce jest to głównie kwestia planowania i logistyki.

Szczególnie w przypadku planowanych nowych interwencji w procesy układu odpornościowego, anamnestyczna wiedza i indywidualne porady lekarskie dotyczące szczepień są bardziej potrzebne niż kiedykolwiek. Ponieważ istnieje ryzyko niezliczonych indywidualnych różnych powikłań i skutków ubocznych. Byłoby rażącym zaniedbaniem – nawet jeśli jest to prawnie możliwe przez zarządzenia w nagłych wypadkach – gdyby interwencje były przeprowadzane przez personel pomocniczy, który jest oddalony od pacjenta podczas akcji masowych.

 

Ciągłe zatwierdzanie i systematyczne ukrywanie skutków ubocznych

Nieuchronnie wyższe ryzyko dla „osób zaszczepionych” z przyznanymi „kroczącymi” zezwoleniami na szczepionki ma być rekompensowane faktem, że firmy muszą przeprowadzać obserwacje zastosowań, badania obserwacyjne lub badania postmarketingowe. Chodzi o czujne obserwowanie możliwych działań niepożądanych leków, w żargonie technicznym: nadzór nad bezpieczeństwem farmakoterapii. Ale co myśleć o przewidywanym obecnie rodzaju nadzoru nad bezpieczeństwem farmakoterapii, to my już w grupie roboczej ds. Zdrowia w Transparency International zbadaliśmy i potępiliśmy wiele lat temu. W przypadku zmian genetycznych, które są teraz planowane dla milionów zdrowych ludzi w jak najkrótszym czasie, taka procedura jest więcej niż rażącym zaniedbaniem. Gdyby tylko jedna na tysiąc zaszczepionych osób miała poważne skutki uboczne, oznaczałoby to dziesiątki tysięcy chorób autoimmunologicznych, paraliżów, a nawet zgonów w Niemczech – o wiele więcej szkód niż jakakolwiek „pandemia” w ciągu ostatnich dwudziestu lat.

W przypadku masowych szczepień w tuczarni kurczaków lub trzody chlewnej okres obserwacji z oczywistych względów trwa najwyżej do planowanej daty uboju, tj. tylko tygodnie lub miesiące. Wirusolodzy i epidemiolodzy weterynarii powinni zostać zapytani: ludzie nie są bydłem rzeźnym i chcą żyć długo i zachować zdrowie bez szkodliwych skutków ubocznych leków. Ale także w medycynie przemysł farmaceutyczny minimalizuje zainteresowanie późnymi skutkami ze względów biznesowych. Dlatego wiedza na temat takich późniejszych skutków szczepienia jest bardzo niewielka. Contergan (Talidomid) “przesyła pozdrowienia” [lek wycofany, gdyż przyczyniał się do zmian genetycznych w latach 50-tych ub.w. – przyp. tłum.].

W przypadku modyfikacji genetycznych nie można kategorycznie wykluczyć skutków międzypokoleniowych poprzez linię zarodkową, ale powinny one stanowić część oceny wpływu technologii i nadzoru nad bezpieczeństwem farmakoterapii. W Komisji Zdrowia Bundestagu stanowczo, ale na próżno sprzeciwiałem się temu, że monitorowanie, rejestrowanie i ocena skutków ubocznych leków leży w gestii tych samych władz, które dopuszczają leki do obrotu. Niestety nadal tak jest.

Oczywiście przemysł farmaceutyczny wolałby prowadzić ten monitoring na własną odpowiedzialność w ramach „dobrowolnej samoregulacji”. Ze względu na złagodzenie ochrony danych przez obecnego Ministra Zdrowia oraz ścisłą współpracę z gospodarką opartą na danych oraz branżą farmaceutyczną i szczepionkową, nie jesteśmy już wcale tak daleko od takiego wrogiego przejęcia zadań publicznych.

 

Strach przed epidemią jako pomocnik w zbieraniu dużych zbiorów danych (Big Data)

Firmy zajmujące się dużymi zbiorami danych i tak zacierają ręce, ponieważ dla nich „pandemia” przyszła zgodnie z ich żądaniem. Po kilku przysługach Ministra Zdrowia w zeszłym roku – cyfrowa karta szczepień, elektroniczna karta pacjenta, rejestr implantów, przejęcie gematiku itp. – teraz naprawdę uderzają aplikacjami kontaktowymi, rejestracją badanych, raportami o kontaktach, mobilności i dyscyplinie higienicznej. Nawet objawy, które wystąpiły, powinny być w przyszłości gromadzone centralnie. Ponieważ coś takiego jest przytłaczające dla administracji państwowej, firmy zajmujące się dużymi danymi nie tylko są zadowolone z kontraktów państwowych, ale także mają w swoich komputerach najbardziej intymne dane dotyczące zdrowia. Ochrona danych jest oczywiście gwarantowana.

Powoli stajemy się przejrzystym [inwigilowanym zdrowotnie] społeczeństwem. Pod pretekstem badań medycznych lub monitorowania stanu zdrowia nasze dane zdrowotne są obecnie gromadzone coraz pełniej od kołyski aż po grób. W przypadku Covid-19 rzekomo do analizy profilaktycznej oraz badań i ulepszania nowych szczepionek.

Ale dlaczego nasze zdrowie interesuje takie firmy jak Google, Apple, Amazon, Microsoft, SAP, Arvato / Bertelsmann oraz inne ? Potrzebują naszych danych jako „złota przyszłości” dla swojego biznesu, ponieważ przede wszystkim nie muszą dbać o nas, ale o swoich udziałowców. Chociaż są to uzasadnione interesy własne, ale nie jest legalne, gdy lobbysta w urzędzie ministerialnym nadużywa swojego urzędu publicznego, aby zasilać gospodarkę naszymi danymi zdrowotnymi poprzez chaotyczne regulacje zdrowotne i przepisy nadzwyczajne. Co z tego ma ?

Czy można to zbadać? Korupcja i nadużycie stanowiska były wcześniej w Niemczech przedmiotem postępowania karnego.

 

Nie ma dobrej terapii bez jasnej diagnozy

Najlepszym sposobem na stwierdzenie, czy coś jest niebezpieczne, są szkody, jakie powoduje. Ważne jest, aby rozpoznać to w odpowiednim czasie i obserwować to dokładnie, systematycznie i perspektywicznie. Na przykład za pośrednictwem wartowników, takich jak ci obsługiwani przez RKI lub jak pewien odpowiedzialny lekarz z Bawarii i inni to sugerują. Coraz częściej klinicyści w kilku krajach wychodzą z ukrycia i pytają skąd rzekomo tylu chorych na Covid-19. Nikt nie ma wątpliwości, że w tym roku pojawią się również pacjenci z chorobami układu oddechowego, z nowymi wirusami i ciężkimi przebiegami. I że test PCR również może dać wynik pozytywny. Tylko że to, iż mamy mnóstwo chorych ludzi, którzy zajmują łóżka szpitalne z powodu nowego koronawirusa, jest oczywiście błędem.

Właśnie otrzymałem następujący e-mail, który informuje z oburzeniem o sytuacji w poradniach lekarzy powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego:

„Na początku nie było ani grosza na badania, a wielu kolegów – prawie wszyscy w naszym regionie – praktycznie w ogóle ich nie testowało. Teraz otrzymujemy więcej pieniędzy na badanie – czas trwania: 1 minuta – u osób zdrowych (15 euro) niż na pełne USG jamy brzusznej w przypadku ostrego brzucha (15 minut za 12 euro). Dlatego wszędzie mają miejsce nagle testy”.

Tutaj także widać, że wirusy nie są problemem.

Prawdziwą plagą jest korupcja instytucjonalna

W mojej poprzedniej pracy jako lekarz, jako poseł i jako ochotnik walczący z korupcją mogłem zebrać wystarczająco dużo przykładów pochodzących od dużych graczy z branży rolniczej, energetycznej, prywatnego przemysłu zbrojeniowego i “bezpieczeństwa”, świata mediów i, oczywiście, zwłaszcza przemysłu farmaceutycznego i szczepionkowego na oszustwa naukowe na dużą skalę, fikcyjne katastrofy, przekupione analizy i weryfikatory faktów (fact-checking), tajne strategie lobbingu, psyoping, astroturfing, zawodowi awanturnicy, prowokatorzy lub pieniacze. Odkąd proste przekupywanie urzędników służby cywilnej ustępowało coraz bardziej prywatnemu przejmowaniu całych urzędów i instytucji publicznych, sprawa stała się prawnie bardzo skomplikowana. Potrzeba dużych pieniędzy zarówno na płatny lobbing i ustalenie programu, jak i na obronę przed prawnikami.

Niektórzy mają go dużo, a niektórzy nie mogą sobie na to pozwolić. To, czego teraz doświadczamy, jest wynikiem tej wyludnionej społecznie nierównowagi. Nie pomaga, jeśli kilku miliarderów myśli, że mogą kupić (sprzedać) zbawienie świata. Jakkolwiek takie zbawienie wygląda w umysłach samozwańczych filantropów, może skutkować jedynie przemocą i uciskiem.

Ile razy już wierzyliśmy, że przezwyciężyliśmy te archaiczne wzorce autokratyczne dzięki prawom człowieka, demokracji i rządom prawa? Niestety nadal nie ma szczepień przeciwko korupcji.

 

O autorze:

Dr med. Wolfgang Wodarg, urodzony w 1947 r., jest internistą i pulmonologiem, specjalistą w zakresie higieny i medycyny środowiskowej oraz zdrowia publicznego i medycyny społecznej. Po pracy klinicznej jako internista przez 13 lat był m.in. lekarzem w Szlezwiku-Holsztynie, jednocześnie wykładowcą na uniwersytetach i politechnikach oraz przewodniczącym specjalistycznej komisji ds. ochrony zdrowia i środowiska przy Towarzystwie Medycznym w Szlezwiku-Holsztynie; W 1991 r. Otrzymał stypendium Johns Hopkins University w Baltimore w USA (epidemiologia).

Jako członek niemieckiego Bundestagu w latach 1994-2009 był inicjatorem i rzecznikiem Komisji Enquete “Etyka i Prawo Nowoczesnej Medycyny”, członkiem Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, przewodniczącym podkomisji zdrowia i wiceprzewodniczącym Komisji Kultury, Edukacji i Kultury.

Nauka. W 2009 r. zainicjował komisję śledczą dotyczącą roli WHO w sprawie H1N1 (świńskiej grypy) w Strasburgu i po opuszczeniu Parlamentu nadal był tam zaangażowany jako ekspert naukowy. Od 2011 r. pracuje jako niezależny wykładowca uniwersytecki, lekarz i naukowiec zajmujący się zdrowiem, a do 2020 r. był członkiem rady wolontariatu i liderem grupy roboczej ds. Zdrowia w Transparency International Germany.

Więcej informacji można znaleźć na jego stronie internetowej www.wodarg.com