Przeznaczenie Polski. Pytanie o poprawność rozumienia logiki Bożej cz.III

0
139

Wincenty Łaszewski

 

Przyczynek do dyskusji, cz. III
W poprzednich dwóch częściach podjęliśmy się próby analizy głosów z Nieba, które mówiły o przyszłych (trudno rzec jak odległych) losach i zadaniach narodu polskie­go. Teraz nadszedł czas na kilka uzupełnień. Ich założoną funkcją jest wzmocnienie uprzednio podanych faktów i dostarczenie pomocy do ich możliwie poprawnej (czyli „zadaniowej”) interpretacji.

WIZJA MAŁGORZATY ALACOQUE
Najłatwiej rozmawiać o proroctwach już spełnionych; w końcu weryfikuje ich czas dokonany. Ich przykładem jest polska w swej treści zapowiedź dana francuskiej mistyczce, św. Małgorza­cie Marii Alacoque (†1690), którą znamy z wizji Jezusa przekazującego orędzie o potrzebie wprowadzenia na świecie nabożeństwo do jego Najświętszego Serca. (To tym objawieniom w Paray-le-Monial zawdzięczamy nabożeństwo pierwszych piątków.) Podobno w notatkach tej XVII-wiecznej mniszki znalazły się słowa o innym objawieniu: o zapowiedzianym przez Zbawiciela podboju Europy przez muzułmanów, którzy mieliby panować w niej przez pięćset lat. Kiedy przerażona wizjonerka czyniła wszystko, by wynagrodzić za grzechy Europy, po upływie kilkunastu (!) miesięcy Chrystus miał się jej objawić ponownie i oznajmić, że Bóg poruszony jej wynagradzającą modlitwą i podejmowanymi w tej samej intencji bolesnymi aktami pokuty cofnął swoje przyzwolenie na islamizację Europy. Powiedział coś jeszcze, co dla nas jest niezwykle pouczające: dodatkowym argumentem przemawiającym za tą decyzją był fakt, że – zacytujmy słowa Jezusa – „znalazł się król, który pokonawszy Turków, nie przypisze zwycięstwa sobie, ale Mnie i mojej Matce”.
Proroctwo to zostało już zweryfikowane w historii, choć jak każda zapowiedź z wymiaru wieczności odpowiedź historyczna nie została zdefiniowana w pełni jednoznacznie i być może w jakimś wymiarze nadal czeka nas swe wypełnienie. Tego nie jesteśmy pewni, wiemy natomiast, zapowiedź Zbawiciela spełniła się jakoś we wrześniu 1683 roku. Dziś wiemy, że „król, który pokonawszy Turków, nie przypisze zwycięstwa sobie, ale Mnie i mojej Matce” był polskim królem. Mowa o Janie III Sobieskim, o jego zwycięstwie pod Wiedniem i jego słynnej parafrazie słów Gajusza Juliusza Cezara, który oznajmiając swoje zwycięstwo, powiedział: „Veni, vidi, vici” – „Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem”. Po wiktorii wiedeńskiej Sobieski wysłał do papieża Innocentego list zaczynający się od słów: „Venimus, vidimus et Deus vicit” – „Przybyliśmy, zobaczyliśmy i Bóg zwyciężył”.
Dodajmy na marginesie być może istotną uwagę. Przekazane św. Małgorzacie proroctwo kieruje naszą uwagę na Boską perspektywę wydarzeń dokonujących się w ramach ludzkich dziejów. Z jednej rację mają historycy, mówiąc o błędach dyplomatycznych polskiego króla, który nie zachował się jak triumfator i pozwolił, by inni pomniejsi obcy dowódcy głośno uzur­powali sobie prawo do tytułu zwycięzcy. Może gdyby Jan III Sobieski był bardziej zdecydowany, inaczej potoczyłaby się historia. Może udałoby się połączyć tron austriacki i polski, może nasz kraj zacząłby pełnić centralną rolę w Europie. Ale to pierwsza perspektywa: ziemska, zawężona do polskich granic, poza tym krótka. Jeśli wierzyć zapowiedzi Jezusa, w oka mgnieniu Polska i Europa znalazłyby się w okrutnej tureckiej niewoli. I to przez długich pięćset lat.